Moje polybagowe szaleństwo

Na wstępie pominę kwestię częstotliwości pisania..słabo z mojej strony to wygląda. Na usprawiedliwienie mam tylko to, iż cały czas zajmuję się klockami w wolnych chwilach. Zbieram, segreguję, uzupełniam..kolekcjonuję. Właśnie. Kolekcjonuję, a co za tym idzie także zestawy typu polybag. Kto zaglądał czasem na stronkę mógł to niejednokrotnie zobaczyć. I właśnie takim klockom poświęcony jest ten wpis. A czemu właśnie im? Ponieważ kiedyś napisałem, że jeżeli ich stan przekroczy trzy setki, to złożę wszystkie i podrzucę właśnie na LS. I oto przedstawiam ponad trzy setki polybagów, które wyszły po 2000 r., a dokładnie rzecz ujmując 308 woreczkowych zestawów.

Jak widać, jest to totalna zbieranina z rożnych serii. Wspólnym mianownikiem jest oczywiście to, że zestaw był wydany w formie foliowego woreczka zwanego polybag. Od momentu zrobienia zestawienia doszło jeszcze kilka zestawów i w tej chwili tych z obecnego wieku posiadam 317 sztuk, a wszystkich uwzględniając całą kolekcję 343 sztuki. Wszystkie „współczesne” możecie zobaczyć także na poniższej grafice oraz tutaj w ramach całości moich zbiorów.

Dlaczego je zbieram? Za ich łączną wartość można by przecież nabyć kilka zestawów specjalnych, czy UCSów. A no dlatego, iż bardzo przypominają mi niewielkie zestawy pudełkowe z mojego dzieciństwa i są kwintesencją Lego w pigułce. Niektóre z nich to zestawy specjalne, często zawierające wyszukaną figurkę. Niektóre to dobre dodatki do większych serii, a inne mają wprost promocyjne walory. Niezaprzeczalnym faktem jest jednak ich uproszczenie w pewnej części, co czasem negatywnie wpływa na samą konstrukcję, jednak nie zraża mnie to od ich zbierania. Jest to jednak margines całości
Lego, to nie tylko klasyczne zestawy jedno obiektowe z ewentualnymi dodatkami, czy gromady kilku obiektów, tudzież duże i wielkie konstrukcje z ilością elementów od pięciuset do kilku tysięcy. Lego to także, (żeby nie przesadzić) – reklamówki firmowe, naszywki, naklejki, karty, prospekty, katalogi, gry, ubrania, czy właśnie polybagi. Ich zadanie jest proste. Zachęcić do kupna zestawów danej serii, czy też uzupełnić ją jakimś specjalnym dodatkiem lub figurką, dostępną dla przykładu tylko w postaci polybaga. Bywają także dodatkami do produktów spożywczych, czy posiłków w sieciówkach, żeby nie zapomnieć o stacjach paliw. Są to także pozycje wydawane co miesiąc jako mini konstrukcje Lego, czy zestawy edukacyjne z przeznaczeniem dla szkół. Swoją drogą trzy sztuki znajdziecie także na poniższych zdjęciach. To wszystko powoduje, iż w pewnym stopniu są unikatowe, nawet jeżeli można je spokojnie nabyć jako dodatek do gazety dla dzieciaków. Poniżej kolejne zdjęcia.

Co znalazło się w moich polybagowych zbiorach? Jest tu i klasyczne city, prawie od początku jego powstania patrząc na niektóre z pozycji, sporo creatorów, Gwiezdnych Wojen, zestawów „miesięcznych”, serii Marvela, czy DC, chima, ninjago, zestawy świąteczne, specjalne, adventurers, wydanych w ramach promocji na stacjach Shella, „Tolkieny” i wiele wiele innych pojedyńczych pozycji. Czego najwięcej? Chyba serii miejskiej, która najliczniej była wydawana, w większości jako zestawy promocyjne.

Ponieważ są to niewielkie konstrukcje, wydawać by się mogło, iż zajmują niezbyt wiele miejsca. Nic bardziej mylnego. Każdy z zestawów przetrzymuję jako rozłożony w oddzielny woreczku strunowym z numerem, w kartonie o największych wymiarach dostępnym w jednej z sieciówek. Przyznam, iż składanie całości zajmuje sporo czasu, ale nie tak dużo jak rozkładanie takich maleństw, co uwierzcie mi, idzie jak przysłowiowa krew z nosa. Na wszystko co na fotkach składa się łącznie 174 figurki i blisko 12700 elementów.

Na koniec zbiorów prezentowanych na zdjęciach, najliczniejsza seria, czyli city oraz to co pozostaje po budowie woreczkowych zestawów, czyli elementy zapasowe. Przyznam, iż ten mały smaczek, niezależnie, czy to polybag, czy pełnowymiarowy zestaw, przypadł mi do gustu. Nie ma to jak garść drobnicy, która zawsze się do czegoś przyda. W tym przypadku jest tego naprawdę sporo… ;)

I wspomniane elementy zapasowe..

Ponieważ kolekcję dzielę na te sprzed 2000 r., czyli klasykę i te współczesne, mimo iż te drugie mogą mieć już..hmm…osiemnaście lat, to i nie może zabraknąć tutaj zestawów sprzed ww. roku. Posiadam ich łącznie dwadzieścia sześć, prawie wszystkie z instrukcjami, a poniżej prezentuję te w stanie nie otwartym – MISB.  Jest tu przede wszystkim basic, jako dodatki do zestawów w MCD oraz town. Zawieruszył się także pojedyńczy adventurers.

Polybagi to jednak nie tylko klocki. W prawie każdym zestawie kryje się także instrukcja, a po rozłożeniu pozostaje również woreczek..czyli sztandarowy polybag. Oczywiście, by kolekcja była kolekcją, gromadzę wszystkie instrukcje z przedmiotowego typu zestawów, jak również opakowanie. Instrukcje posiadam do wszystkich pozycji, natomiast woreczki do jakichś 90%.

Jak mogę podsumować to trwające szaleństwo z mojej strony? Klasycznie..
NEVERENDING STORY… ;)
… a to tylko 317 zestawów z 1200 pozycji, które posiadam…

Opublikowano Lego, Polybag | Otagowano , , , , , , | 5 Komentarzy

Rycerze i piraci od Lego, w niecodziennym wydaniu

Skaczę po tematach jak po seriach wydanych przez TLG, ale dziś w odróżnieniu od ostatnich dwóch wpisów będzie ponownie o klasyce. O klasyce w niecodziennym wydaniu, gdyż opiszę pięć unikatowych pozycji wydanych w latach 1991 – 1993. Unikatowych w dniu dzisiejszym, gdyż kiedyś z pewnością były powszechniej dostępne, mimo, iż wszystkie posiadają jedynkę w numerze, a co za tym idzie były albo limitowanymi edycjami, lub (za bricksetem) wydawane tylko na rynek US. Jak by nie było trafiły do moich zbiorów jakiś czas temu, więc i pojawiają się tutaj. Oczywiście zaktualizowana została zakładka unikaty, powiększona o poniższe i inne pozycje. Zestawy wg. roku powstania.

1463 Treasure Cart,
1491 Dual Defender,
1492 Battle Cove,
1596 Ghostly Hideout,
1547 Black Knights Boat.

Zestawy są w stanie bardzo dobrym i dobrym. Do wszystkich posiadam instrukcje, opakowań brak. Trzy z nich to polybagi, tj. wózek skarbów, podwójny obrońca oraz bitewna zatoka. Dwa ostatnie, tj. wolfpack oraz łódź to pozycje pudełkowe, które wystąpiły w ramach jednego promocyjnego, potrójnego zestawu, czyli 1597 Castle Value Pack. Wszystkie powyższe to tak naprawdę uzupełnienia istniejących serii i większych zestawów. Nie ważne, czy dotyczy to kawałka wyspy piratów, wyrzutni rycerzy, czy kawałka skały z człowiekiem wilków.

Treasure Cart.

Pierwszy z zestawów to promocyjne maleństwo, w tym przypadku wydane jako polybag, jednak w historii zestawów Lego były jeszcze dwie odsłony tego małego wózka ze skarbami, tj. 1695 i 2889 wydane odpowiednio w 1992 i 1998 roku.

Zestaw przedstawia rycerza krzyżowców ciągnącego mały wózek ze skrzynią oraz uzbrojeniem. Podobnych pozycji w ramach castle było co najmniej kilka. Ta należy do tych ciekawszych, a to z uwagi na ilość wyposażenia, która w przeliczeniu na minifiga jest całkiem spora. Poza samym wózkiem otrzymujemy skrzynię ze skarbem w postaci czterech kolorowych kropek, włócznię z wstęgą, miecz i tarczę. Sam minifig posiada ładne i klasyczne wdzianko w postaci torsu z nadrukiem krzyżowców oraz klasyczny hełm. Zestaw prosty, bez wydziwiania i spokojnie mogący uzupełniać takie pozycje jak 6067, 6041 czy 6060.

Zestaw moim zdaniem to bardzo dobra pozycja uzupełniająca. Jest sprzęt, kolejny rycerz, przydatne zawsze koła, a wszystko w klimacie klasycznego castle. 1463 spokojnie spełnia swoją promocyjną rolę. Moim zdaniem to pozycja z oceną 8/10 punktów. Od siebie dodam, że posiadam jeszcze pudełkową wersję z samym pudłem, które dla tak małej pozycji zawiera nawet konstrukcje alternatywne. Zdjęcie poniżej.

Dual Defender.

Drugi z zestawów, to podwójna katapulta wydana ponownie jako polybag tylko na rynek US, choć jak to kiedyś wyszło przy opisywaniu pozycji 1917, która wg. Brickseta choć była wypuszczona tylko na rynek amerykański, to i tak można było ją nabyć w Polsce, o czym możecie poczytać tutaj (szczegóły w komentarzach). Zmierzam do tego, że może i tak było także w przypadku 1491.

1491 to nic innego jak podwójna wyrzutnia z amunicją i obsługą w postaci dwóch rycerzy. Wyrzutnia, tudzież katapulta jak kto woli to popularny dodatek do zamkowych zestawów, gdyż w klasycznej erze występowała aż w dziesięciu pozycjach. W tym przypadku otrzymujemy czarną obrotową, podwójną wyrzutnię umieszczoną na zielonych płytkach. Wyrzutnia poza podstawową funkcją to także uchwyty na broń w postaci dwóch włóczni. Amunicja do katapulty to nic innego jak beczułki w kolorze jasno – szarym w ilości sześciu sztuk. Ponieważ sprzęt nie występuje samoistnie w zestawie otrzymuje także dwóch jegomości  spod znaku czarnych rycerzy. Figurki posiadają klasyczne torsy z łuskowym pancerzem i taki sam typ hełmów. Do wyposażenia można zaliczyć dwie ww. włócznie oraz broń osobistą minifigów,  w postaci tarcz z nadrukiem smoków oraz mieczy.

Zestaw jest bardzo dobrym uzupełnieniem zamkowych pozycji, szczególnie takich jak 6085 czy 6059. Duży zamek powiększony o mury z drugiej pozycji i podwójna wyrzutnia wewnątrz jako element obronny lub zaczepny. Bardzo dobra pozycja, sporo elementów jak na polybaga, w tym tych większych i dwa klasyczne minifigi powodują, że to świetna pozycja jako dodatek do serii. Przyczepić się nie ma do czego, a funkcja w pełni spełniona, stąd i maksymalna ocena 10/10 punktów.

Battle Cove.

Trzeci z zestawów, to jedyny przedstawiciel piratów w tym wpisie, wydany w 1992 roku, jako jeden z trzech promocyjnych zestawów w ramach serii, wraz z pozycjami 1889, 1696.

Zestaw przedstawia nam pirata w swojej małej fortecy, a w zasadzie kawałek muru z jakiejś bliżej nie określonej wyspy, będącego dodatkiem lub pozostałością fortecy piratów. W konstrukcji klasycznie użyto ścianki z nadrukiem muru, piaskowego podłoża, szarego muru i oczywiście roślinności. Dużym plusem jest fakt umieszczenia w zestawie armaty, która nie występowała powszechnie w promocyjnych zestawach piratów, gdyż poza opisywaną pozycją były to tylko 1871 i 1795. W zestawie poza figurką pirata otrzymujemy jednego z trzech zwierzaków, które odwiedzają serię, tj. nieśmiertelnego rekina. Poza nim piraci obfitowali w małpy i kolorowe papugi. Sama figurka klasyczna dla swoich czasów z torsem z nadrukiem, brązową trójkątną marynarską czapką oraz główką z zarostem i przepaską na oku. Pirat poza armatą posiada do dyspozycji pistolet i muszkiet. Tego co mi tu zabrakło, to szabli.

Zastanawiałem się uzupełnieniem czego mógłby być opisywany zestaw i to co nasunęło mi się po analizie innych pozycji serii to tylko i wyłącznie połączenie zestawu z innymi małymi konstrukcjami piratów z lat 1989-1992, promocyjnymi, czy liniowymi jak 6258. Trzeba przyznać, że seria piratów obfitowała w zestawy promocyjne/dodatkowe, których w latach 1989 – 1998 (nie wliczając małych liniowych pozycji jak 6234) wyszło aż czternaście. Moja ocena pozycji to 9/10 z uwagi na klimat i elementy, a brak maksa wynika tylko z faktu trudności zestawienia zestawu z innymi klasycznymi pozycjami oraz brakiem szabli.

Ghostly Hideout.

Kolejna konstrukcja to przedstawiciel nie odżałowanej przeze mnie (i zapewne nie tylko) serii, która skończyła się nim tak naprawdę się zaczęła. Mam na myśli oczywiście wolfpack, której Lego poświęciło zaledwie trzy zestawy, nie wliczając występowania ludzi wilka w zestawach 6086 i 6105. Kryjówka ducha była wydana jako jeden z trzech zestawów w ramach promocyjnego trójpaku, tj. 1597 Castle Value Pack, o czym już pisałem.

Zestaw przedstawia kawałek muru w skalnej okowie, dopełnionego roślinnością i umieszczonego na zielonym podłożu, która to konstrukcja kryje ducha, nieodzowny element zestawów zamkowych w latach 90-tych, a całość uzupełnia jeden wojownik ludzi wilka. Konstrukcja jest dość masywna i pasuje do głównej bazy wilków 6075 , jako część lądowa będąca pozostałością innej większej konstrukcji, której niestety TLG nie wypuściło. Kawałek muru posiada pewną prostą funkcję, otóż umożliwia chowanie i wysuwanie ducha, który (tak dla przypomnienia) świeci w ciemnościach, po uprzednim nagrzaniu go/oświetleniu z bliska nad żarówką. W zestawie znajdziemy jeszcze ptaszysko oraz głównego bohatera czyli człowieka wilka, w klasycznym brązowym torsie z nadrukiem wilka, z tarczą z takim samym nadrukiem oraz w czerwonej pelerynie i w czarnym kapturze. Twarz, podobnie jak u pirata z nadrukiem i opaską na oku. Gdyby zmienić wilka na dzika byłby idealny Jurand ze Spychowa. ;) Należy wspomnieć, iż nasz bohater jako wyposażenie posiada tarczę, miecz i włócznię przytwierdzoną do skały i resztek muru.

Kryjówka ducha to bardzo fajny mały, pudełkowy tym razem zestawik, ale dobrze oddający lata 90-te w ramach castle. Nie mogę odżałować, że to maleństwo jest trzecim pod względem wielkości zestawem w ramach serii, a zarazem ostatnim. Świetnie natomiast promuje serię, szczególnie poprzez minifiga. Ocena nie może być inna niż 10/10 punktów.

Black Knights Boat.

Ostatni z zestawów to jedna z sześciu łodzi, jakie mogliśmy otrzymać w ramach zamkowej serii.

Zestaw przedstawia niewielką smoczą łódź, napędzaną ruchem dwóch wioseł, a utrzymaną w kolorystyce niebiesko – czerwono – czarnej. W łodzi, poza beczką z dwoma żółtymi kropkami stanowiącymi ładunek otrzymujemy dwa różne minifigia. Pierwszy to rycerz w normalnym pancerzu na torsie, w hełmie z przyłbicą i piórkiem, mieczem i tarczą ze smokiem. Drugi to klasyk w łuskowej zbroi z włócznią w dłoni. Elementem wspólnym obu jegomości jest rudy, a raczej czerwony zarost, co wygląda trochę komicznie. Łódka niczym specjalnym nie powala, a jedyna jej unikatowość to wydanie jej na rynek amerykański, w ramach wspomnianej pozycji 1597. Dla mnie to zbyt oczywista, choć zmodyfikowana kopia łódki czarnych sokołów 6018, gdzie wykorzystano ten samo motyw smoka.

Muszę przyznać, że łódka trochę zawodzi. Mało wyposażenia dla minifigów, kopia (moim zdaniem) innej łódki przy jednym plusie ładnych figurek to zbyt mało, nawet jak na zestaw promocyjny. Moim zdaniem 6/10 to maksymalna ocena, tej unikatowej ze względu na wydanie, pozycji.

Wszystkie powyżej przedstawione zestawy na obecnym rynku są trudno dostępne, szczególnie w stanie klocki plus instrukcja, co powoduje ich pewną unikatowość i niestety podnosi irracjonalnie cenę, szczególnie na rodzimym runku. To stanowi oczywiście największy minus zaprezentowanych powyżej konstrukcji. W większości fajne i bardzo fajne, ale niestety trudno dostępne..
Na koniec instrukcje do wszystkich pozycji oraz oczywiście zapraszam do zakładki unikaty.

Opublikowano Castle, Lego, Pirates | Otagowano , , , , , , , , , | 2 Komentarze

Polybagi nadal w modzie..

Kto czasem zagląda na LS może stwierdzić dwie rzeczy. Po pierwsze jestem niepoprawnym miłośnikiem klasycznych zestawów Lego, tj. tych sprzed roku 2000, a po drugie, że kolekcjonuję także polybagi. I im poświęcę kilka słów w dniu dzisiejszym. Z uwagi na fakt, iż nie dysponuję taką ilością wolnego czasu jakbym sobie życzył, to i odszedłem (może tymczasowo) od opisywania woreczkowych klocków przy nabywaniu kolejnych zestawów. Ale cały czas ich szukam i staram się powiększać kolekcję o coraz nowsze pozycje, choć niekoniecznie nowe wiekiem. A ponieważ czasem dostaję pytania czy mam taki, a nie inny polybag postanowiłem przygotować „małą” grafikę ze wszystkim polybagami, które posiadam. Dwieście sześćdziesiąt sześć polybagów w jednym miejscu. Ostrzegam, zdjęcie o sporej wadze. ;)

Zestawy ułożone są wg. numeracji, z jednym wyjątkiem, który gdzieś mi się zapodział. W miarę powiększania zbiorów grafika będzie ulegała aktualizacji.

Przyznaję, nie są to złożone zestawy, ale takowe mogliście w części oglądać już na LS. Wszystkie wpisy znajdziecie we właściwej kategorii w prawym panelu. Nie mniej jednak złożę je wszystkie i opublikuję zbiorcze fotki, gdy ilość dojdzie do trzystu sztuk. Lubię okrągłe liczby ;). W międzyczasie będę powoli, bo powoli, ale jednak wrzucał zdjęcia poszczególnych zestawów w zakładkę „polybag”. Zapraszam do śledzenia. A jeżeli macie spostrzeżenia na temat tej formy klocków Lego, to się nimi podzielcie w komentarzach ;).

Opublikowano Lego, Polybag | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

40290 podsumowaniem 60 lat klocków Lego

Rok 2018 w dziedzinie nowych zestawów Lego przyniósł nam ponad 470 nowych pozycji firmowanych znakiem TLG. Wśród nich znalazł się nie tuzinkowy zestaw wydany z okazji 60 rocznicy wyprodukowania (oficjalnie i legalnie) przez Lego do dziś znanego klocka. Jak dziesięć lat temu, z okazji 50 rocznicy, tak i teraz Lego postanowiło wypuścić zestaw, który będzie laurem dla czterech bardzo dobrze znanych, rozpoznawalnych i mega klasycznych pozycji, do dziś kojarzonych z firmą. W roku 2008 był to zestaw 10184, a dziesięć lat później otrzymujemy pozycję 40290.
Jak więc Lego postanowiło przypomnieć o swojej długiej historii w produkcji zabawek w tej formie, którą znamy i uwielbiamy do dziś? Twórcy, projektanci, tudzież właściciele firmy, zestawem 40290 upamiętnili cztery doskonale znane i lubiane serie z poprzedniego wieku, tj. (według numeracji i roku powstania pozycji) :

castle – zestaw 375 Castle,
space – zestaw 928 Space Cruiser and Moonbase,
pirates – zestaw 6285 Black Seas Barracuda,
town – zestaw 6399 Airport Shuttle.

Trudno powiedzieć, dla kogo TLG stworzyło ów zestaw? Wydaje się, że raczej nie chodzi tu o współczesnych, młodych adeptów klockowej sztuki, a raczej o nas, AFOLi, młodszych, starszych, ale jednak ludzi, którzy znają pozycje odzwierciedlone w zestawie. Ja, jako niepoprawny fan klasyki musiałem oczywiście nabyć zestaw rocznicowy (dzięki M.H.!). Jaki jest więc 40290 i czy można go nazwać kluczem do klasyki spod dobrze znanego nam bricka (klocka bez ang. wtrącenia) na miarę jego 60 lat?

Trochę porecenzujmy ;)

Seria: Promotional
Rok wydania: 2018
Liczba klocków: 421
Liczba figurek: 0
Cena: 100 – 200 (MISB) zł (Allegro, BrickLink) / darmowy dodatek przy zakupie na S@H o wartości powyżej 125 $.

brickset, bricklink

Zestaw zapakowano w bardzo ładne pudełko. Przyznam, że dla mnie osobiście to najładniejsze pudło od wielu lat. Karton ma wymiary 26 x 14 x 9 cm i utrzymany został w odcieniu niebieskiego ze wstawionymi zdjęciami zestawów. Front to cztery fotki konstrukcji oraz pasek przedstawiający zdjęcie młodzieńca z przełomu lat 70/80 bawiącego się zestawem 928. Co ciekawe, obok współczesnego loga firmy znalazło się miejsce na stare logo oraz informację o przedmiotowej rocznicy. Boki to zarówno informacje techniczne, jak i zdjęcia konstrukcji z zestawu. Bardzo interesujący jest natomiast tył pudełka. Znajdziemy tam zdjęcia zestawów, których miniatury znajdziemy w 40290. Dodatkowo poza pięknymi fotkami klasyków ponownie ten sam młodzieniec bawiący się Barracudą i monorailem. Pudełko pozwala powrócić do dawnych lat pamięcią i przyznam, że pozytywnie wpływa na nastrój przy budowie. ;) Duży plus TLG za karton z zestawu.

Wewnątrz poza czterema workami z klockami znajdziemy dość grubą instrukcję do wszystkich konstrukcji występujących w zestawie. Na osiemdziesięciu czterech stronach w przejrzysty sposób umieszczono kolejne etapy budowy, a dwie ostatnie strony to spis elementów. Nic dodać, nic ująć.

W zestawie otrzymujemy sporą ilość elementów. 421 sztuk dokładnie rzecz biorąc. Klocki w dużej mierze to drobnica jak małe bricki, w tym modyfikowane, skosy, tile, plate w tym małe i duże. Ilość elementów choć spora, to objętościowo niewielka z racji na miniaturyzację modeli. Kolorystyka zgodna z oryginałami. Wykaz wszystkich elementów najdziecie tutaj. Poniżej natomiast zdjęcie części, które pozostają po budowie miniatur. Trzeba przyznać, że to sporo drobnicy. Dokładnie 25 sztuk!

Co więc jest w środku? Zanim przejdę do modeli należy zacząć od tego słynnego klocka, o wymiarach 4×2 studów, lub kropek jak kto woli, pięknie zaprezentowanego z okolicznościowym tilem z nadrukiem 60 lat klocka. Ta okolicznościowa płytka występuje w pięciu innych tegorocznych zestawach, ale nadruk okolicznościowy możemy znaleźć także w innych pozycjach. 60 lat klocka w pełnej krasie.

Pierwszą miniaturą jest oczywiście model zamku z zestawu 375, wydanego w 1978 roku. Ten charakterystyczny obiekt rozpoczął na dobre przygodę klockowych fanów z rycerzami, złoczyńcami, banitami, zamkami, basztami, duchami, smokami, czy katapultami i powozami. I wprawdzie różnił się kolorystycznie od późniejszych zamczysk i baszt, to jest chyba najbardziej rozpoznawalną zamkową pozycją, właśnie z racji koloru. Posiadał też aż czternaście minifigów. Zapewne właśnie rozpoznawalność i zapoczątkowanie serii było powodem uhonorowania zestawu współczesną miniaturą. Wtrącić tutaj należy jednak fakt, iż napewno powodem zminiaturyzowania nie było to, iż był to pierwszy zamek od Lego. Bowiem jeżeli się nie mylę, to pierwszym jest ten zestaw z 1970 roku.

A jak prezentuje się miniatura przedstawiają poniższe zdjęcia. Widoczna duża ilość szczegółów w postaci odwzorowania okien, wież, czy obu bram. Zwodzonej i otwieranej na boki. Dzięki odpowiedniej konstrukcji, podobnie jak w oryginale możemy otworzyć zamek na boki, tworząc z niego dwie oddzielne ściany zamkowe. Mimo małej skali mini zamek od pierwszego spojrzenia kojarzy się z oryginałem. I taki zapewne był zamysł projektanta. Kolorystyka także została oryginalna, czyli żółta, z zieloną bazą i czerwonymi dodatkami. Moim zdaniem nie ma się tu  do czego przyczepić. Model jest świetny, stąd pełne 10/10. Warto w tym miejscy wspomnieć także o tym, że wszystkie modele, w tym i zamek umieszczono na płytkach bazowych w kolorze czarnym. Na środku oczywiście umieszczając miniaturyzowany model.

Drugą konstrukcją jest miniatura wydanego w 1979 roku kosmicznego krążownika 928. Był to w owym czasie największy zestaw kosmiczny, który wyszedł  w początkowym okresie funkcjonowania serii, choć nie na samym jej początku. Pierwsze pozycje serii space pochodzą bowiem z 1978 roku. Zestaw przedstawiał duży krążownik z kawałkiem bazy umieszczonej na dwóch płytach 32×32 – lądowisko i płyta z kraterami. Całość uzupełniał mały pojazd i cztery minifigi. Z pewnością nie można było lepiej wybrać, jeśli chodzi o przedstawiciela początkowego okresu serii, uwzględniając jego największą rozpoznawalność.

Miniatura. Utrzymana w odpowiedniej kolorystyce (niebieski z jasno szarym, choć innym niż w oryginale) scenka przedstawiająca podwójną płytę, tj. lądowisko i kawałek gruntu z bazą oraz statek kosmiczny to bardzo ładny model. Ponownie widzimy sporą ilość szczegółów w postaci odpowiedniej krzywizny gruntu, anteny do komunikacji, oświetlenia lądowiska i wisienki na torcie w postaci małego pojazdu. Model statku kosmicznego również udany z zachowaniem linii, choć trzeba zauważyć pewne przerysowanie niektórych elementów. Jednak biorąc pod uwagę skalę nie ma się co czepiać. Nawet w takim pomniejszeniu, przy zastosowaniu kolorystyki odpowiedniej dla klasycznego space, czuć jego klimat. W zasadzie poza wspomnianym przeskalowaniem nie ma się do czego przyczepić. 928 w skali mikro oceniam na 9/10 punktów.

Trzeci zestaw to oczywiście nieśmiertelna władczyni klockowych mórz i oceanów, czyli Barracuda z 1989 roku. Zestaw jest ikoną ikon, i niezaprzeczalnie znajduje się w koronie zestawów pirackiej serii. Najlepszy, najładniejszy i najbardziej rozpoznawalny okręt, stąd umieszczenie go w opisywanym zestawie nie może dziwić. Ponadto był jednym z pierwszych zestawów serii. Barracuda to ponad 900 elementów i osiem minifigów zabawy. Czysta radość. Więcej informacji i zdjęć we wpisie z 2014 roku o „6285 moim okiem„. Patrzę na inne zestawy serii i choć są mega rozpoznawalne i charakterystyczne jak bazy piratów, czy imperialistów, to nie ma możliwości, by to inny zestaw, niż Barracuda reprezentował wspaniałe konstrukcje TLG, które powstały dzięki temu kawałkowi plastiku z wypustkami, który 60 lat temu zagościł w pudełkach z napisem Lego.

Jak projektanci poradzili sobie z odwzorowaniem 6285 w małej skali? To co rzuca się w oczy przy pierwszym spojrzeniu na zestaw to to, iż okręt jest największym – chyba najdłuższym i najwyższym modelem. Charakterystyczne elementy Barracudy model oddaje doskonale. Mamy więc wszystkie maszty, odpowiednią kolorystykę od brązu przez czerń, biały, czerwony po żółty, mini flagi pirackie, kabinę, czerwone klapy od dział, balustradę na balkonie czy oczywiście biało – czerwone żagle. Te ostatnie są ruchome i można je ustawiać w żądanym kierunku. Jest to jednak pewien mankament, gdyż przy lekkim ruszeniu modelem żagle żyją własnym życiem. Nie zmienia to jednak faktu, iż konstrukcja jest genialna. Uzupełnieniem całości jest umieszczenie go na wodzie, która imitują oczywiście plate w odpowiednim kolorze. Bez Barracudy 40290 nie miałby sensu. 10/10 mimo kwestii żagli.

Ostatnia składowa rocznicowego zestawu to oczywiście kolejna nieśmiertelna pozycja, która jest tak ważna (zarówno ta z serii town, jak i może przede wszystkim z serii space) dla wielu AFOLi, czyli 6399 z 1990 roku. Monorail przedstawiający kolejkę jeżdżącą na lotnisko pochodzi z okresu świetności Lego, czyli początku lat 90-tych i doskonale oddaje ówczesny klimat, w szczególności klimat miejskiej serii. Także w tym przypadku, chcąc uhonorować kolejną z ponadczasowych i w zasadzie największych serii, czyli town, projektanci nie mogli postąpić inaczej, niż zminiaturyzować monoraila. Warto wspomnieć w tym miejscu, że TLG w ramach innej rocznicy, tj. 50 lat klocków na torach, w ramach zestawu rocznicowego 4002016 z 2016 roku wypuściło także „kawałek” monoraila, jednak tego w kosmicznym wydaniu, czyli protoplasty 6990.

Model. Cóż. w tym przypadku trudno byłoby oddać cały zestaw. Oryginał jest zbyt obszerny i rozciągnięty. Kręcone tory, dwie stacje i sam pociąg, to trochę zbyt wiele jak na klockowe słowo klucz, które ma przedstawiać sedno sprawy. Wybrano więc kolejkę stojącą na większej stacji wyniesionej ponad powierzchnię płyty bazowej. I tak samo jak w przypadku wcześniejszych modeli, tak i tutaj miniatura oddaje sporo szczegółów. Jest więc punkt gastronomiczny, schody, stacja (w tym imitacja znaku kolejki), sygnalizacja torowa, no i sam pociąg. Dokładna jego kopia. Tory wyniesiono ponad powierzchnię, tak więc nie ma tu nic, co w tej skali mogłoby odbiegać od oryginału. Jedyne co można by spróbować zmienić, to zamiast plate na dachu wagoników zastosować tile odpowiedniej długości. Ale nie ma to tamto..monorail to kolejne 10/10. ;)

Gdybym miał wybrać, który z modeli najbardziej do mnie przemawia, to z miejsca wskazuję, że wszystkie razem i każdy z osobna. Każdy spełnia swoje zadanie idealnie, ale największą moc mają wtedy, kiedy zestawia się je razem, jako tych reprezentantów minionych lat Lego, które mocno wpłynęły na pojmowanie klocków i określiły zainteresowania (lub je podtrzymały) na kolejne lata.

