Lego Star Wars – wydanie marzec 2017

Ponieważ w punktach z prasą pojawił się właśnie kolejny numer miesięcznika Lego Star Wars spieszę poinformować o fakcie wszystkich fanów klockowych dodatków, jak i tematyki Gwiezdnych Wojen. lego-sw-magazine-03-2017-1Wydaniem marcowe oprócz oczywiście komiksów z udziałem bohaterów gwiezdnej sagi, konkursów i ciekawostek, plakatu i opisów zestawów dostępnych w ramach serii, klasycznie już, jako dodatek oferuje mały foliowy zestaw Lego. Foil pack z obecnego numeru przedstawia kolejny model pojazdu znanego z serii w mini skali. Tym razem jest to utrzymany w białej kolorystyce mały model statku Duch, który znany jest z serii Rebeliantów. Model zgrabny i dość dobrze odwzorowujący oryginał. Cieszy oko, iż jest to kolejny przykład mini modelu, który raz że spokojnie możemy postawić na półce, to dwa idealnie wpasowuje się w całą serię pojazdów i wszelkiej maści latadełlego-sw-magazine-03-2017-2, które zdobyć można było wraz z zakupem miesięcznika. Jak dobrze liczę, jest to już czternasta maszyna.

A co w kolejnym numerze? Kolejne wydanie, które pojawi się w punktach z prasą 30 marca w ramach foliowego dodatku oferować będzie drugą figurkę do kompletu, wliczając tę, którą można było dostać wraz z wydaniem styczniowym – Kanan Jarrus. Dla odmiany, tym razem będzie to przedstawiciel ciemnej strony mocy w postaci imperialnego kierowcy bojowego. Tak dla równowagi i odmienności – czemu nie? :)

Cóż. Jak zwykle zachęcam do zakupu i kolekcjonowania tych maleństw. :)

Opublikowano Lego | Otagowano , , , , , , , | Dodaj komentarz

Polybagowe szaleństwo

Kto zagląda czasem na LS  z pewnością zauważył, iż moim konikiem poza klasycznymi zestawami są oczywiście polybagi. Staram się zbierać wszystkie woreczkowe zestawy, niezależnie od serii, choć przyznam iż stronię od tych, które zawierają samą minifigurkę. Ostatnim czasem wpadła mi ich znaczna ilość, stąd też w najbliższym okresie pojawią się ich mniejsze, bądź większe opisy. Poza trzema zestawami z The LEGO Batman Movie, o których mogliście poczytać ostatnio, pojawią się pozycje, które widać na poniższej fotce.

polybagi-edycja-2017

 Do widocznych powyżej zestawów dołączą jeszcze dwa związane z Batmanem, tj. 3060730446 oraz 4310, 490040049 i 30278. Widoczne na zdjęciu pozycje postaram się pogrupować tematycznie. Z pewnością znajdą się także jedna, bądź dwie bardziej szczegółowe recenzje. Cóż. Zapraszam wszystkich fanów tych klockowych maleństw do obserwowania i czytania. ;)

Opublikowano Lego, Polybag | Otagowano , , , , , , | 5 komentarzy

Polybagi – The LEGO Batman Movie

Kolejny raz odchodzę na chwilę od klasyki. Kierunkiem ucieczki są oczywiście polybagi, które jak wiecie uwielbiam i w zasadzie są jedyną formą współczesnych zestawów, jakie kupuję. Ten wpis poświęcę trzem tegorocznym pozycjom, które promują bogatą serię odzwierciedlającą tegoroczny przebój kinowy TLG, tj The LEGO Batman Movie. Seria w swoim składzie oferuje aż osiem polybagów i mały ich wycinek prezentuję poniżej.

30521 The Mini Batmobile,
30522 Batman in the Phantom Zone,
30523 The Jocker Battle Training.

Wszystkie zestawy jak widać utrzymane są w tej samej szacie graficznej różniącej się tylko i wyłącznie szczegółami. Opakowania w jednakowej wielkości 17.5 x 19 cm. Grafika zawiera symbol z filmu, rzut na zestaw oraz informacje techniczne o ilości elementów, numerze zestawu, jego nazwie oraz przeznaczeniu wiekowym. I tu mała rozbieżność. Najbardziej bawialna pozycja jest przeznaczona dla młodszej części fanów TLG. Przyznam, że nie rozumiem założenia. No chyba że chodzi o same konstrukcje ;) Tył opakowań to oczywiście informacje techniczne, przezroczysty pasek do podglądu zawartości oraz kupn do Legolandu dla dziecka.

