Moje polybagowe szaleństwo

Na wstępie pominę kwestię częstotliwości pisania..słabo z mojej strony to wygląda. Na usprawiedliwienie mam tylko to, iż cały czas zajmuję się klockami w wolnych chwilach. Zbieram, segreguję, uzupełniam..kolekcjonuję. Właśnie. Kolekcjonuję, a co za tym idzie także zestawy typu polybag. Kto zaglądał czasem na stronkę mógł to niejednokrotnie zobaczyć. I właśnie takim klockom poświęcony jest ten wpis. A czemu właśnie im? Ponieważ kiedyś napisałem, że jeżeli ich stan przekroczy trzy setki, to złożę wszystkie i podrzucę właśnie na LS. I oto przedstawiam ponad trzy setki polybagów, które wyszły po 2000 r., a dokładnie rzecz ujmując 308 woreczkowych zestawów.

Jak widać, jest to totalna zbieranina z rożnych serii. Wspólnym mianownikiem jest oczywiście to, że zestaw był wydany w formie foliowego woreczka zwanego polybag. Od momentu zrobienia zestawienia doszło jeszcze kilka zestawów i w tej chwili tych z obecnego wieku posiadam 317 sztuk, a wszystkich uwzględniając całą kolekcję 343 sztuki. Wszystkie „współczesne” możecie zobaczyć także na poniższej grafice oraz tutaj w ramach całości moich zbiorów.

Dlaczego je zbieram? Za ich łączną wartość można by przecież nabyć kilka zestawów specjalnych, czy UCSów. A no dlatego, iż bardzo przypominają mi niewielkie zestawy pudełkowe z mojego dzieciństwa i są kwintesencją Lego w pigułce. Niektóre z nich to zestawy specjalne, często zawierające wyszukaną figurkę. Niektóre to dobre dodatki do większych serii, a inne mają wprost promocyjne walory. Niezaprzeczalnym faktem jest jednak ich uproszczenie w pewnej części, co czasem negatywnie wpływa na samą konstrukcję, jednak nie zraża mnie to od ich zbierania. Jest to jednak margines całości
Lego, to nie tylko klasyczne zestawy jedno obiektowe z ewentualnymi dodatkami, czy gromady kilku obiektów, tudzież duże i wielkie konstrukcje z ilością elementów od pięciuset do kilku tysięcy. Lego to także, (żeby nie przesadzić) – reklamówki firmowe, naszywki, naklejki, karty, prospekty, katalogi, gry, ubrania, czy właśnie polybagi. Ich zadanie jest proste. Zachęcić do kupna zestawów danej serii, czy też uzupełnić ją jakimś specjalnym dodatkiem lub figurką, dostępną dla przykładu tylko w postaci polybaga. Bywają także dodatkami do produktów spożywczych, czy posiłków w sieciówkach, żeby nie zapomnieć o stacjach paliw. Są to także pozycje wydawane co miesiąc jako mini konstrukcje Lego, czy zestawy edukacyjne z przeznaczeniem dla szkół. Swoją drogą trzy sztuki znajdziecie także na poniższych zdjęciach. To wszystko powoduje, iż w pewnym stopniu są unikatowe, nawet jeżeli można je spokojnie nabyć jako dodatek do gazety dla dzieciaków. Poniżej kolejne zdjęcia.

Co znalazło się w moich polybagowych zbiorach? Jest tu i klasyczne city, prawie od początku jego powstania patrząc na niektóre z pozycji, sporo creatorów, Gwiezdnych Wojen, zestawów „miesięcznych”, serii Marvela, czy DC, chima, ninjago, zestawy świąteczne, specjalne, adventurers, wydanych w ramach promocji na stacjach Shella, „Tolkieny” i wiele wiele innych pojedyńczych pozycji. Czego najwięcej? Chyba serii miejskiej, która najliczniej była wydawana, w większości jako zestawy promocyjne.

Ponieważ są to niewielkie konstrukcje, wydawać by się mogło, iż zajmują niezbyt wiele miejsca. Nic bardziej mylnego. Każdy z zestawów przetrzymuję jako rozłożony w oddzielny woreczku strunowym z numerem, w kartonie o największych wymiarach dostępnym w jednej z sieciówek. Przyznam, iż składanie całości zajmuje sporo czasu, ale nie tak dużo jak rozkładanie takich maleństw, co uwierzcie mi, idzie jak przysłowiowa krew z nosa. Na wszystko co na fotkach składa się łącznie 174 figurki i blisko 12700 elementów.

Na koniec zbiorów prezentowanych na zdjęciach, najliczniejsza seria, czyli city oraz to co pozostaje po budowie woreczkowych zestawów, czyli elementy zapasowe. Przyznam, iż ten mały smaczek, niezależnie, czy to polybag, czy pełnowymiarowy zestaw, przypadł mi do gustu. Nie ma to jak garść drobnicy, która zawsze się do czegoś przyda. W tym przypadku jest tego naprawdę sporo… ;)

I wspomniane elementy zapasowe..

Ponieważ kolekcję dzielę na te sprzed 2000 r., czyli klasykę i te współczesne, mimo iż te drugie mogą mieć już..hmm…osiemnaście lat, to i nie może zabraknąć tutaj zestawów sprzed ww. roku. Posiadam ich łącznie dwadzieścia sześć, prawie wszystkie z instrukcjami, a poniżej prezentuję te w stanie nie otwartym – MISB.  Jest tu przede wszystkim basic, jako dodatki do zestawów w MCD oraz town. Zawieruszył się także pojedyńczy adventurers.

Polybagi to jednak nie tylko klocki. W prawie każdym zestawie kryje się także instrukcja, a po rozłożeniu pozostaje również woreczek..czyli sztandarowy polybag. Oczywiście, by kolekcja była kolekcją, gromadzę wszystkie instrukcje z przedmiotowego typu zestawów, jak również opakowanie. Instrukcje posiadam do wszystkich pozycji, natomiast woreczki do jakichś 90%.

Jak mogę podsumować to trwające szaleństwo z mojej strony? Klasycznie..
NEVERENDING STORY… ;)
… a to tylko 317 zestawów z 1200 pozycji, które posiadam…

Reklamy
Opublikowano Lego, Polybag | Otagowano , , , , , , | 2 Komentarze

Rycerze i piraci od Lego, w niecodziennym wydaniu

Skaczę po tematach jak po seriach wydanych przez TLG, ale dziś w odróżnieniu od ostatnich dwóch wpisów będzie ponownie o klasyce. O klasyce w niecodziennym wydaniu, gdyż opiszę pięć unikatowych pozycji wydanych w latach 1991 – 1993. Unikatowych w dniu dzisiejszym, gdyż kiedyś z pewnością były powszechniej dostępne, mimo, iż wszystkie posiadają jedynkę w numerze, a co za tym idzie były albo limitowanymi edycjami, lub (za bricksetem) wydawane tylko na rynek US. Jak by nie było trafiły do moich zbiorów jakiś czas temu, więc i pojawiają się tutaj. Oczywiście zaktualizowana została zakładka unikaty, powiększona o poniższe i inne pozycje. Zestawy wg. roku powstania.

