Lego Star Wars AT-ST w pięciu odsłonach

Wielu z fanów Lego, w szczególności Gwiezdnych Wojen w wykonaniu TLG zastanawia się nad tym, czy warto nabyć obecnego AT-ST z bitwy o Hoth, czyli zestaw 75322. Sam, choć go posiadam i ostatnio opisałem pokrótce w zestawieniu z dwoma innymi pozycjami z Hoth mam wątpliwości. Czy to jest najlepszy model AT-ST w skali play scale od Lego? Dlatego też wrzucam przysłowiowy kamyczek do ogródka i przedstawiam pięć zestawów zawierających AT-ST jako główne konstrukcje.

7127 Imperial AT-ST z 2001 roku,
7657 AT-ST z 2007 roku,
75153 AT-ST Walker z 2016 roku,
75254 AT-ST Raider z 2019 roku,
75322 Hoth AT-ST z 2022 roku.

W zestawieniu brak jeszcze dwóch AT-ST. Pierwszy to maszyna będąca częścią zestawu 8038 Battle of Endor, a drugi do AT-ST bez kabiny, czyli 75201 First Order AT-ST. Żadnego z ww. zestawów niestety nie posiadam, co także wpływa na brak ich w zestawieniu. ;) Ale poważnie, jak napisałem na wstępie to AT-ST ma grać pierwsze skrzypce i tak jest w przypadku zaprezentowanych w tym opisie. Wszystkie tu zaprezentowane posiadam w stanie jak na zdjęciach, plus pudełka i instrukcje. Słynne domy na kurzych nóżkach, kurczaki, czy maszyny kroczące (jak kto woli) przedstawię w ogólnym zarysie.

PORÓWNANIE AT-ST

Patrząc na zdjęcie nasuwa się jedna myśl. Ewolucja zestawów Lego. Od prostoty, gdzie schematycznie potraktowano AT-ST, przez całkiem niezły model, w niektórych aspektach bliski oryginału, po szczegółowe modele, które od 2016 roku oferuje TLG. Pierwsze ujęcie już na dzień dobry pokazuje rozrost maszyny i jej urealnienie. Także widoczną zmianę barw, od istnej mieszanki w najstarszym, do typowo szarych konstrukcji, z wyłączeniem oczywiście tej „wymalowanej” z Mando. Pierwsze dwie z lewej posiadają wąskie kabiny, dwie środkowe w zasadzie takiej samej wielkości. Ostatni model posiada ją węższą i niższą. Nie jest to moim zdaniem plus maszyny. Patrząc na oryginały z filmu jest ona ciut za niska. Tu bardzo dobrze wypada 7657. Gdyby tylko nie była taka wąska. Sumując te elementy, to chyba zestaw z Mando posiada kabinę kształtem najbliższą oryginału. No i jeśli mowa o kabinach to kolejne dwa istotne elementy poniżej.

Na pierwszym z dwóch ostatnich zdjęć widać moim zdaniem największe nieporozumienie w 75322. Wszystkie, nawet najstarszy ATek posiada wizjery. Trzy konstrukcje mają ruchome klapy umożliwiające ich zamknięcie. A co posiada ostatni AT-ST. Otóż na stałe przytwierdzoną imitację zamkniętych klap. Serio? Nie dało się nic z tym zrobić? W dobie dziś dostępnych elementów. Jak dla mnie olano ten temat i poza lekkim niedomiarem kabiny to najsłabszy element maszyny kroczącej z Hoth.
Warto także zwrócić uwagę na wnętrza maszyn. Każda z nich posiada możliwość stosunkowo łatwego dostępu do kabiny. Czy to poprzez przechylenie jej części, czy podniesienie klapy, czy także całego dachu i klapy. Poszycia dachowe modeli także zawierają sporo szczegółów, co jest oczywiście na plus. We wszystkich kabinach znajdziemy także mniejsze lub większe detale w postaci paneli sterowania, monitorów lub miejsc na broń i wyposażenie. Najsłabiej wypada tu model z 2007 roku. Minusem bardzo podobnych konstrukcji, czyli 75153 i 75254 są prześwity w kabinie wynikające ze sposobu nałożenia ścian bocznych. Dziury te widać także z tylnej półsfery. I jest to element, który rzuca się w oczy i wpływa na ocenę. Podobnie jak na zabawę zestawem, gdyż kabina ma mniejszą stabilność jako bryła. W ostatnim modelu mimo podobnego stylu montażu wyeliminowano tę kwestię. Niestety w żadnym z modeli nie przewidziano miejsca dla dwóch pilotów, tak jak w pierwowzorze.