60 lat klocka Lego, według TLG w jednym kadrze..

Podsumowanie.

Zestaw 40290 przyjąłem z pewną obawą, ale i dużym zaciekawieniem. Lubię projekty nietuzinkowe, a o takie niestety czasem ciężko w dzisiejszych latach i giną w całej masie powtarzalnego chłamu i słabizny. Moje wątpliwości rozwiały się już w momencie, gdy wyjąłem pudło z paczki. Oniemiałem wręcz i to mimo faktu, iż widziałem wcześniej zdjęcia zestawu. Całość i każdy model z osobna wywoływał u mnie uczucie lekkiej radości, że to co klasyczne i piękne nie zginęło i mimo całej masy innych konstrukcji, wielu tysięcy zestawów, ktoś jako ikony 60 lat bricka wybrał właśnie takie a nie inne pozycje. 40290 nie podlega normalnej ocenie, bo to inna skala niż stosowana przy liniowych zestawach. Za pomysł, ideę, klasykę i piękno miniatur daję najwyższą ocenę z możliwych i kiedykolwiek wystawionych.

Coś, co mogłoby się wydawać bardzo trudne, czyli wybranie reprezentantów nieśmiertelnego klocka spośród tylu zestawów udało się projektantom znakomicie. Za klimat i klasykę jako AFOL dziękuję TLG.

Opublikowano Lego, Recenzje | Otagowano , , , , , , , | 1 komentarz

Kilka wymiarów Lego Space

Po ogłoszeniu powrotów do pisania, pora wrzucić coś rzeczywistego na ruszt. Zaczynam od kosmicznego tematu, a to z racji ostatnich zdobyczy, które wprawdzie się jeszcze tutaj nie pojawiły, ale z pewnością trafia na LS. Inspiracją do wpisu akurat o kosmicznej serii są zestawy 6988, 6981, 6781, 69876940 oraz unikatowe 6954 i 1558, które ostatnio nabyłem z instrukcjami (a częściowo i z pudłami) i w większości są jeszcze w drodze. Stąd krótki opis kilku innych „spejsowych” zestawów, które jeszcze tutaj nie trafiły, a niedawno zasiliły moje zbiory. Zestawy wg. roku powstania.

6926 Mobile Recovery Vehicle
6770 Lunar Transporter Patroller
6923 Particle Ioniser
6897 Rebel Hunter

Zestawy, które widać na powyższej fotce są w bardzo dobrym stanie, wszystkie z instrukcjami, a do tego pudła do magnetyzerów i kosmicznych policjantów. Pozycje to w połowie statki latające, a w drugiej połowie pojazdy, w tym jeden z funkcją Light & Sound. Kosmici to przedstawiciele serii classic space, futuron, m-tron (m:tron) i space police 2. Rozstrzał duży, zarówno tematycznie, jak i wiekowo, gdyż pozycje pochodzą z lat 1986 – 1992. Sześć lat podejścia projektantów do kosmicznej, ponadczasowej serii poniżej.

Mobile Recovery Vehicle

Pierwszy z zestawów to ta część klasyki, która przedstawiała pojazdy i statki kosmiczne w barwie niebieskiej z żółtymi szybami. Nasz pojazd stoi więc w jednej linii z takimi klasykami jak 6951, 6882, 6872, 6985, czy opisywany już wcześniej na LS zestaw 6928.

Nasz bohater to czterokołowiec, modułowy oczywiście, składający się z odczepianej i latającej części przedniej oraz stanowiska operatorskiego w części tylnej, które także może zostać odłączone od głównej platformy. Pojazd o masywnej i zwartej budowie z wykorzystaniem żółtego oszklenia w postaci głównej owiewki i dwóch szyb bocznych w tylnej kabinie. Jako dodatki kilka sztuk elementów w kolorze trans red, tak samo klasycznych dla zestawów space, jak ich kolor niebieski w pewnym okresie. W pojeździe oczywiście dwóch astronautów w takich samych żółtych kombinezonach z nadrukiem.

Jak widać na powyższych zdjęciach kilka możliwości konfiguracji pojazdu. Czy to jako mały latający obiekt, moduł terenowy i platformę jeżdżącą, czy jako platformę z modułem i mały statek, czy duży pojazd i moduł terenowy. W zestawie sporo elementów z nadrukiem, kilka typowych dla serii kosmicznej oraz nieznaczna ilość wyposażenia. Muszę przyznać, że zestaw zawsze mi się podobał. Pamiętam go z mini prospektów z lat 80-tych i zawsze sprawiał na mnie dobre wrażenie. Choć muszę przyznać, że zawsze miałem go za większą konstrukcję. Sto pięćdziesiąt elementów to jednak nie mało i jakoś wydawało mi się, że po złożeniu będzie to spory czterokołowiec, szczególnie gdy na zdjęciach minifigi stały obok pojazdu. Obecnie stwierdzam jednak, że tak nie jest, choć do małych i tak on nie należy. Zestaw moim zdaniem kompletny, zapewniający zabawę i różne konfiguracje. Może trochę mało w nim wyposażenia i nie wiem dlaczego moduł tylny posiada tylko dwie szybki, gdzie jest miejsce dla czterech, ale nie wpływa to zbytnio na ogólny pozytywny wydźwięk. Moim zdaniem to pozycja na solidne 7/10 punktów.

Lunar Transporter Patroller

Drugi z zestawów to jeden z dwóch zestawów serii futuron, które posiadały system świetlno – dźwiękowy, wliczając oczywiście najbardziej rozpoznawalnego „monoraila” 6990.

Zestaw to nic innego jak łamany pojazd z systemem łączności, który wydaje dźwięki i sygnały świetlne. Pojazd skręca się w połowie i daje możliwość oddzielenia części tylnej, zawierającej system łączności od przedniej, czyli pojazdu prowadzącego. Pojazdem kieruje typowy przedstawiciel serii w kolorze żółtym, dość powszechnie występujący w innych pozycjach. Sam pojazd, jak i całą serię utrzymano w biało – czarnej kolorystyce, a jedyne czego tutaj zabrakło w stosunku do pozostałych pozycji to charakterystycznej niebieskiej owiewki. A szkoda, bo patrząc na konstrukcję spokojnie można było zastosować element 2466, w pozycji jak w zestawie 6830, przy drobnych modyfikacjach przodu.

Nasz „9-cio voltowiec” można przyjąć, że jest urozmaiceniem dla zbieraczy serii, szczególnie dla tych, którzy nie posiadają monoraila, do których niestety i ja się zaliczam na chwilę obecną. Zestaw nie jest skomplikowany. Składa się ze stu siedemnastu elementów, które jakoś ginął w tej konstrukcji. W zasadzie jest to jeden z mniej ciekawych zestawów serii, stąd i moja ocena nie jest zbyt wysoka. System Light & Sound to zbyt mało. 5/10 to maksymalna ocena zestawu.

Particle Ioniser

Trzeci z zestawów to średni statek latający z serii kosmicznych minerów, bogaty w zasoby i możliwości, a to wszystko dzięki dwustu trzem elementom i tak dobrze znanej kolorystyce wykorzystującej czerwień, czarny, trans neon green i dużą ilość elementów z nadrukiem.

Jonizator cząstek, znany tez pod nazwą cosmicopter to konstrukcja spójna, dobrze zaprojektowana i przemyślana. Pojazd, niezależnie od przeznaczenia, czy to jako kosmiczny helikopter, czy wykonawca skomplikowanych praw fizyki, zapewnia mnóstwo funkcji i możliwości. Statkiem kieruje jeden minifig, typowy dla serii, w ładnym czerwonym wdzianku z nadrukiem, a do swojej dyspozycji poza samym statkiem z napędem tylnym i górnym w postaci śmigła (!) posiada robota i skrzynię z sprzętem, a sam statek takie funkcje jak coś w stylu działka w przedniej części, pod dziobem, ruchome ramię z magnesem, ruchome stateczniki i skrzydła odsłaniające luk bagażowy, tj. miejsce dla robota. Wszystko zostało okraszone aż dziewięcioma elementami z nadrukiem. O szczegółach i możliwości konstrukcji niech przemówią zdjęcia. ;)

Przednia część to oczywiście kabina pilota, dalej znajduje się luk bagażowy zasłaniany krótkimi skrzydłami z panelami. W części tylnej znajdują się dwa stateczniki pionowe, także ruchome, a pomiędzy nimi przestrzeń ładunkowa z przenośnym modułem. Dzięki obrotowemu ramieniu, które umieszczono w górnej części statku, a zakończono magnesem mamy możliwość przenoszenia modułu w tylnej strefie statku w obszarze około stu osiemdziesięciu stopni. Zestaw daje więc bardzo dużo możliwości konfiguracji i zabawy. A w zestawieniu i połączeniu z innymi pojazdami serii godziny wypełnione zabawą. Osobiście bardzo lubię serię, o czym niejednokrotnie pisałem, a nawet zdarzało mi się czasem coś sklecić własnego jak bazę m-tronów, o czym możecie poczytać tutaj. Tym bardziej cieszę się, że zestaw posiadam z pudełkiem w świetnym stanie. Moim zdaniem to kompletna pozycja, co do której nie można mieć najmniejszych zastrzeżeń. 6923 to nic innego jak 10/10 punktów.

Rebel Hunter

Ostatnia pozycja w tym wpisie to łowca buntowników zwany też więziennym patrolem kosmicznych policjantów polujący oczywiście na kosmicznych bandytów spod znaku blacktrona drugiej serii.

6897 to średniej wielkości statek kosmiczny złożony ze stu czterdziestu elementów i utrzymany w kolorystyce odpowiedniej dla kosmicznej policji drugiego wydania, tj. w połączeniu czarnego, szarego, czerwonego i zielonych owiewek. Statek w części dziobowej posada kabinę pilota. Część środkowa to dwie pary skrzydeł umieszczonych odwrotnie do siebie, a pomiędzy nimi miejsce na kosmiczną celę. Część tylna to silniki. Dzięki prostemu mechanizmowi istnieje możliwość bezpośredniego przechwytywania małej celi, co widać na zdjęciach poniżej. W samym zestawie dwa minifigi. Jeden to oczywiście kosmiczny policjant, a drugi to łotr w postaci blacktrona.

Konstrukcja pojazdu spójna i bez uwag co do logiki zastosowanej przez projektanta. Pojazd wzbogacono pięcioma elementami z nadrukiem, z czego jeden to owiewka przenośnej celi. Sam statek jest tej samej wielkości, co opisany powyżej 6923 i w zasadzie choć dzieli je dwa lata różnicy, to z logicznego punktu widzenia powinny współistnieć w klockowym kosmosie, a to za sprawą czynnika łączącego w postaci czarnych charakterów kosmosu, utrudniających pracę m-tronom.

Łowca buntowników to dobry zestaw. Nie posiada wprawdzie tylu funkcji co 6923, ale spokojnie spełnia swoją rolę średniego statku kosmicznego polującego na blacktronów. Konstrukcja ciekawa, spójna i nie pozostawiająca wątpliwości co do czego służy. Nie jest to może flagowy policyjny 6984, czy z 6986 pierwszego wydania kosmicznej policji, lecz i tak jest wart uwagi zbieraczy klasyki. Zestaw oceniam na 8/10 punktów.

A w kolejnym wpisie dalsze przygody z klasyką. ;)

Opublikowano Kolekcja, Lego, Space | Otagowano , , , , , , , , , , | 2 Komentarze

Recenzja Bricks’n Pieces – The Official Magazine Of The Lego Club

Recenzja Bricks’n Pieces – The Official Magazine Of The Lego Club

Seria: Lego Magazine
Rok wydania: 1974 – 1999
Liczba stron: 4 – 12
Liczba klocków: 0
Cena: ~20  zł (EBay), (BrickLink)

Brickset

Wracając do pracy nad klockami, tej pracy, która przekłada się na to co wrzucam i zostaje w sieci, postanowiłem dla odmiany od samych klocków opisać coś pokrewnego, coś co ich w stu procentach dotyczy. Pamiętacie Magazyn Lego Club, który kilka lat temu można było pięć razy w roku dostać do domu? Ten sam, który obecnie występuje pod nazwą Magazyn Lego Life. A co byście powiedzieli na jego poprzednika, protoplastę? Jak się Wam zdaje, jak dawno wychodziły podobne publikacje? Aby odpowiedzieć na te pytania przybliżę magazyn, który wychodził w ubiegłym wieku w Wielkiej Brytanii, o nazwie Bricks’n Pieces – The Official Magazine Of The Lego Club.

Opis

Magazyn Bricks ‚n Pieces pojawił się po raz pierwszy w 1974 roku w Wielkiej Brytanii jako kilkustronicowa praktycznie biało – czarna broszura, newsletter dla fanów Lego. W tej formie wydawany był do 1978 roku. Powrócił w 1979 roku po założeniu oficjalnego klubu Lego w Wielkiej Brytanii pod nazwą The Lego Club. W tym stylu wydawany był aż do 1999 roku. Od samego początku magazyn wychodził trzy razy do roku, zgodnie z porami roku – spring, summer, autumn. W między czasie zmieniała się nieznacznie nazwa magazynu, a to głównie za sprawą łącznika i apostrofów pomiędzy słowami klocki, a części. Zdjęcie poniżej przedstawia szatę i formę, która istniała od połowy lat 80-tych do końca istnienia. Prawda, że piękna okładka? ;)

Zawartość

Co można było znaleźć wewnątrz magazynu? Oczywiście stałe rubryki, do których można było zaliczyć opisy nowych serii pojawiających się na rynku, a także tzw. Building Idea, które przedstawiały konstrukcje odpowiednie do złożenia przez dzieci. Ponadto dział Lego Master Building, w którym prezentowano zdjęcia prac nadesłanych przez członków klubu, dodatkowo nowości z warsztatu projektantów budujących na potrzeby oficjalnych wystaw Lego oraz inne drobne konkursy dla członków. Do stałych rubryk zaliczyć należy także list od prezesa klubu, opisy wystaw oraz ofertę sklepu klubowego. W niektórych numerach, w ramach Building Idea można było także znaleźć jednostronicowe instrukcje starych zestawów.  Dodatkowo można było poczytać jednostronicowy komiks z przygodami kapitana Indygo, a czasem komiks z przygodami bohaterów nowych serii Lego. Mimo dwunastu stron materiału naprawdę sporo.

Poniżej zdjęcia zawartości ukazującej pracę tzw. modelarzy ;) – projektantów oczywiście, projektujących modele na wystawy, często na wzór zestawów będących w ofercie Lego, jak 6503 czy 6361. Ponadto zdjęcia przedstawiające opisy wystaw.

Często budowy prezentowane podczas wystaw, czy w samym Legolandzie traktowały o nowych seriach Lego, takich jak np. Pirates. Poniżej jako przykład prezentuję zdjęcia z przygotowywania świetnych jak na owe czasy MOCy, bo inaczej tego nie można nazwać, które przedstawiają kryjówkę piratów tuż pod fortem i bazą imperialistów, ulokowaną na skale. A skoro o piratach mowa, to płynnie przechodzę dalej ze zdjęciami do tego, jak prezentowano nowe serie w ramach opisów. Zauważcie, że na jednym ze zdjęć widnieje model główny oraz alternatywny zestawu 6274. :)

I wspomniane przykłady opisów serii, które pojawią się na rynku, począwszy od piratów. Trzeba przyznać, że to pełna profeska jeśli chodzi o zainteresowanie dzieciaków nowymi zestawami.

Jak już wspomniałem, magazyn oferował, choć nie we wszystkich numerach, jednostronicowe komiks o przygodach kapitana Indygo (przedstawiany jako wiele odsłon jednej przygody, ulokowanej w różnych erach i miejscach – seriach), lub komiks z przygodami bohaterów danej serii. Jako przykład przedstawiam przygody kapitana indygo w średniowiecznym Castle oraz przygody piratów. :)

Oprócz opisów nowości, które przedstawiłem powyżej, można było znaleźć coś na wzór doniesień z rynku, coś a’la dzisiejsze przecieki, co TLG wypuści za kilka miesięcy. Tutaj prezentowano po kilka nowych pozycji, często z sugerowanymi cenami. Przeważnie przedstawiano jedną wybraną serię, jak Town, czy Technic. Poniżej zdjęcia kilku przykładów. Proszę zwrócić uwagę na jeden z zestawów Technic, tj. 8832 i pewne wątpliwości, które nasuwają się na pierwszy rzut oka.

Czy tak pierwotnie miał wyglądać zestaw 8832? Minifig Technic, a zamiast żółtego wężyka trans yellow? Ciekawe! :)

Oprócz pozycji, które już zaprezentowałem, należy wspomnieć, że magazyn często przedstawiał ciekawe materiały związane z tematami Lego, a nie do końca z samymi klockami. I tak można było znaleźć przygody małego chomika, a w zasadzie konkurs na maszynę do zabaw dla tego maleństwa [to coś specjalnie dla Sariela! ;) ], opis tego, jak wygląda tworzenie filmów reklamowych o klockach, czy praktyczne porady, jak np. zbudować podkład pod makietę miasta Lego. Dodatkowo jako ciekawostkę należy wspomnieć o konkursie umożliwiającym wygranie dodatku do komputera ZX Spectrum (jeju, kiedy to było!) w postaci interfejsu Robotek, umożliwiającego programowanie maszyn/konstrukcji w połączeniu z zestawami Technic.  Ciekawe i przydane informacje w połączeniu z możliwością wygrania zestawów.

Jak już wspominałem, magazyn prezentował też prace młodszych i starszych fanów Lego. Często były dość abstrakcyjne, choć przyznam, że jak patrzę na dzieła swoich pociech, to niczym nie odbiegają od tych prezentowanych tutaj. Natomiast może zadziwiać jeden MOC, który znalazłem w wydaniu z wiosny 1990 roku, tj wielki model (ponad metrowy) ciężarówki z naczepą marki Volvo F10, wykonany w skali 1/15 z pneumatyką, masą ruchomych i funkcjonalnych elementów oraz elektryką. Serio? w tamtych czasach, ktoś pokusił się o wykonanie takiego modelu? Myślę, że współcześni twórcy technicowych MOCy (choć to bardziej chyba Model Team) nie powstydzili by się takiego wykonania, szczególnie bazując tylko na elementach dostępnych na przełomie lat 80-tych i 90-tych. Spóźnione, ale gratulacje dla twórcy! ;)

Pozostało wspomnieć jeszcze szerzej o dwóch elementach magazynów i podać ich przykłady. Jednym z nich są instrukcje umieszczane na ostatniej stronie, a przedstawiające wcześniej występujące modele, jak zestaw 393, czy 392. Młodzież mogła dziesięć lat po wydaniu wspomnianych modeli wykonać je z elementów, które posiadali. Raczej nie można było wówczas nabyć samych instrukcji, tak jak obecnie na rynku wtórnym.
Drugim elementem jest sklep klubu, w  którym można było nabyć zestawy po bardzo dobrych cenach, często zestawy, które nie były już dostępne na rynku. Ponadto kupić można było całą masę gadżetów od wpinek począwszy, poprzez piórniki, elementy ubrania, czy naszywki. Zdarzały się także karty promocyjne, umożliwiające zakup zestawów danej serii po niższej cenie. W swoich zbiorach posiadam także dwa egzemplarze z ww. listy, tj. klasyczna wpinkę klubu Lego oraz naszywkę z serii Castle. Piękny okaz. :)

Instrukcje.

Sklep klubu Lego.

Na koniec dwa egzemplarze klockowych dodatków, które posiadam, a są związane z opisywanym magazynem Lego.

Podsumowanie

Jak można ocenić i podsumować magazyn Bicks ‚n Pieces, wydawany w okresie panowania klasycznych zestawów Lego? Cóż. Mój opis jest napewno szczątkowy, ponieważ przeprowadziłem go tylko na podstawie dwunastu egzemplarzy magazynu, jakie posiadam. Czy jednak wpływa to na ocenę?  Z pewnością nie. Wydawana tylko trzy raz w roku gazeta była świetnym przykładem zapełnienia zaledwie dwunastu stron ciekawym i bardzo ciekawym tekstem, do którego warto wracać także w dzisiejszych czasach. Szczególnie tyczy to takich fanów klasyki jak ja sam.
Zawierała w sobie tak różne treści i działy, że nie tylko młodzi adepci klockowej sztuki mogli znaleźć tam informacje, uczestniczyć w konkursach , czy zamawiać zestawy i gadżety po niższej cenie, ale także starsi fani, chociażby parający się już konstrukcjami technicznymi. Moim zdaniem magazynowi Bricks ‚n Pieces nic nie brakowało. Był i nadal jest świetną pozycją, choć zapewne przemawia tu przeze mnie trochę mój znaczny przechył w stronę klasyki. Ocena więc jest subiektywna i na moje czucie i odczucie to wydawnictwo zasługuje na pełne 10/10 punktów.

Mam nadzieję, że i Wam zakręciła się łezka w oku. ;)

Opublikowano Lego, Recenzje | Otagowano , , , , , , , | 5 Komentarzy

Długie powroty do pisania

Tak, dokładanie..to kolejny wpis na LS. Długo trwało nim się tu pojawiłem, co nie znaczy, że odpuściłem sobie Lego. Nie nie :). Cały czas powiększałem zbiory, kupowałem zestawy, doprowadzałem je do porządku, kompletowałem i uzupełniałem braki. Kolekcja poszła też trochę w poszerzenie, gdyż dodałem takie serie jak Adventurers, gdzie z kilku zestawów zrobiło się 36 pozycji. Pojawiło się też trochę współczesnych zestawów, szczególnie z lubianej przeze mnie serii Creatora no i oczywiście polybagi. Tych ostatnich uzbierałem 248 sztuk. W ramach staroci, które nadal są clou mojej przygody z Lego posiadam już 686 zestawów z różnych serii, choć króluje Town i Space. Pojawiły się w niej jednak także dosyć niespodziewanie pozycje Star Wars, które zamierzam dalej zbierać, jednak tylko te z początkowego okresu, tj. 1999 – 2002. Wszystkie moje zbiory na dzień dzisiejszy to łącznie 1060 zestawów! Czy to dużo, czy mało, nie mnie to oceniać. Prawie wszystkie są pełnoprawne, tzn. posiadam do nich instrukcje o pudłach (do części z nich) nie wspominając. Braki dotyczą jedynie 29 pozycji, tj. niecałych 3 %.

Jeżeli zastanawialiście się kiedyś jak wygląda trzymanie w domu tylu zestawów Lego, to proszę zerknąć na fotkę poniżej ;).

Wszystko w woreczkach strunowych z karteczką i numerem zestawu, podzielone w kartonach na serie. Do tego karton instrukcji posegregowanych wielkością, karton katalogów, prospektów i starych gazet o klockach jak Bricks&Pieces (które zresztą zamierzam tu opisać). Oszalałem? Może..I uprzedzam pytanie – tak posiadam życie prywatne inne niż klocki ;).

Co do wpisów na Lego”s Soul, to będę starał się zamieszczać tu kolejne dotyczące głównie klasyki, czasem polybagów i innych materiałów Lego. Aby udowodnić, że nie zapomniałem do LS, to informuję, iż uzupełniłem i uaktualniłem zakładkę MISB (dla tych, którzy zaczynają przygodę z Lego przypominam wcześniejszy wpis, czym jest MISB i MIB), a nowe informacje pojawiły się także w innych zakładkach. Na bieżąco będę uzupełniał także zakładkę unikaty, gdyż zestawów z tzw. „jedynką” z przodu, lub „only USA”  nazbierało się trochę.

Na koniec zdjęcie wrzuconych dziś kolejnych pozycji MISB we wspomnianą zakładkę. Łącznie jest już ich tam 43 sztuki, choć trzeba przyznać, że bez porywów ;).

Cóż. Zapraszam do śledzenia i czytania oraz czekam na sugestie, jakie pozycje chcielibyście by znalazły się na stronie, tudzież zostały przeze mnie zrecenzowane. Całość zbiorów oczywiście do przejrzenia na Bricksecie.

Opublikowano Kolekcja, Lego | Otagowano , , , , , | 10 Komentarzy

Gromada staroci

Tak jak pisałem ostatnio, wrzucam zdjęcia zestawów z klasycznego okresu Lego, które nagromadziły się ostatnio w poczekalnie wraz z pozycjami serii adventurers i studios, gdyż zamierzam także je zebrać (w przypadku studios zestawy związane z przygodą, dinozaurami i odniesieniami do adventurers). Zestawy czekają na ogarnięcie, w niektórych przypadkach odświeżenie, złożenie wg. tematyki i oczywiście wrzutkę na LS. Na zdjęciu poniżej ponad czterdzieści pozycji w tym dwie MISB (8303054), kilka z pudełkami oraz instrukcje do wszystkich.

Zestawy i małe i duże, mniej i bardziej znane, w tym kilka dosyć nietypowych i rzadkich. Liczę, że uda mi się wszystko ogarnąć w miarę szybko i wrzucić na stronę, celem przybliżenia i przypomnienia tych klasycznych pozycji od TLG. :)

Opublikowano Kolekcja, Lego | Otagowano , , , , , , , , | 6 Komentarzy

Nowe otwarcie..

Tak. Oto jestem. :) Po dłuższej przerwie spowodowanej przeprowadzką. Jestem, choć nie do końca w pełni jeśli chodzi o Lego. Przyczyna prosta. Nadal nie ogarnąłem miejsca na klocki i myślę, że zejdzie z tym do połowy września. Stąd też będę podrzucał wpisy o starociach na bazie materiałów przygotowanych jeszcze przed wakacjami.

A skoro miejsce nowe, to i zostaniemy dziś w nowych klimatach. Nowych w sensie zestawów, gdyż przez ostatnie dwa miesiące jedyne co mogło się wydarzyć w moim świecie TLG to zbieranie kolejnych zestawów z czasem prezentacji przesuniętym do przodu. Jedną z gałęzi Lego jakie uwielbiam i zbieram (jak wiecie) są oczywiście…polybagi. Czyli w zasadzie jedyna forma współczesnych zestawów jakie kupuję. O tym dlaczego tak je cenię (choć i czasem krytykuję) mogliście przeczytać wielokrotnie na LS. Ale wracając do sedna..zbieranie zaowocowało łącznie ponad trzydziestoma nowymi pozycjami oraz sześcioma używanymi. Na zdjęciu poniżej dwadzieścia osiem polybagów. :)

Po pierwsze wybaczcie fotkę, bo to telefon oraz prowizoryczne tło – kłania się brak legowego kącika. ;) Po drugie na zdjęciu brak trzech pozycji, które nadal w drodze, tj. 40243, 30277 i 30292.

Jutro podrzucę fotkę zestawów z klasycznego okresu Lego, które przez ostatnie dwa miesiące nagromadziły się i czekają na pierwsze złożenie oraz opis. Cóż. Mimo braku swojego miejsca obiecuję powrót do klasyki i polybagów, a powrót zacznę od kilku zestawów serii space.

A na koniec dodam, iż w moich zbiorach zagościło już blisko 200 polybagów, a łączna liczba zestawów przekroczyła kolejną magiczną liczbę i obecnie wynosi 905 pozycji, z czego prawie 630 to klasyka. ;)

Opublikowano Lego, Polybag | Otagowano , , , , , , , , | 2 Komentarze

Przeprowadzka..

Ponieważ od jakiegoś czasu nie pojawiają się żadne nowe wpisy na LS, jestem winien pewnego wyjaśnienia wobec tych, którzy tu zaglądają i czytają tematy o klasyce Lego. Obecny stan ma jedno proste wytłumaczenie, które przyznam, że z mojej winy i niedopatrzenia publikuję dopiero dzisiaj. Otóż brak wpisów wynika z faktu przeprowadzki do innej miejscowości, co wiąże się ze zwinięciem całego klockowego majdanu i odtworzeniu go w innym miejscu. :)

Obiecuję, że jak tylko autor i cały jego klockowy bagaż zainstalują się w nowym miejscu z pewnością znajdą się kolejne opisy staroci na LS. Przez ostatni okres, mimo przeprowadzki materiał cały czas był kolekcjonowany, a ilość klasycznych zestawów z lat 1978 – 1999 osiągnęła właśnie okrągłe 600 sztuk. ;) Tak więc dziękuję za wyrozumiałość i zapraszam za czas jakiś. Pozdrawiam!

Opublikowano Kolekcja | Otagowano , , , , , , | Dodaj komentarz

Recenzja Lego 4549 Container Double Stack

Recenzja 4549 Container Double Stack

Seria: Trains
Rok wydania: 1993
Liczba klocków: 451
Liczba figurek: 2
Cena: 300 – 1000 (MISB) zł (Allegro, BrickLink)

Brickset, Bricklink

Serię trains niezależnie czy starszą 4.5/12V, czy późniejszą czyli 9V, można podzielić ze względu na typy zestawów w niej występujące. Znajdziemy tam oczywiście pociągi same w sobie, zestawy uzupełniające w postaci stacji kolejowych, przeładunkowych, torów, czy przejazdów kolejowych. Dodatkowym typem zestawów są samoistne wagony, którymi można wzbogacić posiadane pociągi. Właśnie takim typem zestawu jest opisywany poniżej 4549. Takich zestawów przed rokiem 2000 powstało dziewięć sztuk. W większości przypadków wagony nie występują samodzielnie, a towarzyszą im dodatkowe pojazdy, czy konstrukcje. Tak też jest w przedmiocie recenzji gdzie obok, w pewnym stopniu unikalnego wagonu, otrzymujemy ciężarówkę z naczepą oraz podnośnik. Poniżej postaram się przybliżyć stosunkowo mało popularny zestaw 9V serii i tym samym po recenzjach 4543 i 4544 kontynuować opisy pociągowych „dziewięcio-woltówek”.

Opakowanie i instrukcja

4549 wydano w typowym dla serii pudle o sporych wymiarach 34 cm x 29 cm x 6 cm. Egzemplarz, który prezentuję stanowi komplet. Opakowanie, którego stan oceniam na dostateczny z plusem utrzymane jest na zasadzie prezentacji zestawu na ciemnym tle z widocznym tunelem dla torów. Oprócz zdjęcia zestawu, oznaczenie firmy z dodatkiem klasycznej informacji „system”. Kolorystyka (poza grafiką główną) w odcieniu szarości przechodzącej w srebrną barwę. Na pozostałych bokach po jednym zdjęciu grafiki głównej lub informacje techniczne o pochodzeniu zestawu, roku produkcji, o tym iż nie jest przeznaczony dla dzieci poniżej 3-go roku życia itp.