1463 Treasure Cart,
1491 Dual Defender,
1492 Battle Cove,
1596 Ghostly Hideout,
1547 Black Knights Boat.

Zestawy są w stanie bardzo dobrym i dobrym. Do wszystkich posiadam instrukcje, opakowań brak. Trzy z nich to polybagi, tj. wózek skarbów, podwójny obrońca oraz bitewna zatoka. Dwa ostatnie, tj. wolfpack oraz łódź to pozycje pudełkowe, które wystąpiły w ramach jednego promocyjnego, potrójnego zestawu, czyli 1597 Castle Value Pack. Wszystkie powyższe to tak naprawdę uzupełnienia istniejących serii i większych zestawów. Nie ważne, czy dotyczy to kawałka wyspy piratów, wyrzutni rycerzy, czy kawałka skały z człowiekiem wilków.

Treasure Cart.

Pierwszy z zestawów to promocyjne maleństwo, w tym przypadku wydane jako polybag, jednak w historii zestawów Lego były jeszcze dwie odsłony tego małego wózka ze skarbami, tj. 1695 i 2889 wydane odpowiednio w 1992 i 1998 roku.

Zestaw przedstawia rycerza krzyżowców ciągnącego mały wózek ze skrzynią oraz uzbrojeniem. Podobnych pozycji w ramach castle było co najmniej kilka. Ta należy do tych ciekawszych, a to z uwagi na ilość wyposażenia, która w przeliczeniu na minifiga jest całkiem spora. Poza samym wózkiem otrzymujemy skrzynię ze skarbem w postaci czterech kolorowych kropek, włócznię z wstęgą, miecz i tarczę. Sam minifig posiada ładne i klasyczne wdzianko w postaci torsu z nadrukiem krzyżowców oraz klasyczny hełm. Zestaw prosty, bez wydziwiania i spokojnie mogący uzupełniać takie pozycje jak 6067, 6041 czy 6060.

Zestaw moim zdaniem to bardzo dobra pozycja uzupełniająca. Jest sprzęt, kolejny rycerz, przydatne zawsze koła, a wszystko w klimacie klasycznego castle. 1463 spokojnie spełnia swoją promocyjną rolę. Moim zdaniem to pozycja z oceną 8/10 punktów. Od siebie dodam, że posiadam jeszcze pudełkową wersję z samym pudłem, które dla tak małej pozycji zawiera nawet konstrukcje alternatywne. Zdjęcie poniżej.

Dual Defender.

Drugi z zestawów, to podwójna katapulta wydana ponownie jako polybag tylko na rynek US, choć jak to kiedyś wyszło przy opisywaniu pozycji 1917, która wg. Brickseta choć była wypuszczona tylko na rynek amerykański, to i tak można było ją nabyć w Polsce, o czym możecie poczytać tutaj (szczegóły w komentarzach). Zmierzam do tego, że może i tak było także w przypadku 1491.

1491 to nic innego jak podwójna wyrzutnia z amunicją i obsługą w postaci dwóch rycerzy. Wyrzutnia, tudzież katapulta jak kto woli to popularny dodatek do zamkowych zestawów, gdyż w klasycznej erze występowała aż w dziesięciu pozycjach. W tym przypadku otrzymujemy czarną obrotową, podwójną wyrzutnię umieszczoną na zielonych płytkach. Wyrzutnia poza podstawową funkcją to także uchwyty na broń w postaci dwóch włóczni. Amunicja do katapulty to nic innego jak beczułki w kolorze jasno – szarym w ilości sześciu sztuk. Ponieważ sprzęt nie występuje samoistnie w zestawie otrzymuje także dwóch jegomości  spod znaku czarnych rycerzy. Figurki posiadają klasyczne torsy z łuskowym pancerzem i taki sam typ hełmów. Do wyposażenia można zaliczyć dwie ww. włócznie oraz broń osobistą minifigów,  w postaci tarcz z nadrukiem smoków oraz mieczy.

Zestaw jest bardzo dobrym uzupełnieniem zamkowych pozycji, szczególnie takich jak 6085 czy 6059. Duży zamek powiększony o mury z drugiej pozycji i podwójna wyrzutnia wewnątrz jako element obronny lub zaczepny. Bardzo dobra pozycja, sporo elementów jak na polybaga, w tym tych większych i dwa klasyczne minifigi powodują, że to świetna pozycja jako dodatek do serii. Przyczepić się nie ma do czego, a funkcja w pełni spełniona, stąd i maksymalna ocena 10/10 punktów.

Battle Cove.

Trzeci z zestawów, to jedyny przedstawiciel piratów w tym wpisie, wydany w 1992 roku, jako jeden z trzech promocyjnych zestawów w ramach serii, wraz z pozycjami 1889, 1696.

Zestaw przedstawia nam pirata w swojej małej fortecy, a w zasadzie kawałek muru z jakiejś bliżej nie określonej wyspy, będącego dodatkiem lub pozostałością fortecy piratów. W konstrukcji klasycznie użyto ścianki z nadrukiem muru, piaskowego podłoża, szarego muru i oczywiście roślinności. Dużym plusem jest fakt umieszczenia w zestawie armaty, która nie występowała powszechnie w promocyjnych zestawach piratów, gdyż poza opisywaną pozycją były to tylko 1871 i 1795. W zestawie poza figurką pirata otrzymujemy jednego z trzech zwierzaków, które odwiedzają serię, tj. nieśmiertelnego rekina. Poza nim piraci obfitowali w małpy i kolorowe papugi. Sama figurka klasyczna dla swoich czasów z torsem z nadrukiem, brązową trójkątną marynarską czapką oraz główką z zarostem i przepaską na oku. Pirat poza armatą posiada do dyspozycji pistolet i muszkiet. Tego co mi tu zabrakło, to szabli.

Zastanawiałem się uzupełnieniem czego mógłby być opisywany zestaw i to co nasunęło mi się po analizie innych pozycji serii to tylko i wyłącznie połączenie zestawu z innymi małymi konstrukcjami piratów z lat 1989-1992, promocyjnymi, czy liniowymi jak 6258. Trzeba przyznać, że seria piratów obfitowała w zestawy promocyjne/dodatkowe, których w latach 1989 – 1998 (nie wliczając małych liniowych pozycji jak 6234) wyszło aż czternaście. Moja ocena pozycji to 9/10 z uwagi na klimat i elementy, a brak maksa wynika tylko z faktu trudności zestawienia zestawu z innymi klasycznymi pozycjami oraz brakiem szabli.

Ghostly Hideout.

Kolejna konstrukcja to przedstawiciel nie odżałowanej przeze mnie (i zapewne nie tylko) serii, która skończyła się nim tak naprawdę się zaczęła. Mam na myśli oczywiście wolfpack, której Lego poświęciło zaledwie trzy zestawy, nie wliczając występowania ludzi wilka w zestawach 6086 i 6105. Kryjówka ducha była wydana jako jeden z trzech zestawów w ramach promocyjnego trójpaku, tj. 1597 Castle Value Pack, o czym już pisałem.

