W poprzednim wpisie, w dniu wczorajszym napisałem, że przedstawię w kilku bliższych ujęciach mały MOC, który zamieściłem w końcowej części recenzji zestawu 6103 Castle Mini Figures. Takie nazwijmy to terenowe przedstawianie recenzowanego zestawu stało się małym znakiem rozpoznawczym moich recenzji i staram się zawsze je stosować.
MOCarz ze mnie żaden. Czasem uda mi się coś samemu sklecić, ale tak na ogół nie zajmuję się tworzeniem. Kto czasem czyta moją stronę wie, że kolekcjoner jestem ;) W każdym razie do właściwego zakończenia recenzji potrzebowałem scenki z figurkami z zestawu 6103. I tak jakoś zaświtał mi szybki pomysł w głowie stworzenia małego MOCa, w którym postaram się umieścić minifigi, na z góry umyślonych pozycjach.Scenkę oparłem o płytę bazową 32×32 a do budowy użyłem gotowych drzewek w dwóch rozmiarach i różnych odcieniach (od tych z lat 80, po współczesne), dużo plate i slope różnych rozmiarów, w tym sporo kropek, gotowe elementy liściaste i inne roślinne oraz gotowe ścianki skał. Wszystko w kolorach zielonym i brązowym oraz tan – wszystko w kilku odcieniach. Trochę drobnicy koloru czarnego i minimalna ilość trans light blue jako kałuża wody.
Zanim się zabrałem za jego sklecenie (co zajęło mi jakieś dwie wieczorne godziny) wiedziałem jakie role przyjmą minifigi. Trzeba było tylko ubrać to w kawałek lasu ze ścieżką. Nie ma tu nic odkrywczego, niewidzianego do tej pory w pracach z klocków. Kawałek lasu złożony głównie z roślinności. No ale jest to mój pierwszy tegoroczny MOC.I tak w kilku szerszych ujęciach przedstawiam małą pracę z wykorzystaniem zestawu 6103.
W kilku słowach, to całość wygląda tak, że trzech mężnych rycerzy pojmało pomocnika leśnych ludzi – lokalnych banitów, odebrało mu widły (którymi przecież mógł ich zaatakować) i prowadzą go na posterunek, gdzieś za lasem. Droga wiedzie przez wąski, podniszczony, kamienisty dukt, w lekkim zagłębieniu. Po obu stronach drzewa. Iglaki różnych rozmiarów, dwa większe drzewa o grubych pniach i trochę niskopiennej roślinności.
Ogólnie gęsto i ponuro. Nasi zadowoleni z siebie rycerze, prowadzący pojmanego w nonszalancki sposób, przemierzają spacerem leśną drogę. Naszemu pojmanemu nie jest do śmiechu, szczególnie, gdy czuje ostrze topora na swoich plecach. W tym samym czasie dwóch banitów zaczaiło się na lekkomyślnych recerzyków i z zamiarem odbicia jeńca ustawili się przed i za kolumną zbrojnych.
Zza maszerujących wynurzył się łucznik namierzając ostatniego z kolumny, natomiast za największym drzewem ukrył się banita z mieczem i śliczną tarczą gotów uderzyć, gdy padnie od strzały ostatni z maszerujących. Patrząc na pełen luz prowadzącego kolumnę ma duuuże szanse na powalenie go w pierwszym ataku :)
Jak skończyła się zasadzka? ;) Każdy może się domyślać. Bazując na scenach z Robin Hooda rycerze dostali klasyczny oklep, tracąc przy tym broń, a więzień został uwolniony..
Czasem żałuje, że nie mam czasu na częstszą pracę własną nad tworzeniem jakichś scenek, które przecież tak lubię. Często podziwiam prace kolegów po klocku i myślę sobie – wrócę z czasem do tworzenia..Kończy się tym, że nadal walczę z kolekcją, a MOCowanie się z klockami odchodzi na najdalszy plan. Nie mniej jednak sporo recenzji, które zaplanowałem na ten rok powinny obfitować chociażby namiastkami czegoś, co własną twórczością nazwać można. Oby tylko czas się na to wszystko znalazł..
Uwielbiam takie scenki. Mógłbyś sam katalogi dla Lego robić z takim talentem. :)
Jakim talentem Mateyo? :) Ale coś ala katalog z moimi wersjami zestawów to ciekawy pomysł.
Talentem do układania takich fajnych scenek.