Wewnątrz opakowań oczywiście garść elementów, mocno złożone instrukcje formatu w zasadzie A4 (jedna większa) oraz dwa tekturowe opakowania dla elementów materiałowych w postaci peleryny Batmana i przedłużenia smokingu Jockera. Kolorystyka zestawów oczywiście rozbieżna, a to co się rzuca w oczy to ich rozrzucona kolorystyka. Mini Batmobil to oczywiście głównie czarny kolor plus szare dodatki. Batman z urządzeniem przypominającym drona to głównie ciemny czerwony i trochę dodatków w przezroczystych odcieniach oraz czarny kolor. Natomiast Jocker i jego treningowy Batman to mieszanka czarnego, żółtego, białego i czerwonego. Plus szarzyzna i sporo jasno zielonych przezroczystych kropek.

Polybagi posiadają sporą ilość elementów, jak na tę formę zestawów. Odpowiednio sześćdziesiąt osiem, pięćdziesiąt dziewięć i czterdzieści dziewięć części plus zapasowe to całkiem nieźle. Co do samych elementów to nie znajdziemy tu nic nadzwyczajnego i niespotykanego w innych pozycjach, choć jest sporo przydatnych części. W szczególności serki, tile i pożyteczna ilość drobnicy.

Najciekawsze z przedstawionej zawartości są oczywiście figurki. Mamy więc klasycznego i świetnie wyglądającego Batmana, który w takim zestawieniu występuje w sześciu zestawach oraz jego największego i głównego wroga w postaci niezmordowanego Jockera. Druga figurka w takim zestawieniu występuje tylko w tym zestawie, choć trzeba przyznać że taki sam Jocker uzupełniony tylko o uchwyt do wyposażenia umieszczanego na plecach, występuje w zestawie 70900. Obie figurki są dobrze zaprojektowane i wykonane. Nie zauważyłem błędów, czy przesunięć. Posiadają zadrukowaną dwustronnie głowę z odmiennymi grymasami twarzy.

Batman ubrany oczywiście w klasyczny strój z wyrzeźbionymi mięśniami i symbolem na klacie. Tył torsu z delikatnym nadrukiem. Do tego oczywiście pas z wyposażeniem i peleryna. Sam pas jest ciekawym elementem, Na głowie oczywiście maska Batmana. Jocker natomiast to biała cera główki, podobnie jak dłonie. Do tego zielone włosy i fioletowy frak. Tors nadrukowany tylko z przodu.

Figurki wyglądają naprawdę zacnie. Jednak czym by były bez broni. W końcu to wojownicy. ;) Batman posiada bat-a-ranga, a Jocker sześciostrzałowego gnata, który miota kropki na co najmniej metrowe odległości. Ale o tym dalej. A bliżej o każdym z zestawów poniżej, w kolejności zgodnej z numeracją. A tak wyglądają wszystkie zestawy po złożeniu. Zauważalna spora ilość pozostałości po budowie, co cieszy. Nie zawsze tak jest w przypadku polybagów.

The Mini Batmobile.

Pierwsza pozycja to oczywiście promocyjna mini wersja oryginalnego Batmobila z zestawu 70905.

Jak widać model choć niewielki w zasadzie oddaje całokształt swojego większego brata. Dalece wysunięty przód ozdobiony symbolem Batmana (choć muszę przyznać, że z lekka zbyt wielkim, gdyż taki sam zastosowano w zestawie 70905), imitacja rur wydechowych, żółte oszklenie kabiny oraz dwa górne pochylone spoilery. To co jest oczywiście odmienne od oryginału to kolor felg. Element 42610 nie występuje jednak w kolorze czerwonym, a co najwyżej ciemnym jego odcieniu. A szkoda, bo Lego mogło się pokusić o jego wydanie właśnie w tej barwie. W tylnej części oczywiście potężny silnik. W modelu widoczne także spore zawieszenie pojazdu, co ma swoje uzasadnienie właśnie w stosunku do oryginału.

Chodzi oczywiście o możliwość podnoszenia zawieszenia, którą prezentuje Batmobil. Szkoda tylko, że konstrukcja tej miniatury nie pozwala na przesunięcie kół pod kątem dziewięćdziesięciu stopni, jak w większym modelu. Podniesione zawieszenie wygląda jak na fotkach poniżej.