Zestaw przedstawia kawałek muru w skalnej okowie, dopełnionego roślinnością i umieszczonego na zielonym podłożu, która to konstrukcja kryje ducha, nieodzowny element zestawów zamkowych w latach 90-tych, a całość uzupełnia jeden wojownik ludzi wilka. Konstrukcja jest dość masywna i pasuje do głównej bazy wilków 6075 , jako część lądowa będąca pozostałością innej większej konstrukcji, której niestety TLG nie wypuściło. Kawałek muru posiada pewną prostą funkcję, otóż umożliwia chowanie i wysuwanie ducha, który (tak dla przypomnienia) świeci w ciemnościach, po uprzednim nagrzaniu go/oświetleniu z bliska nad żarówką. W zestawie znajdziemy jeszcze ptaszysko oraz głównego bohatera czyli człowieka wilka, w klasycznym brązowym torsie z nadrukiem wilka, z tarczą z takim samym nadrukiem oraz w czerwonej pelerynie i w czarnym kapturze. Twarz, podobnie jak u pirata z nadrukiem i opaską na oku. Gdyby zmienić wilka na dzika byłby idealny Jurand ze Spychowa. ;) Należy wspomnieć, iż nasz bohater jako wyposażenie posiada tarczę, miecz i włócznię przytwierdzoną do skały i resztek muru.

Kryjówka ducha to bardzo fajny mały, pudełkowy tym razem zestawik, ale dobrze oddający lata 90-te w ramach castle. Nie mogę odżałować, że to maleństwo jest trzecim pod względem wielkości zestawem w ramach serii, a zarazem ostatnim. Świetnie natomiast promuje serię, szczególnie poprzez minifiga. Ocena nie może być inna niż 10/10 punktów.

Black Knights Boat.

Ostatni z zestawów to jedna z sześciu łodzi, jakie mogliśmy otrzymać w ramach zamkowej serii.

Zestaw przedstawia niewielką smoczą łódź, napędzaną ruchem dwóch wioseł, a utrzymaną w kolorystyce niebiesko – czerwono – czarnej. W łodzi, poza beczką z dwoma żółtymi kropkami stanowiącymi ładunek otrzymujemy dwa różne minifigia. Pierwszy to rycerz w normalnym pancerzu na torsie, w hełmie z przyłbicą i piórkiem, mieczem i tarczą ze smokiem. Drugi to klasyk w łuskowej zbroi z włócznią w dłoni. Elementem wspólnym obu jegomości jest rudy, a raczej czerwony zarost, co wygląda trochę komicznie. Łódka niczym specjalnym nie powala, a jedyna jej unikatowość to wydanie jej na rynek amerykański, w ramach wspomnianej pozycji 1597. Dla mnie to zbyt oczywista, choć zmodyfikowana kopia łódki czarnych sokołów 6018, gdzie wykorzystano ten samo motyw smoka.

Muszę przyznać, że łódka trochę zawodzi. Mało wyposażenia dla minifigów, kopia (moim zdaniem) innej łódki przy jednym plusie ładnych figurek to zbyt mało, nawet jak na zestaw promocyjny. Moim zdaniem 6/10 to maksymalna ocena, tej unikatowej ze względu na wydanie, pozycji.

Wszystkie powyżej przedstawione zestawy na obecnym rynku są trudno dostępne, szczególnie w stanie klocki plus instrukcja, co powoduje ich pewną unikatowość i niestety podnosi irracjonalnie cenę, szczególnie na rodzimym runku. To stanowi oczywiście największy minus zaprezentowanych powyżej konstrukcji. W większości fajne i bardzo fajne, ale niestety trudno dostępne..
Na koniec instrukcje do wszystkich pozycji oraz oczywiście zapraszam do zakładki unikaty.

Opublikowano Castle, Lego, Pirates | Otagowano , , , , , , , , , | 2 Komentarze

Polybagi nadal w modzie..

Kto czasem zagląda na LS może stwierdzić dwie rzeczy. Po pierwsze jestem niepoprawnym miłośnikiem klasycznych zestawów Lego, tj. tych sprzed roku 2000, a po drugie, że kolekcjonuję także polybagi. I im poświęcę kilka słów w dniu dzisiejszym. Z uwagi na fakt, iż nie dysponuję taką ilością wolnego czasu jakbym sobie życzył, to i odszedłem (może tymczasowo) od opisywania woreczkowych klocków przy nabywaniu kolejnych zestawów. Ale cały czas ich szukam i staram się powiększać kolekcję o coraz nowsze pozycje, choć niekoniecznie nowe wiekiem. A ponieważ czasem dostaję pytania czy mam taki, a nie inny polybag postanowiłem przygotować „małą” grafikę ze wszystkim polybagami, które posiadam. Dwieście sześćdziesiąt sześć polybagów w jednym miejscu. Ostrzegam, zdjęcie o sporej wadze. ;)

Zestawy ułożone są wg. numeracji, z jednym wyjątkiem, który gdzieś mi się zapodział. W miarę powiększania zbiorów grafika będzie ulegała aktualizacji.

Przyznaję, nie są to złożone zestawy, ale takowe mogliście w części oglądać już na LS. Wszystkie wpisy znajdziecie we właściwej kategorii w prawym panelu. Nie mniej jednak złożę je wszystkie i opublikuję zbiorcze fotki, gdy ilość dojdzie do trzystu sztuk. Lubię okrągłe liczby ;). W międzyczasie będę powoli, bo powoli, ale jednak wrzucał zdjęcia poszczególnych zestawów w zakładkę „polybag”. Zapraszam do śledzenia. A jeżeli macie spostrzeżenia na temat tej formy klocków Lego, to się nimi podzielcie w komentarzach ;).

Opublikowano Lego, Polybag | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

40290 podsumowaniem 60 lat klocków Lego

Rok 2018 w dziedzinie nowych zestawów Lego przyniósł nam ponad 470 nowych pozycji firmowanych znakiem TLG. Wśród nich znalazł się nie tuzinkowy zestaw wydany z okazji 60 rocznicy wyprodukowania (oficjalnie i legalnie) przez Lego do dziś znanego klocka. Jak dziesięć lat temu, z okazji 50 rocznicy, tak i teraz Lego postanowiło wypuścić zestaw, który będzie laurem dla czterech bardzo dobrze znanych, rozpoznawalnych i mega klasycznych pozycji, do dziś kojarzonych z firmą. W roku 2008 był to zestaw 10184, a dziesięć lat później otrzymujemy pozycję 40290.
Jak więc Lego postanowiło przypomnieć o swojej długiej historii w produkcji zabawek w tej formie, którą znamy i uwielbiamy do dziś? Twórcy, projektanci, tudzież właściciele firmy, zestawem 40290 upamiętnili cztery doskonale znane i lubiane serie z poprzedniego wieku, tj. (według numeracji i roku powstania pozycji) :

castle – zestaw 375 Castle,
space – zestaw 928 Space Cruiser and Moonbase,
pirates – zestaw 6285 Black Seas Barracuda,
town – zestaw 6399 Airport Shuttle.

