Shell Ferrari Promotion , czyli promocyjne polybagi

Wplątany w zawieruchę czasu, pochłonięty dziećmi, domem i pracą, zapomniałem, że od kilku tygodni czekają na przedstawienie zestawy z promocyjnej serii Shella, firmowanej przez Ferrari, a dostępne obecnie na stacjach firmy przy zakupie paliwa. Słowo się rzekło czas jakiś temu, więc dziś w telegraficznym skrócie przedstawiam całą serię dostępną obecnie w promocji. Zestawy pochodzą z 2014 roku lecz dopiero teraz zawitały na nasz rynek w (no prawie) dostępnej formie.

40190 Ferrari F138,
40191 Ferrari F12 Berlinetta,
40192 Ferrari 250 GTO,
40193 Ferrari 512 S,
40194 Finish Line Podium ,
40195 Shell Station,
40196 Shell Tanker.

Jak widać cała seria w pełnej krasie, wliczając prospekt promocyjny opisujący serię i pojazdy Ferrari. Zestawy to klasyczne polybagi w praktycznie jednakowych opakowaniach, zawierających klocki (wiadomo), instrukcje i promocyjny kartonik. Zestawy, podobnie jak w poprzedniej serii nawiązującej, a w zasadzie promującej obie marki (opisanej przeze mnie jakiś czas temu), przedstawiają auta firmy Ferrari. Jednak z tą różnicą, iż tutaj otrzymuje dwa dodatkowe zestawy z konstrukcjami, nazwijmy to torowymi oraz śliczną cysternę.
Klasycznie już o każdym z zestawów kilka słów oraz całość na koniec.

Ferrari F138.

Pierwsza pozycja to klasyczny bolid firmy. Czerwono – biały demon prędkości, jak każdy z pojazdów Ferrari w serii posiada napęd typu pullback. Auto do tyłu, puszczasz i pędzi samo do przodu. Sam bolid to jak wspomniałem czerwony, biały i czarny. Dominującym elementem, widocznym w większym lub mniejszym stopniu we wszystkich zestawach są…naklejki. Ech. Gdzie te czasy z masą części z nadrukiem. Części to mieszanka plate, tile, łuków, bracketów i modyfikowanych elementów. Dwa z nich większe. To oczywiście napęd, jaki i przód pojazdu, który dodatkowo posiada nadruki w postaci białych pasków. Wszystkiego 41 sztuk.

Sam bolid to przyjemna linia porządnej wyścigówki. Od przodu po sam potężny spoiler dobry projekt i niezłe odwzorowanie oryginału. Podobnie jak w przypadku poprzednika, tj. 30190. Z tym, że ten bolid wygląda jeszcze lepiej. Więcej detali i charakteru, chociażby przez koloryzowane na rantach felgi. Pojazd posiada możliwość zastosowania dwóch kropek – niebieskiej i zielonej, jako odpowiedników innych kierowców. Po złożeniu pozostaje kilka zapasowych elementów. I bardzo dobrze.

I kilka zdjęć z innych ujęć.

Moim zdaniem, dzięki spójności linii, zachowaniu kształtów oryginału, kolorystyce, detalom (które niestety wzbogacono licznymi naklejkami), zestaw ten to numer dwa z całej promocyjne serii. Ocena to 9/10 punktów.

Ferrari F12 Berlinetta.

Drugi z zestawów przedstawia równie współczesny pojazd jak ww. bolid, tj. F12 o pięknej sportowej linii. Berlinetta. A jak odwzorowało ją Lego? Zobaczcie sami.

Po otwarciu woreczka otrzymujemy zafoliowaną instrukcję i naklejki, garść elementów oraz mały prospekt, w zasadzie tekturkę promującą serię, a dostępną w każdym z polybagów.

Tu naklejek zdecydowanie mniej, jednak fakt, iż występują na drzwiach i masce razi. Model utrzymany w czerwonej kolorystyce i to w zasadzie w całości. W zestawie dwa elementy z nadrukiem, tj. maska pojazdu oraz kabina. Do tego element z napędem, cztery opony z klasycznymi i charakterystycznymi felgami dla sportowych pojazdów od Lego. Do tego kilka plate, tile, i bracketów. Zbyt wyszukanych pozycji brak, nie mniej jednak sześć pralek w kolorze czerwonym może ucieszyć. Całość to 48 części.