Jak więc podsumować mini Batmobil. Zestaw ogólnie robi dobre wrażenie. Jest spójny i dość dobrze odzwierciedla oryginał. Nie ustrzeżono się jednak błędów w postaci zbyt wielkiego symbolu na przodzie, czy koloru felg. Brak możliwości dodatkowego przekręcania kół nie stanowi błędu. Są to poprostu ograniczenia skali. Moim zdaniem Batmobil to niezły zestaw na półkę. Moja ocena to 7/10 punktów.

Batman in the Phantom Zone.

Druga pozycja w tym wpisie to główny bohater filmu, czyli niezłomny Batman wraz z latającym ustrojstwem, które jak widać chce się go pozbyć. Przyznam, że filmu nie oglądałem (jeszcze) i będę mógł się bezbłędnie odnieść do przeznaczenia tego sprzętu dopiero z czasem. Na tę chwilę to uzbrojony dron polujący na Batmana.

Przyznam, że ustrojstwo jest dość skomplikowane. Zarówno w kwestii wyglądu, jak i samego składania. Nie ma w nim w zasadzie nic przyjemnego dla klockowego maniaka. Twórcy zasymulowali lot maszyny dzięki zastosowaniu przezroczystej podstawki. Dron wydaje się dobrze uzbrojony, ale oczywiście nasz bohater nie pozostaje dłużny i może pokonać maszynerię dzięki swojemu bat-a-rangowi.

Przyznam, że zestaw zawodzi. Najmocniejszym jego punktem jest oczywiście Batman. Dron moim zdaniem nie zawiera nic ładnego w sobie. No może poza kilkoma częściami w niezłej kolorystyce, które zawsze mogą się gdzieś przydać. Niestety nie mogę wysoko ocenić zestawu, ani napisać o nim nic więcej pozytywnego. 5/10 punktów to maks i to tylko dzięki bardzo dobrej figurce. A szkoda. Pomysł, a może to wykonanie…kompletnie do mnie nie przemawia.

The Jocker Battle Training.

Ostatnia pozycja to ponownie wzniesienie się na wyżyny bawialności, a to dzięki frajdzie jaką niesie za sobą możliwość rozstrzelania statycznej, choć obrotowej figurki Batmana.

Nasz topowy złoczyńca przed walką z prawdziwym nocnym łowcą musi przecież potrenować. W celu realizacji założenia skonstruował sobie obrotową postać batmana, który w jednej sztucznej ręce trzyma symbol nietoperza, a w drugiej bat-a-ranga. Przyznaję, że cel ćwiczebny przypomina oryginał. ;) Jocker w celu unicestwienia przeciwnika posiada do dyspozycji duuuuży sześciostrzałowy rewolwer na spore pociski w fajnym żywym i przezroczystym zielonym kolorze. To co się rzuca w oczy to podstawka dla Jockera. Wytłumaczeniem jest ciężar załadowanego pistoletu, który w połączeniu z niewyrobionym frakiem (jego materiałowym zakończeniem) najzwyczajniej przechyla figurkę. Wydaje się, że specjalnie zaimitowano tu linię z której oddaje się strzał poprzez biało – czerwone paski, by ukryć ten mały feler.
Poniżej cel w pełnej okazałości. Został tak zaprojektowany by można było strącić nakrycie głowy Batmana, jego wyposażenie oraz obrócić manekinem.

Poniżej nasz topowy złoczyńca szykujący się do strzału i efekt wystrzelenia wszystkich dwunastu kropek. Zasady działania mechanizmu działka nie będę tłumaczył, bo chyba każdy fan Lego je zna. To popularna konstrukcja umożliwiająca strzelanie małymi kropkami.
Strzelałem do manekina z odległości około pół metra. Strąciłem trzy przymioty nocnego łowcy i udało się obrócić manekina o dziewięćdziesiąt stopni. Efekt osiągnięty. Batman pokonany. ;) Zabawa przednia!

Moim zdaniem Jocker i jego cel ćwiczebny to świetny mały zestaw. Idealny dla dzieciaków, a nawet takich wiekowych fanów TLG jak ja. Można się na chwilę zapomnieć. ;) Jedyny mankament to przewracający się  pod ciężarem swojej broni Jocker. Nie wpływa to jednak na moją oceną, która po przedniej zabawie nie może być inna niż 10/10 punktów. Zestaw szczerze polecam.