Trudno powiedzieć, dla kogo TLG stworzyło ów zestaw? Wydaje się, że raczej nie chodzi tu o współczesnych, młodych adeptów klockowej sztuki, a raczej o nas, AFOLi, młodszych, starszych, ale jednak ludzi, którzy znają pozycje odzwierciedlone w zestawie. Ja, jako niepoprawny fan klasyki musiałem oczywiście nabyć zestaw rocznicowy (dzięki M.H.!). Jaki jest więc 40290 i czy można go nazwać kluczem do klasyki spod dobrze znanego nam bricka (klocka bez ang. wtrącenia) na miarę jego 60 lat?

Trochę porecenzujmy ;)

Seria: Promotional
Rok wydania: 2018
Liczba klocków: 421
Liczba figurek: 0
Cena: 100 – 200 (MISB) zł (Allegro, BrickLink) / darmowy dodatek przy zakupie na S@H o wartości powyżej 125 $.

brickset, bricklink

Zestaw zapakowano w bardzo ładne pudełko. Przyznam, że dla mnie osobiście to najładniejsze pudło od wielu lat. Karton ma wymiary 26 x 14 x 9 cm i utrzymany został w odcieniu niebieskiego ze wstawionymi zdjęciami zestawów. Front to cztery fotki konstrukcji oraz pasek przedstawiający zdjęcie młodzieńca z przełomu lat 70/80 bawiącego się zestawem 928. Co ciekawe, obok współczesnego loga firmy znalazło się miejsce na stare logo oraz informację o przedmiotowej rocznicy. Boki to zarówno informacje techniczne, jak i zdjęcia konstrukcji z zestawu. Bardzo interesujący jest natomiast tył pudełka. Znajdziemy tam zdjęcia zestawów, których miniatury znajdziemy w 40290. Dodatkowo poza pięknymi fotkami klasyków ponownie ten sam młodzieniec bawiący się Barracudą i monorailem. Pudełko pozwala powrócić do dawnych lat pamięcią i przyznam, że pozytywnie wpływa na nastrój przy budowie. ;) Duży plus TLG za karton z zestawu.

Wewnątrz poza czterema workami z klockami znajdziemy dość grubą instrukcję do wszystkich konstrukcji występujących w zestawie. Na osiemdziesięciu czterech stronach w przejrzysty sposób umieszczono kolejne etapy budowy, a dwie ostatnie strony to spis elementów. Nic dodać, nic ująć.

W zestawie otrzymujemy sporą ilość elementów. 421 sztuk dokładnie rzecz biorąc. Klocki w dużej mierze to drobnica jak małe bricki, w tym modyfikowane, skosy, tile, plate w tym małe i duże. Ilość elementów choć spora, to objętościowo niewielka z racji na miniaturyzację modeli. Kolorystyka zgodna z oryginałami. Wykaz wszystkich elementów najdziecie tutaj. Poniżej natomiast zdjęcie części, które pozostają po budowie miniatur. Trzeba przyznać, że to sporo drobnicy. Dokładnie 25 sztuk!

Co więc jest w środku? Zanim przejdę do modeli należy zacząć od tego słynnego klocka, o wymiarach 4×2 studów, lub kropek jak kto woli, pięknie zaprezentowanego z okolicznościowym tilem z nadrukiem 60 lat klocka. Ta okolicznościowa płytka występuje w pięciu innych tegorocznych zestawach, ale nadruk okolicznościowy możemy znaleźć także w innych pozycjach. 60 lat klocka w pełnej krasie.

Pierwszą miniaturą jest oczywiście model zamku z zestawu 375, wydanego w 1978 roku. Ten charakterystyczny obiekt rozpoczął na dobre przygodę klockowych fanów z rycerzami, złoczyńcami, banitami, zamkami, basztami, duchami, smokami, czy katapultami i powozami. I wprawdzie różnił się kolorystycznie od późniejszych zamczysk i baszt, to jest chyba najbardziej rozpoznawalną zamkową pozycją, właśnie z racji koloru. Posiadał też aż czternaście minifigów. Zapewne właśnie rozpoznawalność i zapoczątkowanie serii było powodem uhonorowania zestawu współczesną miniaturą. Wtrącić tutaj należy jednak fakt, iż napewno powodem zminiaturyzowania nie było to, iż był to pierwszy zamek od Lego. Bowiem jeżeli się nie mylę, to pierwszym jest ten zestaw z 1970 roku.

A jak prezentuje się miniatura przedstawiają poniższe zdjęcia. Widoczna duża ilość szczegółów w postaci odwzorowania okien, wież, czy obu bram. Zwodzonej i otwieranej na boki. Dzięki odpowiedniej konstrukcji, podobnie jak w oryginale możemy otworzyć zamek na boki, tworząc z niego dwie oddzielne ściany zamkowe. Mimo małej skali mini zamek od pierwszego spojrzenia kojarzy się z oryginałem. I taki zapewne był zamysł projektanta. Kolorystyka także została oryginalna, czyli żółta, z zieloną bazą i czerwonymi dodatkami. Moim zdaniem nie ma się tu  do czego przyczepić. Model jest świetny, stąd pełne 10/10. Warto w tym miejscy wspomnieć także o tym, że wszystkie modele, w tym i zamek umieszczono na płytkach bazowych w kolorze czarnym. Na środku oczywiście umieszczając miniaturyzowany model.

Drugą konstrukcją jest miniatura wydanego w 1979 roku kosmicznego krążownika 928. Był to w owym czasie największy zestaw kosmiczny, który wyszedł  w początkowym okresie funkcjonowania serii, choć nie na samym jej początku. Pierwsze pozycje serii space pochodzą bowiem z 1978 roku. Zestaw przedstawiał duży krążownik z kawałkiem bazy umieszczonej na dwóch płytach 32×32 – lądowisko i płyta z kraterami. Całość uzupełniał mały pojazd i cztery minifigi. Z pewnością nie można było lepiej wybrać, jeśli chodzi o przedstawiciela początkowego okresu serii, uwzględniając jego największą rozpoznawalność.

Miniatura. Utrzymana w odpowiedniej kolorystyce (niebieski z jasno szarym, choć innym niż w oryginale) scenka przedstawiająca podwójną płytę, tj. lądowisko i kawałek gruntu z bazą oraz statek kosmiczny to bardzo ładny model. Ponownie widzimy sporą ilość szczegółów w postaci odpowiedniej krzywizny gruntu, anteny do komunikacji, oświetlenia lądowiska i wisienki na torcie w postaci małego pojazdu. Model statku kosmicznego również udany z zachowaniem linii, choć trzeba zauważyć pewne przerysowanie niektórych elementów. Jednak biorąc pod uwagę skalę nie ma się co czepiać. Nawet w takim pomniejszeniu, przy zastosowaniu kolorystyki odpowiedniej dla klasycznego space, czuć jego klimat. W zasadzie poza wspomnianym przeskalowaniem nie ma się do czego przyczepić. 928 w skali mikro oceniam na 9/10 punktów.