Tylna ścianka to oczywiście pozycje alternatywne, ale i funkcjonalności zestawu. Konstrukcje dodatkowe znajdziemy tylko dwie, w tym kilka ujęć możliwości działania obu z nich. Ponadto jak napisałem zdjęcia tego co daje nam w zakresie bawialności model podstawowy. Więcej o modelach alternatywnych poniżej.

Ostatnim papierowym elementem zestawu jest instrukcja wydana w formie książeczki formatu A4. Zarówno frontowa, jak i ostatnia strona to dobre zdjęcie zestawu. Wewnątrz czytelne strony z białym tłem, doskonale wyjaśniające poszczególne etapy tworzenia. Począwszy od budowy kontenerów, poprzez wagon, ciężarówkę z naczepą i podnośnik, w łącznie sześćdziesięciu jeden ruchach czytelnie przeprowadza przez budowę wszystkich składników zestawu. Błędów nie zauważyłem, choć instrukcja i opakowanie inaczej przypisują minifigi do poszczególnych pojazdów. Jako wzór przyjąłem te z instrukcji. Poniżej zdjęcie przykładowe z instrukcji oraz jej front i tył.

Elementy

Zestaw składa się z 451 (lub 443 wg. BL) elementów, co stanowi znaczną ilość, szczególnie gdy zestawimy 4549 z najbardziej klasycznym pociągiem z 9V serii, czyli 4563, który składa się z 476 elementów. W skład zestawu wchodzą trzy odmienne konstrukcje, w tym dwie o takiej samej czerwono – białej barwie plus trzecia utrzymana w klasycznej szarości z kolorowymi kontenerami. Kontenery to biały z czerwonym i zielonym (Octan), żółty i niebieski. Spis elementów dostępny tutaj. Zestaw dysponuje sporą ilością naklejek co niestety obniża jego notowania, szczególnie mając na względzie dostępność pozycji w chwili obecnej. Zapewne trudno będzie znaleźć egzemplarz z wszystkimi naklejkami. Mój jednak takowe posiada. Łącznie osiemnaście sztuk. Konstrukcję oparto głównie na plate, w tym sporej ilości modyfikowanych, brickach, panelach, elementach typowych dla pociągów, czternastu kołach plus czterech ośkach pociągowych. W zestawie znajdziemy także dwa minifigi. Są to typowi przedstawiciele serii pociągowej z ładnym nadrukiem torsów i klasycznymi uśmiechniętymi buźkami.

4549 obfituje w sporą ilość rzadkich elementów. Zaliczyć do nich, poza oczywiście typowymi pociągowymi elementami, można przede wszystkim platformę 34 x 6 2972 stanowiącą bazę dla wagonu, która w tym kolorze wystąpiła tylko w dwóch zestawach, w tym jednym reedytowanym. Dalej są to modyfikowane plate 8 x 4 6576, które w zestawie znajdziemy w kolorach niebieskim (wystąpił w dwóch zestawach), żółtym (w pięciu zestawach) i czerwonym (w trzech zestawach). Dalej są to elementy dźwigu i chwytaka, czy framugi6556 oraz drzwi do nich 6546, które w kolorze niebieskim wystąpiły tylko w tym zestawie, a w kolorze żółtym w dwóch. Wszystkie elementy ciekawe, rzadkie i unikatowe na zdjęciu poniżej. Trzeba przyznać, że elementy, zarówno ich ilość jak i typ to bardzo mocna strona zestawu.

Zestaw

Wagon z ciężarówką i ładowarką pojawił się na rynku w 1993 roku i był dostępny w sprzedaży przez dwa lata, co pokrywa się z jego obecnością w katalogach Lego. Był też znany pod nazwą Road ‚N Rail Hauler, która pojawiała się w reklamach pozycji na rynek amerykański. Zestaw jak już wspominałem to trójelementowe wsparcie i uzupełnienie serii 9V. Obecnie nie jest on popularną pozycją co zapewne wynika z faktu słabej dostępności i sporej ceny, którą trzeba zapłacić za 4549. W skład zestawu wchodzi długi wagon, który w tej formie występuje tylko w dwóch zestawach. Raz jako zabudowany wagon pasażerski z zestawu 4547, a raz i to jedyny w opisywanym 4549 jako wagon transportowy. Drugim elementem jest typowa amerykańska ciężarówka z długim przodem wraz z naczepą oraz podnośnik, który w tej formie możemy spotkać tylko w dwóch zestawach związanych z miastem Lego. Poniżej zdjęcie z katalogu z 1993 roku ukazujące jedną z lepszych scenek z pociągowymi zestawami.

Wagon

Skoro to zestaw z pociągowej serii, to podstawowym jego elementem jest wagon. Platforma o wymiarach 34 x 6 studów utrzymana została w szarej kolorystyce z czarnym podwoziem. Podwozie składa się z dwóch podwójnych osi oraz odbojników i magnesów na obu końcach. Platforma jest dwu poziomowa, z większą dłuższą przestrzenią i dwoma krótszymi. Dostęp do przestrzeni głównej możliwy dzięki odchylanym bortom w łącznej ilości ośmiu sztuk. W wagonie nie zabrakło szczegółów w postaci naklejek, ograniczeń z obu stron, czy drabinek dla minifigów. Jeżeli mowa o wagonie to i trzeba wspomnieć o kontenerach. Zestaw w swoim składzie posiada łącznie cztery kontenery. Dwa duże i dwa małe. Duże są w kolorach żółtym (oczywiście Lego) i niebieskim (logo transportowe). Małe to kontener należący do markowej (TLG) firmy kolejowej, a drugi to także należąca do TLG sieć paliwowa. Octan oczywiście ;). Wagon to niewątpliwie bardzo dobry i mocny akcent zestawu. Poniżej kilka zdjęć wagonu, w tym z kontenerami z zestawu oraz innym, klasycznym na długość wagonem, z zestawu 4555, który będzie miał swój drugi akt w tej recenzji.

Ciężarówka z naczepą

Drugim elementem zestawu jest ciężarówka z naczepą. Pojazd typowy dla amerykańskich klimatów, z wydłużonym przodem kryjącym silnik oraz dwoma rurami wydechowymi za kabiną. Przypomina to klasyczny pojazd z zestawu 6357. Jedyną różnicą jest jedna tylna ośka. I przyznam, że umieszczenie jej w miejscu, w którym się znajduje nie jest najlepszym rozwiązaniem. Powoduje wrażenie zbyt dużego odstępu pomiędzy ośkami. Pojazd okraszono dodatkowo czterema naklejkami.
Do ciężarówki, a raczej do ciągnika siodłowego dodano długą naczepę do przewozu kontenerów stanowiących załadunek wagonu. Naczepa posiada dwie ośki umieszczone w ten sposób, iż imitują zawieszenie (plate z oczkami i plate z długim pinem), co widać poniżej. Ponadto opuszczaną tylną rampę i chowaną podpórkę. Wszystko na zdjęciach poniżej.

Podnośnik

Ostatnim elementem zestawu jest podnośnik o szerokości maksymalnej ośmiu studów z przednimi kołami. Podnośnik utrzymany podobnie jak ciężarówka w biało – czerwonych kolorach, posiada węższą oś tylną i szerszą przednią (podwójne koła w stosunku do pojedyńczych). Podnośnik posiada centralną kabinę umieszczoną w 2/3 długości pojazdu. Za nią znajduje się mechanizm linki oraz zawieszenie wysuwanego ramienia podnośnika. Jego wsparcie w postaci dwóch axli wraz ze stopniami podniesienia (modyfikowane plate) znajduje się poniżej ramienia, przed kabiną. W pojeździe nie zabrakło detali w postaci oświetlenia, naklejek, schodków do kabiny, czy tile z nadrukiem biało – czerwonych ostrzegawczych pasków. W zasadzie tego typu pojazd w serii city/town/trains wystąpił tylko dwukrotnie. Pierwszym był podnośnik właśnie z 4549, a jego nowszą wersją jest zielony pojazd z zestawu 7992 z 2007 roku. Trzeci zestaw zawierający podobny pojazd ukarze się dopiero w roku bieżącym – 60169. Przyznam, że zastosowane rozwiązanie jest funkcjonalne, zarówno w zakresie podpórek, czy samego chwytaka do przenoszenia towarów. Podnośnik to kolejny mocny element zestawu.

Poniżej kilka dodatkowych zdjęć ukazujących sekwencję rozładunku naczepy i przenoszenia towaru na platformę wagonu oraz zestawienie obu pojazdów i całego zestawu. Jak widać na fotkach, zestaw daje sporo możliwości. Z jednej strony mamy duży wagon do podłączenia do pociągu, a z drugiej pojazdy wzbogacające czynności obsługowe pociągów, nie wspominając o aż czterech kontenerach, które mogą uzupełnić nie jedną własną budowlę.

Modele alternatywne

Modele alternatywne zestawu do dwie konstrukcje. Przyznam, że projektanci nie postarali się przy 4549 o dodatkowe pozycje, szczególnie biorąc pod uwagę ilość elementów. Pierwszą z konstrukcji jest wagon z dźwigiem oraz ciężarówką. Drugą wagon transportowy z kabiną do przewozu towarów i małego pojazdu. Mój wybór padł na drugą z pozycji. Wynika to z faktu, iż imituje samodzielną jednostkę, która nie potrzebuje lokomotywy do poruszania się po torach. Pojazd szynowy posiada półotwartą kabinę i dwie przestrzenie do transportu towaru lub pojazdów. Dostać się na nie można dzięki specjalnie uchylanym bortom. Poza tym, iż zestaw oferuje zaledwie dwie konstrukcje alternatywne trzeba przyznać, że kolejnym minusem jest ich jakość. Nie są to porywające modele. Poniżej kilka zdjęć modelu, który wybrałem do zaprezentowania.

Podsumowanie

4549 to pozycja, którą można określić jako bardzo bogatą. Mocą jego jest zarówno ilość jak i typy (rzadkość niektórych) elementów. Niezaprzeczalnym plusem jest jego bawialność, wynikająca zarówno z wagonu (unikatowego w kwestii rozmiaru) jako dodatku do pociągu, czy z zestawu samego w sobie. Możemy ładować, rozładowywać i wagon i ciężarówkę, czy przenosić cokolwiek dzięki bardzo udanemu podnośnikowi. Kolejną dobrocią zestawu jest idealne odzwierciedlenie klimatu 9V, który czerpiąc z dorobku 4.5/12V przenosi kolejowe klimaty do miasta Lego z lat 90-tych. Zestaw nie jest jednak pozbawiony minusów, które jednak trzeba podzielić na dwa typy. Pierwszy wynika z zestawu samego w sobie, jak słabe rozwiązanie konstrukcyjne ciężarówki (ośka zbyt odsunięta do tyłu) i spora ilość naklejek, które wiadomo, że po tylu latach mogę nie istnieć. Dodać tu można modele alternatywne. Drugim, nie wynikającym bezpośrednio z zestawu jest jego dostępność i cena, która nie należy do najniższych, szczególnie jeśli zestawimy ją z ceną pociągów z lat 90-tych. Jednak biorąc pod uwagę szczególnie złożoność zestawu, wagon sam w sobie, elementy i świetny podnośnik, to 4549 moim zdaniem jest zestawem z oceną 9/10 punktów. Polecam oczywiście wszystkim fanom pociągowej serii, czy to jako uzupełnienie pociągów, czy jako samodzielną pozycję.

Za :
+ klimat 9V
+ elementy (ilość i typ)
+ trzy modele w zestawie
+ bawialność

Przeciw:
– naklejki i ich ilość
– dostępność i cena
– słabe modele alternatywne

Na koniec małe zestawienie z ww. zestawem 4555, z uwagi na możliwość uzupełnienia stacji przeładunkowej przez podnośnik z 4549. Nie jest to może klasyczna moc, ale bardzo dobrze pokazuje zadania podmiotu opisu i recenzji. Z jednej strony dodatkowy wagon słusznych rozmiarów, a z drugiej sprzęt pomocniczy idealnie uzupełniający pociągowe klimaty.

Opublikowano Lego, Recenzje, Trains | Otagowano , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Batman tu, Batman tam..

Odbiegnę dziś trochę od staroci i przeniosę się do czasów współczesnych za sprawą wszystkim znanego Batmana w wydaniu polybagowym. Natchnienie zawdzięczam małej figurce z serii kolekcjonerskich minifigów pochodzących oczywiście z filmu The Lego Batman Movie, tj. Batmanowi z jaskiniowych czasów 71017-4 , który podrzucił mi zajączek przy okazji Świąt ;). Polybagi pochodzą z obecnego i poprzedniego roku.

30446 The Batmobile,
30607 Disco Batman – Tears of Batman.

Zestawy utrzymane w różnej szacie graficznej, co wynika z faktu, iż prezentują dwie odmienne serie. I tak Batmobil to przedstawiciel DC Extended Universe, natomiast polybag z dwoma Batmanami pochodzi oczywiście z ostatniej serii The LEGO Batman Movie. Opakowania różnej wielkości, jednak oba w stosowanych cały czas rozmiarach. Przód to grafika przedstawiająca zestaw, do tego nazwa serii, numer i przeznaczenie wiekowe. Tył to oczywiście informacje techniczne i pasek z podglądem zawartości.

Klasycznie napisałbym, że wewnątrz poza klockami znajdziemy instrukcje, ale tutaj dotyczy to tylko starszego zestawu. W polybagu z Batmanami nie ma jej oczywiście, gdyż poza figurkami nic tam nie składamy. Po wysypaniu zawartości dostajemy większą i mniejszą garść klocków. Do tego instrukcję do Batmobila i dwa kartoniki z pelerynami w przypadku Batmanów. Całość wygląda jak na zdjęciu poniżej.

W skład zestawów wchodzą odpowiednio 63 i 13 elementów. Nieźle jeśli idzie pojazd, a w przypadku figurek nie można było się spodziewać nic więcej. Batmobil będący mniejszą wersją pojazdu z zestawu 76045 utrzymano w czarnej kolorystyce z dodatkami szarego w dwóch odcieniach. Figurki natomiast to istna tęcza kolorów, ale i to ma swoją przyczynę o czym trochę dalej. Co do samych elementów to w przypadku auta to głównie plate, w tym modyfikowane, sporo bracketów, serków, cztery koła, trochę elementów przezroczystych i cztery koła. W przypadku figurek to oczywiście tylko ich składowe oraz pas i wrotki dla jednej z nich. Poniżej dokładniejsze zdjęcia elementów oraz złożone zestawy. Widać na nich także pozostałości w postaci kilku zapasowych części. Co ciekawe nie zabrakło ich także w przypadku figurek.

Zestawy można było dostać podczas zakupów na S@H za odpowiednią kwotę w różnych krajach oczywiście. Obecnie są spokojnie dostępne  z drugiej ręki na BL, czy też portalach aukcyjnych. W kilku dodatkowych słowach o każdej z pozycji.

The Batmobile.

Miniatura pojazdu Batmana to już trzeci jego pojazd w moich polybagowaych zbiorach wliczając 30521 i 30300.

Przyznam, że autko jest mocno zadziorne. Swoim ciemnym charakterem przypomina Tumblera. Pomijając fakt oczywistej kolorystyki i ciemnych szyb charakter płynie właśnie z ładnych linii. Skory jestem do stwierdzenia, iż to maleństwo wygląda nawet lepiej niż oryginał w normalnych rozmiarach z 76045. Dobrze wygląda z każdej strony. Mnie szczególnie do gustu przypadły boki i przód. Tył z wyraźnie zaznaczonym silnikiem. Tylne koła większe od przednich. Kabina fajnie wyprofilowana z ciemnym oszkleniem. W zasadzie nie ma tu nic do czego bym się przyczepił. Kilka dodatkowych zdjęć poniżej.

30446 to bardzo udana mini wersja Batmobila. Autko jest spójne i jak na swoją skalę dobrze oddaje oryginał. Dodatkowym plusem jest niezła ilość elementów oraz ich przydatność. Moim zdaniem autko to zestaw na 8/10 punktów. Polecam wszystkim fanom czarnego mściciela.

Disco Batman – Tears of Batman.

Drugi z zestawów to w zasadzie moja dopiero druga pozycja w polybagowych zbiorach traktująca o samych figurkach.

Jeżeli ktoś z Was się zastanawia skąd tak dziwaczne stroje nocnego mściciela to wyjaśniam, iż są to przykrywki do inwigilacji przestępców znanych z przygód Batmana w poszczególnych częściach filmów/filmów Lego/komiksów itd. o przygodach nietoperza. Te dwa otrzymują nazwy nieprzypadkowe nawiązujące właśnie do walki ze złoczyńcami. Jockerem i Music Meisterem (jeśli coś pokręciłem to wybaczcie). Batman dyskotekowy ma biało – fioletowe wdzianko z bardzo ładnym płaszczem w dwóch kolorach. Czarnym od spodu i złotym na wierzchu. Do tego wrotki i maskę w kolorze perłowym złotym i fioletowy pas. Batman nawiązujący do klauna to istna mieszanka niebieskiego, żółtego, czerwonego (w tym maski) i zielonego jednolitego płaszcza. Tył torsów odmienny. W przypadku dyskotekowego Batmana z nadrukiem, a przy klaunie bez.

Obie figurki posiadają różne główki, z podwójny nadrukiem. A tak wyglądają dwa różne grymasy dla poszczególnych figurek. Zestawione z maskami dla lepszej orientacji.

Nie byłbym sobą, gdybym nie zestawił tych dwóch odszczepieńców z klasycznym Batmanem oraz jego wcieleniem z serii minifigów, o której wspominałem na początku. I tak poniżej Disco Batman, Tears of Batman, Clan of the Cave Batman i Batman. ;) Komentarz może być tylko jeden..hahaha! Trochę komicznie to wygląda. Zresztą jak cała seria kolekcjonerskich minifigów, z których pochodzi jaskiniowiec.

Jak już wspominałem, nie zbieram w zasadzie polybagów, w których podmiotem jest tylko i wyłącznie figurka. W tym przypadku te małe odstępstwo wynika z faktu iż lubię Batmana :). Zestaw, choć nie jest klasycznym polybagiem to ocenię. I biorąc pod uwagę pomysł i wykonanie ocena nie może być inna niż 8/10 punktów.

A na koniec mała wariacja z czterema Batmanami. ;)

Opublikowano Lego, Polybag | Otagowano , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Trochę starego Lego Technic

Zbierając starocia wydane przez TLG, naturalnym jest zahaczanie o tematykę klocków dla starszych dzieciaków, tym bardziej, że za pewne każdy z nas posiadał takowe w dzieciństwie. Osobiście na początku lat 90-tych posiadałem dwie popularne pozycje, tj. 8024 i 8815, które zresztą mam do dzisiaj w swoich zbiorach. Zbiorach, które jeśli chodzi o techniczną serię, nie są powalające, bo to raptem dwadzieścia osiem pozycji i to raczej tych maksymalnie średnich wielkością. Nie mniej jednak od czasu do czasu udaje się nabyć kolejne zestawy tego typu, stąd i dzisiaj przedstawiam ostatnie cztery nabytki z serii Technic, które prezentuję w telegraficznym skrócie poniżej.

8640 Polar Copter,
8830 Rally 6-Wheeler,
8207 Dune Duster,
1259 Motorbike.

Zestawy pochodzą z lat 1986 – 1999 i przedstawiają odpowiednio śnieżny helikopter (polarny), sześciokołową rajdówkę terenową, kolejną mniejszą rajdówkę oraz mały motor. Przedstawiają różne serie i podejście do klocków Technic. Najstarsza pozycja to jeden z przedstawicieli krótkiej i całkiem fajnej serii tematycznej, ulokowanej w śnieżnych obszarach, z wykorzystaniem dużych figurek, tj. Arctic złożonej z czterech zestawów. Drugi reprezentant serii mieści się w szerokim podejściu do tematów rajdów, co gdyby próbować zawęzić można by wskazać wszystkie pozycje serii z numerem na modelu, a kilka by się ich znalazło. Osobiście wolę bardziej wąskie podejście ograniczające się do trzech zbieżnych pozycji traktujących o rajdach terenowych, tj. wskazanego tutaj 8830 z numerem „3”, dalej 8840 z numerem „4” i 8850 z „5”. Kolejny zestaw to enta już rajdówka, terenówka, czy buggy (jak kto woli), z miejscem na dużego minifiga. Ostatni zestaw to promocyjny mały set przedstawiający motor w małej skali.
Moje egzemplarze są w bardzo dobrym stanie, do wszystkich instrukcje, do dwóch pudełka. Z mankamentów mogę wymienić jedynie brak naklejek na helikopterze. Poniżej o każdej z pozycji kilka słów więcej.

Polar Copter.

Przyznam, że temat helikopterów i samolotów z technicznych klocków jest wdzięczny, gdyż w większości przypadków są to bardzo zgrabne konstrukcje. Dokładnie tak jest także w przypadku 8640.

Model podstawowy to jednoosobowa niewielka maszyna z płozami, utrzymana w kolorze białym z dodatkami żółtego, klasycznego szarego (elementy techniczne), niebieskiego i czerwonego. Mały helikopter obsługuje niezła figurka, w stroju z torsem zaczerpniętym z klasycznych figurek, tylko ciut powiększonym. Sam helikopter to prosta konstrukcja, posiadająca niewiele użytkowych funkcji, do których w zasadzie można zaliczyć tylko obrotowe wirniki napędzane przez pokrętło umieszczone z lewej strony maszyny. Zębatki tak ułożono, by obrót kołem napędzał jednocześnie oba śmigła. Innym elementem ruchomym jest ster pilota oraz możliwość zdjęcia nart i kijków dzięki którym pilot po wylądowaniu na śnieżnym obszarze właściwym dla serii będzie mógł szusować po stokach.

Linia maszyny jest ładna, zachowano wszystkie niezbędne elementy dla tego typu konstrukcji. Jedyne co bym zmienił, to ciut wydłużył belkę ogonową, ale góra o dwa study. Konstrukcja niby prosto, ale przyznam, że składanie ram owiewki kabiny wymaga delikatności. Może to kwestia starości klocków, a może tak było od zawsze, ale trzeba uważać, gdyż konstrukcja nie jest zbyt stabilna zanim się jej nie przytwierdzi do reszty modelu. Ogólnie zestaw jest fajny, dobrze uzupełnia serię, a sam helikopter ma pozytywny odbiór. Poza kwestiami które wymieniłem nic bym w nim nie zmieniał. Bawialność oczywiście jest, a dodatkowo podnosi ją ładna figurka. Moim zdaniem to zestaw na 8/10 punktów.

Rally 6-Wheeler.

Sześciokołowa terenówka, to jedna z tych pozycji technicznej serii, która od zawsze mi się podobała. Już od czasów dzieciaka zachwycałem się nią patrząc na zdjęcia w katalogach. Jest nietuzinkowa dzięki swojemu układowi jezdnemu w połączeniu z trochę futurystyczną konstrukcją i elementom wskazującym na udział w rajdach.

8830 jest kolejnym zestawem, w którym otrzymujemy figurkę. Tym razem rajdowiec posiada inny, czerwony (sportowy) kask ;) i jak widać na zdjęciu powyżej doskonale oddaje skalę modelu głównego. Pojazd jak już wspomniałem posiada skrętne dwie osie. Przednią i tylną. Wszystko dzięki zastosowaniu klasycznego mechanizmy skrętu w dwóch sztukach, ustawionych w przeciwstawnych kierunkach. Napęd zapewnia oś z kółkiem ustawiona pionowo w stosunku do ww. mechanizmów, pomiędzy którymi umieszczono małą zębatkę, której obrót zapewnia ww. koło znajdujące się powyżej auta. Kierownica kierowcy jest oczywiście tylko imitacją. Pojazd uszczegółowiono poprzez spoiler, antenę, czerwony fotel, dwa reflektory oraz napis „Rally” umieszczony w miejscu tablicy. Auto ma fajną linię i mimo swoich niewielkich gabarytów sprawia wrażenie solidnego i takiego, które nadaje się na każdy teren. Dobrym doborem projektantów była także żółta kolorystyka, w zestawieniu z białymi felgami. Wszystko wygląda naprawdę zacnie.

Jak widać figurka pasuje do pojazdu, a jej umiejscowienie nie sprawia wrażenia, że jest to na siłę i nie ma tam miejsca na nią. Czy bym coś zmienił w 8830? Nie. Jedyne czego bym chciał, to zdobyć dwie pozostałe żółte konstrukcje terenowe i zestawić je ze sobą. ;) Moim zdaniem, to zestaw na 10/10 punktów. Jest ładny, bawialny i odbiega wyglądem od większości zbliżonych wielkością konstrukcji w serii Technic z klasycznego okresu.

Dune Duster.

Przedostatnia pozycja to przedstawiciel późniejszego okresu w klasycznych klockach, gdyż pochodzi z 1996 roku i prezentuje już z lekka inne podejście do małych terenówek.

Pojazd utrzymany w czarno -żółtej kolorystyce z kilkoma naklejkami dla ozdoby to mała terenówka, tudzież pojazd typu buggy do podróży po niezbyt wymagających terenach, pozbawiony (niestety) figurki. Auto posiada skrętną oś przednią, z klasycznym układem oraz teleskopowaną oś tylną. I w zasadzie to jedyne funkcjonalności zestawu. Auto swoim przeznaczeniem, a nawet wykonaniem i możliwościami przypomina takie starsze konstrukcje jak 88418832 czy 8818.

W zasadzie nic więcej nie można napisać o tej konstrukcji. Linia i zastosowane elementy jak 75c28 typowe dla późniejszego okresu serii. Co do mankamentów to w zasadzie wymieniłbym brak figurki oraz naklejki, które w owym czasie licznie występowały w zestawach. Plusem jest amortyzowana tylna oś oraz dobrze kontrastująca ze sobą kolorystyka. Poza tym to zestaw przeciętny. Stąd ocena 6/10 punktów jest chyba tą właściwą.

Motorbike.

Ostatnia z pozycji to mały promocyjny zestaw przedstawiający żółto – czarno – szary ścigacz.

W okresie, z którego pochodzi to maleństwo w ramach serii można było nabyć sporo niewielkich konstrukcji. Należy tu przypomnieć chociażby takie jak 2544, 3054, 8203 czy 1260. W zasadzie każda z nich, jak i ten mały motor posiadały małą funkcjonalność. W tym przypadku, dzięki zastosowaniu gumki mamy możliwość imitacji zawieszenia maszyny. Przyznam, że takie maleństwo jak to, to dobry pomysł by zachęcić do bliższego zainteresowania techniczną serią.

Trudno napisać coś negatywnego o tym zestawie. Spełniał swoją promocyjną rolę, posiada prostą, ale działającą funkcjonalność i mógł przyczynić się do zakupu większych pozycji. Szkoda że we wcześniejszych latach takie maleństwa w ramach serii nie pojawiły się. Co do oceny to 7/10 punktów będzie chyba tą właściwą.

Z racji prywatnych kwestii w ostatnim czasie nie pojawiało się zbyt wiele wpisów na LS. Postaram się nadrobić w niedługim czasie. ;)

Opublikowano Kolekcja, Lego | Otagowano , , , , , , , , | 1 komentarz

Recenzja 6508 Wave Racer

Recenzja 6508 Wave Racer

Seria: Town
Rok wydania: 1990
Liczba klocków: 37
Liczba figurek: 1
Cena: 12 – 110 (MISB) zł (Allegro, BrickLink)

Brickset, Bricklink

Po przerwie w recenzowaniu staroci, małym rozbiegu w postaci kameleona jakiś czas temu, wracam dziś z niewielkim, klasycznym i doskonale znanym zestawem, który pojawił się na rynku w 1990 roku. Z pewnością nie jeden/nie jedna z Was posiadaliście w dzieciństwie tego wodnego demona prędkości z numerem dwa, który jako jeden z dwóch popularnych zestawów wprowadzał nowy element tak lubiany przez dzieciaki. Na początku lat 90-tych figurki w zestawach Lego nie posiadały zbyt wielu części wyposażenia. Były oczywiście radiostacje, megafony, podwójne butle na plecy, walizki, lizaki i trochę innego drobnego ustrojstwa, ale to właśnie żółty kapok pozwolił na przeniesienie zabawy figurkami nad wodę. Zestaw ten jest moim egzemplarzem z młodości. Otrzymałem go na dzień dziecka i przyznam, że był to mój najlepszy klockowy rok w dzieciństwie. Obok opisywanego 6508 na urodziny dostałem 6529, a pod choinkę doskonale znany 6644. Po wymianie ok. dziesięciu elementów nadgryzionych zębem (czasu) służy dzielnie do dziś. ;) W kilku słowach postaram się przybliżyć tę małą pozycję tym, którzy jej nie znają (nie wiem, czy tacy fani TLG są) oraz przypomnieć innym ich zestaw z dzieciństwa.

Opakowanie i instrukcja

Ponieważ zestaw jest mały, to i nie wymagał zbyt wielkiego pudełka. Umieszczono go więc w klasycznym małym opakowaniu o wymiarach 9.9 x 7 x 4.6 cm. Całość utrzymano w klasycznej żółtej kolorystyce z grafiką główną przedstawiającą naszą łódź wyścigową na wodzie. Do tego znajdziemy tam pasek z nazwa „Legoland”, numer zestawu i znak firmowy. Boki opakowania to z jednej strony typowe informacje techniczne, kod kreskowy, rok produkcji oraz zdjęcia zestawu. Tył, to klasyka jak na lata 90-te, czy konstrukcje alternatywne. Zestaw oferuje trzy dodatkowe modele, tj. samolot, wyczynowe sanki i skuter wodny. Ale o tym dalej. Pudełko choć małe, to miłe w odbiorze i idealnie oddaje miniony klimat klasycznego okresu. Mój egzemplarze w dobrym stanie z niewielkimi uszczerbkami. Na zdjęciach poniżej pudełko z czterech stron.

Instrukcja to rozkładana kartka, z grafiką główną identyczną jak zdjęcie z opakowania. W prostych jedenastu ruchach prowadzi nas przez budowę modelu łódki. Nic dodać nic ująć. Prostota i tyle.

Elementy

Mój egzemplarz jest w zasadzie w bardzo dobrym stanie. Wymagał jedynie wymiany kilku części. Zestaw składa się z trzydziestu siedmiu elementów, choć trzeba tu wliczyć rozłożonego minifiga. Utrzymano go w biało – niebieskiej kolorystyce z nielicznymi czarnymi i szarymi dodatkami. Znajdziemy tu głównie plate w różnych rozmiarach, dwa małe tile, pięć slope, w tym jeden z nadrukiem cyfry „2”, do tego śmigło, grille i modyfikowane plate. Ponownie mało i prosto. Nie znajdziemy tu nic nadzwyczajnego, czy unikatowego. Najrzadszym elementem jest niebieski slope z dwójką, który występuje tylko w sześciu zestawach. Do tego warto zwrócić uwagę na grille starego typu, bez dodatkowego zagłębienia dookoła. Ponadto to same popularne elementy.

W zestawie dostajemy oczywiście także minifiga. Jest to typowy przedstawiciel miejskiej serii w czerwonym wdzianku. Dotyczy to zarówno tułowia, jak i nóg. Do tego główka starego typu z pełnym studem, czerwony kask z szybką i wspomniany na początku kapok. Bez rewelacji, ale minifig idealnie kontrastuje z biało – niebieską łódką. Figurka w tej konfiguracji występuje tylko i wyłącznie w tym zestawie.