Pozostając przy kabinach i ich podstawach to warto zauważyć jak zmieniały się detale uzbrojenia. Nie jestem jednak w stanie wskazać, która wersja była najlepsza. Najnowszy model posiada chyba ciut zbyt długie lufy głównego uzbrojenia. Mnie osobiście najbardziej odpowiada to, które jest w modelu z Mando. Jak widać na zdjęciach każdy model posiadał na kabinie elementy z nadrukiem lub/i z naklejkami. Z pewnością dodatkowo podnosi to szczegółowość maszyny. Idąc dalej należy wskazać, iż tylko najstarsza pozycja nie posiada obrotowej kabiny. Pozostałe modele obrót realizują w zasadzie w oparciu o bardzo podobny schemat, przy czym tylko najnowszy model i ten z Rouge One daje możliwość obrotu w pełnym zakresie 360 stopni. Jeżeli chodzi o podstawy kabin, to najlepsze detale i kształty posiadają dwa ostatnie zestawy. Przyznam, że te detale sporo dają w odbiorze maszyn. W modelach od 2016 roku posiadamy także wyrzutnie strzałek. Sposób ich odpalania, to naciśnięcie zdwojonych elementów widocznych pod kabinami, co widać na zdjęciu powyżej. Na tymże zdjęciu widać także, iż AT-ST z Hoth jest ciut wyższe od dwóch wcześniejszych modeli. Wynika to zapewne z lekko dłuższych nóg, o czym dalej.
Poniżej zdjęcia ze strefy bocznej wszystkich modeli oraz bardziej szczegółowo trzy ostatnie zestawy.

Pierwsze z powyższych zdjęć idealnie ukazuje gradację wielkości AT-ST oraz ogólnie ich strefy boczne. Doskonale widać tutaj także szczegóły na bokach kabin. W tym przypadku przoduje ATek z Mando. Ale wracając do nóg, to każdy z zestawów posiada je ruchome, oczywiście z pewnymi ograniczeniami konstrukcyjnymi. Najstarszy model to układ naprzemiennej zmiany położenia goleni w oparciu o równoległe liftarmy. Prosta konstrukcja dawała pozory ruchu nóg. Kolejny model posiada jakby zbyt krótkie nogi do wysokości całej konstrukcji. Ruchomość w niewielkim zakresie. Ostatnie trzy modele posiadają podobne wychylenie goleni, jednak żaden z nich nie jest zbyt stabilny przy zmianie ich pozycji. To słabe elementy każdej z konstrukcji. Same nogi oraz ich mechanizmy to w zasadzie taki sam typ konstrukcji.
Jeśli chodzi o detale, to najlepiej zabudowane są nogi modeli z 2019 i 2016 roku. Natomiast same stopy, tj. elementy stykające się z podłożem, najwięcej szczegółów posiadają w ostatnim modelu. Moim faworytem w tym zakresie jest model z Mando, który nie dosyć, że posiada zabudowane nogi, wzbogacone o imitację przewodów, to kolorystyka i zastosowane naklejki nadają mu indywidualnego charakteru.