Model na pierwszy rzut oka nie przypomina zbytnio oryginału. Szczerze, to bardziej pasuje do 911. Dopiero rzut oka na tył odróżnia go od Porsche. W modelu zastosowano naklejki na drzwi, maskę oraz układ wydechowy. Nie dodaje mu to plusów, ale z pewnością trochę bardziej urealnia.

Po złożeniu trzy elementy, w tym dwa zawsze przydatne serki.

Podsumowując, muszę napisać, iż F12 zawodzi. Przód odbiega od oryginału, linia niezbyt przypomina prawdziwy model, a sytuację ratuje jedynie tył. Moim zdaniem to jeden ze słabszych modeli w serii, stąd ocena to 5/10 punktów w skali polybagów.

Ferrari 250 GTO.

Trzeci z modeli patrząc na numerację to próba przeniesienia na klocki jednego ze starszych i bardziej klasycznych modeli. Piękna linia 250 z dużymi światłami wtopionymi w obrys nadwozia zdobi do dziś niejeden plakat na ścianie. A jak to wyszło projektantom? Sami zobaczcie.

Klasycznie, woreczek z pojazdem na zakręcie toru, a wewnątrz garść elementów i zawiniątko z instrukcją, naklejkami i kartonikiem.

Naklejek tym razem siedem. Wszystkich elementów 52, w tym znakomita większość w kolorze niebieskim. Poza powtarzającym się napędem i nadrukowaną maską i kabiną dostajemy sporo przydatnych pralek, tile różnych rozmiarów, brackety i serki. unikatów brak, jednak przydatne części są. Felgi także znane z innych niedużych konstrukcji z wcześniejszych modeli Lego różnych skal.

A jak sam model? 250 GTO posiada pięknie przechodzącą linię, swoistą wykrzywioną łezkę. Kwintesencja piękna klasycznych aut. No i ponownie muszę stwierdzić, iż Lego niezbyt udał się model. Lepszy niż F12, ale nie widać tu tej przechodzącej linii. Zastosowana maska zbyt niska, a do tego nadruk światłe nie odpowiada oryginałowi. Podobnie felgi, które potęgują obraz wystających poza obrys auta kół. Myślę, że coś bardziej zgrabnego, a przede wszystkim wklęsłego wyglądało by lepiej i trochę bliżej oryginału.

Tym razem po złożeniu zostają zaledwie dwie gładkie części. Tile i serek. Oczywiście przydatne.

Trochę lepiej i bliżej oryginału tył maszyny. Dodatkowo przy składaniu wkradł się mały błąd „naklejkowy”. ;)

Model lepszy od poprzednika, ale nadal nie gwiazdorzy jak bolid. Gdyby chociażby zmieć pierwsze elementy za maską i dać wszystkie typu płaskiego tile, linia znacząco zyskałaby na wyglądzie. Tragedii nie ma, ale kokosów również. Dla mnie to 6/10 punktów.

Ferrari 512 S.

Pięćset dwunastka to kolejny przedstawiciel wyścigowych klimatów. Ostatnie bezpośrednie podejście do aut Ferrari.

Jako że posiadam świadomość, jak wielu z Was nabyło już na stacjach przedstawiane zestawy, wskazuję świetną recenzję właśnie 512, wykonaną przez kolegę Servatora, a do przeczytania na forach Lugpolu i Zbudujmy.To.
Ale wracając do tematu.. Klasycznie już opakowanie ze wszelkimi oznaczeniami, a  w nim sporo żółtych części i wspominane już uprzednio foliowe zawiniątko. Instrukcja, prospekt, naklejki.

Zacznę od naklejek..całe mnóstwo. Choć trzeba przyznać, że chyba najlepiej wyglądających ze wszystkich modeli Ferrari. Elementy, których w tym modelu jest 51, to przede wszystkim kolor żółty, a do tego trochę czerni i niepasujący czerwony plate. Z części znajdziemy to głównie plate, brackety, błotniki, duże slope, serki i tile. Tym razem jedna część z nadrukiem. Oczywiście kabina. Ciekawostką są felgi z naniesionym na krawędziach złotym. Duży plus.