Zestaw

6508 pojawił się na rynku w przełomowym dla klocków 1990 roku. Klasyczne miasto ożywiło się wówczas dzięki chociażby miejskiej kolejce typu monorail, czyli 6399, nowemu lotnisku, bazie strażackiej, restauracji i przeniesieniu miejskich klimatów w cieplejsze rejony, co można zauważyć chociażby przez zmianę grafiki tła w części zestawów, czy zastosowaniu palm zamiast klasycznych choinek. Zestaw występował dość często w katalogach i można go było tam znaleźć przez trzy lata.

Zestaw przedstawia niewielką biało – niebieską łódź wyścigową z napędem w postaci śmigła. Trzeba przyznać, że jest to nietypowe rozwiązanie, które można było znaleźć tylko w zestawach przedstawiających łódki w stylu poduszkowców z podobnym napędem, jak 6513, 2883 i 6567 plus kilka po roku 2000. Konstrukcja sama w sobie (poza napędem) przypomina łódź wyścigową, choć wielkością należy zestawić ją z popularnymi niewielkimi motorówkami. Jedyny zestaw, który idealnie do niej pasuje to promocyjny 1562. Wydaje się, że obecnie zestaw ten spokojnie mógłby być wydany jako polybag.
Budowa modelu nie stwarza problemu. Płynnie przechodzimy od pokładu, przez burty, po silnik. Łódka posiada wysunięte boki, pomiędzy którym umieszczono pochyły przód z numerem, dalej jest miejsce dla kierowcy, które z jednej strony ograniczono kierownicą, a z drugiej oparciem. W tylnej części znajdują się dwa spoilery z umieszczonym pomiędzy nimi silnikiem. Poniżej kilka kroków z budowy.

W celu imitacji efektu płynięcia z dużą prędkością nieznacznie podniesiono przód łódki poprzez zastosowanie jednego plate 2×1 od spodu, co widać na zdjęciu poniżej.

Wyścigówka to niebanalna konstrukcja. Wyróżnia się spośród innych podobnych zestawów. Nie jest ani motorówką, anie poduszkowcem, ani też typową wodną rajdówką, których napęd znajduje się pod wodą, a nie tak jak w przypadku 6508 nad. Do tego konstrukcja ma fajną sportową i zadziorną linię. Dobrze wygląda z każdej strony. W połączeniu z dwukolorową barwą i kontrastującym czerwonym minifigiem otrzymujemy fajny, sportowy model. Przenosi zabawę miasta nad wodę, zapewnia bawialność dzięki możliwości tworzenia wyścigów, zastosowaniu śmigła (dodatkowe „latające” możliwości przy własnych konstrukcjach), czy minifiga, który może pływać dzięki kapokowi. Poniżej kilka dodatkowych ujęć konstrukcji.

A na koniec mała sekwencja z naszym dzielnym kierowcą wodnego demona, który w czerwonym wdzianku – a wiadomo, że to kolor dający większą prędkość ;), dzielnie zasiada za kierownicą maszyny.

Modele alternatywne

Jak wspomniałem wcześniej, 6508 posiada trzy alternatywne konstrukcje. Są nimi wyczynowe sanki, skuter wodny oraz samolot. Trzeba przyznać, że konstrukcje nie powalają. Jak plusem są trzy dodatkowe modele, tak już minusem ich jakość. Sanki jakoś nie bardzo mi pasują. Samolot przy tych rozmiarach i elementach to mała karykaturka, a jedyną konstrukcją w miarę logiczną pozostaje skuter wodny. Stąd też mój wybór na przedstawienie modelu dodatkowego pada właśnie na skuter. Szkoda, że alternatywy to tak słaby punkt zestawu.

Podsumowanie

6508 to idealny przedstawiciel klasycznego okresu Lego. Seria Town, do której należał, będąca przeglądem wszystkiego co z miastem związane posiada oczywiście odniesienie do wodnych klimatów, do których nasz bohater idealnie pasuje. Poza niewątpliwą bawialnością, fajną kolorystyką i możliwościami zestaw posiada sporą dawkę sentymentu, a to zapewne z uwagi na fakt bardzo dużej popularności nawet w naszym kraju na początku lat 90-tych. Ponieważ to mój egzemplarz z dzieciństwa, jest tu dla mnie dodatkowa przestrzeń do wspomnień. ;) Ale by być obiektywnym, to zestaw nie jest idealny. Ewidentnym minusem są konstrukcje alternatywne. Częściowo mogę do nich zaliczyć także brak możliwości identyfikacji rodzaju wyścigówki, jaką jest 6508, z racji braku możliwości spasowania z innymi konstrukcjami ze starego Town. Moim zdaniem biało – niebieska wyścigówka to zestaw na 7/10 punktów. Polecam oczywiście wszystkim fanom klasyki, a jako obowiązek tym, którzy posiadali go w dzieciństwie, a dziś nie wzbogaca ich zbiorów. :)

Za :
+ wodny klimat
+ bawialność
+ nietypowa i zadziorna konstrukcja

Przeciw:

– słabe modele alternatywne

Opublikowano Lego, Recenzje | Otagowano , , , , , , , , , , , | 1 komentarz

Kilka zestawów Lego Town po 1991 r.

Po kolejnej małej przerwie wracam z kilkoma starociami, które chciałem Wam dzisiaj przypomnieć. Mowa o zestawach z miejskiej serii Town, które w większości pojawiły się gdy Lego miało powiedzmy średnie pomysły na swoje zestawy, szczególnie w miejskiej serii. Przedstawiam poniżej cztery pozycje pochodzące z lat 1992 – 1999, oczywiście wg. kolejności pojawienia się na rynku.

6405 Sunset Stables,
6564 Recycle Truck,
2887 Petrol Station Attendant and Pump,
6467 Power Pitstop.

Już na pierwszy rzut oka widać, że w trzech na cztery przypadki mamy do czynienia z nazwijmy to nowym podejściem do klocków, które forsowało TLG pod koniec lat 90-tych. Co do samych zestawów, to idąc od najstarszego mamy tu przedstawiciela serii Paradisa w postaci kawałka stajni i terenówki z przyczepą do przewozu koni, dalej nowe wcielenie śmieciarki, czyli „ulepszenie” tak znanych 6693 i 6668. Kolejny zestaw to promocyjne maleństwo przedstawiające pojedyńczy dystrybutor paliwa wraz z obsługą. Ostatnią pozycją jest mały pitstop z bolidem w formie stosowanej od 1996 roku.
Cóż ogólnie mogę o nich napisać? Że są trochę inne niż klasyka przez duże „K”. Jak stajnia z terenówką nie odbiega poza kolorem od zestawów z początku lat 90-tych i w zasadzie nie można mieć zastrzeżeń do promocyjnego maleństwa, tak już śmieciarka z mega uproszczeniami w postaci gotowego podwozia i slope z nadrukiem zamiast składanego z elementów przodu i ten mini pitstop wyrwany z kontekstu nie przemawiają do mnie. Ale o tym poniżej. Postaram się poszukać plusów także w tych pozycjach.
Moje egzemplarze są w bardzo dobrym stanie, do wszystkich instrukcja, a do najstarszej pozycji także pudełko.

Sunset Stables.

Pierwszy z zestawów to pozycja stanowiąca uzupełnienie do całkiem fajnej i zdecydowanie większej stajni z różowej serii, tj. 6419.

Zestaw można podzielić na dwa elementy. Pierwszym jest oczywiście kawałek stajni z zadaszeniem i miejscem dla konia z poidłem. Obsługuje go fanka koni w bujnej czerwonej fryzurze, z ładnym nadrukiem na torsie. Drugim elementem jest terenówka z przyczepą do transportu konia. Jest to pojazd identyczny z tym, który znajdziemy w przytoczonym 6419. W zestawie jest sporo szczegółów w postaci wyposażenia dla konia, dopracowanego kawałka stajni, z dachem z nadrukiem oraz całkiem udanym pojazdem. Minifigi także niezłe. Do wspomnianej obsługi stajni dochodzi bowiem minifig kierujący pojazdem w stroju dżokeja.

W zasadzie nie mam się do czego przyczepić w stosunku do 6405. Zestaw jest bawialny, posiada spore możliwości w zakresie konfiguracji. Sporo szczegółów, bardzo dobre figurki no i zwierzaka. O terenówce i przyczepie nie wspominając. Jedyne co mnie drażni, ale dotyczy to całej serii to kolor stosowany na płytki bazowe. Really? Kto wymyślił tę barwę..
6405 to typowy zestaw z początku lat 90-tych, więc moja ocena nie może być inna niż dobra. Moim zdaniem ocena 8/10 punktów jak najbardziej właściwa.

Recycle Truck.

Drugi zestaw w tym zestawieniu na dzień dobry ma u mnie krechę. Jest typową karykaturką miejskich pojazdów, choć trzeba przyznać, że był bardzo popularnym zestawem w drugiej połowie lat 90-tych.

Auto utrzymane w kolorze niebieskim, z czarnym podwoziem, żółtymi felgami, nie posiada dachu, co także było typowe dla okresu w którym powstał. Minifiga wkłada się za to prosto do pojazdu. Za kabiną znajduje się przestrzeń na śmieci, z tym że nie jest niczym zakryta. Co oczywiście powoduje możliwość ich wypadania. W zestawie obok pojazdu znajdziemy dwa kosze ze śmieciami w postaci czarnych beczułek. I w zasadzie nic nie można więcej napisać o tym zestawie. No może poza faktem iż auto posiada łącznie dwa elementy z nadrukiem.

Zestaw w zasadzie ma tylko dwa plusy. Jednym jest minifig, o którym nie wspomniałem, a to ładnie kolorystycznie zestawiona figurka w zielonych spodniach i zielonej bluzie z białymi rękawami. Do tego czapka w takim samym kolorze. Drugim plusem są dwa kosze w starym ciemnym szarym. Ogólnie zestaw mi się nie podoba, a gości u mnie tylko dlatego, że to nadal okres tzw. klasyki. Moja ocena nie może być inna niż 2/10 punktów i to tylko za minifiga i śmietniki. 6564 jest wypaczeniem tak udanych śmieciarek jak 6693 i 6668, o których wspominałem wcześniej.

Petrol Station Attendant and Pump.

Maleństwo w postaci pojedyńczego dystrybutora i minifiga obsługi to nic innego jak promocyjna pozycja.

Mały dystrybutor umieszczony na szarej płytce posiada poza daszkiem slope z nadrukiem przycisków oraz wąż do tankowania. Jako mała promocyjna pozycja jest ok. Każdy młody adept Lego posiadający pojazdy, a nie posiadający stacji benzynowej mógł tanim kosztem sobie ją zbudować zakupując powiedzmy dwie sztuki 2887. Do każdej dostał dodatkowo ładnego minifiga w niebieskim wdzianku i białej czapce. Bawialność mimo rozmiarów i małej liczby elementów obecna, ale tylko pod warunkiem posiadania pojazdów, które będzie można tankować. Ogólnie zestaw spełniał swoją rolę i mimo iż nie ma tu żadnych wodotrysków mogę ocenić go na 6/10 punktów.

Power Pitstop.

Ostatni z zestawów to mały pitstop, który jak pisałem wcześniej jest trochę wyrwany z kontekstu. Dlaczego? Otóż dlatego, że w zasadzie nie ma zestawu, do którego by pasował.

Zestaw przedstawia kawałek toru wyścigowego w postaci pitstopu oraz żółty bolid z numerem „2”. Napisałem, iż do niczego nie pasuje, ponieważ pozycja, do której można by go dołączyć, czyli tor wyścigowy 6337, sam w sobie posiada takowy. Podobnie zresztą jest z drugim pitstopem 2554. W zasadzie pasuje do niego tylko ciężarówka przewożąca dwa bolidy, tj. 6432. Napisałem wcześniej, iż forma bolidu, która występuje w opisywanym zestawie jest stosowana od 1996 roku. Jest to prawda jeśli idzie o ogólną wielkość pojazdu. Jednak od 1996 do 1998 roku posiadały one więcej szczegółów. Mowa tu o zestawach 6335, 6337, 6546 i 2554. Uproszczenie pojazdów (niestety zgodnie z przyjętą normą dla Town), nastąpiło wraz z dwoma ostatnimi zestawami. Opisywanym tutaj pitstopem  i wspomnianym 6432.

Pominąwszy uproszczenie należy jednak zauważyć kilka plusów zestawu. Przede wszystkim dobre figurki oraz mnóstwo wyposażenia. Znajdziemy tu aż siedem sztuk narzędzi wszelkiej maści, w tym podnośnik i dwa dodatkowe koła. Sam pitstop także ma potrzebne elementy w postaci zegara, znaku stopu, czy fajnego zbiornika do tankowania. Sam pojazd to jednak ponownie nic ciekawego. Prostota i trzy elementy z nadrukiem numeru. Tak więc zestaw mimo iż w zasadzie do niczego nie pasuje i posiada uproszczonego maksymalnie bolida może być przydatny przy własnych konstrukcjach. A gdyby zestawić wszystkie wspomniane sześć zestawów, które posiadały ten sam typ (wielkość) bolida i stworzyć z nich jeden tor wyścigowy z zapleczem, to jego minusy nie byłby zauważalne.
Biorąc wszystko pod uwagę oceniam zestaw na 5/10 punktów.

Kolejny wpis to zapewne recenzja jakiejś klasyki. Zapraszam.

Opublikowano Kolekcja, Lego | Otagowano , , , , , , , | 4 Komentarze

Recenzja 30477 Chameleon

Recenzja 30477 Chameleon

Seria: Creator
Rok wydania: 2017
Liczba klocków: 53
Liczba figurek:
Cena: 15 – 45 (MISB) zł (Allegro, BrickLink)

Brickset

Jako niepoprawny fan polybagów, zbierający je równie wytrwale jak klasyczne zestawy, wracając powoli do recenzji zestawów postanowiłem na etapie rozbiegu przybliżyć Wam niewielki tegoroczny zestaw serii Creator. Mały barwny kameleon wydany jako pozycja promocyjna w postaci polybaga trafił na rynek na początku lutego, a przynajmniej wówczas pojawił się w sprzedaży online. Zestaw idealnie wpisujący się w szereg zwierzaków, jakie wyszły w ramach twórczej serii to przyjemna konstrukcja, co postaram się poniżej udowodnić.

Opakowanie i instrukcja

Zestaw umieszczono w typowym dla polybagów woreczku foliowym o wymiarach 17 x 17 centymetrów (licząc wraz z przezroczystymi paskami). Grafika główna to zwierzak umieszczony na jakimś drzewie. Do tego numer zestawu oraz przeznaczenie wiekowe, jak i seria z której pochodzi. Tył to oczywiście wszelkiej maści ostrzeżenia i informacje techniczne. Nie mogło zabraknąć też przezroczystego paska do podglądu zawartości. Ciekawostką jest, iż jest to najbardziej „napakowany” polybag, jaki udało mi się kupić. A wiem co piszę, gdyż w ramach swojej kolekcji otworzyłem dotychczas ponad 150 różnych zestawów tego typu. ;) Być może to kwestia mojego egzemplarza, że na etapie produkcyjnym pozostało wewnątrz tak dużo powietrza, a być może dotyczy to całej serii. Tego nie wiem. Gdyby go mocno klepnąć, to wystrzeliłby jak nadmuchana torebka papierowa. :)

Następnie instrukcja. Złożona kilkukrotnie rozkłada się do formatu A4 i w obustronnych dwudziestu jeden ruchach przedstawia budowę modelu. Instrukcja czytelna, a błędów nie zauważyłem.

Elementy

Wnętrze polybaga poza wspomnianą instrukcją kryje średnią ilość elementów jak na woreczkowy zestaw. Zawartość całości wygląda dokładnie jak na zdjęciu poniżej.

Zestaw składa się z pięćdziesięciu trzech elementów plus trzesz sztuk zapasowych. Kolorystycznie został utrzymany bardzo barwnie. Kolorem dominującym jest limonkowy, do tego trochę części w kolorze niebieskim, jasno pomarańczowym, czerwonym i czarnym. Wśród elementów znajdziemy sporo przydatnych łuków czterech typów, w dwóch kolorach, plate, w tym modyfikowanych, kilka bricków i innej drobnicy. Najciekawsze elementy to 18649 w kolorze jasno pomarańczowym występujący w tej barwie tylko w dwóch zestawach i 63868 w kolorze limonkowym występujący tylko w trzech zestawach, czy 93606 w kolorze limonkowym występujący w sześciu zestawach.
Ilość elementów średnia jak na polybaga, lecz trzeba przyznać, że obfitująca w ciekawe i przydatne części. W szczególności zestaw stanowi bogaty zasób elementów w kolorze limonkowym. Części to duży plus zestawu.

Zestaw

30477 to nic innego jak miniatura kameleona polującego na muchę, tudzież innego latającego owada. Jest jednym z dwóch, w zasadzie trzech zestawów przedstawiających żyjątka (wliczając 31058), które wyjdą/wyszły w tym roku w ramach serii Creator. Zestaw wydaje się być pozycją promocyjną w sensie ogólnym i nie odnosi się do żadnego konkretnego zestawu normalnych rozmiarów. No chyba że TLG chciało nim przypomnieć o zwierzętach z deszczowego lasu 31031. Kameleon rzuca się mocno w oczy i zapada w pamięć dzięki swej jaskrawej kolorystyce. Barwność konstrukcji powoduje, że przyciąga wzrok. Tak było także ze mną gdy pojawiły się zdjęcia polybagów na rok 2017. Kameleon był jedną z tych pozycji, które najlepiej zapamiętałem.
Konstrukcja zwierzaka jest dość prosta i nie stwarza problemu podczas budowy. Można ją podzielić na cztery etapy. Budujemy tułów, łapki, ogon i głowę. Poszczególne moduły sympatycznego gada widoczne na zdjęciu poniżej. Dalej także zdjęcie gotowego zwierzaka wraz z owadem na którego polował i trzema zapasowymi częściami.

Konstrukcja dobrze oddaje kształty oryginału. Mamy sporą głowę z dużymi wyłupiastymi oczami, długi jęzor do chwytania owadów, łapki zakończone paluchami do chwytania drzew i gałązek oraz gibki ogon. Ponieważ kameleon to gad pozostający w bezruchu i polujący dzięki zmiennemu kamuflażowi, tak i nasza bestia siedzi bez ruchu i oczekuje na zdobycz. Sekwencja polowania widoczna na trzech poniższych zdjęciach.

Budowa pozwala na dokonywanie sporej ilości ruchów w kilku zakresach. Ruchome są więc łapy, umożliwiające imitację chodu, głowa, wraz z ruchomą szczęką i językiem, a także ruchomy ogon. Bardzo dobre zdolności, jak na tak małą konstrukcję. Duży plus zestawu zapewniający bawialność. Zwierzak spokojnie trzyma się nawet na większych roślinach i może stanowić niezłe klockowe urozmaicenie domowych pnączy. ;)Więcej fotek przedstawiających tę fajną kolorową konstrukcję poniżej.

Podsumowanie

30477 to zestaw, który choć jest tylko małym polybagiem to zapada w pamięć. Zastosowana kolorystyka w połączeniu z możliwościami ruchowymi naszego zwierzaka i to przy tak niewielkiej skali nadają moc polybagowi. Mnogość fajnych i przydatnych elementów i to w ciekawych kolorach w połączeniu z niewielką ceną (obecnie na jednym z portali aukcyjnych zestaw można nabyć za 15 zł!) dodatkowo wznosi odbiór pozycji na wyżyny. Moim zdaniem kameleon to świetny mały zestaw, w którym nie odnotowałem żadnych minusów. Ocena nie może być więc inna niż 10/10 punktów w polybagowej skali. Właśnie. I do tego to tylko mały polybag ;) 30477 polecam wszystkim fanom TLG, bo każdy w tej małej pozycji znajdzie coś ciekawego dla siebie.

Za :
+ dobre odzwierciedlenie oryginału
+ bawialność i możliwości ruchowe
+ kolorystyka
+ elementy

Przeciw:

Brak

Opublikowano Lego, Recenzje | Otagowano , , , , , , , , , | 2 Komentarze

Lego Star Wars – wydanie marzec 2017

Ponieważ w punktach z prasą pojawił się właśnie kolejny numer miesięcznika Lego Star Wars spieszę poinformować o fakcie wszystkich fanów klockowych dodatków, jak i tematyki Gwiezdnych Wojen. lego-sw-magazine-03-2017-1Wydaniem marcowe oprócz oczywiście komiksów z udziałem bohaterów gwiezdnej sagi, konkursów i ciekawostek, plakatu i opisów zestawów dostępnych w ramach serii, klasycznie już, jako dodatek oferuje mały foliowy zestaw Lego. Foil pack z obecnego numeru przedstawia kolejny model pojazdu znanego z serii w mini skali. Tym razem jest to utrzymany w białej kolorystyce mały model statku Duch, który znany jest z serii Rebeliantów. Model zgrabny i dość dobrze odwzorowujący oryginał. Cieszy oko, iż jest to kolejny przykład mini modelu, który raz że spokojnie możemy postawić na półce, to dwa idealnie wpasowuje się w całą serię pojazdów i wszelkiej maści latadełlego-sw-magazine-03-2017-2, które zdobyć można było wraz z zakupem miesięcznika. Jak dobrze liczę, jest to już czternasta maszyna.

A co w kolejnym numerze? Kolejne wydanie, które pojawi się w punktach z prasą 30 marca w ramach foliowego dodatku oferować będzie drugą figurkę do kompletu, wliczając tę, którą można było dostać wraz z wydaniem styczniowym – Kanan Jarrus. Dla odmiany, tym razem będzie to przedstawiciel ciemnej strony mocy w postaci imperialnego kierowcy bojowego. Tak dla równowagi i odmienności – czemu nie? :)

Cóż. Jak zwykle zachęcam do zakupu i kolekcjonowania tych maleństw. :)

Opublikowano Lego | Otagowano , , , , , , , | Dodaj komentarz

Polybagowe szaleństwo

Kto zagląda czasem na LS  z pewnością zauważył, iż moim konikiem poza klasycznymi zestawami są oczywiście polybagi. Staram się zbierać wszystkie woreczkowe zestawy, niezależnie od serii, choć przyznam iż stronię od tych, które zawierają samą minifigurkę. Ostatnim czasem wpadła mi ich znaczna ilość, stąd też w najbliższym okresie pojawią się ich mniejsze, bądź większe opisy. Poza trzema zestawami z The LEGO Batman Movie, o których mogliście poczytać ostatnio, pojawią się pozycje, które widać na poniższej fotce.

polybagi-edycja-2017

 Do widocznych powyżej zestawów dołączą jeszcze dwa związane z Batmanem, tj. 3060730446 oraz 4310, 490040049 i 30278. Widoczne na zdjęciu pozycje postaram się pogrupować tematycznie. Z pewnością znajdą się także jedna, bądź dwie bardziej szczegółowe recenzje. Cóż. Zapraszam wszystkich fanów tych klockowych maleństw do obserwowania i czytania. ;)

Opublikowano Lego, Polybag | Otagowano , , , , , , | 5 Komentarzy

Polybagi – The LEGO Batman Movie

Kolejny raz odchodzę na chwilę od klasyki. Kierunkiem ucieczki są oczywiście polybagi, które jak wiecie uwielbiam i w zasadzie są jedyną formą współczesnych zestawów, jakie kupuję. Ten wpis poświęcę trzem tegorocznym pozycjom, które promują bogatą serię odzwierciedlającą tegoroczny przebój kinowy TLG, tj The LEGO Batman Movie. Seria w swoim składzie oferuje aż osiem polybagów i mały ich wycinek prezentuję poniżej.

30521 The Mini Batmobile,
30522 Batman in the Phantom Zone,
30523 The Jocker Battle Training.

Wszystkie zestawy jak widać utrzymane są w tej samej szacie graficznej różniącej się tylko i wyłącznie szczegółami. Opakowania w jednakowej wielkości 17.5 x 19 cm. Grafika zawiera symbol z filmu, rzut na zestaw oraz informacje techniczne o ilości elementów, numerze zestawu, jego nazwie oraz przeznaczeniu wiekowym. I tu mała rozbieżność. Najbardziej bawialna pozycja jest przeznaczona dla młodszej części fanów TLG. Przyznam, że nie rozumiem założenia. No chyba że chodzi o same konstrukcje ;) Tył opakowań to oczywiście informacje techniczne, przezroczysty pasek do podglądu zawartości oraz kupn do Legolandu dla dziecka.

Wewnątrz opakowań oczywiście garść elementów, mocno złożone instrukcje formatu w zasadzie A4 (jedna większa) oraz dwa tekturowe opakowania dla elementów materiałowych w postaci peleryny Batmana i przedłużenia smokingu Jockera. Kolorystyka zestawów oczywiście rozbieżna, a to co się rzuca w oczy to ich rozrzucona kolorystyka. Mini Batmobil to oczywiście głównie czarny kolor plus szare dodatki. Batman z urządzeniem przypominającym drona to głównie ciemny czerwony i trochę dodatków w przezroczystych odcieniach oraz czarny kolor. Natomiast Jocker i jego treningowy Batman to mieszanka czarnego, żółtego, białego i czerwonego. Plus szarzyzna i sporo jasno zielonych przezroczystych kropek.

Polybagi posiadają sporą ilość elementów, jak na tę formę zestawów. Odpowiednio sześćdziesiąt osiem, pięćdziesiąt dziewięć i czterdzieści dziewięć części plus zapasowe to całkiem nieźle. Co do samych elementów to nie znajdziemy tu nic nadzwyczajnego i niespotykanego w innych pozycjach, choć jest sporo przydatnych części. W szczególności serki, tile i pożyteczna ilość drobnicy.

Najciekawsze z przedstawionej zawartości są oczywiście figurki. Mamy więc klasycznego i świetnie wyglądającego Batmana, który w takim zestawieniu występuje w sześciu zestawach oraz jego największego i głównego wroga w postaci niezmordowanego Jockera. Druga figurka w takim zestawieniu występuje tylko w tym zestawie, choć trzeba przyznać że taki sam Jocker uzupełniony tylko o uchwyt do wyposażenia umieszczanego na plecach, występuje w zestawie 70900. Obie figurki są dobrze zaprojektowane i wykonane. Nie zauważyłem błędów, czy przesunięć. Posiadają zadrukowaną dwustronnie głowę z odmiennymi grymasami twarzy.

Batman ubrany oczywiście w klasyczny strój z wyrzeźbionymi mięśniami i symbolem na klacie. Tył torsu z delikatnym nadrukiem. Do tego oczywiście pas z wyposażeniem i peleryna. Sam pas jest ciekawym elementem, Na głowie oczywiście maska Batmana. Jocker natomiast to biała cera główki, podobnie jak dłonie. Do tego zielone włosy i fioletowy frak. Tors nadrukowany tylko z przodu.

Figurki wyglądają naprawdę zacnie. Jednak czym by były bez broni. W końcu to wojownicy. ;) Batman posiada bat-a-ranga, a Jocker sześciostrzałowego gnata, który miota kropki na co najmniej metrowe odległości. Ale o tym dalej. A bliżej o każdym z zestawów poniżej, w kolejności zgodnej z numeracją. A tak wyglądają wszystkie zestawy po złożeniu. Zauważalna spora ilość pozostałości po budowie, co cieszy. Nie zawsze tak jest w przypadku polybagów.

The Mini Batmobile.

Pierwsza pozycja to oczywiście promocyjna mini wersja oryginalnego Batmobila z zestawu 70905.

Jak widać model choć niewielki w zasadzie oddaje całokształt swojego większego brata. Dalece wysunięty przód ozdobiony symbolem Batmana (choć muszę przyznać, że z lekka zbyt wielkim, gdyż taki sam zastosowano w zestawie 70905), imitacja rur wydechowych, żółte oszklenie kabiny oraz dwa górne pochylone spoilery. To co jest oczywiście odmienne od oryginału to kolor felg. Element 42610 nie występuje jednak w kolorze czerwonym, a co najwyżej ciemnym jego odcieniu. A szkoda, bo Lego mogło się pokusić o jego wydanie właśnie w tej barwie. W tylnej części oczywiście potężny silnik. W modelu widoczne także spore zawieszenie pojazdu, co ma swoje uzasadnienie właśnie w stosunku do oryginału.

Chodzi oczywiście o możliwość podnoszenia zawieszenia, którą prezentuje Batmobil. Szkoda tylko, że konstrukcja tej miniatury nie pozwala na przesunięcie kół pod kątem dziewięćdziesięciu stopni, jak w większym modelu. Podniesione zawieszenie wygląda jak na fotkach poniżej.

Jak więc podsumować mini Batmobil. Zestaw ogólnie robi dobre wrażenie. Jest spójny i dość dobrze odzwierciedla oryginał. Nie ustrzeżono się jednak błędów w postaci zbyt wielkiego symbolu na przodzie, czy koloru felg. Brak możliwości dodatkowego przekręcania kół nie stanowi błędu. Są to poprostu ograniczenia skali. Moim zdaniem Batmobil to niezły zestaw na półkę. Moja ocena to 7/10 punktów.

Batman in the Phantom Zone.

Druga pozycja w tym wpisie to główny bohater filmu, czyli niezłomny Batman wraz z latającym ustrojstwem, które jak widać chce się go pozbyć. Przyznam, że filmu nie oglądałem (jeszcze) i będę mógł się bezbłędnie odnieść do przeznaczenia tego sprzętu dopiero z czasem. Na tę chwilę to uzbrojony dron polujący na Batmana.

Przyznam, że ustrojstwo jest dość skomplikowane. Zarówno w kwestii wyglądu, jak i samego składania. Nie ma w nim w zasadzie nic przyjemnego dla klockowego maniaka. Twórcy zasymulowali lot maszyny dzięki zastosowaniu przezroczystej podstawki. Dron wydaje się dobrze uzbrojony, ale oczywiście nasz bohater nie pozostaje dłużny i może pokonać maszynerię dzięki swojemu bat-a-rangowi.

Przyznam, że zestaw zawodzi. Najmocniejszym jego punktem jest oczywiście Batman. Dron moim zdaniem nie zawiera nic ładnego w sobie. No może poza kilkoma częściami w niezłej kolorystyce, które zawsze mogą się gdzieś przydać. Niestety nie mogę wysoko ocenić zestawu, ani napisać o nim nic więcej pozytywnego. 5/10 punktów to maks i to tylko dzięki bardzo dobrej figurce. A szkoda. Pomysł, a może to wykonanie…kompletnie do mnie nie przemawia.

The Jocker Battle Training.

Ostatnia pozycja to ponownie wzniesienie się na wyżyny bawialności, a to dzięki frajdzie jaką niesie za sobą możliwość rozstrzelania statycznej, choć obrotowej figurki Batmana.