Trzeci zestaw to oczywiście nieśmiertelna władczyni klockowych mórz i oceanów, czyli Barracuda z 1989 roku. Zestaw jest ikoną ikon, i niezaprzeczalnie znajduje się w koronie zestawów pirackiej serii. Najlepszy, najładniejszy i najbardziej rozpoznawalny okręt, stąd umieszczenie go w opisywanym zestawie nie może dziwić. Ponadto był jednym z pierwszych zestawów serii. Barracuda to ponad 900 elementów i osiem minifigów zabawy. Czysta radość. Więcej informacji i zdjęć we wpisie z 2014 roku o „6285 moim okiem„. Patrzę na inne zestawy serii i choć są mega rozpoznawalne i charakterystyczne jak bazy piratów, czy imperialistów, to nie ma możliwości, by to inny zestaw, niż Barracuda reprezentował wspaniałe konstrukcje TLG, które powstały dzięki temu kawałkowi plastiku z wypustkami, który 60 lat temu zagościł w pudełkach z napisem Lego.

Jak projektanci poradzili sobie z odwzorowaniem 6285 w małej skali? To co rzuca się w oczy przy pierwszym spojrzeniu na zestaw to to, iż okręt jest największym – chyba najdłuższym i najwyższym modelem. Charakterystyczne elementy Barracudy model oddaje doskonale. Mamy więc wszystkie maszty, odpowiednią kolorystykę od brązu przez czerń, biały, czerwony po żółty, mini flagi pirackie, kabinę, czerwone klapy od dział, balustradę na balkonie czy oczywiście biało – czerwone żagle. Te ostatnie są ruchome i można je ustawiać w żądanym kierunku. Jest to jednak pewien mankament, gdyż przy lekkim ruszeniu modelem żagle żyją własnym życiem. Nie zmienia to jednak faktu, iż konstrukcja jest genialna. Uzupełnieniem całości jest umieszczenie go na wodzie, która imitują oczywiście plate w odpowiednim kolorze. Bez Barracudy 40290 nie miałby sensu. 10/10 mimo kwestii żagli.

Ostatnia składowa rocznicowego zestawu to oczywiście kolejna nieśmiertelna pozycja, która jest tak ważna (zarówno ta z serii town, jak i może przede wszystkim z serii space) dla wielu AFOLi, czyli 6399 z 1990 roku. Monorail przedstawiający kolejkę jeżdżącą na lotnisko pochodzi z okresu świetności Lego, czyli początku lat 90-tych i doskonale oddaje ówczesny klimat, w szczególności klimat miejskiej serii. Także w tym przypadku, chcąc uhonorować kolejną z ponadczasowych i w zasadzie największych serii, czyli town, projektanci nie mogli postąpić inaczej, niż zminiaturyzować monoraila. Warto wspomnieć w tym miejscu, że TLG w ramach innej rocznicy, tj. 50 lat klocków na torach, w ramach zestawu rocznicowego 4002016 z 2016 roku wypuściło także „kawałek” monoraila, jednak tego w kosmicznym wydaniu, czyli protoplasty 6990.

Model. Cóż. w tym przypadku trudno byłoby oddać cały zestaw. Oryginał jest zbyt obszerny i rozciągnięty. Kręcone tory, dwie stacje i sam pociąg, to trochę zbyt wiele jak na klockowe słowo klucz, które ma przedstawiać sedno sprawy. Wybrano więc kolejkę stojącą na większej stacji wyniesionej ponad powierzchnię płyty bazowej. I tak samo jak w przypadku wcześniejszych modeli, tak i tutaj miniatura oddaje sporo szczegółów. Jest więc punkt gastronomiczny, schody, stacja (w tym imitacja znaku kolejki), sygnalizacja torowa, no i sam pociąg. Dokładna jego kopia. Tory wyniesiono ponad powierzchnię, tak więc nie ma tu nic, co w tej skali mogłoby odbiegać od oryginału. Jedyne co można by spróbować zmienić, to zamiast plate na dachu wagoników zastosować tile odpowiedniej długości. Ale nie ma to tamto..monorail to kolejne 10/10. ;)

Gdybym miał wybrać, który z modeli najbardziej do mnie przemawia, to z miejsca wskazuję, że wszystkie razem i każdy z osobna. Każdy spełnia swoje zadanie idealnie, ale największą moc mają wtedy, kiedy zestawia się je razem, jako tych reprezentantów minionych lat Lego, które mocno wpłynęły na pojmowanie klocków i określiły zainteresowania (lub je podtrzymały) na kolejne lata.

60 lat klocka Lego, według TLG w jednym kadrze..

Podsumowanie.

Zestaw 40290 przyjąłem z pewną obawą, ale i dużym zaciekawieniem. Lubię projekty nietuzinkowe, a o takie niestety czasem ciężko w dzisiejszych latach i giną w całej masie powtarzalnego chłamu i słabizny. Moje wątpliwości rozwiały się już w momencie, gdy wyjąłem pudło z paczki. Oniemiałem wręcz i to mimo faktu, iż widziałem wcześniej zdjęcia zestawu. Całość i każdy model z osobna wywoływał u mnie uczucie lekkiej radości, że to co klasyczne i piękne nie zginęło i mimo całej masy innych konstrukcji, wielu tysięcy zestawów, ktoś jako ikony 60 lat bricka wybrał właśnie takie a nie inne pozycje. 40290 nie podlega normalnej ocenie, bo to inna skala niż stosowana przy liniowych zestawach. Za pomysł, ideę, klasykę i piękno miniatur daję najwyższą ocenę z możliwych i kiedykolwiek wystawionych.

Coś, co mogłoby się wydawać bardzo trudne, czyli wybranie reprezentantów nieśmiertelnego klocka spośród tylu zestawów udało się projektantom znakomicie. Za klimat i klasykę jako AFOL dziękuję TLG.

Opublikowano Lego, Recenzje | Otagowano , , , , , , , | 1 komentarz

Kilka wymiarów Lego Space

Po ogłoszeniu powrotów do pisania, pora wrzucić coś rzeczywistego na ruszt. Zaczynam od kosmicznego tematu, a to z racji ostatnich zdobyczy, które wprawdzie się jeszcze tutaj nie pojawiły, ale z pewnością trafia na LS. Inspiracją do wpisu akurat o kosmicznej serii są zestawy 6988, 6981, 6781, 69876940 oraz unikatowe 6954 i 1558, które ostatnio nabyłem z instrukcjami (a częściowo i z pudłami) i w większości są jeszcze w drodze. Stąd krótki opis kilku innych „spejsowych” zestawów, które jeszcze tutaj nie trafiły, a niedawno zasiliły moje zbiory. Zestawy wg. roku powstania.

6926 Mobile Recovery Vehicle
6770 Lunar Transporter Patroller
6923 Particle Ioniser
6897 Rebel Hunter

Zestawy, które widać na powyższej fotce są w bardzo dobrym stanie, wszystkie z instrukcjami, a do tego pudła do magnetyzerów i kosmicznych policjantów. Pozycje to w połowie statki latające, a w drugiej połowie pojazdy, w tym jeden z funkcją Light & Sound. Kosmici to przedstawiciele serii classic space, futuron, m-tron (m:tron) i space police 2. Rozstrzał duży, zarówno tematycznie, jak i wiekowo, gdyż pozycje pochodzą z lat 1986 – 1992. Sześć lat podejścia projektantów do kosmicznej, ponadczasowej serii poniżej.