Patrząc na wszystkie wyżej opisane elementy konstrukcyjne i zastosowane rozwiązania w AT-ST nie ma moim zdaniem idealnego modelu. W szczególności ostatnie trzy posiadają największą ilość pozytywów i jak dla mnie są bardzo fajnymi modelami, mimo oczywiście wskazanych mankamentów. W celu osiągnięcia ideału należałoby zrobić mieszankę z trzech ww. konstrukcji. Cóż MOCarze..do dzieła ;)

FIGURKI

I w tej części zestawów w zasadzie nie wieje nudą. Zaczynając od najstarszego to mamy do czynienia tylko z pierwszym Chewbaccą, która to figurka wystąpiła tylko w trzech zestawach z lat 2000-2001. Jest to fig jeszcze w kolorze klasycznego brązu. Dosyć prosty odlew i to jedyna figurka, którą znajdziemy w najstarszym zestawie. Drugi pochodzący z 2007 roku to tylko kierowca AT-ST. Nadruk oddający szary ubiór pilota i do tego typowy kask dla pilotów/kierowców różnych imperialnych maszyn. Niestety nogi bez nadruków. Bez porywów, ale jest ok.
Trzeci zestaw z Rouge One to ponownie kierowca „kurczaka” oraz rebeliant i charakterystyczny Baze Malbus. Figurki wzbogacają zestaw i umożliwiają realizację potyczek, choć nawet mimo zaawansowanego blastera Baze rebelianci zapewne niewiele zdziałają. Przedostatni zestaw, ze słynnego ostatnio serialu, to aż cztery figurki. Jest tu wieczny i tytułowy Mando, Kara Diune oraz dwóch Klatoinnian. Wszystkie figurki bardzo dobre, szczegółowe z licznymi detalami. Choć Din Djarin posiada lepsze, późniejsze wersje. Na tym etapie jednak był właśnie taki. W tym zestawie figi to bardzo mocne uzupełnienie ciekawego AT-ST.
Ostatni zestaw, czyli tegoroczne wydanie to ponownie pilot AT-ST oraz rebeliantka i ponownie Chewbacca w bardzo fajnej zimowej wersji. Bohater rebelii na futrze posiada liczne śnieżne zlepki, co dodaje charakteru pasującego do Hoth. Z premedytacją pominąłem prezentowanie sondy z 75322. Opisałem ją w ostatnim wpisie.
Moim zdaniem najlepsze figi posiadają dwa ostatnie zestawy, czyli tegoroczny i wydanie z 2019 roku.

PODSUMOWANIE

– najważniejsza konkluzja to taka, że nie jestem w stanie wskazać najlepszego zestawu,
– najlepszą kombinacją byłaby mieszanka trzech ostatnich wydanych przez TLG,
– każdy AT-ST posiada minusy oraz plusy,
– stabilność ostatnich trzech maszyn kroczących posiada mankamenty,
– im młodszy model, tym szczegółowość i detale na wyższym poziomie,
– dwa najmłodsze zestawy posiadają najlepsze figurki.

Cóż. Biorąc pod uwagę powyższe nie jestem w stanie wskazać najlepszego AT-ST. Przy czym za najlepsze z zaprezentowanej piątki uważam maszyny z Hoth, The Mandalorian oraz Rouge One. Wady poszczególnych konstrukcji, mieszają się z ich zaletami znosząc na wzajem gdy patrzę na modele ustawione obok siebie. Tak więc ocenę pozostawiam każdemu z osobna.
Tak poza oceną i protokołem oraz odnosząc się do meritum, to uważam, że 75322 Hoth AT-ST jest zestawem, który jak najbardziej warto nabyć. ;)

Mam nadzieję, że przybliżenie konstrukcji pozwoli Wam wybrać, które AT-ST jest Waszym faworytem.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Lego, Star Wars i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Lego Star Wars AT-ST w pięciu odsłonach

  1. Pingback: Lego Star Wars classic 1999 – 2005 cz. III | Lego's soul

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s