Nasz topowy złoczyńca przed walką z prawdziwym nocnym łowcą musi przecież potrenować. W celu realizacji założenia skonstruował sobie obrotową postać batmana, który w jednej sztucznej ręce trzyma symbol nietoperza, a w drugiej bat-a-ranga. Przyznaję, że cel ćwiczebny przypomina oryginał. ;) Jocker w celu unicestwienia przeciwnika posiada do dyspozycji duuuuży sześciostrzałowy rewolwer na spore pociski w fajnym żywym i przezroczystym zielonym kolorze. To co się rzuca w oczy to podstawka dla Jockera. Wytłumaczeniem jest ciężar załadowanego pistoletu, który w połączeniu z niewyrobionym frakiem (jego materiałowym zakończeniem) najzwyczajniej przechyla figurkę. Wydaje się, że specjalnie zaimitowano tu linię z której oddaje się strzał poprzez biało – czerwone paski, by ukryć ten mały feler.
Poniżej cel w pełnej okazałości. Został tak zaprojektowany by można było strącić nakrycie głowy Batmana, jego wyposażenie oraz obrócić manekinem.

Poniżej nasz topowy złoczyńca szykujący się do strzału i efekt wystrzelenia wszystkich dwunastu kropek. Zasady działania mechanizmu działka nie będę tłumaczył, bo chyba każdy fan Lego je zna. To popularna konstrukcja umożliwiająca strzelanie małymi kropkami.
Strzelałem do manekina z odległości około pół metra. Strąciłem trzy przymioty nocnego łowcy i udało się obrócić manekina o dziewięćdziesiąt stopni. Efekt osiągnięty. Batman pokonany. ;) Zabawa przednia!

Moim zdaniem Jocker i jego cel ćwiczebny to świetny mały zestaw. Idealny dla dzieciaków, a nawet takich wiekowych fanów TLG jak ja. Można się na chwilę zapomnieć. ;) Jedyny mankament to przewracający się  pod ciężarem swojej broni Jocker. Nie wpływa to jednak na moją oceną, która po przedniej zabawie nie może być inna niż 10/10 punktów. Zestaw szczerze polecam.

Cóż. Trzy zestawy promujące serię osiągają w całokształcie swój cel. Zachęcają do bliższego zapoznania się z serią no i zapewne w dalszej perspektywie do pójścia do kina na najnowszą produkcję filmową TLG. ;)

Opublikowano Lego, Polybag | Otagowano , , , , , , , , | 4 Komentarze

Dwa pokolenia Police Boats

Kolejny wpis o klasyce Lego poświęcę ponownie w ostatnim czasie łodziom wydanym w ramach serii Boats. Nie tak dawno było porównanie dwóch łodzi strażackich, stąd ten wpis poświęcam dwóm łodziom..policyjnym. W ramach serii TLG wydało trzy zestawy łódek policyjnych. Oczywiście mowa o tych, które wielkością są dostosowane do minifigów i takowe posiadają. Są to oba opisywane tutaj oraz 4010, który znalazł się już na LS jakiś czas temu. I żeby zacząć temat przedstawiam dwie łódki z lat 1991 – 1996.

4021 Police Patrol,
4012 Wave Cops.

Lego w pływającej serii, w której pojawiło się dwanaście zestawów, wypuściło jak wspomniałem trzy łodzie policyjne. W zasadzie przy każdej serii kolejnych łodzi. Za wyjątkiem pierwszych zestawów, które pojawiły się w 1982 roku. Nie wiadomo, być może istniał projekt łódki policyjnej, jednak nie doczekał się finalizacji. Do łącznie trzech łodzi można dodać pomniejsze pływające na sucho policyjne obiekty z zestawów serii Town, wchodzące w skład większych pozycji, lub będące samodzielnymi zestawami jak te z pozycji 654063446598, czy elektryczny 64836433, który powinien być zaliczony do serii Boats. Poza ostatnią pozycją były to nie pływające jednostki, jednak to zawsze większe łodzie policyjne, stąd i do nich nawiązanie.

Wracając do moich zestawów, to oba są w bardzo dobrym stanie jak na swój wiek. Oba posiadają instrukcje, wszystkie naklejki, a jedyne czego brak to pudełek. Łodzie są wyraźnie różnych wielkości. Starsza zdecydowanie większa, z trzema poziomami wliczając silnik. Młodsza dwu poziomowa. Obie posiadają podobne stanowiska kierowania, przy czym w większej łodzi są one zdublowane, gdyż należy doliczyć kabinę na poziomie pokładu. Co do pokładów, to oba są szerokości dziesięciu studów. Kadłuby z dużymi wnękami na umieszczenie tego co pod pokładem, oba oklejone naklejkami z oznaczeniem policji i numeru zestawu. Z dodatkowych oznaczeń mamy cztery sztuki elementów z nadrukiem „Police” w większej łodzi i trzy naklejki w młodszej obrazujące symbol służby i sam napis „Police”, w konwencji stosowanej w policyjnych zestawach z połowy lat 90-tych.

Kilka dodatkowych słów o każdej z pozycji, począwszy od najstarszej.

Police Patrol.

Większy i starszy 4021, który pojawił się na rynku w 1991 roku jest przedstawicielem bardziej rozbudowanych łódek, które występowały w pływającej serii. Dodatkowo posiadały one co najmniej trzy minifigi, jak opisywany Police Patrol.

Łódź złożona ze 195 elementów to konstrukcja która może się podobać i daje naprawdę spore możliwości. Generalnie można wyróżnić na niej kilka obszarów. Pierwszym jest kabina wyniesiona ku górze, dla lepszej obserwacji i przeznaczona dla dwóch figurek. Kolejny poziom to pokład główny, gdzie znajduje się dolna kabina, wszystko szerokości ośmiu studów. Za kabiną przestrzeń z wyposażeniem dla nurka oraz z dużym silnikiem do którego można zajrzeć przez cztery małe szyby. Klapa do silnika oczywiście podnoszona. Ma końcu, pod pionowymi statecznikami znajduje się wyciągarka do holowania innych jednostek. Wszystko spójne, dobrze zaprojektowane i wypełnione szczegółami.

Dodano sporo wyposażenie i szczegółów w postaci szperaczy, anten, głośnika, gaśnicy, radia, licznych elementów z nadrukiem – panele sterowania, oświetlenia, w tym policyjnego – niebieskiego, jak i pozycyjnego. Zachowano możliwość poruszania się figurek wzdłuż obu burt poprzez zachowanie przestrzeni szerokości jednego studa. Wszystkiemu nadano fajną linię z kabiną główna umieszczoną na 1/3 długości łodzi począwszy od dziobu.

W zestawie nie zabrakło oczywiście figurek w postaci trzech policjantów. Wszystkie w białych czapkach i żółtych kapokach. Dodatkowo, jak już wspomniałem mamy wyposażenie nurka w postaci kasku wiszącego za kabiną, jak i butli schowanej w schowku. Wszystkie minifigi z takim samym torsem z zapięciem schodzącym przez całą kurtkę oraz z tarczą policyjną.

4021 to bardzo fajny zestaw. Nie jest prosty, posiada sporo szczegółów i możliwości. Jedyne co może przeszkadzać, to trochę spora przestrzeń z silnikiem. Wydaje mi się, że można było spokojnie zmniejszyć ją, przedłużając tym samym część użytkową pokładu. Nie mniej jednak łódź jest przyjemna w odbiorze i raz, że daje możliwości długich zabaw, czy to w wodzie czy to w formie klasycznej, a dwa że z pewnością dzięki takim, a nie innym elementom pozwala na stworzenie własnych konstrukcji. Podsumowując nie wypada mi inaczej ocenić łodzi, jak na 9/10 punktów. Naprawdę polecam wszystkim kolekcjonerom klasyki.

Wave Cops.

Druga, mniejsza jednostka, tzw. „gliniarze na fali” to zdecydowanie zgrabniejsza i szybsza jak się wydaje jednostka, niż powyżej prezentowany 4021. Bardziej przypomina następcę pierwszej policyjnej łodzi, tj. zestawu 4010.

Już na pierwszy rzut oka widać bardziej opływowy kształt nadbudówki, przesunięty ku tyłowi, pochylony ku rufie i wzbogacony o dwa stabilizatory, coś jakby skrzydła po bud stronach kabiny, dla stabilności przy dużych prędkościach na wodzie. ;)
Kabina jednostki długa, ciągnąca się przez 2/3 długości, z tym że przez znaczną część znajduje się pod pokładem, a nad nim wystają tylko małe okna po obu stronach i duża szyba przednia. Wewnątrz znajduje się miejsce dla minifigów, w tym siedzenie dla jednego wraz z panelem sterowania. Sterowania zapewne kamerą, która znajduje się nad nadbudówką. Łódź posiada tylko jedno stanowisko kierowania umieszczona właśnie na końcu nadbudówki. Znajdziemy tam sprzęt pokładowy, radar, sprzęt łączności, radio, megafon, a nad nim wspomnianą kamerę, anteny i głośniki. Za stanowiskiem kierowania znajduje się wyciągarka do holowania innych jednostek. Na dachu kabiny znalazło się także miejsce na obrotowy szperacz i nie zabrakło oczywiście oświetlenie zarówno policyjnego, jak i pozycyjnego.

Linia i konstrukcja jednostki niezła, choć trzeba przyznać, że słabo rozwiązano zarówno przemieszczanie się figurek na dziób jednostki, jak i wchodzenie pod pokład. W innych przypadkach, jak w zestawach 4010, czy 4011, które są zbliżonej wielkości rozwiązano tę kwestię w lepszy sposób. Uważam to za największą słabość zestawu. W 4012 nie mogło zabraknąć też minifigów. Otrzymujemy tu dwie takie same figurki, z torsem ukazującym kamizelkę z identyfikatorem i tarczą policyjną. Do tego białe rękawy, główki z okularami i oczywiście żółte kapoki.

4012 nie da się ukryć, że jest innym typem jednostki pływającej od TLG, niż wcześniej opisany 4021. Jest bardziej opływowy, szybki i mniejszy. Nie ustrzeżono się w nim błędów, choć muszę przyznać, że nie wpływają aż tak bardzo na ocenę. Moim zdaniem 4012 zasługuje na co najmniej 7/10 punktów.

Fajnie, że Lego w swoim czasie weszło w tematykę pływających jednostek. Każdy młody fan nie dość że miał klocki z figurkami, to z tych klocków mógł zbudować coś, co pozwalało na zabawy w wodzie, a co wie każdy rodzic (a piszę z własnego doświadczenia) jest konikiem maluchów. ;) Szkoda tylko, że TLG wybiórczo potraktowało serię i nie było w niej spójności. Za mało łodzi policyjnych, sportowych i „prywatnych”, a także nie dodanie do serii przynajmniej dwóch zestawów serii Town. Osobiście posiadam dziewięć z dwunastu pływających zestawów i przyznam, że po cichu liczę na szybkie skompletowanie serii. Pozdrowienia dla wszystkich fanów klockowej klasyki. ;)

Opublikowano Kolekcja, Lego | Otagowano , , , , , , , , | 2 Komentarze

Lego Star Wars – wydanie luty 2017

Od kilku dni w punktach z prasą dostępny jest kolejny numer magazynu Lego Star Wars znany doskonale fanom sagi oraz dodatków w formie niewielkich zestawów Lego. W obecnym, drugim już na ten rok numerze otrzymujemy w zasadzie pierwszą pełnowymiarową figurkę. Jest to minifig Kanana Jarrusa, rycerza Jedi znanego z wydań komiksowych i animowanych serii. Do tej pory był to jedynie model Acklaya złożony z klocków, jednak klasyczna figurka nie pojawiała się  w ramach miesięcznika. Z informacji, które można znaleźć w sieci wynika, iż nie jest to jedyny minifig, którego będzie można zdobyć w ramach magazynu. W niedługim czasie pojawić się ma bowiem Imperial Combat Driver. Ale jak będzie w rzeczywistości okaże się wkrótce.

W kolejnym numerze, który pojawi się już 27 lutego jako dodatek będzie można zdobyć kolejny model pojazdu, które to najszerzej występowały w ramach foil packów dodawanych do magazynu. Jak widać na małej grafice powyżej będzie to model Ducha, znanego zarówno z serii komiksowej, jak i animowanej. Cóż. Kupujemy i zbieramy. ;)

sw-magazine-02-2017-1 sw-magazine-02-2017-2

Opublikowano Lego | Otagowano , , , , , , | Dodaj komentarz

Nim powstało Ninjago

Dziś pomęczę Was ponownie czymś nietypowym, aczkolwiek wywodzącym się z lat 90-tych. Tytuł wpisu nieprzypadkowy, gdyż chciałbym szczególnie młodszym adeptom klockowej sztuki obeznanym doskonale z popularną dziś serią Ninjago zapuścić w świadomość wiedzę, że znane im z serii klimaty ninja w Lego miały już swoje kilka chwil pod koniec lat 90-tych. W związku z powyższym prezentuję kilka przykładowych pozycji tematu Ninja, wchodzących w skład dużej serii Castle. A dokładnie pięciu reprezentantów dalekowschodniego klimatu Lego z lat 90-tych i kilka słów na temat samej serii.

6033 Treasure Transport,
1185 Raft,
1187 Glider,
3050 Shanghai Surprise,
4805 Ninja Knights.

Już na pierwszy rzut oka widać pewne podobieństwa do dzisiejszych postaci i klimatu jakie oferuje Ninjago. Wprawdzie dziś wszystko jest bardziej dopracowane i kolorowe, z mnóstwem postaci i stworów ponadnormatywnych, jednak to właśnie pod koniec lat 90-tych ktoś wpadł na pomysł poruszenia klimatu ninja. Do tej pory byli przecież już  rycerze i piraci, poszukiwacze skarbów, czy minifigi i frakcje przemierzające kosmos. Dlaczego by więc nie ninja, skoro klimaty dalekowschodnie są tak ważne w naszej historii i mają wielu fanów. Przyznam, iż mimo że seria nie zdobyła jakoś specjalnie rynku na przełomie wieków, tak jej dzisiejszy następca jak najbardziej. Widać więc, że zapotrzebowanie na klimat mistrzów, wojowników, ninja, smoków itp. jak najbardziej jest.

Seria Ninja oferowała 29 zestawów, z czego 6 występowało w postaci zarówno pudełkowej jak i polybagów, więc można uznać, iż w ramach zbioru można było nabyć 23 rożne zestawy, które Lego wydawało w latach 1998 – 2000. W pierwszym roku Lego oferowało 7 głównych zestawów plus cztery polybagi, które wydawane było w 1999 roku jako małe pudełkowe pozycje promocyjne (w tym jeden wydany podwójnie 1184, który pojawił się także jako 1099, a wcześniej jako wspomniany polybag). Do tego rok 1999 to kolejne 6 głównych pozycji plus 4 polybagi (w tym jeden zestaw wydany dwukrotnie jako pudełkowy 1269 i polybagowy 3076). W roku 2000 wyszły tylko 3 zestawy jako paczki minifigów, wydane jako mini heroes collection (zestawy 33443345, 3346). Wszystko było bardzo klimatyczne i kolorowe. Szata graficzna pudełek i instrukcji z widoczną ingerencją komputerowej grafiki, lecz w większości przypadków wygląda nieźle. Czuć klimat wysokogórskich fortec, budowli w stylu tych z kraju kwitnącej wiśni, czy wartkich górskich rzek, jak i wszędzie obecnych gór. Na poniższej grafice wszystkie nie powtarzające się zestawy serii oraz zdjęcie prospektu dodawanego do zestawów, a przedstawiającego pozycje z serii.

lego-ninja-4-2

Podobnie jak ww. prospekt wyglądały instrukcje do zestawów. Poniżej zdjęcie kliku z nich.

Jak widać wiele pozycji z serii to zestawy gdzie głównym bohaterem jest dana figurka, do której dołączono dodatki w postaci niewielkiego sprzętu wojennego, lotni, tratwy, łódki, czy konia. W serii znajdziemy sporo dużych pozycji przedstawiających fortyfikacje, które w zestawieniu w całość są dość imponujące. Oczywiście nie mogło zabraknąć  frakcji, jak to na porządną serię Lego przystało. Mamy tu więc i samurai, w tym shogunów i imperatora oraz wojowników ninja występujących samoistnie (wraz z ich mistrzem), jak i służących imperatorowi. Są także złodzieje, a raczej złodzieje ninja, tak więc mnogość wszystkiego. Seria moim zdaniem ciekawa, barwna i udana jak na słabe lata Lego. Napiszę że wręcz szkoda, że tak trochę przeszła bez echa i uznawana jest dziś, za odłam klasycznej serii Castle. Moim zdaniem zasługuje na samodzielny byt. Tym bardziej, że doczekała się tak znakomitego następcy w postaci znanej i bardzo lubianej serii Ninjago. Gdybym miał ocenić ją za całokształt byłoby to 8/10 punktów.
Poniżej przedstawiam kilka wybranych pozycji, które w ostatnim czasie powiększyły moje zbiory, tak by przybliżyć jak to wyglądało w realu. Omówię w kilku słowach 5 z 7 zestawów jakie posiadam.

Treasure Transport.

Pierwszy zestaw przedstawia transport skarbów przez rabusiów i atak wykonany przez szarego ninję.

Ten niewielki zestaw przedstawia dwóch rabusiów transportujących skarb na czymś, co przypomina ręczny wózek, tudzież nosidło oraz szarego ninję, który zapewne chce dobrać się do skarbu. Zestaw oferował trzy minifigi dwóch frakcji, z dopracowanymi główkami i torsami. To co mi się w nich szczególnie podoba to noże zatknięte za pazuchę. :) Nie mogło zabraknąć i broni w postaci katan i włóczni. Widocznym i górującym elementem jest także proporzec w barwach rabusiów.

Rabusie w otwieranej skrzyni transportują złote monety, które są celem szarego ninję, ukrytego za kawałkiem skały. Prosta historia i dobry dodatek do większych zestawów serii. Nie ma tu wprawdzie nic powalającego, ale fajne figurki i klimat moim zdaniem zasługują na 7/10 punktów.

Raft.

Drugi z zestawów to mała uzbrojona tratwa, którą górską rzeką płynie czarny ninja.

Nasz bohater jest nieźle uzbrojony, co widać na zdjęciu. Sama tratwa to prosta konstrukcja, wzbogacona o takie elementy jak uzbrojenie i ster. Figurka z ponownie niezłym torsem z widocznym nożem i gwiazdką do rzucania. :) Szczegóły to to co najbardziej podoba mi się w serii Ninja.

Zestaw jak widać promocyjny i w tym kontekście spełniający swoją rolę w pełni. Nie można mu w zasadzie nic zarzucić, gdyż od takiego maleństwa, które zarówno w 1999 roku, jak i teraz wyszło by jako polybag. Choć zestaw posiadał także swoją pudełkową wersję. Tratwę z czarnym ninja oceniam na 7/10 punktów.

Glider.

Trzeci z zestawów to ponownie mała promocyjna pozycja, która podobnie jak tratwa wyszła zarówno jako polybag, jak i wersja pudełkowa.

Tutaj głównym bohaterem ponownie jest szary ninja, który do skrytego ataku wykorzystuje mały drewniano – płócienny szybowiec. Konstrukcja prosta, tak jak w przypadku tratwy i nawet do niej podobna w głównej części. Lotność zapewniają dwa skrzydła w kształcie skrzydeł nietoperza. Z uzbrojenia można wymienić czarną katanę oraz dwie włócznie. Zestaw spełnia swoją promocyjną rolę i dlatego ocena 7/10 wydaje się właściwą. Szału tu nie ma jednak, choć  produkt trafia w sedno. Promowanie serii.

Shanghai Surprise.

Czwarty z zestawów to pozycja ciut większa przedstawiająca łódź z białym szogunem i dwoma czerwonymi ninja.

Łódź utrzymano w kolorystyce piaskowej z dodatkiem szarego, czarnego i niebieskiego. Oprócz łódki w zestawie znajdziemy kawałek pomostu służącego do zadokowania. Sama łódź kryje w sobie kilka tajemnic, czy niespodzianek, tak jak nazwa sugeruje. Posiada ukrytą skrytkę z kosztownościami oraz przestrzeń w której schowano broń pod drugą ze skrzyń wyładowanych kosztownościami. Łódź wiosłowa, zasilana przez czerwonych ninja. W tylnej części na wzniesieniu znajduje się miejsce dla szoguna ubranego w szarą zbroję ze złotym elementem umieszczonym na hełmie. Nad całością górują dwa proporce właściwe dla frakcji z której pochodzi szogun.

W zestawie poza samą łodzią i ponownie niezłymi figurkami znajdziemy sporą ilość wyposażenia. Są tu i katany, włócznie, wiosła, ale także i broń palna w postaci pistoletu i muszkietu. Do tego kosztowności w dwóch skrzyniach.

Zestaw stanowi fajne uzupełnienie do większej konstrukcji w postaci fortecy z dostępem do rzeki. Spora łódka, trzy figurki i dużo wyposażenia to przepis na ciekawy zestaw. Taka większa pływająca jednostka to także obowiązek w serii jeżeli wyraźnie wskazuje się na obecność wody w okolicznościach w jakich umieszczono zestawy. Moim zdaniem Shanghai Surprise zasługuje na 8/10 punktów.

Ninja Knights.

Ostania z pozycji to typowy dla każdej serii zbiór minifigów będący zarówno przekrojem danej serii, jak i świetnym i lubianym dodatkiem.

Zestaw przedstawia zbiór figurek z wyposażeniem. Mamy tu ninję w dwóch kolorach, rabusia, samuraja i szoguna. Każda figurka z ładnym torsem i odmienną główką. Nic tu się nie powtarza co dodatkowo podnosi ocenę zestawu. Wszystkie figurki z nakryciami głowy, a dodatkowo szogun z szarym pancerzem. Z wyposażenia można wymienić dwie lance z proporcami, muszkiet, pistolet oraz trzy katany w dwóch kolorach.

4805 to typowy zestaw uzupełniający przedstawiając same figurki. Takich pozycji Lego w klasycznym okresie wydało około 30 sztuk i przedstawiany tu zestaw idealnie wpisuje się w ten zbiór. Ciężko od takiego zestawu oczekiwać polotu, gdyż nie mamy tu żadnej konstrukcji, czy budowli z klocków. Jednak i w samych figurkach Lego jest moc. Najlepszym przykładem są przecież wydawane obecnie licznie serie minifigów. 4805 zawiera bardzo dobre i dopracowane figurki. Sporą ilość wyposażenia i daje obraz przekrojowy serii. Moim zdaniem to bardzo dobra pozycja i zasługuje na ocenę 9/10 punktów.

Jaka jest więc seria Ninja? Można powiedzieć, że trudno wyrokować na podstawie pięciu wyrwanych ze zbioru zestawów, tym bardziej, że są to niewielkie pozycje. Moją ocenę serii znacie. Sami wyróbcie sobie własną. Liczę, że choć trochę przybliżyłem protoplastę dzisiejszego Ninjago, szczególnie młodszym fanom Lego. Choć może niektórzy z Was dopiero się o niej dowiedzieli.. :)

Opublikowano Castle, Lego | Otagowano , , , , , , , , , , | 10 Komentarzy

Katalog Lego na styczeń – czerwiec 2017 (aktualizacja)

W związku z informacją sprzed kilku dni o pojawieniu się możliwości podglądu na filmiku katalogu Lego na miesiące styczeń – czerwiec br., informuję, że Lego oficjalnie udostępniło pełną wersję elektroniczną wspomnianego katalogu przeznaczoną na nasz rynek. Chętnych do zapoznania się zapraszam na właściwą stronę Lego, a szatę graficzną prezentuję poniżej. Cały katalog do zobaczenia tutaj.

katalog-lego-styczen-czerwiec-2017

Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. Ja póki co mam mieszane uczucia.

Opublikowano Lego | Otagowano , , , , , | 1 komentarz

2016 z Lego’s soul

Mówią, że robienie podsumowań po pewnym etapie nie ma sensu. Po co się pastwić nad sobą, że coś się nie udało i wpadać w błędne koło niezrealizowanych założeń i kolejnych obietnic składanych samemu sobie. Idzie oszaleć..A jednak chyba każdy z nas je czyni. :) Ja też po raz kolejny podsumuję rok, który już za nami. Oczywiście pod kątem tego co udało mi się stworzyć, zdobyć, napisać i zobaczyć. Kto zagląda na LS wie, że moim głównym celem jest kolekcjonowanie zestawów z lat 1978 – 1999, polybagów i pisanie o tym jakie były klasyczne zestawy Lego. Recenzowanie ich, porównywanie, tudzież robienie innych zestawień, czy ogólnie przybliżanie świata klocków.

Tak więc zacznę od zbiorów. W zeszłym roku moja kolekcja przekroczyła 500 zestawów, o czym pisałem w marcu ubiegłego roku. Staram się by każdego roku powiększać zbiory o kolejną setkę klasyki. I tak też się stało w roku ubiegłym, gdyż dzięki pozyskaniu z różnych źródeł 102 zestawów z klasycznego okresu, w tym kilkunastu w stanie MSIB (2 – 3 z przełomu wieku), moje zbiory na koniec roku osiągnęły poziom 575 klasycznych zestawów!

legosoul-from-2016

A wszystko widoczne na powyższej grafice.. Do tego trzy Idea Booki, kilkanaście magazynów Bricks n’ Pieces, stare naszywki, wpinki Lego oraz katalogi, wliczając ciężko dostępne amerykańskie wersje. Dodatkowo, jako że współczesne Lego przemawia do mnie najbardziej w formie polybagów, udało się powiększyć zbiory tych małych zestawów o kolejne 35 pozycji. Moje zbiory tych woreczkowych pozycji Lego z lat 2000 – 2016 to już 134 polybagi.

Najciekawsze pozycje z klasyki, które widać na grafice to bez wątpienia 17201525102966791821 czy 1680. Do tego inne klasyki z serii Town, Trains, Boats, czy Space. Ponieważ staram się, by zbiory powiększały zestawy w stanie klocki plus minimum instrukcja, udało się osiągnąć blisko 100 % poziom, gdyż tylko dwie pozycje przedstawione na grafice nie posiadają instrukcji. Całość uzupełnia około 25 pudełek w niezłym i bardzo dobrym stanie. Cóż, to tyle jeśli chodzi o zbiory.

Zbieranie to jedno. Czym innym jest jednak pisanie o tym. Z powodów prywatnych i permanentnego braku czasu w roku 2016 udało mi się jedynie pisać dla Was (i w zasadzie dla samego siebie) tylko 66 razy i co mnie najbardziej boli stworzyć zaledwie 10 recenzji.

I taki właśnie był 2016 rok. :)

Na co liczę? Liczę że rok bieżący pozwoli na częstsze pisanie, gdyż naprawdę jest o czym, a materiał bazowy wciąż ulega powiększeniu. Przede wszystkim mam nadzieję stworzyć więcej recenzji klasyki i polybagów. Przedstawić Wam bardziej szczegółowo sporo zestawów, które czekają w poczekalni, z już zrobionymi zdjęciami, jednak jeszcze do tej pory nie znalazły się na LS, a widzicie je na powyższej grafice. Mam także nadzieję na dalsze powiększanie zbiorów i osiągnięcie kolejnego poziomu 600 klasycznych zestawów Lego. Co dla mnie jest klasyką pisałem nie raz, a dla przypomnienia to te pozycje, które Lego wydało w latach 1978 – 1999.

Cóż. Zaglądajcie, czytajcie, komentujcie. Do napisania, przeczytania, czy tez usłyszenia. I w tym miejscu składam najlepsze życzenia wszystkim fanom Lego na rok 2017. Niech poza zdrowiem, miłością i szczęściem rodzinnym nie zabraknie w nim klocków Lego. Najlepszego!

Opublikowano Kolekcja, Lego | Otagowano , , , , , , , , , , , , | 8 Komentarzy

Katalog Lego styczeń – czerwiec 2017 (pierwsze podejście)

Od jakiegoś czasu zastanawiam się czemu Lego nie wypuściło jeszcze katalogu na pierwszą połówkę 2017 roku. Póki co pojawiła się pierwsza zajawka w formie mini recenzji video użytkownika Promo Bricks. Chętnych do wstępnego zapoznania się z katalogiem na pierwszą połowę roku, oraz tych co to się już go nie mogą doczekać, zapraszam do obejrzenia poniższego filmu przedstawiającego wersję niemiecką.

Pozostaje nam tylko podejrzeć i czekać na wersje papierowe i elektroniczne. :)

Opublikowano Lego | Otagowano , , , , , , | 5 Komentarzy

Lego Town i ognista tematyka

Na sam koniec roku, po praktycznie miesięcznej przerwie i będąc w radosnym nastroju napiszę słów kilka dla tych, co to sylwestra spędzają w domu i znajdą czas na czytanie o klasycznych zestawach Lego. Ponieważ ostatni klasyczny i merytoryczny wpis traktował o łodziach strażackich (trzy wpisy niżej), tak i dzisiaj, z całego obszernego materiału fotograficznego do zaprezentowania wybrałem właśnie ponownie temat strażackich klimatów, tym razem w ramach serii Town. Strażacy to obszerny temat w klasycznym mieście, co widać po 27 strażackich pozycjach. Dziś przedstawiam dwa zestawy z 1994 roku, w tym jedną z pięciu pełnowymiarowych baz w ramach serii.

6340 Hook & Ladder,
6571 Flame Fighters.

Zestawy przedstawiają przegubowy wóz z dużą rozkładaną drabiną wysokościową oraz bazę strażaków z dwoma pojazdami i śmigłowcem. Obie pozycje co zrozumiałe w kolorze czerwonym z białymi, czarnymi i szarymi dodatkami. W pierwszym zestawie dwie figurki, w drugim cztery, w tym trzech strażaków i pracownik centrum dowodzenia. Wielkość zestawów odmienna, co jest naturalne. W porównaniu natomiast wielkości pojazdów przegubowy dźwig zdecydowanie większy od aut z bazy, w tym od podstawowego wozu bojowego z rozsuwaną drabiną. Moje egzemplarze są w bardzo dobrym stanie, posiadają wszystkie naklejki oraz instrukcje. Pudełek brak.
Klasycznie już w kilku bliższych słowach o każdym z zestawów. Zacznę od mniejszej pozycji.

Hook & Ladder.

Mniejszy z zestawów to nowsza wersja klasycznego zestawu z 1987 roku, tj 6358. W ramach pojazdów strażackich tylko te dwa zestawy przedstawiały tego typu pojazd specjalistyczny, przy czym starszy zestaw posiada wysuwane stanowisko zamiast rozkładanej drabiny.

Pojazd o niskim zawieszeniu oparty na typowych dla połowy lat 90-tych kołach, z krótkim przodem i długa naczepą z jedną ośką. W tym miejscu przyzna, że trochę dziwnie wygląda zastosowanie tylko jednej ośki w tylnej części, lecz jest to zrozumiałe biorąc pod uwagę konstrukcję i ilość wyposażenia i rozkładane wsporniki. Auto nie posiada drzwi, co czasem stosowano w pojazdach z przedmiotowego okresu. I tu także nie było możliwości ich zastosowania. Największym i najciekawszym elementem zestawu jest więc strażacka przyczepa.

Na przyczepie umieszczono obrotową platformę na której umocowano podnoszoną czterostopniową białą drabinę. Jest to najwyższa drabina ze wszystkich zestawów serii Town. Oprócz drabiny znajduje się tu bęben z wężem, skrzynka na wyposażenie osobiste strażaka oraz topór. Na końcu umieszczono stanowisko do obsługi drabiny, które podczas prowadzenia działań przez strażaka w szarym stroju, obsługiwane jest przez kierowcę. Dodatkowo zamocowano tu dwie ostrzegawcze białe barierki oraz rozkładane wąsy z podporami w kolorze żółtym. Całość wygląda tak jak na zdjęciu poniżej.