Cóż. Trzy zestawy promujące serię osiągają w całokształcie swój cel. Zachęcają do bliższego zapoznania się z serią no i zapewne w dalszej perspektywie do pójścia do kina na najnowszą produkcję filmową TLG. ;)

Opublikowano Lego, Polybag | Otagowano , , , , , , , , | 4 komentarze

Dwa pokolenia Police Boats

Kolejny wpis o klasyce Lego poświęcę ponownie w ostatnim czasie łodziom wydanym w ramach serii Boats. Nie tak dawno było porównanie dwóch łodzi strażackich, stąd ten wpis poświęcam dwóm łodziom..policyjnym. W ramach serii TLG wydało trzy zestawy łódek policyjnych. Oczywiście mowa o tych, które wielkością są dostosowane do minifigów i takowe posiadają. Są to oba opisywane tutaj oraz 4010, który znalazł się już na LS jakiś czas temu. I żeby zacząć temat przedstawiam dwie łódki z lat 1991 – 1996.

4021 Police Patrol,
4012 Wave Cops.

Lego w pływającej serii, w której pojawiło się dwanaście zestawów, wypuściło jak wspomniałem trzy łodzie policyjne. W zasadzie przy każdej serii kolejnych łodzi. Za wyjątkiem pierwszych zestawów, które pojawiły się w 1982 roku. Nie wiadomo, być może istniał projekt łódki policyjnej, jednak nie doczekał się finalizacji. Do łącznie trzech łodzi można dodać pomniejsze pływające na sucho policyjne obiekty z zestawów serii Town, wchodzące w skład większych pozycji, lub będące samodzielnymi zestawami jak te z pozycji 654063446598, czy elektryczny 64836433, który powinien być zaliczony do serii Boats. Poza ostatnią pozycją były to nie pływające jednostki, jednak to zawsze większe łodzie policyjne, stąd i do nich nawiązanie.

Wracając do moich zestawów, to oba są w bardzo dobrym stanie jak na swój wiek. Oba posiadają instrukcje, wszystkie naklejki, a jedyne czego brak to pudełek. Łodzie są wyraźnie różnych wielkości. Starsza zdecydowanie większa, z trzema poziomami wliczając silnik. Młodsza dwu poziomowa. Obie posiadają podobne stanowiska kierowania, przy czym w większej łodzi są one zdublowane, gdyż należy doliczyć kabinę na poziomie pokładu. Co do pokładów, to oba są szerokości dziesięciu studów. Kadłuby z dużymi wnękami na umieszczenie tego co pod pokładem, oba oklejone naklejkami z oznaczeniem policji i numeru zestawu. Z dodatkowych oznaczeń mamy cztery sztuki elementów z nadrukiem „Police” w większej łodzi i trzy naklejki w młodszej obrazujące symbol służby i sam napis „Police”, w konwencji stosowanej w policyjnych zestawach z połowy lat 90-tych.

Kilka dodatkowych słów o każdej z pozycji, począwszy od najstarszej.

Police Patrol.

Większy i starszy 4021, który pojawił się na rynku w 1991 roku jest przedstawicielem bardziej rozbudowanych łódek, które występowały w pływającej serii. Dodatkowo posiadały one co najmniej trzy minifigi, jak opisywany Police Patrol.

Łódź złożona ze 195 elementów to konstrukcja która może się podobać i daje naprawdę spore możliwości. Generalnie można wyróżnić na niej kilka obszarów. Pierwszym jest kabina wyniesiona ku górze, dla lepszej obserwacji i przeznaczona dla dwóch figurek. Kolejny poziom to pokład główny, gdzie znajduje się dolna kabina, wszystko szerokości ośmiu studów. Za kabiną przestrzeń z wyposażeniem dla nurka oraz z dużym silnikiem do którego można zajrzeć przez cztery małe szyby. Klapa do silnika oczywiście podnoszona. Ma końcu, pod pionowymi statecznikami znajduje się wyciągarka do holowania innych jednostek. Wszystko spójne, dobrze zaprojektowane i wypełnione szczegółami.

Dodano sporo wyposażenie i szczegółów w postaci szperaczy, anten, głośnika, gaśnicy, radia, licznych elementów z nadrukiem – panele sterowania, oświetlenia, w tym policyjnego – niebieskiego, jak i pozycyjnego. Zachowano możliwość poruszania się figurek wzdłuż obu burt poprzez zachowanie przestrzeni szerokości jednego studa. Wszystkiemu nadano fajną linię z kabiną główna umieszczoną na 1/3 długości łodzi począwszy od dziobu.