Model. Zacząłem od świetnego bolidu i kończę modele Ferrari równie dobrą konstrukcją. 512, która w tej wersji była maszyną do wyścigów na torach, podobnie do 250 GTO posiadała piękną, opływową linię. I z jednym małym wyjątkiem projektantom udało się ją odtworzyć. Tym mankamentem jest sama kabina, która trochę taka zbyt opuchnięta w stosunku do oryginału. Sam przód, z zastosowanymi kropkami trans, zamiast nadrukowanych świateł to duży plus. Linia całości także nieźle zachowana. Podobnie jak tył. Felgi to już klasyczna wartość dodana. Super. Po złożeniu zostaje kilka przydatnych sztuk drobnicy.

To co dodatkowo podoba mi się w modelu to zgodne z oryginałem ułożenie numeru na masce przedniej i tylnej klapie. Pod ukosem.

Model może się podobać. Jest spójny i równie przyciąga wzrok, co bolid rozpoczynający stawkę. Dla mnie to konstrukcja prawie idealna. Stąd ocena 9/10.

Shell Tanker.

Przeskoczę tu z lekka numerację, by zachować ciągłość modeli przedstawiających auta, a dalej podrzucić konstrukcje stałe, przed podsumowaniem całości. Tak więc ostatnim z pojazdów jest największe auto przedstawiające białą cysternę Shella.

Duuużo wszystkiego. Tak wiele, że do drobnicy trzeba było dołożyć dodatkowy woreczek. Poza tym sporo części luzem i zawiniątko z trzy pakiem. I tym razem naklejek niewiele.

Zestaw utrzymany w barwach właściwych dla Shella, tj. białym, żółtym i czerwonym z dodatkiem szarego i czarnego. Wśród części sporo ciekawych i przydatnych. 95 sztuk przekłada się na sporą szczegółowość modelu. Projektanci uzyskali ten efekt dzięki takim elementom jak plate, slope, brackety. Do tego sześć kół i sześć szarych felg. Jak widać, jako w jedynym pojeździe brak tu napędu.

A jak przekłada się tak ciekawa mieszanka na model? A no znakomicie. Pisze o tym także Servator, na ww. Lugpolu i Zbudujmy.To. I ja się z kolegą zgadzam w zasadzie w każdym względzie dotyczącym cysterny. Jest świetna. Duża, z ładnym przodem i kabiną, spójnym podwoziem i opływową beczką na materiał pędny. Jest tak skonstruowana, że spokojnie może być zwykłą ciężarówką bez beki na paliwo. Bardzo spójny i dobrze zaprojektowany model świetnie uzupełnia serię bolidów.

Po złożeniu ponownie zapasowe części na stole. Tym razem w ilości sztuk sześciu.

A w ramach innego spojrzenia na cysternę, dwa zdjęcia zastosowania ciężarówki jak uniwersalnej bazy do innego rodzaju pojazdów.

Cysterna jak dla mnie jest wisienką na torcie zestawów z promocyjnej serii dostępnej na stacjach Shella. Moim zdaniem to 10/10 punktów!

Finish Line Podium.

Pierwszy z dwóch dodatkowych zestawów, to linia mety i podium obsługiwane przez jednego minifiga. Dwie konstrukcje i figurka.

Jak widać na zdjęciu sporo elementów. A do tego klasyczne zawiniątko. I kolejne naklejki. W tym i na tors figurki. Z jednej strony to dobrze. Zawsze mamy czysty tors. Z drugiej przypomina to pierwsze minifigi z końca lat 70-tych, które również w niektórych przypadkach posiadały nadruk. Jednak patrząc na sumaryczną ilość naklejek wypada tylko powiedzieć ..ech..