Zestaw choć posiada pewne uproszczenia typowe dla okresu z którego pochodzi, jak brak drzwi, prezentuje się całkiem nieźle. Długa i bogata w wyposażenie przyczepa to najbardziej bawialna część zestawu. Potężna drabina, rozkładane wsporniki, wyposażenie, a do tego dwóch strażaków, w tym jeden w szarym „bojowym” uniformie, dają spore pole do popisu. Moim zdaniem ta niezła pozycja uzupełniająca w dobry sposób strażackie klimaty to zestaw wart polecenia. Stąd też ocena to 7/10 punktów.

Flame Fighters.

Drugi z zestawów to czwarta w kolejności powstania strażacka baza i trzeba przyznać, że z dwoma wyjątkami jedna z najsłabszych.

Tymi wyjątkami są dwa środki bojowe, tj. główny pojazd oraz helikopter. Zestaw oparto o zieloną płytę bazową 32 x 32 z nadrukiem miejsc postojowych. I tu pierwszy zonk, gdyż kolorystycznie niezbyt ona pasuje do koloru czerwonego. Oparty na niej budynek to dwa sąsiadujące ze sobą garaże z roletami oraz trzy kondygnacyjna klatka z wejściem, piętrem do odpoczynku i centrum dowodzenia. Całość znacząco wybija się ponad resztę konstrukcji co moim zdaniem psuje wygląd całości. Element ten wyróżnia konstrukcję spośród pozostałych baz. Na dachu garaży umiejscowiono także mini lądowisko dla niewielkiego helikoptera. W podwójny garażu miejsce dla dwóch pojazdów. Mniejszego dowódcy i większego typowo bojowego wozu strażackiego.

Pojazdy. Cóż. Jest i dobrze i gorzej. Już na pierwszy rzut oka widać, że duży pojazd wygląda zacnie. Bardzo bogaty w wyposażenie, począwszy od obrotowej i rozkładanej dwustopniowej drabiny, do tego rozwijany wąż i aż cztery skrzynki na wyposażenie, którego umieszczono weń sporą ilość. Mniejszy pojazd to wóz dowódcy. Przyznam, że mimo fajnego elementu w postaci rozkładanych pałąków z niebieskimi światłami, jest to autko, które kompletnie nie pasuje do strażackich klimatów, szczególnie jak się obejrzy pozostałe pojazdy od Lego w ramach serii. Jest zbyt małe, a przede wszystkim ma nieodpowiedni kształt. To jakaś wyścigówka, a nie wóz bojowy. Ostatnią ruchomością jest całkiem udany helikopter, z rozkładanymi żółtymi wężami i takimi samymi zbiornikami z wodą. To w zasadzie drugi strażacki helikopter w którym wiadomo skąd bierze się woda do gaszenia klockowych pożarów. ;) Moim zdaniem dwa spośród wymienionych środków bojowych strażaków to najmocniejsze elementy zestawu.

Czym jednak byłaby baza i pojazdy bez strażaków. Zestaw oferuje nam trzech strażaków oraz pracownika cywilnego. Trzy męskie i jeden żeński minifig. Wśród strażaków można wyróżnić dowódcę z zacnym wąsem i kaskiem z nadrukiem, pilota oraz strażaka w szarym uniformie, który jest kierowcą cięższego wozu bojowego. Figurki to także mocna strona zestawu.

Baza 6571 to zestaw i dobry i słaby. Sama strzelista konstrukcja i zastosowana płyta bazowa to słabe elementy. W zasadzie nie ma tu nic co by mi się podobało. Zdecydowanie lepiej prezentują się pojazdy, szczególnie duży wóz bojowy oraz helikopter. Plusem są także dobrze dobrane i różnorodne figurki. Podsumowując należy stwierdzić, iż nie można odmówić bawialności dla zestawu. Sporo możliwości dzięki pojazdom i sporemu, choć nieciekawemu budynkowi. Do tego cztery minifigurki i zabawa gotowa. Oceniając zestaw należy mieć jednak na uwadze jego główne wady, czyli część główną zestawu. Sumując wszystko oceniam zestaw na 5/10 punktów. Z pewnością jest to jedna z najsłabszych baz strażackich w ramach Lego Town.

Opublikowano Kolekcja, Lego | Otagowano , , , , , , , , | 2 Komentarze

Lego Star Wars – wydanie styczniowe

lego-sw-mag-1-2017Z końcem roku wydawnictwo Egmont uszczęśliwiło fanów klocków Lego i sagi Gwiezdnych Wojen nowym, już styczniowym numerem miesięcznika Lego Star Wars. Piszę o tym, jak w zasadzie co miesiąc od pewnego czasu, gdyż dodatkiem do magazynu jest mały zestaw klocków Lego w foliowym opakowaniu przedstawiający pojazd, konstrukcję, bądź postać znane z gwiezdnych przygód. Nie inaczej jest i tym razem, gdyż otrzymujemy mały model zielonego Speedera, znanego z epizodu I serii. Miniatura dobrze zaprojektowana, nie stwarzająca problemu przy budowie i przypominająca oryginał. Spokojnie nadaje się na półkę obok wcześniejszych konstrukcji pojazdów, które można było nabyć w ramach lego-sw-mag-1-20172magazynu. W tym miejscu warto wspomnieć, że Lego wypuściło w roku 2000 i 2015 dwa modele Flash Speedera wielkością dostosowane do minifigów, tj. zestawy 7124 i 75091. Zgodnie z zapowiedzią, kolejny numer ukaże się w dniu 27 stycznia. Tym razem nie ujrzymy jednak klasycznych małych modeli, a otrzymamy figurkę Kanana Jarrusa, rycerza Jedi, znanego z wydań komiksowych oraz animowanych. Jest to pierwsza figurka, nie licząc złożonego z elementów Acklaya, w ramach dodatków do magazynku Lego Star Wars. Mi pozostaje zachęcić Was do zakupu, gdyż to kolejny niezły model pojazdu z gwiezdnej sagi.

Opublikowano Lego | Otagowano , , , , , | 2 Komentarze

Lego Star Wars – wydanie grudniowe

lego-sw-mag-11-2016-1Jak co miesiąc, tak i dziś przypominam wszystkim fanom Lego, a w szczególności miłośnikom Gwiezdnych Wojen o fakcie pojawienia się w punktach z prasą nowego wydania miesięcznika Lego Star Wars. Magazyn jak co miesiąc oferuje sporo ciekawostek, komiksów i oczywiście przyczynę mojego zainteresowania publikacją, czyli dodatek w postaci małego zestawu klocków Lego w foliowym opakowaniu. W numerze grudniowym otrzymujemy prom Palpatine’a. Model jak większość pojazdów dostępnych w ramach miesięcznika całkiem udany. Bez problemu można rozpoznać w nim oryginał. Kolorystyka to oczywiście odcienie szarości. Co do elementów wchodzących w skład zestawu, to w zasadzie nie znajdziemlego-sw-mag-11-2016-2y tam nic nadzwyczajnego, ale jest kilka łuków, czy zawsze przydatnej drobnicy. Model promu może nie zachwyca aż tak bardzo jak kilka wcześniejszych pozycji, ale nie można mu w sumie nic zarzucić, no może poza zbyt grubą górną częścią. Skala jednak robi swoje. W kolejnym numerze, który zgodnie z zapowiedzią pojawi się w punktach z prasą już 29 grudnia otrzymamy bijący zielenią ścigacza flash znany z Epizodu I gwiezdnej sagi. Pojazd stanowi kolejną miniaturę maszyn znanych z Gwiezdnych Wojen, co cieszy i z pewnością będzie on zacnie wzbogacał kolekcję wcześniejszych konstrukcji, które można było dostać w ramach magazynu Lego Star Wars. Pozostaje mi zachęcić Was do zakupu obecnego numeru i spędzenia kilku chwil z małym modelem Lego.

Opublikowano Lego | Otagowano , , , , , , , | Dodaj komentarz

Dwa pokolenia Fire Boats

Pozostając cały czas w klockowych miejskich klimatach lat minionych, pora na małe odejście od typowych miejskich zestawów na rzecz pozycji, które miasto uzupełniają. Oczywiście pod warunkiem posiadania portu, rzek, morza czy czegoś w tym rodzaju. Mowa o zestawach serii boats, która bardzo dobrze współgra z serią town i dziś właście przedstawiam dwie podobne do siebie pozycje z pływającej serii. Oba zestawy pochodzą z lat 80-tych (1982 – 1987) i są można by rzec dwoma pokoleniami nawodnych jednostek strażackich.

4025 Fire Boat,
4020 Fire Fighter.

Zestawy to dwie zbliżone wielkością jednostki w zakresie długości i z przewagą szerokości na rzecz nowszego zestawu w stosunku sześć do dziesięciu studów. Łącznie jest sześć minifigów, po trzech na zestaw oraz spora ilość wyposażenia pożarniczego, a także…naklejek. Moje egzemplarze są w stanie dobrym/bardzo dobrym, z instrukcjami lecz bez pudeł. Z braków mogę wymienić tylko dwie naklejki w 4020 wskazujące zanurzenie jednostki. Jednostki posiadają czerwone kadłuby i białe nadbudówki z dodatkowymi elementami w kolorze żółtym, czerwonym, niebieskim i czarnym w przypadku starszego zestawu i elementami w kolorze czerwonym, czarnym i żółtym w nowszej pozycji.

Obie posiadają kabiny dla kapitana, szerszą w nowszym zestawie oraz miejsca pracy dla strażaków w postaci stanowisk ogniowych, czy też innych punktów jak wyposażenie, czy sterowanie. W starszym zestawie dwa stanowiska bojowe, w nowszym jedno z obsługą, drugie automatyczne, plus wyciągarka dla uszkodzonych jednostek. Ale o wszystkim poniżej.

Fire Boat.

Pierwsza pozycja to jeden z trzech zestawów serii, które otworzyły ją w 1982 roku. Oprócz opisywanego 4025 były to 4005 i 4015. Obie pozycje opisywałem krótko już jakiś czas temu, o czym możecie przeczytać tutaj i tutaj.

Jednostka szeroka na sześć studów mieści naprawdę sporo na swoim pokładzie. Na dziobie jest obrotowe stanowisko z dwoma działkami wodnymi obsługiwane przez jednego strażaka. Następnie zaczyna się nadbudówka z wąską kabiną, wyposażeniem w postacie trzech rozwijanych węży, dwóch toporków, radiostacji, dwóch butli tlenowych i panelu sterowania. Dodatkowo z kominem w kolorze niebieskim i żółtymi barierkami. Tył jednostki to podnoszone stanowisko bojowe, z którego strażak może prowadzić działania z wykorzystaniem jednego z bębnów z wężem. Mimo iż jednostka jest wąska, to udało się tu całkiem sprytnie umieścić naprawdę sporo wyposażenia. Dla lepszego zobrazowania klika zdjęć.

Oczywiście jak wszystkie zestawy serii, tak i 4025 może pływać po wodzie. Obciążenie umożliwiające niewywracanie się i stabilność jednostki montowane jest od spodu w postaci trzech czarnych obciążników. Dodatkowo, zgodnie z instrukcją można do niego przyczepiać silnik, pochodzący np. z zakresu modelarstwa. Na zdjęciu widać także dzielną załogę jednostki w postaci trzech strażaków z torsem starego typu. Kapitana w czarnej czapce i dwóch liniowych strażaków w czarnych hełmach.

Dodatkowo kilka zdjęć szczegółów konstrukcji w postaci obu stanowisk bojowych, czy wyposażenia. Na uwagę zasługują plate z wąskim oczkiem w kolorze czerwonym, czy naklejki, które trzeba przyznać, jak na trzydzieści cztery lata mają się znakomicie.

Przyznam, że ciesze się, z powodu posiadania 4025, gdyż uzupełnia on zbiór pierwszych statków, które wypuściło TLG w 1982 roku. Jak można ocenić ten zestaw? Na dzisiejsze czasy może wydawać się zbyt wąski, lecz jak widać nie przeszkadzało to stworzyć całkiem ładnej jednostki. Szukałem jej mankamentów, ale przyznam, że nie znalazłem. Tylko trochę nie rozumiem zastosowania gumowych węży, no chyba, że to element pneumatyki podnoszącej tylną platformę. Zestaw zawiera naprawdę sporo szczegółów, zarówno w konstrukcji, jak i w wyposażeniu. Do tego naklejki, które przyznam, że nie przeszkadzają jakoś. Plusem jest także ich bardzo dobra jakość. Bawialność dzięki funkcjom naprawdę na wysokim poziomie, szczególnie że to 1982 rok. I mimo iż z frontu wygląda dość karykaturalnie z takim wąskim przekrojem, to moja ocena nie może być inna niż 10/10 punktów.

Fire Fighter.

Drugi zestaw to przedstawiciel kolejnego wydania zestawów serii, gdzie obok 4020 Lego w 1987 zaoferowało łódź policyjną 4010 i kontenerowiec 4030.

Jednostka choć jest szersza sprawia wrażeniem mniej zagospodarowanej od swojego pierwowzoru. Na pierwszy rzut oka widać pustą przestrzeń w części dziobowej, co można tłumaczyć automatycznym działkiem wodnym na dachu. Zestaw posiada szerszą kabinę, która zmieści w zasadzie wszystkie minifigi. Za kabiną, do której prowadzą dwa wejścia z wykorzystaniem czerwonych drabinek, znajduje się komin, nad którym góruje jeszcze masz z oświetleniem, antenami i niebieskimi sygnałami. Za kominem znajduje się silnik, a do jego czarnej podstawy umocowano dwie żółte gaśnice oraz dwa zawory do otwierania strumienia wody. Silnik znajduje się pod pokładem do którego możemy dostać się podnosząc dwie klapy, co będzie widać na zdjęciach poniżej.  Kolejnym elementem jest obrotowe działko wodne obsługiwane przez jednego strażaka, a u podstawy jego znajdują się zadrukowane panele sterowania. Za działkiem, w zagłębieniu znajduje się wyciągarka ze sterownicą. Jednostka choć wydaje się mniej zabudowana niż 4025 w zasadzie posiada wszystkie niezbędne elementy. To czego mi tu brak to choć jeden rozwijany wąż strażacki, ale o brakach więcej przy ocenie. Kilka ujęć łodzi.

Obciążenie umożliwiające stabilne poruszanie się po wodzie umieszczono wewnątrz kadłuba w postaci dwóch obciążników typu 73090b. Sam kadłub jest jednoczęściowy, w przeciwieństwie do 4025, gdzie składa się on z pięciu elementów. W zestawie łącznie osiem naklejek, z czego w moim egzemplarzu brak dwóch o czym wspominałem na początku. Typowo strażackie to dwie duże na kadłubie oraz małe z symbolem ogni na panelach w tylnej części kabiny. Kilka bardziej szczegółowych zdjęć ukazujących kabinę, silnik oraz łącznie obie otwierane zabudowy.

Opisując 4020 nie można zapomnieć o minifigach, których podobnie jak w przypadku pierwowzoru znajdziemy trzy sztuki. Z tą różnicą, iż tutaj od razu widać kto dowodzi jednostką, z racji na typowy tors z nadrukiem z kotwicą. Pozostałe dwie figurki to czerwoni strażacy w ładnych wdziankach, często kojarzonych ze sportowymi zestawami z lat 80-tych i 90-tych. Przez zastosowanie jednolitej kolorystyki i białych hełmów wyglądają bardzo dobrze i idealnie pasują do modelu.

4020 to jedna z tych pozycji serii łodzi, która zawsze mi się podobała, a po jej nabyciu musiałem z lekka zmienić o niej zdanie. Niestety w negatywie. Jest zbyt pusta. Mimo bawialności, nie posiada tylu możliwości co poprzedniczka. Jest niewykorzystana i zapomniano chociażby o jakimś podstawowym wyposażeniu. Tylko jedno działko obsługiwane bezpośredni przez minifiga i brak rozwijanego węża nie pomagają. Na plus spora kabina, przestrzeń z silnikiem oraz rozwijana lina z hakiem i całokształt wielkością pasujący do miasta z lat 80-tych. Nie mniej jednak ocena nie osiągnie pełnej dyszki, gdyż 8/10 punktów to maks dla tego zestawu. A szkoda.

Na koniec kilka dodatkowych zdjęć porównujących obie pozycje. Sami oceńcie która Wam bardziej przypadła do gustu.

Opublikowano Kolekcja, Lego | Otagowano , , , , , , , , , , | 4 Komentarze

Lego Town&Shell

Pozostając w klimatach klasyki w tematyce Town, przedstawiam Wam dziś trzy zestawy z klasycznego okresu, których wspólnym znakiem rozpoznawczym jest żółto – czerwona muszelka paliwowego giganta, czyli Shell. Przez okres zarówno swojej świetności lat 80-tych i 90-tych, jak i obecnie Lego wydało wiele zestawów ze znakiem firmy. Od czasu do czasu pojawiają się także na LS, tak jak właśnie w tym wpisie. Dziś prezentuję Wam dwa zestawy mega klasyczne plus jeden z końca lat 90-tych. Wg. roku powstania.

6610 Gas Pumps,
6371 Shell Service Station,
1251 Go-Cart.

Dwa zestawy małe i jeden duży jak na standardy lat 80-tych. Mamy tu dwa dystrybutory z benzyną wraz z obsługą, małego bolida oraz jedną z pierwszych pełnowymiarowych stacji benzynowych. Pełnowymiarowych, czyli wielkością pojazdów i zabudowy dostosowanych do minifigów. Zestawy z lat 1981 – 1999, tak więc o sporym rozrzucie. Moje egzemplarze są w bardzo dobrym i dobrym stanie. W zestawach wszystkie naklejki, za wyjątkiem bolida, w którym brak takowej na spoilerze. Cieszy szczególnie stan i obecność wszystkich w zestawie ze stacją benzynową. Zestawy posiadam z instrukcjami oraz pudełkiem do największej pozycji, o czym później. A teraz bliżej o każdym zestawie. Od tego najmniejszego do największego.

Go-Cart.

Małe wyścigowe autko jest kolejnym już zestawem promocyjnym, który fani Lego mogli otrzymać w latach 90-tych podczas korzystania z produktów Shella.

Sam pojazd to nic nadzwyczajnego. Enty już go-cart, bolid, czy tez inna mała wyścigówka wydana przez TLG. W pojeździe nie znajdziemy wyszukanych elementów, czy unikatów. To co rzuca się w oczy to fakt zastosowania elementów w barwach Shella. Żółty, czerwony i biały z dodatkami szarego w dwóch odcieniach. Najładniejszym i najlepszym punktem zestawu jest figurka kierowcy w ładnym, acz prostym wdzianku z kieszenią i muszlą Shella. Warto tu jeszcze dodać, iż był wydany wraz z innymi pięcioma zestawami, które również oferował Shell we współpracy z TLG w 1999 roku. Moja ocena tego maleństwa to 5/10 punktów.

Gas Pumps.

Druga pozycja to bardziej klasyczne podejście do Shellowych klimatów. Zestaw nietypowy, gdyż będący namiastką prawdziwej stacji benzynowej, choć nie pierwszy tego typu na rynku, gdyż posiadał pierwowzór w postaci pozycji 601 z 1978 roku.

Dystrybutory benzyny to fajna i nieskomplikowana pozycja. W zestawie z kilkunastu części możemy stworzyć dwa dystrybutory z wężami do tankowania klockowych pojazdów. Dystrybutory okraszone czterema naklejkami z symbolem firmy, przyciskami, tudzież analogowym wyświetlaczem i numeracją dystrybutora. Wszystko umieszczone na szarej płytce 2×10. Całość obsługuje wdzięczny żeński minifig we wdzianku z symbolem firmy. W zestawie jeszcze dwa bricki z nadrukiem Shella, tak więc na bogato jeśli chodzi o cele promocyjne. Zestaw choć mały to ciekawy, klasyczny i dający namiastkę stacji benzynowej, szczególnie gdy nie było kogoś stać na pełnowymiarową pozycję z ówczesnego okresu tj. 377, której następca poniżej opisany pojawił się dopiero dwa lata po podwójnym dystrybutorze 6610. Ocena zestawu nie tak surowa jak go-carta, gdyż mimo swoich rozmiarów bawialność niezła. Oczywiście warunkiem było posiadanie autek z innych zestawów. 7/10 punktów będzie więc jak najbardziej na miejscu.

Shell Service Station.

Ostania pozycja to druga w historii TLG stacja benzynowa spod znaku Shella dostosowana do minifigów, a pierwsza w pełnym wymiarze, o którym wyżej wspominałem.

W moim przypadku jest to druga stacja Shella którą posiadam, gdyż swego czasu wpadł mi w ręce późniejszy model, tj. 6378, a obecnie zastanawiam się, który zestaw jest ciekawszy. Jego ujęcie w małej scence możecie zobaczyć tutaj. No ale wracając do podmiotu opisu, to zestaw oferuje nam zabudowania stacji benzynowej z dwoma dystrybutorami, małym dachem, sklepem i kasą jednocześnie oraz małym miejscem do napraw pojazdów z podnośnikiem. Do tego aż trzy środki lokomocji, tj niebieski motor z szybką, niebieska osobówka w klasycznym wydaniu oraz mały holownik. Uzupełnieniem bogactwa są trzy minifigi w postaci obsługującego stację jegomościa z torsem z nadrukiem Shella, kierowcy motocykla w czerwonym wdzianku i białym kasku starego typu 193au oraz dziewczyny z typowymi kobiecymi włosami stosowanymi na początku lat 80-tych w zestawach Lego. Jak widać na bogato.

Na powyższym zdjęciu widać możliwości jakie zestaw dawał. Tankowanie pojazdów, holowanie, czy naprawę dzięki podnośnikowi. Minifigi do dyspozycji miały klucz, łopatę i szczotkę oraz dodatkowe opony, które można było nabyć na stacji, czy też płyny do pojazdów dostępne w sklepie. Zestaw miał też mały minus w postaci sporej liczby naklejek, jednak trzeba przyznać, iż były one porządnie wykonane i do dziś nie zrywają się i nie niszczą podczas naklejania i odrywania. Na pozostałych zdjęciach widać wszystkie sztuki, w tym te niewielkie umieszczone na dystrybutorach.

W zestawie poza wspomnianym kaskiem kilka innych unikatów w postaci przede wszystkim płyty bazowej dedykowanej tylko i wyłącznie dla tego zestawu. Do tego plate z oczkiem starego typu, tj. 4081a i szybka do motoru występująca tylko w sześciu zestawach. Ponadto żółty podnośnik z czarnym hakiem występujący w tej konfiguracji tylko i wyłącznie w tym zestawie i moim ulubionym holowniku, jakże tu pasującym tj. 6628. W sumie to pasowałby tu lepiej niż to maleństwo które projektanci umieścili w zestawie. W zasadzie zestaw nie zawiera elementów zbędnych oraz takich, które by mnie w nim irytowały. Konstrukcja zabudowań prosta, a budowa nie stwarza problemów. Pojazdy również ciekawe, choć nieskomplikowane. Warto zwrócić uwagę na zastosowanie wlewu paliwa do niebieskiego auta osobowego oraz podnoszonej maski dla prac naprawczych.
Zestaw jak wspomniałem posiadam z pudełkiem. W owym czasie stosowano płaskie opakowania z wysuwaną tacką, co widać na zdjęciu poniżej. Instrukcja do zestawu mega cienka , raptem osiem stron A4 uwzględniając tytułową oraz ostatnią z konstrukcjami alternatywnymi. A tak wygląda komplet.

Podsumowując 6371 mogę tylko napisać, iż nie jestem w stanie ocenić, który zestaw przedstawiający stację Shella, tj. ten tu obecny, czy wspomniany 6378 jest lepszy. Oba mają ciekawe rozwiązania i dużą bawialność, choć przyznam, że 6371 chyba lepszą z racji na bogactwo ruchomości. Moja ocena zestawu nie może być inna niż 10/10 punktów. Zestaw prawie idealny, uwzględniając rok powstania i obowiązujące wówczas standardy, stosowane rozwiązania i schematy. Zestaw polecam wszystkim fanom klasyki! :)

Opublikowano Kolekcja, Lego | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , | 1 komentarz

Lego town trochę mniej znane

Ostatni wpis ze starymi nowościami w moich zbirach dotyczył miejskiej serii Lego z klasycznego okresu, tj. Town i w tym klimacie pozostajemy nadal. Dzisiejsze zestawy, które chciałem zaprezentować to oczywiście jedne z ostatnich nabytków stąd i lądują właśnie tutaj. Posiadają dwa wspólne mianowniki. Pierwszym jest pochodzenie z drugiej połowy lat 90-tych, czyli z okresu, gdzie nie wszystko co wydało TLG było świetne. A drugi to fakt bycia słabo znanymi pozycjami Lego. Przynajmniej w dwóch przypadkach. Wg. roku powstania.

1821 Rally Racers,
2963 Extreme Team Racer,
6429 Blaze Responder.

Zestawy już na pierwszy rzut oka pasują do drugiej połówki lat 90-tych. :) Nie są to klasyczne konstrukcje, znane z miejskiej serii. Jedynie dwie wyścigowe ciężarówki swoim kształtem nawiązują do wcześniejszych modeli. Natomiast ekstremalna terenówka oraz łódź strażacka już nie. Kolorystyka zestawów to istna mieszanka większości barw stosowanych w owym czasie przez TLG. W zestawach także minifigi. Dokładnie trzy, dwa i jeden. Moje egzemplarze są w bardzo dobrym i dobrym stanie. Wszystkie z instrukcjami, a najciekawsza pozycja, czyli 1821 także z pudełkiem. Baaardzo nietypowym, ale o tym później. O każdym z zestawów w kilku dodatkowych słowach poniżej. Zacznę jednak odwrotnie niż zawsze, tj. od najmłodszej pozycji.

Blaze Responder.

Strażacka łódź w swojej konstrukcji jest jedynym takim egzemplarzem w całej flocie strażackich statków w ramach Town.

Zestaw przedstawia średnią łódź strażacką z dodatkowym pontonem. Łódka główna utrzymana oczywiście w biało – czerwonej kolorystyce, natomiast ponton w kolorze żółtym. Łódź składa się z dwóch dużych elementów w postaci jednolitego kadłuba z nadrukiem po obu stronach oraz białego wnętrza. Dodatek do konstrukcji stanowi kilka bricków, plate i innych pojedyńczych elementów. Na moich zdjęciach strażak kierujący sprzętem stoi, jednak normalnie konstrukcja kabiny pozwala na to by siedział. Drugi strażak znajduje się w pontonie, jednak spokojnie zmieści się także w głównej kabinie. Tył łódki to dwa stateczniki z sygnałami, a pomiędzy nimi platforma dla pontonu. Sam ponton prosty, bez bajerów, z dodatkowym wyposażeniem. Brak w nim natomiast jakiejkolwiek dźwigni do silnika. To co mi jeszcze nie pasuje w tym zestawie to dwa obrotowe działka wodne na przodzie łódki. Jest to element niepotrzebny i psuje niezły kształt całości.

Łódź pasuje na łódkę ratowniczą, a nie gaśniczą. Poza tymi dwoma mankamentami nie mam w zasadzie uwag. Zastanawiam się jednak jeszcze dlaczego Lego nie ujęło zestawu w ramach serii Boats, a trafił on do miejskiej serii. Z uwagi na jednolity kadłub spokojnie mogłaby uzupełnić i tak niezbyt bogatą w ilość zestawów serię statków. Zestaw należy do tych konstrukcji końca lat 90-tych, które były lepsze od przyjętego wówczas trendu i stosowanej linii w serii Town. I choć i tutaj widać masę uproszczeń – chociażby po łącznej liczbie tylko czterdziestu pięciu elementów, to nie ma tragedii. Można by tylko naprawić kwestie o których pisałem, zmienić na mniejsze te wielkie światła ostrzegawcze i byłoby bez uwag. Moja ocena zestawu to 7/10 punktów.

Extreme Team Racer.

Drugi zestaw to przedstawiciel niewielkiego tematu sportów ekstremalnych, a odkładnie Extreme Team, które gościły w miejskiej serii przez okres lat 1998 – 1999.

Konstrukcyjnie pojazd jest dosyć ciekawy. Nie ma typowego podwozia popartego przeważnie na dłuższym plate 8×2, czy 10×2, a bazę dla całości stanowi płyta podłogowa pojazdu czyli plate o rozmiarach 10×4. Konstrukcja modelu ciekawa, nietypowa, tworząca naprawdę zgrabną terenówkę, czy też pojazd wyczynowy. Duże charakterystyczne koła, dwie długie srebrne rury wydechowe, silnik na zewnątrz, czy też ciasna kabina tworzą w tym przypadku niezłą całość. Pojazd oznaczono oczywiście przynależnością do serii dzięki jednemu slope z nadrukiem i naklejce na spojlerze.

To co bym zmienił w tej konstrukcji to kolorystyka. Koła powinny mieć felgi czerwone, co fajnie komponowałoby się z dołem maszyny, góra pozostała by czarna, natomiast z pewnością do zmiany kolor oszklenia. Z typowym żółtym byłoby o wiele lepiej, choć wiem że trans neon green to wizytówka serii do której należy zestaw. Przyznam, że pozycja dość słabo znana. Jest zestawem promocyjnym, dodawanym pod koniec lat 90-tych w wybranych sklepach i drogeriach w Niemczech i Holandii. Dostępny również w sklepie online w Stanach. Żałuje, że muszę „zminusować” model z uwagi na kolorystykę, bo byłaby wysoka ocena. To co mi się w nim najbardziej podoba to kształt. Jest naprawdę nietuzinkowy i ciekawy. Moja ocena tego mniej znanego zestawu to 6/10 punktów. Gdyby nie wspomniane mankamenty byłoby 9/10.

Rally Racers.

Wisienką na torcie jest oczywiście najstarszy zestaw przedstawiający wyścigi ciężarówek, które same w sobie nie występowały zbyt licznie w serii Town.

Na pierwszy rzut oka zestaw może wydawać się pusty. Są tyko dwa pojazdy, człowiek z obsługi z ciekawym torsem z logiem Octana. Do tego małe podium i płyta 32 x 32. Bieda mogłoby się wydawać. Jednak wcale tak nie jest. Przynajmniej według TLG, które zestaw umieściło w nietypowym opakowaniu, a płyta stanowi tylko i wyłącznie darmowy dodatek do zestawu. O co chodzi? Otóż o to, iż by wzbogacić i urealnić bawialność Lego stworzyło skośne opakowanie, które po przewróceniu frontu na spód można było używać jako pole startowe kładąc na nim wspomnianą płytę. Wszystko zresztą opisuje opakowanie, więc sami zobaczcie. Na pudle ponadto przedstawiono inne „wyścigowe” pozycje z połowy lat 90-tych, modele alternatywne oraz zastosowanie płyty.