W zestawie nie zabrakło oczywiście figurek w postaci trzech policjantów. Wszystkie w białych czapkach i żółtych kapokach. Dodatkowo, jak już wspomniałem mamy wyposażenie nurka w postaci kasku wiszącego za kabiną, jak i butli schowanej w schowku. Wszystkie minifigi z takim samym torsem z zapięciem schodzącym przez całą kurtkę oraz z tarczą policyjną.

4021 to bardzo fajny zestaw. Nie jest prosty, posiada sporo szczegółów i możliwości. Jedyne co może przeszkadzać, to trochę spora przestrzeń z silnikiem. Wydaje mi się, że można było spokojnie zmniejszyć ją, przedłużając tym samym część użytkową pokładu. Nie mniej jednak łódź jest przyjemna w odbiorze i raz, że daje możliwości długich zabaw, czy to w wodzie czy to w formie klasycznej, a dwa że z pewnością dzięki takim, a nie innym elementom pozwala na stworzenie własnych konstrukcji. Podsumowując nie wypada mi inaczej ocenić łodzi, jak na 9/10 punktów. Naprawdę polecam wszystkim kolekcjonerom klasyki.

Wave Cops.

Druga, mniejsza jednostka, tzw. „gliniarze na fali” to zdecydowanie zgrabniejsza i szybsza jak się wydaje jednostka, niż powyżej prezentowany 4021. Bardziej przypomina następcę pierwszej policyjnej łodzi, tj. zestawu 4010.

Już na pierwszy rzut oka widać bardziej opływowy kształt nadbudówki, przesunięty ku tyłowi, pochylony ku rufie i wzbogacony o dwa stabilizatory, coś jakby skrzydła po bud stronach kabiny, dla stabilności przy dużych prędkościach na wodzie. ;)
Kabina jednostki długa, ciągnąca się przez 2/3 długości, z tym że przez znaczną część znajduje się pod pokładem, a nad nim wystają tylko małe okna po obu stronach i duża szyba przednia. Wewnątrz znajduje się miejsce dla minifigów, w tym siedzenie dla jednego wraz z panelem sterowania. Sterowania zapewne kamerą, która znajduje się nad nadbudówką. Łódź posiada tylko jedno stanowisko kierowania umieszczona właśnie na końcu nadbudówki. Znajdziemy tam sprzęt pokładowy, radar, sprzęt łączności, radio, megafon, a nad nim wspomnianą kamerę, anteny i głośniki. Za stanowiskiem kierowania znajduje się wyciągarka do holowania innych jednostek. Na dachu kabiny znalazło się także miejsce na obrotowy szperacz i nie zabrakło oczywiście oświetlenie zarówno policyjnego, jak i pozycyjnego.

Linia i konstrukcja jednostki niezła, choć trzeba przyznać, że słabo rozwiązano zarówno przemieszczanie się figurek na dziób jednostki, jak i wchodzenie pod pokład. W innych przypadkach, jak w zestawach 4010, czy 4011, które są zbliżonej wielkości rozwiązano tę kwestię w lepszy sposób. Uważam to za największą słabość zestawu. W 4012 nie mogło zabraknąć też minifigów. Otrzymujemy tu dwie takie same figurki, z torsem ukazującym kamizelkę z identyfikatorem i tarczą policyjną. Do tego białe rękawy, główki z okularami i oczywiście żółte kapoki.

4012 nie da się ukryć, że jest innym typem jednostki pływającej od TLG, niż wcześniej opisany 4021. Jest bardziej opływowy, szybki i mniejszy. Nie ustrzeżono się w nim błędów, choć muszę przyznać, że nie wpływają aż tak bardzo na ocenę. Moim zdaniem 4012 zasługuje na co najmniej 7/10 punktów.

Fajnie, że Lego w swoim czasie weszło w tematykę pływających jednostek. Każdy młody fan nie dość że miał klocki z figurkami, to z tych klocków mógł zbudować coś, co pozwalało na zabawy w wodzie, a co wie każdy rodzic (a piszę z własnego doświadczenia) jest konikiem maluchów. ;) Szkoda tylko, że TLG wybiórczo potraktowało serię i nie było w niej spójności. Za mało łodzi policyjnych, sportowych i „prywatnych”, a także nie dodanie do serii przynajmniej dwóch zestawów serii Town. Osobiście posiadam dziewięć z dwunastu pływających zestawów i przyznam, że po cichu liczę na szybkie skompletowanie serii. Pozdrowienia dla wszystkich fanów klockowej klasyki. ;)