Części w ilości 64 sztuk to głównie biel, czerń, czerwień i trochę szarego z żółtym. Do tego kilka sztuk typu trans. Wszystko przekłada się głównie na bricki, plate i trochę innych ciekawych elementów. Do nich można z pewności zaliczyć cztery przydatne panele w kolorze szarym, dwa wsporniki, brackety i tile. Z wyposażenia zestaw przewiduje kamerę, chorągiewkę z szachownicą, panel podręczny z wynikami oraz czapkę z nausznikami. Wszytko umożliwia wykonanie dwóch prostych konstrukcji.

Pierwszą z nich jest linia mety z sygnalizacją świetlną i panelami z naklejkami. Do wszystkiego kamera. Drugim elementem jest podium wykonane z szachownicy białych i czarnych bricków z naklejkami. Wszystko spójne, choć z powodu minifiga nie pasujące do reszty. Sama meta jak najbardziej. Jednak podium to już tylko dla figurek. A jak wygląda całość na zdjęciach poniżej.

Po wykonaniu pozostają trzy sztuki zapasu w postaci słuchawek oraz dwóch kropek trans w kolorach czerwonym i zielonym.

No i czym byłoby podium bez zwycięzcy? ;) Brak tylko damskiego minifiga podającego szampana..

No i meta wraz z bolidem dla niej dedykowanym. Jak widać zmieści się tam tylko jeden pojazd na szerokość. Taka mini wersja..

Zestaw stanowi dobry dodatek do całości. Uzupełnienie pojazdów Ferrari o punkt, do którego zmierzają w ramach wyścigów, jak najbardziej in plus. Podobnie jak kilka ciekawych i przydatnych elementów. Ocena mieszana, z racji minifiga,  który jakoś mi tu poprostu nie pasuje. 7/10 punktów.

Shell Station.

Ostatnim z zestawów dodatkowych, ale wprost wchodzących w całość serii jest stacja naprawcza z zakrytym dachem i kolejnym minifigiem do kompletu.

Zawartość woreczka ponownie nawiązuje do kolorystyki Shella. Mnogość elementów i konieczność rozdzielenia dużych od małych spowodowała zastosowanie dodatkowego woreczka z drobnicą. W pierwszym zawiniątku oczywiście instrukcja, naklejki i promocyjna tekturka. Tym razem zdjęcie z widokiem trochę innym, pokazującym w jakim schemacie utrzymana jest instrukcja zestawu.

Skoro już tak bliżej przedstawiam instrukcje, to warto wspomnieć, że nieużytkowana jej cześć zawiera obraz wszystkich zestawów z serii.

Elementy. Poza minifigiem, któremu oczywiście trzeba obkleić biały tors dostajemy to sporo ciekawych części. Na 77 sztuk wchodzą głównie plate i bricki, ale także takie przydatne części jak slope, w tym duże z kropkami, okna w ilości czterech sztuk, jak i tile, duża flaga i garść wyposażenia. Naprawdę sporo i przyjemnie. Ponownie plus dla konstruktorów.

A czym jest zestaw? To jak już wspomniałem punkt napraw również dostosowany do naszych czterech głównych bohaterów serii. Konstrukcja kryta z podjazdem obustronnym, z widocznością z boku dzięki okiennicom oraz spora ilością wyposażenia dla minifiga. Wszystko całkiem zgrabne, dobre dla wyścigówek, ale ponownie widok całości psuje figurka.

Po złożeniu kolejny raz mieszanka różności, w ilości sztuk sześciu. Przydatne i in plus.

Widok z drugiej strony powyżej oraz minifig pod dachem poniżej. Widać, że to nie dla niego konstrukcja.

Nie może zabraknąć oczywiście porównania zestawu z jednym z bolidów. Wybór pada na 512. Oczywiście wszystko jak najbardziej pasuje. I ponownie minifig do odstawki..

Żeby być uczciwym, stację muszę ocenić tak samo jak metę z podium. Wodotrysków nie ma, jest poprawnie, ale z założeniem, że to dla bolidów, a nie dla minifigów. Suma to 7/10 punktów.