Ale wracając do samych klocków..Zestaw oferuje nam dwie sportowe ciężarówki o znanym już z grubsza kształcie Są to lekko zmodyfikowane modele pojazdów, które wcześniej występowały w zestawach miejskiej serii. Chociażby jak 635766691831. A przynajmniej do wspomnianych nawiązują. Tutaj zastosowano jednak więcej bajerów w postaci dodatkowego oświetlenia, wielkich rur wydechowych, czy sporej wielkości spojlerów na których umieszczono naklejki z numerami startowymi. Naklejki te dedykowane tylko i wyłącznie dla tego zestawu. Ciężarówki wyglądają naprawdę zacnie. W zasadzie nie ma się do czego przyczepić, choć może zmniejszyłbym ilość świateł na potrzeby wyścigów. Fajnie wyglądają też baki z paliwem, które poszerzono i wyprowadzono poza obrys pojazdów po obu stronach kabin.

Fajnie, że nie ujednolicono pojazdów, a bazę jak widać stanowiły różne modele, co szczególnie widać po przodach maszyn. Obie trzy osiowe, jak wspomniałem ze spoilerami o odmiennym sposobie mocowania. W pojazdach dwóch wyścigowych kierowców w kombinezonach o kolorze pojazdu, czyli w czerwonym i niebieskim.

Zestaw może stanowić ciekawe uzupełnienie sportowych pozycji a i można pokusić się o małe wyścigi ciężarówek. Przeglądając zestawy Town, możemy natrafić na cztery pozycje z lat 90-tych, które można razem zestawić, stworzyć mały tor i dla odmiany od bolidów, rajdówek, czy dragsterów pościgać się ciężarówkami. Może i kiedyś coś takiego przygotuję.. ;) Mam na myśli następujące pozycje – oczywiście doskonale znany i lubiany 6669, późniejszy 1991 oraz najmłodszy i najsłabszy wyglądem zestaw czyli 6424. Choć patrząc na zastosowaną numerację na pojazdach, Lego jako głównych konkurentów uznało Daredevila z 6669 i właśnie opisywany 1821. Dla lepszego zobrazowania mała grafika.

Cóż. Zestaw niby nic takiego, ot dwie ciężarówki. Ale z uwagi na dobre konstrukcje pojazdów, drobne smaczki, nietypowe opakowanie, słabą dostępność w momencie pojawienia się na rynku – wart zainteresowania. Moja ocena nie może być inna niż wysoka. A wynika z opisanych kwestii, a szczególnie z faktu możliwości stworzenia wyścigów w szerszym zakresie, maksymalnie aż sześciu ciężarówek. 1821 oceniam na 9/10 punktów. Zestaw trafia także do zakładki unikaty, którą staram się sukcesywnie wzbogacać o kolejne nietypowe pozycje od TLG.

Opublikowano Kolekcja, Lego | Otagowano , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Lego Star Wars – wydanie listopadowe

Ponieważ od kilku dni dostępny jest w punktach z prasą kolejny numer opisywanego przeze mnie od jakiegoś czasu magazynu (miesięcznika) Lego Star Wars, przedstawiam w kilku słowach co też klockowi maniacy znajdą w bieżącym wydaniu. Magazyn przyzwyczaił nas, że w ramach dodatków w foliowych woreczkach dorzuca do każdego wydania całkiem porządne mini modele Lego. Tak też jest i tym razem. Poprzez wydanie 9.99 zł dostajemy bowiem model pojazdu MTT znanego od części Mroczne Widmo.

   lego-sw-magazine-11-2016-2                         lego-sw-magazine-11-2016-1

Model przedstawia ciężki pojazd bojowy do przewozu sporej liczby droidów bojowych. Kolorystyka zgodna z oryginałem, podobnie jak i ogólny zarys kształtu. Co do części to pośród czterdziestu pięciu klocków znajdziemy coś przydatnego. Są plate, w tym modyfikowane, podobnie bricki, brackety,serki, w tym podwójne i dwa działka. A większość w ciekawym odcieniu brązowym. Myślę, że jak ktoś poluje na te małe modele z Gwiezdnych Wojen, to naprawdę warto.
Kolejny numer dostępny będzie na początku grudnia z kolejną miniaturą. Tym razem będzie to prom Palpatine’a. I z tego co widać po jednej fotce jest to kolejna niezła zabawka. Standardowo już zachęcam do zakupu!

Opublikowano Lego | Otagowano , , , , , , | 2 Komentarze

Starocie Lego? Oczywiście Klockowy Świat.

Tego, że nie jestem jedynym zbieraczem i kolekcjonerem klasycznych zestawów Lego w Polsce, to jestem pewien. Wystarczy rzucić okiem na tematyczne fora, portale aukcyjne, czy inne podobne przybytki. I właśnie o jednym z nich ponownie piszę na LS, z racji duuużej aktualizacji i wrzucenia przez kolegę Łukasza masy nowych (starych) zestawów na sprzedaż do swojego sklepu Klockowy Świat. Kto do tej pory nie zaglądał do sklepu, a poszukuje zestawów ze swojego dzieciństwa zapraszam, bo naprawdę warto.

klockowy-swiat-2016

Nie będę się tutaj rozpisywał co obecnie możecie tam znaleźć, gdyż jest tego poprostu zbyt wiele. Jednak każdy fan klasyki z pewnością znajdzie coś dla siebie, czy to z serii Town, Space, czy Castle. I uprzedzam pytania, z tego co się orientuje sprzedający handluje jedynie zestawami, a nie pojedyńczymi elementami. Klockowy Świat – szukasz klasyki, z pewnością ją tam znajdziesz!

Opublikowano Lego, Reblog | Otagowano , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Ponownie Town

Kolejny wpis o klasycznych zestawach Lego poświęcę na przedstawienie pięciu zestawów serii Town, które stosunkowo niedawno wzbogaciły moje zbiory. Zestawy częściowo znane i popularne. Pozycje o znacznym rozrzucie czasu powstania, tj z lat 1978 – 1995, a także (poza dwoma przypadkami) odmienne tematycznie.

603 Motorbike,
6309 Town Mini Figures,
6315 Road Signs,
6351 Surf N’ Sail Camper,
1761 Paradisa Speedboat.

Jak widać na załączonym obrazku zestawy nie należą do największych rozmiarem, a wręcz tylko jeden z nich można zaliczyć do średnich. Dwa to maleństwa, a pozostałe dwa to pozycje uzupełniające. Trudno doszukiwać się wśród nich wspólnego mianownika, no chyba że dotyczy to wspomnianych „suplementali” w postaci minifigów i znaków. Najstarsza pozycja to przedpotopowy motor od Lego, jakże innych od widocznego na zdjęciu policyjnego rumaka, doskonale znanego z klasycznego Town. Idąc dalej wg. roku powstania mamy zbiór minifigów i zbiór znaków. Obie pozycje uzupełniają miasto w latach 80-tych i należą do podgrupy Accessories. Kolejnym zestawem jest kamper z przyczepką przeznaczony do zabaw nad wodą oraz mała motorówka wywodząca się z tematu Paradisa w ramach klasycznego miasta. Wszystkie zestawy wydane w formie pudełkowej. Moje egzemplarze w bardzo dobrym i dobrym stanie. Instrukcje do trzech pozycji (tych które je posiadały w oryginale) i dodatkowo pudełka do zestawów uzupełniających (bez instrukcji w oryginale). O każdej pozycji kilka dodatkowych słów i zdjęć.

Motorbike.

Motor, czy jak przedstawiają inne źródła sidecar, czyli motor z przyczepką to przedstawiciel wczesnych lat miejskiej przygody od TLG w formie i wielkości dostosowanej do współcześnie znanych minifigów.

Patrząc na to proste dzieło projektantów Lego trudno nie oddać im honoru, że próbowali stworzyć coś, co z kilku kanciatych i prostych elementów będzie przypominało motor z koszem. W konstrukcji nie zastosowano żadnych wyszukanych elementów. Użyto w zasadzie trzy – cztery barwy, skutecznie oddzielając niebieski spód od żółtej góry. Sama konstrukcja, jak na dzisiejsze lata, a nawet 1978 rok wygląda lekko karykaturalnie. Figurka wygląda dziwnie siedząc na miejscu kierowcy. Sam kosz także nie może przewozić dodatkowych pasażerów, bo się tam poprostu nie mieszczą. Figurka obecna w zestawie to zwykły miejski minifig w czarno – czerwonym wdzianku z niebieskim kaskiem. I to w zasadzie najlepsza część tego zestawu.

Ponieważ jest to pozycja posiadająca figurkę wchodzi w okres mojego zbieractwa i powiększa zbiory. Dodatkowo radość moją zwiększa fakt, iż jest to zestaw starszy o rok ode mnie. :) Jak ocenić 603? Nie można być tu zbyt drastycznym. Zrobiono motor z ograniczonego zbioru elementów bo nie było innej opcji. W owym czasie w ramach Town były już i samochody i koparki dostosowane do figurek, a także jednoosobowy motor policyjny (pozycja 644) , stanowiący bazę dla prezentowanego zestawu. Biorąc pod uwagę realia 1978 roku oceniam zestaw na 5/10 punktów. Do polecenia tylko dla zagorzałych fanów starci. ;)

Akcesoria, czyli Town Mini Figures i Road Signs.

Oba zestawy należą do tego rodzaju pozycji TLG, które mimo iż nie przedstawiają sobą niczego konkretnego, to i tak są chętnie kupowane i zbierane. Nie inaczej jest w przypadku zbioru minifiów i znaków drogowych.

Zestawy są doskonale znane. Występowały przez wiele lat w katalogach Lego, a jak z nich znikały to tylko dlatego, żeby zrobić miejsce swoim następcom. Obie pozycje umieszczono w niewielkich pudełkach o grafice jak na zdjęciu. Zestaw 6309 pochodzi z rynku amerykańskiego, co widać po charakterystycznych dodatkowych napisach i opisach. Dla lepszego zapoznania z tymi małymi pozycjami zamieszczam zdjęcia pudełek, dla tych, co do tej pory nie spotkali się z tego typu konstrukcjami Lego.

Tył opakowań to jak widać rzut na zawartość opakowań. W przypadku znaków otrzymujemy jedenaście sztuk dziesięciu typów, z powtórzeniem znaku stop. Cała gama pozwala na skuteczne uzupełnienie miasta, czy też budowanej makiety. A w zbliżeniu wyglądają tak jak na poniższym zdjęciu.

Ciekawsza pozycja to oczywiście miejskie figurki, których sześć sztuk odzwierciedla poszczególne tematy w ramach klasycznego Town. Jest tutaj oczywiście policjant, żeby było atrakcyjniej – na motorze z ładną szybką, strażak z toporem, pracownik lotniska z dwoma znacznikami, mechanik z kluczem, lekarz z walizką i zwykła mieszczanka, bez dodatkowych atrybutów. W zestawie dwie panie i czterech mężczyzn. Zestaw posiada ładną grafikę główną, zachęcającą do zakupu (przynajmniej mnie). Minifigi są wesołe, w zgrabnych pozach i wydają się pracować w momencie robienia zdjęcia.

Tego typu zestawów w ramach całej klasyki Lego (nie istotne w jakiej serii) jest cała banda. Przedstawione tutaj to doskonale znane klasyki z lat 80-tych. Co do oceny to trochę trudno oceniać akcesoria, bo w końcu nie ma tu żadnej konstrukcji, a co najwyżej dobrze zaplanowane zestawieni części. Ale właśnie to zaplanowanie oceniam w przypadku znaków na 6/10 punktów, a w przypadku minifigów na 8/10 punktów.

Surf N’ Sail Camper.

Największa pozycja z prezentowanych w tym wpisie do jednej z czterech zestawów, które służyły do przemieszczania się i czasowego mieszkania dla minifigów.

Mamy tu do czynienia z trochę kanciastym kamperem w kolorze białym z dodatkami czerwieni i niebieskiego, który ciągnie przyczepkę z łódką, żaglami, a na własnym grzbiecie dźwiga dodatkowo rower i deskę. Zestaw pochodzi z okresu, gdzie graficy i projektanci Lego umieszczali je na tle wybrzeża, tudzież wybrzeża w ciepłej, rajskiej okolicy, tak jak w przypadku podmiotu opisu. Przyznam, że gdy patrzy się na grafikę główną odnosi się wrażenie luzu i ciepła, które towarzyszyły niektórym zestawom na początku lat 90-tych. Jaki jest więc 6351? Jest bardzo bogaty. To napewno. Choć nie sprawia takiego wrażenia, to jak się przyjrzymy elementom widać to sporo wyposażenia dla figurek, których w zestawie są dwie. Sam samochód posiada otwierane wnętrze i podnoszoną kabinę kierowcy. Wszystko solidnie oszklone. We wnętrzu telewizor, radio, kuchenka, kubki, patelnia i dwa kapoki. Do tylnej ścianki przytwierdzono czerwony rower, a na dachu spoczywa żółta deska do windsurfingu i jej elementy. Do pojazdu dodano prostą, szarą przyczepkę, na której minifigi wiozą łódkę motorową z dwoma żaglami.

Nasi bohaterowie naprawdę mogą mieć ból głowy czym zajmować się nad wodą. Czym pływać, czy jeździć, coś przekąsić, czy się wylegiwać na plaży. Zabrakło tu tylko jakiejś piłki, ale wtedy nie występowały jeszcze w zestawach Lego. Naprawdę ilość elementów zestawu i jego szczegółowość to duży plus. Co do figurek, to mamy tu oczywiście mężczyznę i kobietę. Męski minifig w gustownym wdzianku z pojazdem z dużymi kołami, natomiast dama w biało – czerwonym ubranku. Mając do dyspozycji tyle sprzętów, bawialność zestawu także stoi na bardzo wysokim poziomie.

Zestaw pasuje do innych pozycji umieszczonych przez projektantów nad wodą, jak 6534, czy 6595. Choć warto w tym miejscu wspomnieć o tym, iż TLG w ramach serii Town wydało łącznie cztery pozycje, w których mamy albo kampery, albo osobówki z przyczepami kempingowymi. Jakby nie patrzeć jest to jeden worek, do którego wrzucam wszystkie pozycje, a która z nich jest najlepsza (nie faworyzować budynku i należy skupić się pojazdach) oceńcie sami. Bez większego wysiłku widać, że opisywany kamper (1992 rok) jest unowocześnioną wersją pojazdu z zestawu 6388 z 1989 roku.

Moja ocena zestawu nie może być inna niż oczywiście wysoka. Mimo pewnej kanciastości auta i braku drzwi dla kierowcy (czego nie lubię), to nie można nie zauważyć mnóstwa wyposażenia i pomysłu. Zestaw idealnie komponuje się z innymi pozycjami znad wody, ma bardzo dużą bawialność i nie mogę mu wystawić nic innego jak 8/10 punktów.

Paradisa Speedboat.

Ostatni z zestawów to mała motorowa łódka z żeńskim minifigiem sunącym gdzieś pomiędzy plażami serii Paradisa.

O zestawie można powiedzieć tyle, że z pewnością jest to promocyjna pozycja, zachęcająca do nabyci większych pozycji serii przeznaczonej dla dziewczynek. Widoczny wszem i wobec róż, spora ilość żeńskich minifigów i zacukrzenie serii idealnie widać i w tej małej łódce. Konstrukcja modelu prosta i nie wyróżniająca się kompletnie niczym. Najmocniejszym elementem całości jest oczywiście figurka, co widać na załączonych zdjęciach.

Ponieważ zestaw spełnia swoją funkcję promującą serię i zachęca chociażby do bliższego się jej przyjrzenia, nie można go nisko oceniać. Ocenę także podnosi ładna, choć stosunkowo popularna figurka. Moim zdaniem to maleństwo to pozycja na 5/10 punktów.

Kolejne wpisy, to oczywiście dalsza klasyka. Będzie m.in. o tym, co było w ramach Lego, nim pojawiło się Ninjago.

Opublikowano Kolekcja, Lego | Otagowano , , , , , , , , , , , | 3 Komentarze

Małe stare castle

Jakiś czas temu wpadły w moje ręce cztery niewielkie zestawy serii zamkowej z klasycznego okresu Lego, tj. z lat 90-tych. Postanowiłem je zaprezentować z uwagi na fakt, iż nie są to typowi przedstawiciele klasyki samej w sobie, a pochodzą w większości z późniejszego okresu serii i są mniej znane. Zestawy z lat 1993 – 1997.

1917 King’s Catapult,
2848 Flying Machine,
2872 Witch and Fireplace,
6004 Crossbow Cart.

Już na pierwszy rzut oka widać, iż wspólnym mianownikiem wszystkich pozycji jest ich wielkość. Są to zestawy, które dziś traktujemy jako promocyjne i taka także była ich funkcja w okresie powstania. Pochodzą odpowiednio z serii Black Knights, czyli wywodzącej się z epoki klasyki w klasyce (wybaczcie zakręcenie), w przypadku najstarszego zestawu, a także z serii Fright Knights w przypadku trzech pozostałych zestawów. Każda z pozycji zawiera po jednym minifigu oraz jednej konstrukcji. I tak otrzymujmy mała katapultę z obsługą i uzbrojeniem, latająca maszynę z Bat Lordem, kominek czarownicy oraz wózek z kuszami. Spory rozstrzał tematyczny, mimo iż trzy zestawy pochodzą z jednej serii. Spośród prezentowanych, najstarsza pozycja, czyli 1917 jest zestawem wydanym tylko na rynek amerykański w ramach specjalnego bonus packa o numerze 1900. Aczkolwiek jako pojedyńczy zestaw mógł się pojawiać w bliżej nieokreślonych krajach, w tym w Polsce, choć znane źródła mówią co innego. Taka mała ciekawostka i odstępstwo od normy, z którym nie spotkałem się do tej pory (dzięki J.B.). Przyznam, że posiadam wszystkie zestawy z ww. packa. :) Kilka dodatkowych słów o każdej z pozycji.

King’s Catapult.

Pierwszy z zestawów to niewątpliwie najciekawsza i najrzadsza pozycja z prezentowanych w tym wpisie.

Jak już wspomniałem jest to mała katapulta o prostej dwukolorowej konstrukcji. Dominuje tu klasyczny szary oraz czarny, a całość posadowiono na dwóch zielonych plate. Katapulta o prostej konstrukcji pozwalająca na miotanie pocisków w postaci pojedyńczych bricków 1×1 na jakiś metr. Do swojej dyspozycji rycerz posiada także topór oraz miecz. Sama figurka typowa dla czarnych rycerzy z pancerzem łuskowym na torsie, czarnym hełmem i ciekawą główką z rudo – czerwonym zarostem.

1917 to trzecia katapulta występująca w serii czarnych rycerzy i w zasadzie najmniejsza z nich. Zestaw nie oferuje nic nadzwyczajnego a jedynie spełnia funkcje promocyjne. Moim zdaniem to pozycja na maksymalnie 5/10 punktów. Ocenę obniża dodatkowo dostępność zestawu.

Flying Machine.

Drugi z zestawów to dziwne „ustrojstwo” zapewniające latanie jednemu wojownikowi z serii strasznych rycerzy.

Główna konstrukcja to latająca maszyna napędzana jednym silnikiem, tudzież innym urządzeniem zapewniającym odrzut. Miejsce rycerza centralne, otoczone z jednej strony silnikiem, z drugiej kryształową kulą i nietoperzem (chciałem napisać batmanem). Po bokach dwie włócznie do walki, a w dłoni rycerza duży srebrny miecz. Pojazd nietypowy, choć pasujący do dziwnych konstrukcji jakich nie mało w serii. Kolorystyka także zgodna z przyjętymi barwami w ramach zbioru.

Największym mankamentem zestawu jest jego..cóż, brzydota. Nie ma w nim nic ładnego, a całość ratuje jedynie dobra, choć nie rewelacyjna, figurka – Lord nietoperzy i jej duży srebrny miecz. 2848  kompletnie mnie nie przekuje do siebie i dlatego oceniam go maksymalnie na 3/10 punktów.

Witch and Fireplace.

Kolejna pozycja to znana z serii wiedźma z kominkiem, który spokojnie może stanowić uzupełnienie chociażby jej zamku.

Zestaw przedstawia ładną figurkę wiedźmy z jej małym kominkiem i dodatkowym wyposażeniem. Sama figurka bardzo dobra, z ładnym torsem, główką, fajnym kapeluszem i spódnicą, którą stanowi zadrukowany slope. W ręce nieodzowny atrybut w postaci trans – czerwonej różdżki. Dodatkiem do wiedźmy jest mały kominek z paleniskiem, beczką z magiczną kulą, jakimś specyfikiem w zielonej flaszce oraz dwoma zwierzakami. Zwierzaki to oczywiście nietoperze oraz czarny kot. Przyznam, że sporo wszystkiego jak na tak małą pozycję i nie ma się tu do czego przyczepić. Zestaw znacząco odbiega konstrukcją i jakością od 2848. Stąd też moja ocena tej niezłej pozycji to 7/10 punktów.

Crossbow Cart.

Ostatnia pozycja to chyba najbardziej bojowo wyglądający zestaw z przedstawionych w tym zestawieniu.

Zestaw jest jednym z kilku w ramach serii przedstawiającym niewielki sprzęt bojowy rycerzy należących do Bat Lorda. 6004 to mały wózek – wyrzutnia z trzema kuszami. Dodatkowo wyposażono go w dwie tarcze z symbolem nietoperza, a sam rycerz posiada jeszcze włócznię oraz kołczan na strzały do kusz. Kolorystyka ponownie zgodna z serią.

Elementem o którym warto jeszcze wspomnieć jest oczywiście rycerz, który posiada ładny tors z nadrukiem pancerza, czarny hełm oraz wspomniany kołczan. Główna z nadrukiem sumiastych wąsów. Zestaw choć nie zawiera w sobie nic nadzwyczajnego jest poprawny i pasuje do innych małych wojennych konstrukcji w serii. Pozycję oceniam na 6/10 punktów.

Na koniec warto wspomnieć o instrukcjach do zestawów, gdyż w trzech przypadkach były to minimalistyczne skrawki papieru w formacie połowy A4. Porównuję to do dzisiejszych polybagów, które są takiej samej wielkości jak przedstawione tu pozycje, a posiadają instrukcje w formacie co najmniej A4. Dla lepszego zobrazowania zdjęcie.

Warto jeszcze dodać, iż dwie środkowe konstrukcje, tj. 2848 i 2872 pochodzą z promocji Shella, która oferowała je w kilku europejskich krajach w ramach korzystania z usług sieci. Kolejne wpisy to oczywiście ponownie klasyka.

Opublikowano Castle, Kolekcja, Lego | Otagowano , , , , , , , , | 12 Komentarzy

Polybagi – edycja 2016. Super bohaterowie.

Dziś nie będzie o klasyce, która ostatnio powróciła na LS i która zawsze będzie tutaj dominowała, a poświęcę kilka słów polybagom. Jeden z ostatnich w tym roku wpisów o polybagach będzie traktował o dwóch zestawach pochodzących z serii super bohaterów pochodzących z serii Marvela i DC Comics Super Heroes. Zestawy z lat 2015 – 2016.

30303 The Jocker Bumper Car,
30447 Captain America’s Motorcycle.

Zestawy w zbliżonych wielkością opakowaniach, z ładnymi grafikami na froncie oraz typowymi informacjami. Jest oznaczenie serii, w tym graficzne, numer zestawu, przeznaczenie wiekowe, nazwa oraz ilość elementów. Tył opakowań to oczywiście techniczne informacje, przezroczysty pasek do podglądu zawartości oraz kupon na darmowe wejście dla dziecka do Legolandu. :)

Wewnątrz opakowań oczywiście garść klocków oraz instrukcje złożone w małe kawałki papieru. Klocki luzem, bez dodatkowych woreczków na drobnicę, co jest oczywiste patrząc na ilość części w zestawach.

Zestawy dość kolorowe o rozbieżnej gamie barw. Jocker i jego wózek w odcieniu zielonego i  czarnego z dodatkiem żółtego, szarego i niebieskiego. Kapitan Ameryka to głównie czerń, szary i czerwony. Wśród części głównie plate, trochę modyfikowanych, łuki, slope, brackety, axle, serki, gotowe podzespoły motoru, tarcza z nadrukiem, ciasto oraz dwa minifigi. Nic niespotykanego, lecz za to kilka przydatnych części się znajdzie. Szczególnie w wózku Jockera. Minifigi natomiast to mocna strona obu zestawów. Otrzymujemy tu dwie bardzo  ładne figurki, dopracowane pod każdym chyba względem i doskonale oddające bohaterów. Torsy minifigów zadrukowane obustronnie, a kolorystyka zgodna z materiałami źródłowymi.

Po wysypaniu klocków i kilku chwilach budowy (w obu zestawach do góra dwie minuty z dopasowywaniem elementów) otrzymujemy dwa małe zestawy o zwięzłej konstrukcji. Po budowie zostaje naprawdę niewiele, bo raptem po jednej zapasowej części. Same elementy jeśli chodzi o ilość, to także nic nadzwyczajnego, gdyż jest to odpowiednio 47 i 25 sztuk. Szczególnie w przypadku 30447 ilość nie powala, choć trzeba przyznać, że dwie spore części motoru załatwiają temat.

Zestawy wyglądają bardo dobrze i już na pierwszy rzut oka widać ich spójność i praktycznie brak błędów konstrukcyjnych. O każdej z konstrukcji w kilku szerszych słowach i dodatkowych zdjęciach poniżej.

The Jocker Bumper Car.

Pierwsza pozycja to zestaw idealnie pasujący do dużego zestawu przedstawiającego Jockerland, tj. do 76035.

Zestaw przedstawia mały samochodzik z wesołego miasteczka napędzany za pomocą przewodów podwieszonych pod dachem, które za pomocą pałąka przekazują zasilanie do małych wózków. Znane chociażby z rodzimych wesołych miasteczek, a tym bardziej pasujące do Jockera. Autko posiada ładną konstrukcję, z łukowatymi bokami zapewniającymi amortyzację podczas zderzeń, skośnymi bokami oraz wspomnianym pałąkiem. Autkiem kieruje oczywiście Jocker z zawadiackim uśmieszkiem i ciastem w ręce.

W zestawie nie ma się do czego przyczepić. Pojazd jest i dobrze skonstruowany i ładnie ubrany kolorystycznie. Figurka świetna i doskonale pasująca do zestawu. Po tym telegraficznym opisie wystawiam mu ocenę 8/10 punktów w skali polybagów.

Captain America’s Motorcycle.

Drugi z zestawów to promocyjny przedstawiciel tematu Civil War w ramach serii Marvel Super Heroes.

Zestaw przedstawia motor Kapitana Ameryki z przyczepką do której przymocowano tarczę oraz wyrzutnię pocisków. Kolorystyka zestawu praktycznie spójna gdyby nie koło przyczepki z szarą felgą. A można było dla przykładu wyprodukować właśnie takową na potrzeby tej małej promocyjnej pozycji. ;) Poza tym elementem zestaw spójny i dobry, lecz nic ponad, gdyż nie ma tu nic nadzwyczajnego. Oczywiście poza samą figurką, która wraz ze swoją tarczą jest najlepszą jego częścią.

To co podoba mi się w zestawie poza figurkę to zastosowana kolorystyka, o której już wspominałem. Dobrze wygląda połączenie czarnego z czerwonym, a wszystko uzupełnione granatem bielą i czerwienią Kapitana Ameryki i jego tarczy daje dobry efekt. I to mimo, iż motor sam w sobie nie jest moim ulubionym gotowcem od TLG. Wydaje mi się, że ocena 7/10 punktów będzie właściwa w tym miejscu. Choć muszę przyznać, że w głównej mierze dzięki świetnej figurce.

W planach jeszcze jedna tegoroczna prezentacja polybagów oraz może małe podsumowanie całej ich kolekcji.. ;)

Opublikowano Lego, Polybag | Otagowano , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Lego Star Wars – wydanie październikowe

Od kilku dni w punktach z prasą dostępne jest kolejne wydanie miesięcznika Lego Star Wars, o czym spieszę (z pewnym opóźnieniem) poinformować. Kolejny numer i kolejny mały zestaw jako dodatek. Tym razem jest to model wielkiego (w oryginale) AT-AT.
O samym magazynie nie będę się rozwodził, bo trzyma poziom przy każdym numerze i jest warto polecenia, nie tylko dla młodych fanów Gwiezdnych Wojen. Natomiast co do modelu, to jest to kolejna bardzo dobrze wykonana miniatura.

lego-sw-magazine-10-2016-1                    lego-sw-magazine-10-2016-2

Model jak wspomniałem przedstawia małego AT-AT, znanego z kilku części sagi, zarówno w wydaniu filmowym, jak i rysunkowym. Większość z Was pamięta go z drugiej (piątej) starej części sagi z bitwy o Hoth. Maszyna utrzymana w kolorystyce szarości w kilku odcieniach z ruchomymi nogami  w dwóch płaszczyznach oraz głową. Nie ma w niej zbyt wyszukanych elementów, ale sam kolor szary powoduje, że warto nabyć maszynę nawet dla wzbogacenia części. Cieszy fakt, że jest to kolejny niezły model wydany w ramach magazynu. A żeby było ciekawiej, to kolejny model (listopadowy) również wygląda zacnie. Będzie to miniatura pojazdu MTT, co widać na zdjęciu powyżej.
Pozostaje mi zachęcić do zakupu celem uzupełniania zbiorów mini pojazdów z Gwiezdnych Wojen.

Opublikowano Lego | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz

Recenzja 6614 Launch Evac 1

Recenzja 6614 Launch Evac 1

Seria: Town
Rok wydania: 1995
Liczba klocków: 122
Liczba figurek: 1
Cena: 35 – 200 (MISB) zł (Allegro, BrickLink)

Brickset, BrickLink

Natchniony recenzjami klasyki, które pojawiły się w ostatnim czasie postanowiłem zabrać się za przybliżenie kolejnego zestawu z lat 90-tych, pochodzącego z chyba największej serii w ubiegłym wieku. Mowa oczywiście o serii Town, prekursorce dzisiejszego City. Wybór zestawu do recenzji nieprzypadkowy z dwóch powodów. Po pierwsze przed wrzuceniem recenzji większego klasyka potrzebowałem rozgrzewki ;), a po drugie bardzo lubię wąski temat w ramach serii, z którego pochodzi recenzowany zestaw. W krótkim opisie i kilkudziesięciu zdjęciach przedstawiam zestaw Lego 6614 Launch Evac 1.

Opakowanie i instrukcja

Prezentowany tutaj egzemplarz stanowi komplet. Poza klockami jest więc i pudełko i instrukcja. Stan pudła dobry, z delikatnymi przetarciami na rantach. Pudełko utrzymane w niebieskiej kolorystyce z niezłą grafiką główną na froncie. Grafiki całej serii umiejscowione są w okolicach baz związanych z lotami kosmicznymi, na pustkowiach i w suchych klimatach. W tle zawsze stanowiska startowe, radary, księżyc itp. Moim zdaniem to jedne z najlepszych i najbardziej spójnych grafik w całej serii Town. Nie inaczej jest w przypadku 6614. Model główny znajduje się na płycie startowej, a w tle konstrukcja stanowiska startowego, góry, rośliny i księżyc. Klimatycznie. Poza tym numer zestawu i oznaczenie „System”. Boki pudełka to ponownie zestaw w różnych pozach oraz typowe informacje techniczne. Na moim pudle zachowała się oryginalna metka, z której wynika, iż zestaw po przecenie kosztował 15 DM.