Mobile Recovery Vehicle

Pierwszy z zestawów to ta część klasyki, która przedstawiała pojazdy i statki kosmiczne w barwie niebieskiej z żółtymi szybami. Nasz pojazd stoi więc w jednej linii z takimi klasykami jak 6951, 6882, 6872, 6985, czy opisywany już wcześniej na LS zestaw 6928.

Nasz bohater to czterokołowiec, modułowy oczywiście, składający się z odczepianej i latającej części przedniej oraz stanowiska operatorskiego w części tylnej, które także może zostać odłączone od głównej platformy. Pojazd o masywnej i zwartej budowie z wykorzystaniem żółtego oszklenia w postaci głównej owiewki i dwóch szyb bocznych w tylnej kabinie. Jako dodatki kilka sztuk elementów w kolorze trans red, tak samo klasycznych dla zestawów space, jak ich kolor niebieski w pewnym okresie. W pojeździe oczywiście dwóch astronautów w takich samych żółtych kombinezonach z nadrukiem.

Jak widać na powyższych zdjęciach kilka możliwości konfiguracji pojazdu. Czy to jako mały latający obiekt, moduł terenowy i platformę jeżdżącą, czy jako platformę z modułem i mały statek, czy duży pojazd i moduł terenowy. W zestawie sporo elementów z nadrukiem, kilka typowych dla serii kosmicznej oraz nieznaczna ilość wyposażenia. Muszę przyznać, że zestaw zawsze mi się podobał. Pamiętam go z mini prospektów z lat 80-tych i zawsze sprawiał na mnie dobre wrażenie. Choć muszę przyznać, że zawsze miałem go za większą konstrukcję. Sto pięćdziesiąt elementów to jednak nie mało i jakoś wydawało mi się, że po złożeniu będzie to spory czterokołowiec, szczególnie gdy na zdjęciach minifigi stały obok pojazdu. Obecnie stwierdzam jednak, że tak nie jest, choć do małych i tak on nie należy. Zestaw moim zdaniem kompletny, zapewniający zabawę i różne konfiguracje. Może trochę mało w nim wyposażenia i nie wiem dlaczego moduł tylny posiada tylko dwie szybki, gdzie jest miejsce dla czterech, ale nie wpływa to zbytnio na ogólny pozytywny wydźwięk. Moim zdaniem to pozycja na solidne 7/10 punktów.

Lunar Transporter Patroller

Drugi z zestawów to jeden z dwóch zestawów serii futuron, które posiadały system świetlno – dźwiękowy, wliczając oczywiście najbardziej rozpoznawalnego „monoraila” 6990.

Zestaw to nic innego jak łamany pojazd z systemem łączności, który wydaje dźwięki i sygnały świetlne. Pojazd skręca się w połowie i daje możliwość oddzielenia części tylnej, zawierającej system łączności od przedniej, czyli pojazdu prowadzącego. Pojazdem kieruje typowy przedstawiciel serii w kolorze żółtym, dość powszechnie występujący w innych pozycjach. Sam pojazd, jak i całą serię utrzymano w biało – czarnej kolorystyce, a jedyne czego tutaj zabrakło w stosunku do pozostałych pozycji to charakterystycznej niebieskiej owiewki. A szkoda, bo patrząc na konstrukcję spokojnie można było zastosować element 2466, w pozycji jak w zestawie 6830, przy drobnych modyfikacjach przodu.

Nasz „9-cio voltowiec” można przyjąć, że jest urozmaiceniem dla zbieraczy serii, szczególnie dla tych, którzy nie posiadają monoraila, do których niestety i ja się zaliczam na chwilę obecną. Zestaw nie jest skomplikowany. Składa się ze stu siedemnastu elementów, które jakoś ginął w tej konstrukcji. W zasadzie jest to jeden z mniej ciekawych zestawów serii, stąd i moja ocena nie jest zbyt wysoka. System Light & Sound to zbyt mało. 5/10 to maksymalna ocena zestawu.

Particle Ioniser

Trzeci z zestawów to średni statek latający z serii kosmicznych minerów, bogaty w zasoby i możliwości, a to wszystko dzięki dwustu trzem elementom i tak dobrze znanej kolorystyce wykorzystującej czerwień, czarny, trans neon green i dużą ilość elementów z nadrukiem.

Jonizator cząstek, znany tez pod nazwą cosmicopter to konstrukcja spójna, dobrze zaprojektowana i przemyślana. Pojazd, niezależnie od przeznaczenia, czy to jako kosmiczny helikopter, czy wykonawca skomplikowanych praw fizyki, zapewnia mnóstwo funkcji i możliwości. Statkiem kieruje jeden minifig, typowy dla serii, w ładnym czerwonym wdzianku z nadrukiem, a do swojej dyspozycji poza samym statkiem z napędem tylnym i górnym w postaci śmigła (!) posiada robota i skrzynię z sprzętem, a sam statek takie funkcje jak coś w stylu działka w przedniej części, pod dziobem, ruchome ramię z magnesem, ruchome stateczniki i skrzydła odsłaniające luk bagażowy, tj. miejsce dla robota. Wszystko zostało okraszone aż dziewięcioma elementami z nadrukiem. O szczegółach i możliwości konstrukcji niech przemówią zdjęcia. ;)

Przednia część to oczywiście kabina pilota, dalej znajduje się luk bagażowy zasłaniany krótkimi skrzydłami z panelami. W części tylnej znajdują się dwa stateczniki pionowe, także ruchome, a pomiędzy nimi przestrzeń ładunkowa z przenośnym modułem. Dzięki obrotowemu ramieniu, które umieszczono w górnej części statku, a zakończono magnesem mamy możliwość przenoszenia modułu w tylnej strefie statku w obszarze około stu osiemdziesięciu stopni. Zestaw daje więc bardzo dużo możliwości konfiguracji i zabawy. A w zestawieniu i połączeniu z innymi pojazdami serii godziny wypełnione zabawą. Osobiście bardzo lubię serię, o czym niejednokrotnie pisałem, a nawet zdarzało mi się czasem coś sklecić własnego jak bazę m-tronów, o czym możecie poczytać tutaj. Tym bardziej cieszę się, że zestaw posiadam z pudełkiem w świetnym stanie. Moim zdaniem to kompletna pozycja, co do której nie można mieć najmniejszych zastrzeżeń. 6923 to nic innego jak 10/10 punktów.

Rebel Hunter

Ostatnia pozycja w tym wpisie to łowca buntowników zwany też więziennym patrolem kosmicznych policjantów polujący oczywiście na kosmicznych bandytów spod znaku blacktrona drugiej serii.

6897 to średniej wielkości statek kosmiczny złożony ze stu czterdziestu elementów i utrzymany w kolorystyce odpowiedniej dla kosmicznej policji drugiego wydania, tj. w połączeniu czarnego, szarego, czerwonego i zielonych owiewek. Statek w części dziobowej posada kabinę pilota. Część środkowa to dwie pary skrzydeł umieszczonych odwrotnie do siebie, a pomiędzy nimi miejsce na kosmiczną celę. Część tylna to silniki. Dzięki prostemu mechanizmowi istnieje możliwość bezpośredniego przechwytywania małej celi, co widać na zdjęciach poniżej. W samym zestawie dwa minifigi. Jeden to oczywiście kosmiczny policjant, a drugi to łotr w postaci blacktrona.