Opublikowano Kolekcja, Lego | Otagowano , , , , , , , , | 2 komentarze

Lego Star Wars – wydanie luty 2017

Od kilku dni w punktach z prasą dostępny jest kolejny numer magazynu Lego Star Wars znany doskonale fanom sagi oraz dodatków w formie niewielkich zestawów Lego. W obecnym, drugim już na ten rok numerze otrzymujemy w zasadzie pierwszą pełnowymiarową figurkę. Jest to minifig Kanana Jarrusa, rycerza Jedi znanego z wydań komiksowych i animowanych serii. Do tej pory był to jedynie model Acklaya złożony z klocków, jednak klasyczna figurka nie pojawiała się  w ramach miesięcznika. Z informacji, które można znaleźć w sieci wynika, iż nie jest to jedyny minifig, którego będzie można zdobyć w ramach magazynu. W niedługim czasie pojawić się ma bowiem Imperial Combat Driver. Ale jak będzie w rzeczywistości okaże się wkrótce.

W kolejnym numerze, który pojawi się już 27 lutego jako dodatek będzie można zdobyć kolejny model pojazdu, które to najszerzej występowały w ramach foil packów dodawanych do magazynu. Jak widać na małej grafice powyżej będzie to model Ducha, znanego zarówno z serii komiksowej, jak i animowanej. Cóż. Kupujemy i zbieramy. ;)

sw-magazine-02-2017-1 sw-magazine-02-2017-2

Opublikowano Lego | Otagowano , , , , , , | Dodaj komentarz

Nim powstało Ninjago

Dziś pomęczę Was ponownie czymś nietypowym, aczkolwiek wywodzącym się z lat 90-tych. Tytuł wpisu nieprzypadkowy, gdyż chciałbym szczególnie młodszym adeptom klockowej sztuki obeznanym doskonale z popularną dziś serią Ninjago zapuścić w świadomość wiedzę, że znane im z serii klimaty ninja w Lego miały już swoje kilka chwil pod koniec lat 90-tych. W związku z powyższym prezentuję kilka przykładowych pozycji tematu Ninja, wchodzących w skład dużej serii Castle. A dokładnie pięciu reprezentantów dalekowschodniego klimatu Lego z lat 90-tych i kilka słów na temat samej serii.

6033 Treasure Transport,
1185 Raft,
1187 Glider,
3050 Shanghai Surprise,
4805 Ninja Knights.

Już na pierwszy rzut oka widać pewne podobieństwa do dzisiejszych postaci i klimatu jakie oferuje Ninjago. Wprawdzie dziś wszystko jest bardziej dopracowane i kolorowe, z mnóstwem postaci i stworów ponadnormatywnych, jednak to właśnie pod koniec lat 90-tych ktoś wpadł na pomysł poruszenia klimatu ninja. Do tej pory byli przecież już  rycerze i piraci, poszukiwacze skarbów, czy minifigi i frakcje przemierzające kosmos. Dlaczego by więc nie ninja, skoro klimaty dalekowschodnie są tak ważne w naszej historii i mają wielu fanów. Przyznam, iż mimo że seria nie zdobyła jakoś specjalnie rynku na przełomie wieków, tak jej dzisiejszy następca jak najbardziej. Widać więc, że zapotrzebowanie na klimat mistrzów, wojowników, ninja, smoków itp. jak najbardziej jest.

Seria Ninja oferowała 29 zestawów, z czego 6 występowało w postaci zarówno pudełkowej jak i polybagów, więc można uznać, iż w ramach zbioru można było nabyć 23 rożne zestawy, które Lego wydawało w latach 1998 – 2000. W pierwszym roku Lego oferowało 7 głównych zestawów plus cztery polybagi, które wydawane było w 1999 roku jako małe pudełkowe pozycje promocyjne (w tym jeden wydany podwójnie 1184, który pojawił się także jako 1099, a wcześniej jako wspomniany polybag). Do tego rok 1999 to kolejne 6 głównych pozycji plus 4 polybagi (w tym jeden zestaw wydany dwukrotnie jako pudełkowy 1269 i polybagowy 3076). W roku 2000 wyszły tylko 3 zestawy jako paczki minifigów, wydane jako mini heroes collection (zestawy 33443345, 3346). Wszystko było bardzo klimatyczne i kolorowe. Szata graficzna pudełek i instrukcji z widoczną ingerencją komputerowej grafiki, lecz w większości przypadków wygląda nieźle. Czuć klimat wysokogórskich fortec, budowli w stylu tych z kraju kwitnącej wiśni, czy wartkich górskich rzek, jak i wszędzie obecnych gór. Na poniższej grafice wszystkie nie powtarzające się zestawy serii oraz zdjęcie prospektu dodawanego do zestawów, a przedstawiającego pozycje z serii.

lego-ninja-4-2

Podobnie jak ww. prospekt wyglądały instrukcje do zestawów. Poniżej zdjęcie kliku z nich.