Podsumowanie Shell Ferrari Promotion

W tym roku kolejny raz poddano nas, fanów Lego, a przede wszystkim rodziców tankujących materiały pędne i lubiących sprawiać niespodzianki swoim pociechom na pokuszenie pozyskania za niewielkie pieniądze kilku ciekawych zestawów Lego w woreczkach. Niewielkie, nie licząc benzyny, którą trzeba było zatankować. ;)

7,49 zł, 13,49 zł lub 770 punktów Shell ClubSmart i odpowiednia ilość paliwa to cena za każdy z ww. polybagów. Dużo?..Mało..? Sami musicie to ocenić. Wiem jedno. Mimo wszytko dobrze, że taka promocja ponownie odwiedziła nasz kraj.

Ale wracając do serii, no bo przecież trzeba jej wystawić ocenę, zacznę od dodatku do niej, czyli promocyjnej, dużej karty o dwóch zastosowaniach. Do serii otrzymujemy tekturę nazwaną na pierwszej stronie składanki „Startuj z Lego już dziś„. Po rozłożeniu widoczne są wszystkie modele serii, a w przypadku Ferrari dodatkowo okraszone informacjami technicznymi o rzeczywistych pojazdach. Przemyślane i  ciekawe. Druga strona jest także niczego sobie. Otrzymujemy bowiem typowe pole position na cztery miejsca, ze składanymi bandami, wzbogaconymi rampami. Całość jest naprawdę miłym dodatkiem do całej serii.

A jak wyglądają pojazdy Ferrari na pole position? Całkiem dobrze. Coś w sam raz dla młodych adeptów wyścigów pojazdów Lego o napędzie pullback.

Jak już było napisane, zestawy wzbogacono minifigami. Moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie. Nie pasowały do niczego za wyjątkiem podium. Same w sobie jednak mogą się przydać, szczególnie ze względu na czyste torsy w kolorach białym i czerwonym. Dwa zdjęcia dla porównania obu sztuk.

Jak więc wyglądają wszystkie bolidy zestawione razem? Jest wśród nich jakaś linia podobieństwa? Chyba tak. Wszystkie to Ferrari, a przynajmniej na nich wzorowane, wszystkie z napędem i wszystkie spokojnie mogą zapewnić sporo frajdy młodym rajdowcom. Kilka zdjęć dla porównania. Także z największym i najcięższym autem, czyli cysterną, która przy zestawieniu z Ferrari wydaje się ciut zbyt mała.

Dla przypomnienia dwa zdjęcia poprzedniej serii, choć przedstawiające tylko i wyłącznie pojazdy dostępne wraz z pierwszą promocją na stacjach Shella. Seria z 2013 roku na dwóch fotach poniżej. Takie małe porównanie..

Cóż więc. Czas na małe podsumowanie, w którym postaram się jednam nie nawiązywać i nie porównywać z poprzednią serią bolidów i ciężarówek, widoczną powyżej.

Obecnie dostępna seria zestawów wspólnie firmowanych przez Shella i Ferrari, a wykonanych przez Shella to całkiem udany mariaż autek o napędzie pullback, niewielkich konstrukcji do nich, świetnej ciężarówki i dwóch minifigów. Seria posiada sporo plusów, szczególnie trzy pojazdy – bolida, 512 i cysternę oraz gdyby zebrać razem sporo przydatnych elementów. Ciekawym dodatkiem do całości jest oczywiście rozkładany prospekt służący za pole position. A fakt posiadania napędu przez główne pojazdy znacząco podnosi bawialność całości. Moja ocena całej promocyjnej serii, uwzględniając wymienione plus oraz wskazane wyżej minusy w postaci gigantycznej ilości naklejek i niepotrzebnych minifigów oraz błędów konstrukcyjnych, to 7/10 punktów.

Serię polecam tym, którym stacja jest bliska, a lubią sprawiać niespodzianki swoim dzieciakom oraz wszystkim fanom polybagów. Cóż..miłego ścigania się. ;)
A na koniec zdjęcie wszystkich zestawów serii.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Lego, Polybag, Recenzje i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Shell Ferrari Promotion , czyli promocyjne polybagi

  1. kpusz pisze:

    Ciekawie i bardzo dokładnie opisałeś wszystkie modele. Seria jest świetna ale recenzja GENIALNA!

  2. Pingback: Polybagi – edycja 2016. Racers | Lego's soul

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s