Konstrukcja pojazdu spójna i bez uwag co do logiki zastosowanej przez projektanta. Pojazd wzbogacono pięcioma elementami z nadrukiem, z czego jeden to owiewka przenośnej celi. Sam statek jest tej samej wielkości, co opisany powyżej 6923 i w zasadzie choć dzieli je dwa lata różnicy, to z logicznego punktu widzenia powinny współistnieć w klockowym kosmosie, a to za sprawą czynnika łączącego w postaci czarnych charakterów kosmosu, utrudniających pracę m-tronom.

Łowca buntowników to dobry zestaw. Nie posiada wprawdzie tylu funkcji co 6923, ale spokojnie spełnia swoją rolę średniego statku kosmicznego polującego na blacktronów. Konstrukcja ciekawa, spójna i nie pozostawiająca wątpliwości co do czego służy. Nie jest to może flagowy policyjny 6984, czy z 6986 pierwszego wydania kosmicznej policji, lecz i tak jest wart uwagi zbieraczy klasyki. Zestaw oceniam na 8/10 punktów.

A w kolejnym wpisie dalsze przygody z klasyką. ;)

Opublikowano Kolekcja, Lego, Space | Otagowano , , , , , , , , , , | 2 Komentarze

Recenzja Bricks’n Pieces – The Official Magazine Of The Lego Club

Recenzja Bricks’n Pieces – The Official Magazine Of The Lego Club

Seria: Lego Magazine
Rok wydania: 1974 – 1999
Liczba stron: 4 – 12
Liczba klocków: 0
Cena: ~20  zł (EBay), (BrickLink)

Brickset

Wracając do pracy nad klockami, tej pracy, która przekłada się na to co wrzucam i zostaje w sieci, postanowiłem dla odmiany od samych klocków opisać coś pokrewnego, coś co ich w stu procentach dotyczy. Pamiętacie Magazyn Lego Club, który kilka lat temu można było pięć razy w roku dostać do domu? Ten sam, który obecnie występuje pod nazwą Magazyn Lego Life. A co byście powiedzieli na jego poprzednika, protoplastę? Jak się Wam zdaje, jak dawno wychodziły podobne publikacje? Aby odpowiedzieć na te pytania przybliżę magazyn, który wychodził w ubiegłym wieku w Wielkiej Brytanii, o nazwie Bricks’n Pieces – The Official Magazine Of The Lego Club.

Opis

Magazyn Bricks ‚n Pieces pojawił się po raz pierwszy w 1974 roku w Wielkiej Brytanii jako kilkustronicowa praktycznie biało – czarna broszura, newsletter dla fanów Lego. W tej formie wydawany był do 1978 roku. Powrócił w 1979 roku po założeniu oficjalnego klubu Lego w Wielkiej Brytanii pod nazwą The Lego Club. W tym stylu wydawany był aż do 1999 roku. Od samego początku magazyn wychodził trzy razy do roku, zgodnie z porami roku – spring, summer, autumn. W między czasie zmieniała się nieznacznie nazwa magazynu, a to głównie za sprawą łącznika i apostrofów pomiędzy słowami klocki, a części. Zdjęcie poniżej przedstawia szatę i formę, która istniała od połowy lat 80-tych do końca istnienia. Prawda, że piękna okładka? ;)

Zawartość

Co można było znaleźć wewnątrz magazynu? Oczywiście stałe rubryki, do których można było zaliczyć opisy nowych serii pojawiających się na rynku, a także tzw. Building Idea, które przedstawiały konstrukcje odpowiednie do złożenia przez dzieci. Ponadto dział Lego Master Building, w którym prezentowano zdjęcia prac nadesłanych przez członków klubu, dodatkowo nowości z warsztatu projektantów budujących na potrzeby oficjalnych wystaw Lego oraz inne drobne konkursy dla członków. Do stałych rubryk zaliczyć należy także list od prezesa klubu, opisy wystaw oraz ofertę sklepu klubowego. W niektórych numerach, w ramach Building Idea można było także znaleźć jednostronicowe instrukcje starych zestawów.  Dodatkowo można było poczytać jednostronicowy komiks z przygodami kapitana Indygo, a czasem komiks z przygodami bohaterów nowych serii Lego. Mimo dwunastu stron materiału naprawdę sporo.

Poniżej zdjęcia zawartości ukazującej pracę tzw. modelarzy ;) – projektantów oczywiście, projektujących modele na wystawy, często na wzór zestawów będących w ofercie Lego, jak 6503 czy 6361. Ponadto zdjęcia przedstawiające opisy wystaw.

Często budowy prezentowane podczas wystaw, czy w samym Legolandzie traktowały o nowych seriach Lego, takich jak np. Pirates. Poniżej jako przykład prezentuję zdjęcia z przygotowywania świetnych jak na owe czasy MOCy, bo inaczej tego nie można nazwać, które przedstawiają kryjówkę piratów tuż pod fortem i bazą imperialistów, ulokowaną na skale. A skoro o piratach mowa, to płynnie przechodzę dalej ze zdjęciami do tego, jak prezentowano nowe serie w ramach opisów. Zauważcie, że na jednym ze zdjęć widnieje model główny oraz alternatywny zestawu 6274. :)

I wspomniane przykłady opisów serii, które pojawią się na rynku, począwszy od piratów. Trzeba przyznać, że to pełna profeska jeśli chodzi o zainteresowanie dzieciaków nowymi zestawami.

Jak już wspomniałem, magazyn oferował, choć nie we wszystkich numerach, jednostronicowe komiks o przygodach kapitana Indygo (przedstawiany jako wiele odsłon jednej przygody, ulokowanej w różnych erach i miejscach – seriach), lub komiks z przygodami bohaterów danej serii. Jako przykład przedstawiam przygody kapitana indygo w średniowiecznym Castle oraz przygody piratów. :)

Oprócz opisów nowości, które przedstawiłem powyżej, można było znaleźć coś na wzór doniesień z rynku, coś a’la dzisiejsze przecieki, co TLG wypuści za kilka miesięcy. Tutaj prezentowano po kilka nowych pozycji, często z sugerowanymi cenami. Przeważnie przedstawiano jedną wybraną serię, jak Town, czy Technic. Poniżej zdjęcia kilku przykładów. Proszę zwrócić uwagę na jeden z zestawów Technic, tj. 8832 i pewne wątpliwości, które nasuwają się na pierwszy rzut oka.

Czy tak pierwotnie miał wyglądać zestaw 8832? Minifig Technic, a zamiast żółtego wężyka trans yellow? Ciekawe! :)

Oprócz pozycji, które już zaprezentowałem, należy wspomnieć, że magazyn często przedstawiał ciekawe materiały związane z tematami Lego, a nie do końca z samymi klockami. I tak można było znaleźć przygody małego chomika, a w zasadzie konkurs na maszynę do zabaw dla tego maleństwa [to coś specjalnie dla Sariela! ;) ], opis tego, jak wygląda tworzenie filmów reklamowych o klockach, czy praktyczne porady, jak np. zbudować podkład pod makietę miasta Lego. Dodatkowo jako ciekawostkę należy wspomnieć o konkursie umożliwiającym wygranie dodatku do komputera ZX Spectrum (jeju, kiedy to było!) w postaci interfejsu Robotek, umożliwiającego programowanie maszyn/konstrukcji w połączeniu z zestawami Technic.  Ciekawe i przydane informacje w połączeniu z możliwością wygrania zestawów.