Jak widać wiele pozycji z serii to zestawy gdzie głównym bohaterem jest dana figurka, do której dołączono dodatki w postaci niewielkiego sprzętu wojennego, lotni, tratwy, łódki, czy konia. W serii znajdziemy sporo dużych pozycji przedstawiających fortyfikacje, które w zestawieniu w całość są dość imponujące. Oczywiście nie mogło zabraknąć  frakcji, jak to na porządną serię Lego przystało. Mamy tu więc i samurai, w tym shogunów i imperatora oraz wojowników ninja występujących samoistnie (wraz z ich mistrzem), jak i służących imperatorowi. Są także złodzieje, a raczej złodzieje ninja, tak więc mnogość wszystkiego. Seria moim zdaniem ciekawa, barwna i udana jak na słabe lata Lego. Napiszę że wręcz szkoda, że tak trochę przeszła bez echa i uznawana jest dziś, za odłam klasycznej serii Castle. Moim zdaniem zasługuje na samodzielny byt. Tym bardziej, że doczekała się tak znakomitego następcy w postaci znanej i bardzo lubianej serii Ninjago. Gdybym miał ocenić ją za całokształt byłoby to 8/10 punktów.
Poniżej przedstawiam kilka wybranych pozycji, które w ostatnim czasie powiększyły moje zbiory, tak by przybliżyć jak to wyglądało w realu. Omówię w kilku słowach 5 z 7 zestawów jakie posiadam.

Treasure Transport.

Pierwszy zestaw przedstawia transport skarbów przez rabusiów i atak wykonany przez szarego ninję.

Ten niewielki zestaw przedstawia dwóch rabusiów transportujących skarb na czymś, co przypomina ręczny wózek, tudzież nosidło oraz szarego ninję, który zapewne chce dobrać się do skarbu. Zestaw oferował trzy minifigi dwóch frakcji, z dopracowanymi główkami i torsami. To co mi się w nich szczególnie podoba to noże zatknięte za pazuchę. :) Nie mogło zabraknąć i broni w postaci katan i włóczni. Widocznym i górującym elementem jest także proporzec w barwach rabusiów.

Rabusie w otwieranej skrzyni transportują złote monety, które są celem szarego ninję, ukrytego za kawałkiem skały. Prosta historia i dobry dodatek do większych zestawów serii. Nie ma tu wprawdzie nic powalającego, ale fajne figurki i klimat moim zdaniem zasługują na 7/10 punktów.

Raft.

Drugi z zestawów to mała uzbrojona tratwa, którą górską rzeką płynie czarny ninja.

Nasz bohater jest nieźle uzbrojony, co widać na zdjęciu. Sama tratwa to prosta konstrukcja, wzbogacona o takie elementy jak uzbrojenie i ster. Figurka z ponownie niezłym torsem z widocznym nożem i gwiazdką do rzucania. :) Szczegóły to to co najbardziej podoba mi się w serii Ninja.

Zestaw jak widać promocyjny i w tym kontekście spełniający swoją rolę w pełni. Nie można mu w zasadzie nic zarzucić, gdyż od takiego maleństwa, które zarówno w 1999 roku, jak i teraz wyszło by jako polybag. Choć zestaw posiadał także swoją pudełkową wersję. Tratwę z czarnym ninja oceniam na 7/10 punktów.

Glider.

Trzeci z zestawów to ponownie mała promocyjna pozycja, która podobnie jak tratwa wyszła zarówno jako polybag, jak i wersja pudełkowa.

Tutaj głównym bohaterem ponownie jest szary ninja, który do skrytego ataku wykorzystuje mały drewniano – płócienny szybowiec. Konstrukcja prosta, tak jak w przypadku tratwy i nawet do niej podobna w głównej części. Lotność zapewniają dwa skrzydła w kształcie skrzydeł nietoperza. Z uzbrojenia można wymienić czarną katanę oraz dwie włócznie. Zestaw spełnia swoją promocyjną rolę i dlatego ocena 7/10 wydaje się właściwą. Szału tu nie ma jednak, choć  produkt trafia w sedno. Promowanie serii.