Jak już wspominałem, magazyn prezentował też prace młodszych i starszych fanów Lego. Często były dość abstrakcyjne, choć przyznam, że jak patrzę na dzieła swoich pociech, to niczym nie odbiegają od tych prezentowanych tutaj. Natomiast może zadziwiać jeden MOC, który znalazłem w wydaniu z wiosny 1990 roku, tj wielki model (ponad metrowy) ciężarówki z naczepą marki Volvo F10, wykonany w skali 1/15 z pneumatyką, masą ruchomych i funkcjonalnych elementów oraz elektryką. Serio? w tamtych czasach, ktoś pokusił się o wykonanie takiego modelu? Myślę, że współcześni twórcy technicowych MOCy (choć to bardziej chyba Model Team) nie powstydzili by się takiego wykonania, szczególnie bazując tylko na elementach dostępnych na przełomie lat 80-tych i 90-tych. Spóźnione, ale gratulacje dla twórcy! ;)

Pozostało wspomnieć jeszcze szerzej o dwóch elementach magazynów i podać ich przykłady. Jednym z nich są instrukcje umieszczane na ostatniej stronie, a przedstawiające wcześniej występujące modele, jak zestaw 393, czy 392. Młodzież mogła dziesięć lat po wydaniu wspomnianych modeli wykonać je z elementów, które posiadali. Raczej nie można było wówczas nabyć samych instrukcji, tak jak obecnie na rynku wtórnym.
Drugim elementem jest sklep klubu, w  którym można było nabyć zestawy po bardzo dobrych cenach, często zestawy, które nie były już dostępne na rynku. Ponadto kupić można było całą masę gadżetów od wpinek począwszy, poprzez piórniki, elementy ubrania, czy naszywki. Zdarzały się także karty promocyjne, umożliwiające zakup zestawów danej serii po niższej cenie. W swoich zbiorach posiadam także dwa egzemplarze z ww. listy, tj. klasyczna wpinkę klubu Lego oraz naszywkę z serii Castle. Piękny okaz. :)

Instrukcje.

Sklep klubu Lego.

Na koniec dwa egzemplarze klockowych dodatków, które posiadam, a są związane z opisywanym magazynem Lego.

Podsumowanie

Jak można ocenić i podsumować magazyn Bicks ‚n Pieces, wydawany w okresie panowania klasycznych zestawów Lego? Cóż. Mój opis jest napewno szczątkowy, ponieważ przeprowadziłem go tylko na podstawie dwunastu egzemplarzy magazynu, jakie posiadam. Czy jednak wpływa to na ocenę?  Z pewnością nie. Wydawana tylko trzy raz w roku gazeta była świetnym przykładem zapełnienia zaledwie dwunastu stron ciekawym i bardzo ciekawym tekstem, do którego warto wracać także w dzisiejszych czasach. Szczególnie tyczy to takich fanów klasyki jak ja sam.
Zawierała w sobie tak różne treści i działy, że nie tylko młodzi adepci klockowej sztuki mogli znaleźć tam informacje, uczestniczyć w konkursach , czy zamawiać zestawy i gadżety po niższej cenie, ale także starsi fani, chociażby parający się już konstrukcjami technicznymi. Moim zdaniem magazynowi Bricks ‚n Pieces nic nie brakowało. Był i nadal jest świetną pozycją, choć zapewne przemawia tu przeze mnie trochę mój znaczny przechył w stronę klasyki. Ocena więc jest subiektywna i na moje czucie i odczucie to wydawnictwo zasługuje na pełne 10/10 punktów.

Mam nadzieję, że i Wam zakręciła się łezka w oku. ;)

Opublikowano Lego, Recenzje | Otagowano , , , , , , , | 5 Komentarzy

Długie powroty do pisania

Tak, dokładanie..to kolejny wpis na LS. Długo trwało nim się tu pojawiłem, co nie znaczy, że odpuściłem sobie Lego. Nie nie :). Cały czas powiększałem zbiory, kupowałem zestawy, doprowadzałem je do porządku, kompletowałem i uzupełniałem braki. Kolekcja poszła też trochę w poszerzenie, gdyż dodałem takie serie jak Adventurers, gdzie z kilku zestawów zrobiło się 36 pozycji. Pojawiło się też trochę współczesnych zestawów, szczególnie z lubianej przeze mnie serii Creatora no i oczywiście polybagi. Tych ostatnich uzbierałem 248 sztuk. W ramach staroci, które nadal są clou mojej przygody z Lego posiadam już 686 zestawów z różnych serii, choć króluje Town i Space. Pojawiły się w niej jednak także dosyć niespodziewanie pozycje Star Wars, które zamierzam dalej zbierać, jednak tylko te z początkowego okresu, tj. 1999 – 2002. Wszystkie moje zbiory na dzień dzisiejszy to łącznie 1060 zestawów! Czy to dużo, czy mało, nie mnie to oceniać. Prawie wszystkie są pełnoprawne, tzn. posiadam do nich instrukcje o pudłach (do części z nich) nie wspominając. Braki dotyczą jedynie 29 pozycji, tj. niecałych 3 %.

Jeżeli zastanawialiście się kiedyś jak wygląda trzymanie w domu tylu zestawów Lego, to proszę zerknąć na fotkę poniżej ;).

Wszystko w woreczkach strunowych z karteczką i numerem zestawu, podzielone w kartonach na serie. Do tego karton instrukcji posegregowanych wielkością, karton katalogów, prospektów i starych gazet o klockach jak Bricks&Pieces (które zresztą zamierzam tu opisać). Oszalałem? Może..I uprzedzam pytanie – tak posiadam życie prywatne inne niż klocki ;).

Co do wpisów na Lego”s Soul, to będę starał się zamieszczać tu kolejne dotyczące głównie klasyki, czasem polybagów i innych materiałów Lego. Aby udowodnić, że nie zapomniałem do LS, to informuję, iż uzupełniłem i uaktualniłem zakładkę MISB (dla tych, którzy zaczynają przygodę z Lego przypominam wcześniejszy wpis, czym jest MISB i MIB), a nowe informacje pojawiły się także w innych zakładkach. Na bieżąco będę uzupełniał także zakładkę unikaty, gdyż zestawów z tzw. „jedynką” z przodu, lub „only USA”  nazbierało się trochę.

Na koniec zdjęcie wrzuconych dziś kolejnych pozycji MISB we wspomnianą zakładkę. Łącznie jest już ich tam 43 sztuki, choć trzeba przyznać, że bez porywów ;).

Cóż. Zapraszam do śledzenia i czytania oraz czekam na sugestie, jakie pozycje chcielibyście by znalazły się na stronie, tudzież zostały przeze mnie zrecenzowane. Całość zbiorów oczywiście do przejrzenia na Bricksecie.

Opublikowano Kolekcja, Lego | Otagowano , , , , , | 10 Komentarzy