Shanghai Surprise.

Czwarty z zestawów to pozycja ciut większa przedstawiająca łódź z białym szogunem i dwoma czerwonymi ninja.

Łódź utrzymano w kolorystyce piaskowej z dodatkiem szarego, czarnego i niebieskiego. Oprócz łódki w zestawie znajdziemy kawałek pomostu służącego do zadokowania. Sama łódź kryje w sobie kilka tajemnic, czy niespodzianek, tak jak nazwa sugeruje. Posiada ukrytą skrytkę z kosztownościami oraz przestrzeń w której schowano broń pod drugą ze skrzyń wyładowanych kosztownościami. Łódź wiosłowa, zasilana przez czerwonych ninja. W tylnej części na wzniesieniu znajduje się miejsce dla szoguna ubranego w szarą zbroję ze złotym elementem umieszczonym na hełmie. Nad całością górują dwa proporce właściwe dla frakcji z której pochodzi szogun.

W zestawie poza samą łodzią i ponownie niezłymi figurkami znajdziemy sporą ilość wyposażenia. Są tu i katany, włócznie, wiosła, ale także i broń palna w postaci pistoletu i muszkietu. Do tego kosztowności w dwóch skrzyniach.

Zestaw stanowi fajne uzupełnienie do większej konstrukcji w postaci fortecy z dostępem do rzeki. Spora łódka, trzy figurki i dużo wyposażenia to przepis na ciekawy zestaw. Taka większa pływająca jednostka to także obowiązek w serii jeżeli wyraźnie wskazuje się na obecność wody w okolicznościach w jakich umieszczono zestawy. Moim zdaniem Shanghai Surprise zasługuje na 8/10 punktów.

Ninja Knights.

Ostania z pozycji to typowy dla każdej serii zbiór minifigów będący zarówno przekrojem danej serii, jak i świetnym i lubianym dodatkiem.

Zestaw przedstawia zbiór figurek z wyposażeniem. Mamy tu ninję w dwóch kolorach, rabusia, samuraja i szoguna. Każda figurka z ładnym torsem i odmienną główką. Nic tu się nie powtarza co dodatkowo podnosi ocenę zestawu. Wszystkie figurki z nakryciami głowy, a dodatkowo szogun z szarym pancerzem. Z wyposażenia można wymienić dwie lance z proporcami, muszkiet, pistolet oraz trzy katany w dwóch kolorach.

4805 to typowy zestaw uzupełniający przedstawiając same figurki. Takich pozycji Lego w klasycznym okresie wydało około 30 sztuk i przedstawiany tu zestaw idealnie wpisuje się w ten zbiór. Ciężko od takiego zestawu oczekiwać polotu, gdyż nie mamy tu żadnej konstrukcji, czy budowli z klocków. Jednak i w samych figurkach Lego jest moc. Najlepszym przykładem są przecież wydawane obecnie licznie serie minifigów. 4805 zawiera bardzo dobre i dopracowane figurki. Sporą ilość wyposażenia i daje obraz przekrojowy serii. Moim zdaniem to bardzo dobra pozycja i zasługuje na ocenę 9/10 punktów.

Jaka jest więc seria Ninja? Można powiedzieć, że trudno wyrokować na podstawie pięciu wyrwanych ze zbioru zestawów, tym bardziej, że są to niewielkie pozycje. Moją ocenę serii znacie. Sami wyróbcie sobie własną. Liczę, że choć trochę przybliżyłem protoplastę dzisiejszego Ninjago, szczególnie młodszym fanom Lego. Choć może niektórzy z Was dopiero się o niej dowiedzieli.. :)

Opublikowano Castle, Lego | Otagowano , , , , , , , , , , | 10 komentarzy

Katalog Lego na styczeń – czerwiec 2017 (aktualizacja)

W związku z informacją sprzed kilku dni o pojawieniu się możliwości podglądu na filmiku katalogu Lego na miesiące styczeń – czerwiec br., informuję, że Lego oficjalnie udostępniło pełną wersję elektroniczną wspomnianego katalogu przeznaczoną na nasz rynek. Chętnych do zapoznania się zapraszam na właściwą stronę Lego, a szatę graficzną prezentuję poniżej. Cały katalog do zobaczenia tutaj.

katalog-lego-styczen-czerwiec-2017

Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. Ja póki co mam mieszane uczucia.

Opublikowano Lego | Otagowano , , , , , | 1 komentarz