Tył opakowania to nieodżałowane konstrukcje alternatywne. Projektanci oferują cztery dodatkowe modele. Trzy z nich to coś na wzór terenówek, jeden to pojazd gaśniczy. Ponadto minifig przy obsłudze gaśnic, a wszystko okraszone tym samym fajnym tłem.

Instrukcja to niewielki kawałek papieru w formie książeczki. W dwudziestu jeden ruchach w standardowym, klasycznym stylu, przeprowadza przez budowę modelu głównego. Front instrukcji to grafika z z pudełka, a tył to zdjęcie największego modelu alternatywnego. Dla przykładu przedstawiam wybraną rozkładówkę z instrukcji. Wszystko czytelne. Błędów nie zauważyłem.

Elementy

Zestaw należy zaliczyć do tych niedużych, nawet nie średnich, patrząc na wielkość modelu głównego. Natomiast z ilością 122 lub 115 elementów (w zależności od źródła) można powiedzieć, że zahacza o dolne rejony tych średnich. 6614 składa się z części w kolorze białym, klasycznym szarym z dodatkiem czerwonego, niebieskiego i czarnego. Do tego garść przezroczystych części. Jeśli chodzi o ich skład, to są to przede wszystkim plate, w tym modyfikowane, bricki, slope, panele, cztery koła i trochę nietypowych części jak szare drzwi 6155, bracket, czy bęben na sznurek. Zestaw posiada niestety kilka naklejek, które często są nieobecne podczas zakupu zestawu w dzisiejszych czasach. Ogólnie naklejek sześć sztuk. Elementy w moim egzemplarzu w stanie bardzo dobrym. Poza zwykłymi częściami otrzymujemy także minifiga z ładnym torsem z zegarem i stylową główką z prostym i krótkim wąsem. Tors to jedyny element z nadrukiem (poza główką) w zestawie. Do niego cztery sztuki wyposażenia w postaci toporka, młotka, butli z tlenem i maski.

Wracając do elementów, to najciekawsze moim zdaniem to sam tors minifiga, który w tej konfiguracji (jako minifig) występuje tylko w tym zestawie, szare drzwi występujące tylko w dwóch pozycjach, białe ramki do drzwi występujące w siedmiu zestawach oraz czerwony bracket występujący w ośmiu zestawach. Reszta elementów raczej popularna.

Zestaw

6614 pojawił się na rynku w 1995 roku wraz z całą i krótką serią Launch Command. Serią, która powinna obejmować także dwie pozycje z 1990 roku, gdyż są jej naturalnym prekursorem. Mowa o zestawach, których wspólnym mianownikiem jest prom kosmiczny, a pochodzących z serii town, tj. przeznaczonym na amerykański rynek 1682 i znanym 6346. Ponieważ Lego nie ujęło ich w jedną serię zrobiłem to ja, co widać na przygotowanej przeze mnie grafice.

Jak widać, nawet tła są z tej samej beczki. Zestaw od 1995 roku występował w katalogach, czasem w ciekawej i ładnej scenerii. Przykładem jest zdjęcie z katalogu z 1995 roku. Zestaw pojawiał się w nich (katalogach) jeszcze w 1998 roku wraz z innymi pozycjami serii, co może świadczyć albo o jej popularności, albo wręcz przeciwnie. Zawsze jednak były to starannie i gustownie przygotowane scenki. Seria dawała poprostu wiele możliwości i dysponowała szerokim zakresem zróżnicowania sprzętów, które oferowała w ramach zestawów.

6614 przedstawia nam pojazd ratowniczy, ewakuacyjny, bazujący normalnie na lotniskach. W tym przypadku jego przeznaczeniem jest walka z zagrożeniami w centrach startów kosmicznych. Na myśl od razu przychodzi pierwszy 6 studowy pojazd w serii town, tj. lotniskowa straż pożarna 6440. Odniesienie do niego znajdziecie jeszcze na końcu recenzji.
Model główny przedstawia jak wspomniałem wóz ratowniczy, a co za tym idzie posiada sprzęt i urządzenia zarówno do gaszenia, jak i ratowania. I tak też na pojeździe umieszczono sporych rozmiarów działko, jak się wydaje pianowe. Z tył maszyny umieszczono rozwijany wąż strażacki na wodę. Dodano dwie czerwone gaśnice oraz dwa duże luki techniczne w których mieści się sprzęt ratowniczy oraz wyposażenie osobiste minifiga. Już na pierwszy rzut oka widać, że zestaw zawiera tylko jednego minifiga. Wynika to zapewne z konstrukcji kabiny, która nie dość że nie posiada drzwi, to jeszcze jest tylko na jedną osobę. W konstrukcji pojazdu nie użyto także błotników, które zastąpiono slope. Powoduje to powstanie nieznacznych dziur i możliwość podglądu do wnętrze pomiędzy kołami. Dach uzupełniono dwukolorowymi światłami sygnałowymi,a boki naklejkami wskazującymi przynależność maszyny. Dodatkowo na szarym zbiorniku z pianą/wodą, znajdziemy dwie naklejki z zegarami. Aż się prosiło dać tu jakieś tile z nadrukiem.

Budowa nie stwarza problemów, jednak jak widać po poniższych zdjęciach rzuca się w oczy spore zagęszczenie wewnątrz pojazdu. Mowa o zabudowie obu luków, ale także tyłu maszyny. Kilka zdjęć z budowy.

Pojazd można powiedzieć, że jest pełny, bogaty jeśli chodzi o szczegóły i posiada mimo wszystko niezłą linię. Nie psują jej zbytnio także koła obudowane tak jak zostało to zrobione w modelu, czy podwójny czerwony grill z przodu, który przyznam, że trochę mi nie pasuje. W zasadzie wszystko tutaj jest na swoim miejscu. Auto stanowi bardzo dobre i rozsądne uzupełnienie serii, w której sporo promów kosmicznych i innych pojazdów. I nie umieszczenie w niej auta ratowniczego byłoby przeoczeniem. Pojazd poza nazwą posiada oznaczenie „1”. Jak się wydaje jest to nawiązanie do serii, gdyż dwa z trzech promów (nie licząc NASA) posiada oznaczenia „2” i „3”. Brak jest promu z „1”, lecz jak można się domyślać chodzi o wspomniany zestaw 6346. Tak więc czy „1” w opisywanej pozycji świadczyć miała, że będzie kontynuacja tego typu konstrukcji? Nie wiadomo. Kilka zdjęć zestawu.

Ale czym byłby sam pojazd bez minifiga. To on powoduje, że całość ożywa i włącza się tzw. bawialność pozycji. Nasz strażak dzięki wyposażeniu pojazdu ma spore możliwości. Czy to gaszenie pianą, czy wodą, gaśnicą, czy rozbijanie zniszczonych elementów toporkiem, a wszystko w ładnym wdzianku z żółtą butlą tlenową, w czarnej masce z niebieską owiewką. Przyznam, że tak ubrany minifig wygląda zacnie. Poniżej trochę fotek z działań ratownika, w tym z prezentowania swojego pojazdu.

ak widać autko zaprojektowano tak by minifig mieścił się w kabinie w pełnym rynsztunku bojowym. Tylko ten problem z wchodzeniem. Spokojnie można było pokusić się o drzwi w miejscu paneli. Za dodatkowy plus pojazdu trzeba uznać jego konstrukcję wewnątrz pozwalająca na ładne schowanie wyposażenia i jego funkcjonalność. Zestaw ogólnie cieszy oko, szczególnie gdy zestawi się go z pozostałymi pozycjami serii. Stworzenie 6614 przez TLG było dobrym pomysłem. Choć można by się pokusić o stwierdzenie, dlaczego nie 6 studów? Ale o tym na samym końcu.

Modele alternatywne

Jak wspomniałem powyżej zestaw proponuje wykonanie czterech modeli alternatywnych. Ponieważ powtarzalność trzech z nich (inne wersje terenówek) jakoś mnie nie zachęcała, skupiłem się na wykonaniu ostatniego modelu, czyli jednego co jest standardem w moich recenzjach. Wybór padł oczywiście na inna wersję wozu gaśniczego. Pojazd niski, sprawia wrażenie jakby był przeznaczony do wyścigów ciężarówek i jest nawet trochę podobny linią do 1991. Trochę przesadzony w ilości szczegółów na dachu i w tyle maszyny. Do tego to działo na pianę, bez widocznego zbiornika w pojeździe. Nie mniej jednak to najlepsza z pozycji alternatywnych. Poniżej kilka zdjęć dla lepszego zobrazowania.

Podsumowanie

I jak tu podsumować i ocenić 6614? Jest to zestaw, który niewątpliwie powinien pojawić się w ramach serii i tematu promów kosmicznych i dobrze że się pojawił. Nie jest pozbawiony wad. Po pierwsze jedna figurka, to ciut zbyt mało jak na zadania jakie może realizować. Po drugie są tu pewne braki jak drzwi, dziury pod kołami, czy wewnątrz luków oraz trochę brzydki przód. Do tego naklejki. Lecz posiada on niezaprzeczalną bawialność na wysokim poziomie i sporo funkcji, jak i możliwości. Pozwala na puszczenie wodzy wyobraźni, szczególnie gdy zestawimy go z innymi zestawami, a wszystko okrasimy scenami z tła wykorzystywanego w serii. Moim zdaniem ta ciekawa pozycja zasługuje na ocenę 7/10 punktów. Nabycie 6614 polecam fanom miejskich klimatów, a w szczególności tematów kosmicznych.

Za :
+ klimat fajnej serii
+ bawialność i funkcje pojazdu
+ dobre uzupełnienie serii
+ wyposażenie pojazdu

Przeciw:
– brak drzwi
– jeden minifig
– naklejki

Na koniec recenzji zawsze wrzucałem coś od siebie w postaci małej scenki lub czegoś w tym stylu. Tym razem nie będzie scenki, a małe odniesienie do pomysłu który zawsze mi towarzyszył gdy patrzyłem na 6614. Otóż, dlaczego nie 6 studów szerokości? Byłoby to dobre nawiązanie do wspomnianego 6440, a taka wersja pojazdu pasowałaby także do innego „6 studowca” z serii Lanuch Command, tj. 6336. Ponieważ Lego nie pokusiło się o takie wykonanie, ja zamiast typowej scenki przedstawiam 6614 szerokości 6 studów. Nie unowocześniałem pojazdu w dostępne dziś elementy, a jedynie wykonałem szerszą wersję bazując na tym co posiadał oryginał w 1995 roku. Dla zachowania proporcji autko wydłużyłem o jedną kropkę. Sami oceńcie, która wersja wygląda lepiej. :)

Opublikowano Lego, Recenzje | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , | 5 Komentarzy

Kosmos ma kolor niebieski

Kontynuując przedstawianie kolejnych zestawów klasyki, które zalegają w poczekalni LS, przyszła pora na oderwanie się trochę od miejskich klimatów i przeniesienie działań na tereny układu słonecznego, a dokładnie rzecz ujmując na Księżyc i inne bliżej nieokreślone planety. Dokonam tego za pomocą dwóch klasycznych zestawów Space z roku 1984, obu utrzymanych w niebieskiej kolorystyce.

6881 Lunar Rocket Launcher,
6928 Uranium Search Vehicle.

Któż z fanów serii nie zna tej klasyki? Pachnie latami 80-tymi na odległość. Te kształty, kolorystyka, wyposażenie i nieziemskie konstrukcje w połączeniu z adekwatnymi nazwami. Kwintesencja Classic Space. Moje egzemplarze są w bardzo dobrym stanie jak na swój wiek. Kilka delikatnych zmian odcienia na większym zestawie, ale nic nie zmieniam. To w końcu oryginał. No i nadruki minifigów już lekko wyblakłe. Obie pozycje z instrukcjami, pudełek niestety brak. A szkoda, bo aż się proszą o recenzje.

Zestawy przedstawiają odpowiednio pojazd wyrzutnię z rakietą, stacjonujący na Księżycu, kierowany przez najbardziej klasycznego kosmicznego minifiga w białym wdzianku oraz większy przegubowy szesnastokołowiec z aparaturą poszukiwawczą do wyszukiwania Uranu. Druga z maszyn z dwoma członkami załogi umieszczonymi w dwóch oddzielnych i zamkniętych kabinach. W tym przypadku minifigi w kolorach białym i moim ulubionym czarnym. A szerzej o zestawach poniżej.

Lunar Rocket Launcher.

Mniejsza z pozycji to nie pierwszy już pojazd – platforma do transportu i startu wszelkiej maści rakiet, czy pojazdów w ramach klasycznego Space.

Pojazd ośmiokołowy, także przegubowy tuż za miejscem dla kierowcy. W tylnej części podnoszona platforma, do pozycji pionowej, służąca do transportu i startu biało – czarnej rakiety na niej umieszczonej. Pojazd posiada sporo szczegółów, jak węże gumowe odprowadzające zapewne jakieś gazy, komputer do startu rakiet, ciekawe elementy jak trzy sztuki z nadrukiem, plate z wąskim oczkiem, czy plate z uchwytem starego typu. Sporo w nim także oświetlenia. Minifig do działań posiada radio oraz wielofunkcyjną kamerę.

Sama rakieta składa się z kilku białych i czarnych modułów, z rozkładanymi sondami (tak mi się wydaje) i czerwonym talerzem (tarczą) w części dziobowej. Element ten stanowi jednocześnie najdroższy i najrzadszy element zestawu. Rakieta po ustawieniu w pionie całkiem wysoka. Pojazd bez niej nic nie traci ze swojego uroku i spokojnie samotnie może przemierzać pustkowia Księżyca.

Pojazd stanowi bardzo dobre uzupełnienie większych pozycji z okresu klasycznego Space, takich jak wydana także w 1984 roku baza 6971. Moim zdaniem to doskonale znana i kompletna w swojej formie pozycja, która z pewnością zasługuje na ocenę na poziomie 8/10 punktów.

Uranium Search Vehicle.

Drugi z zestawów to pojazd w zasadzie rozpoczynający serię niebieskich pojazdów z żółtym oszkleniem, których w klasycznym Space znajdziemy co najmniej kilka.

Już na pierwszy rzut oka widać mnogość wszystkiego. To w zasadzie znak rozpoznawczy większości pojazdów serii z omawianego okresu. Pojazd posiada nietypową konstrukcję umożliwiającą mu jednak pokonywanie sporych wzniesień i nierówności terenu. Podwozie składa się z czterech osi, każda po cztery klasyczne dla serii balonowe koła (moje ulubione z całego klasycznego okresu Lego). Prowadnice z osiami ruchome w zakresie prostopadłym do kabin. Te ostatnie zostały wysoko obsadzone, a do wchodzenia dla załogi służą trzy drabinki. Z przodu pierwszego modułu i po bokach tylnego widoczne anteny systemów wykrywających Uran, o czym informuje nas przede wszystkim nazwa zestawu. Owiewki w kolorze trans yellow. W przednim module podnoszona do górze, natomiast wejście do tylnego możliwe dzięki otwarciu na boki ścianek modułu, tudzież po podniesieniu przeszklonego dachu.

W zestawie oczywiście dwie figurki kosmonautów, a do nich kilka sztuk wyposażenia jak radio, klucz, czy młotek. Minifigi dobrze dobrane do zestawu, kontrastujące z jego kolorystyką, choć przyznam, że chyba lepiej wyglądałyby dwie jednolite kolorystycznie. Poniżej zdjęcia głównych bohaterów 6928, jak i demonstracja działania podwozia, dla której poświęcił się czarny z minifigów. ;)

Konstrukcja całości przegubowa dzięki dużemu poziomemu zawiasowi starego typu. Do wizualnego podkręcenia całości użyto także czterech elementów z nadrukiem w postaci bricków z paskami oraz z symbolem serii. Wszystkie cztery w drugim module, wewnątrz którego także komputer. Zestaw bogaty w ciekawe i rzadkie elementy jak przezroczyste czerwone tarcze, taką samą antenę, czy całe oszklenie w zastosowanym kolorze.

6928 to mimo swojej pokraczności wynikającej z przeznaczenia i funkcji, zestaw piękny, bo idealnie oddaje klimat klasycznego Space. Mamy tu wszystko. Fajne figurki, unikatowe elementy, dobrą niebieską bazę w postaci jednolitych kolorystycznie klocków i takiego samego oszklenia, które pozwalają na stworzenie własnych konstrukcji. Kto wie, może sam pokuszę się o jakiegoś moda do zestawu. Co do oceny, to moim zdaniem to zestaw z punktacją 9/10.

Kolejne wpisy, to dalsza prezentacja klasyki i recenzja.

Opublikowano Lego, Space | Otagowano , , , , , , , , , , | 2 Komentarze

Klasyczne i nietypowe Town

Idąc za ciosem nowości na LS przedstawiam dziś dwa nietypowe i mało znane zestawy z miejskiej serii pochodzące jeszcze z lat 80-tych. Nietypowe, ponieważ oba wyszły jako limitowane i są praktycznie nieosiągalne bez ściągania ich z US (starszego), lub skądkolwiek (młodszego). Pewnym trafem udało się nabyć obie pozycje w bardzo dobrym stanie, ze wszystkim naklejkami więc prezentuję, celem zapoznania się Legomaniaków (szczególnie tych młodszych wiekiem) z mało znanymi zestawami.

6679 Exxon Tow Truck,
1525 LEGO Container Lorry.

lego-town-uniqe-1

Pozycje pochodzą z lat 1980 – 1986, przy czym starszą jest niebieski holownik w barwach Exxona. Jak już wspomniałem stan zestawów bardzo dobry. Naklejki nie były nigdy używane. W słabszym stanie natomiast minifig z holownika, z lekko przetartym torsem, który przedstawia logo firmy. Instrukcja niestety tylko do holownika. Zestawy przedstawiają holownik ciągnący małe białe autko miejskie oraz żółtą lorę z naczepą na której znajdują się dwa firmowe kontenery Lego. Bardzo się cieszę, że obie pozycje zasiliły moje zbiory i poszerzyły grono tych unikatowych, które do tej pory udało mi się zebrać. O każdym z zestawów kilka dodatkowych słów.

Niebieski holownik wchodzi w skład niewielkiego tematu w ramach serii Town, gdzie jako element reklamowy występuję firma Exxon.

lego-6679-1

Paliwowa firma może poszczycić się czterema zestawami wydanymi ze swoim oznaczeniem w latach 1978 – 1984. Choć pojawia się tu także mała wtopa w katalogu Lego (wydanie US) z 1984 roku, która w jednej ze scenek ukazuje nieznany i nieprodukowany zestaw w postaci stacji benzynowej, innej niż wydana 6375. Czyli de facto planowano wydanie co najmniej pięciu zestawów, lub stacja benzynowa posiadała dwa prototypy i wybrano właśnie 6375. Aby nie być gołosłownym zdjęcie zestawu poniżej.

us-catalog-exxon-prototype-1984

Ale wracając do 6679, to w zestawie otrzymujemy dwa różne pojazdy. Proste auto osobowe i prostego holownika. Przyznam, że nie ma w nich krzty piękna. Holownik nawiązuje do zestawu 6363 z żółtym odpowiednikiem, a auto osobowe w takiej konstrukcji występuje tylko w tym zestawie. Ponieważ zestaw był limitowany nie wydano elementów z nadrukiem, a naklejki. Są ich trzy sztuki. Dwie na drzwi z nazwą i trzecia na maskę osobówki z niebieskimi i czerwonym paskiem. W zestawie jedna figurka w postaci mechanika w czarno – czerwonym wdzianku z nadrukiem oraz dodatkowe wyposażenie w postaci niebieskiego kasku, jak się wydaje do osobówki.

lego-6679-4

lego-6679-3

lego-6679-2

Cóż można napisać o 6679? Sama prostota. Nie ma tu nic skomplikowanego, nadzwyczajnego, czy też unikatowego w sensie konstrukcji. Sam zestaw już takowym jest. Moim zdaniem nie była to rewelacyjna pozycja. Sama unikatowość i trudność w zdobyciu w dzisiejszych czasach obniża dodatkowo jego ocenę. Podnoszą ją natomiast nawet niezłe konstrukcje alternatywne, które widać na zdjęciu poniżej. 6679 oceniam na 5/10 punktów.

lego-6679-5

Ocena oczywiście nie zdejmuje uśmiechu z mojej twarzy z racji posiadania 6679. :)

Druga pozycja to pojazd podobny do dobrze znanej żółtej ciężarówki z naczepą Lego, tj. do zestawu 6692 z 1983 roku.

lego-1525-1

Zestaw wydaje się bardzo ładną konstrukcją. Jest prosty z jedne strony, a z drugiej tak dobrze oddaje królujące wówczas na rynku ciągniki siodłowe. Lora (zgodnie z nazwą) przewozi dwa kontenery oznaczone logiem firmy. Kontenery, podobnie jak całość w kolorze żółtym z czerwonymi drzwiami. Wewnątrz znajdziemy łącznie 11 niebieskich bricków 2 x 2 stanowiących ładunek zasobników.

lego-1525-2

lego-1525-3

lego-1525-4

Jak widać na zdjęciach powyżej naczepa odczepiana od ciągnika, z podnoszoną podstawką. Konstrukcja prosta i uniemożliwiająca przemieszczanie się kontenerów. Ciągnik siodłowy urodziwy. Posiada podnoszoną kabinę, dwie duże pionowe rury wydechowe za kabiną oraz pochylony spoiler na dachu z naklejką z logiem TLG. Zaczep łączący ciągnik z naczepą stabilny i umożliwiający dość mocny skręt całości. Jako kierowcę TLG dodało zwykłego i prostego w wyglądzie minifiga w niebieskim kombinezonie. Nie postarano się więc o żadne dodatki na tym poziomie.

lego-1525-6

lego-1525-5

Maszyna wygląda naprawdę zacnie i to nie ważne czy z ładunkiem, czy bez. Podobają mi się minimalistyczne szczegóły w ciągniku jak atrapa chłodnicy, rury wydechowe, czy stopnie po obu stronach kabiny, pomiędzy kołami. Szkoda, że 1525 nie występował w większej ilości na rynku, bo byłby bardzo fajną kontynuacją wspominanej, znanej i lubianej ciężarówki z 6692. Moim zdaniem 1525 to zestaw idealny, gdyby nie fakt jego dostępności. Oceniam go mimo to na 9/10 punktów.

W dalszej kolejności recenzje i klasyka.

Opublikowano Kolekcja, Lego | Otagowano , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Kilka nowych i małych MISB

Już jakiś czas nie prezentowałem nowych – starych zestawów, które wzbogaciły w ostatnim czasie moje zbiory. A muszę przyznać, że tych nieprzedstawianych i pokrótce opisywanych pozycji nazbierało się blisko dwadzieścia. Dziś jednak, tak na szybko i po otwarciu paczki od kuriera przedstawiam cztery niewielkie zestawy z lat 1997 – 1999, które dotarły do mnie w formie nie otwartej. Szerzej znanej jako MISB. Dla niewtajemniczonych polecam zaległy wpis na ten temat. Zestawy z trzech odmiennych serii, tj. Western, Adventurers i Basic.

2845 Indian Chief,
5900 Adventurers – Johnny Thunder,
2157 Speed Boat,
2158 Copter.

lego-misb-box-poly-1

Zestawy jak na swój wiek prezentują się bardzo dobrze. Żadnych przetarć do wewnątrz, czy to polybagów, czy pudełek. Za pomoc w zdobyciu wszystkich pozycji podziękowania dla kolegi Łukasza z Klockowego Świata. Nawet jeżeli nie ma wystawionego w sklepie jakiegoś zestawu to piszcie. Możliwe że i tak go posiada. ;) Dzięki!

Pozycje przedstawiają odpowiednio indiańskiego wodza, głównego bohatera serii awanturniczo – przygodowej czyli słynnego Johnna Thundera oraz dwa promocyjne polybagi dodawane do produktów w Japonii. Najrzadszym i najciekawszym zestawem jest wódz indiański. Natomiast co do polybagów, to choć Brickset wskazuje, że pochodzą z 2000 roku, to de facto są o rok młodsze. Pudełkowe wersje powstały wtedy, kiedy sugeruje witryna. Tył opakowań polybagów jednak jasno wskazuje 1999 rok.

lego-misb-box-poly-2

I jeszcze dwa zdjęcia pudełkowych maleństw.

lego-misb-box-poly-3

lego-misb-box-poly-4

Zestawy wzbogacają moje zbiory pozycji MISB. Przyznam, że choć nie posiadam w tym zakresie zbyt wielu klasycznych zestawów, czy też większych pozycji, to moje zbiory nieotwartych pozycji Lego dobrnęły do 27 sztuk. Wszystkie oczywiście możecie zobaczyć w zakładce MISB.

W dalszych wpisach klasyka, polybagi i recenzje. :)

Opublikowano Kolekcja, Lego | Otagowano , , , , , , , , , , | 3 Komentarze

Rewolucja [MOC]

Jakiś czas temu, do recenzji zestawu 6055 stworzyłem małą scenką przedstawiającą model główny w jakiejś tam sytuacji. Do scenki stworzyłem niewielki most na którym toczyła się zatrzymana w czasie akcja z wykorzystaniem transportu więźnia z 6055. Ponieważ most wydawał się nadal atrakcyjnym podłożem postanowiłem stworzyć coś, co już dawno chodziło mi po głowie, tj. pojedynek niebieskich i czerwonych koszul z frakcji Imperialistów z nieśmiertelnej serii Pirates. Wprawdzie Lego nigdy nie wydało zestawu, gdzie oba obozy (które różnił jedynie czas powstania w ramach serii) walczy pomiędzy sobą i nigdy nie tworzyło zestawów promujących wojnę, to aż się prosi o pojedynek nie tylko Imperialistów z piratami, tudzież wyspiarzami, ale także pomiędzy sobą. Przecież są niebieskie koszule, czerwone (potocznie), Hiszpanie i wspomniane zbiry oraz tubylcy. W historii wojen na morzach byli przecież Anglicy, Francuzi, wspomniani Hiszpanie, Portugalczycy, Holendrzy itd. itp. Przeniosłem więc ten pojedynek z ciepłych mórz na bruk ulicy, a dokładnie mostu w bliżej nieokreślonej lokalizacji. I tak oto przedstawiam podwójne wykorzystanie małego MOCa.

Jak widać w akcji bierze udział ledwo dwudziestu jeden żołnierzy z obu stron. Starałem się oddać klimat czasów rewolucji chociażby przez to, że minifigi posiadają główki z nadrukiem wszelkiej maści wąsów, brody itp, w dostępnych w latach 90-tych konfiguracjach kształtu i koloru, poza oczywiście topowymi wdziankami dla minionych wieków. Do pojedynku wykorzystałem także dwie sztuki sprzętu, tj. armatę i działko zrobione z karabinów. Liczę, że z czasem uda mi się stworzyć coś większego w zakresie pojedynku obu frakcji, bądź wspólnej walki z piratami w większej scenerii. Gdyby tylko człowiek miał więcej czasu na to wszystko.. :) Kilka dodatkowych zbliżeń żołnierzy.

Opublikowano Lego, MOC | Otagowano , , , , , , , , , | 4 Komentarze

Recenzja 40140 Flower Cart

Recenzja 40140 Flower Cart

Seria: Creator
Rok wydania: 2015
Liczba klocków: 71
Liczba figurek: 1
Cena: 40 – 70 (MISB) zł (Allegro, BrickLink)

Brickset,

BrickLink

Po okresie posuchy w recenzowaniu zestawów wracam z recenzją małej pozycji serii Creator wydanej w formie polybaga. Mało, prosto i kolorowo. To tak na rozgrzewkę. ;) Przedstawiam Wam zestaw będący jak się wydaje dobrym uzupełnieniem do miejskich scenek, w których spokojnie można wykorzystywać mniejsze i większe budowle znane z przedmiotowej serii. Zapraszam do bliższego zapoznania się z wózkiem z kwiatami.

Opakowanie i instrukcja

Mamy tu do czynienia z klasycznym woreczkowym zestawem. Polybag jest w standardowych rozmiarach, tj. 17 cm x 16,3 cm, z grafiką główną na froncie. Przedstawia ona zestaw w postaci wózka z kwiatami wraz ze sprzedawcą na tle zabudowy miejskiej. Ponadto standardowe informacje o numerze zestawu, wieku przeznaczenia, do tego nazwa serii i oczywiście logo TLG. Tył, także klasyczny, z przezroczystym paskiem do podglądu zawartości oraz informacjami technicznymi.

Następnie instrukcja. Złożona kilkukrotnie rozkłada się do formatu A4 i w obustronnych piętnastu prostych ruchach przedstawia budowę modelu.

Elementy

Wnętrze polybaga poza wspomnianą instrukcja kryje sporą garść elementów jak na woreczkowy zestaw. Zawartość całości wygląda dokładnie jak na zdjęciu poniżej.

Ilość elementów klasycznie już różna w zależności od źródła do którego sięgamy. Po przeliczeniu wychodzi że zestaw to siedemdziesiąt jeden elementów plus osiem sztuk zapasowych. To całkiem spora ilość jak na polybaga. A co znajdziemy wewnątrz? Sporo różności, w tym także tych przydatnych. Są to głównie plate, w tym modyfikowane, bricki, slope, panele, sporo elementów roślinnych i wyposażenia. Wszystko utrzymane w kolorystyce piaskowego czy jak kto woli tan i czarnego, z domieszką brązowego, białego i żółtego. No i oczywiście kwiatowego na który składa się zielony, czerwony, lawendowy i fioletowy. Spory rozrzut. Z najciekawszych elementów wybrałem trzy okrągłe tile z nadrukiem ciastka, slope, plate z pinem oraz teleskopy.

W skład zestawu wchodzi także minifig, który w tej konfiguracji występuje tylko w tym zestawie. W oczy rzuca się zastosowanie klasycznej buźki. Wdzianko natomiast popularne i bez porywów. Dobrze jednak dobrane do zestawu.

Zestaw

Zestaw przedstawia, jak nazwa mówi, wózek z kwiatami. Taki, jakich sporo można spotkać w większych miastach, a w szczególności za wielką wodą. Wózek obsługiwany przez jednego sprzedawcę i posiadający elementy, które trudno przypasować do tego typu konstrukcji. No bo skoro to wózek z kwiatami to po co tam łopata i szczotka, czy beczka pełna ciasteczek można by zapytać. Przyznam, że choć narzędzia nie psują widoku, to beczka jest lekkim nieporozumieniem konstrukcyjnym. A jeśli już i jest to mobilny punkt sprzedaży kwiatów to powinna tam być np. woda. Lecz jest to specjalne rozwiązanie nawiązujące do funkcji z zestawu 10246, tj. szmuglowania ciastek w beczkach (ps. dzięki Durzy!). Ale do tematu. Składanie zestawu nie nastręcza problemów. Całość zajmuje jakieś 5 minut przy dokładnym spasowaniu części. Dla lepszego zobrazowania przedstawiam budowę w czterech etapach. Główna platforma oraz jej spód ze sposobem mocowania beczki, wózek bez dachu oraz oddzielnie wszystkie części wchodzące w skład konstrukcji.

Po złożeniu całości otrzymujemy całkiem ładną, choć z deka „przywielką” konstrukcję mobilnej kwiaciarni. Na zdjęciu widoczne także elementy zapasowe a całość okraszona małym błędem w budowie. ;)

Sam wózek ma ciekawą linię. Wnętrze kryje miejsce na kwiaty, oraz wiadro, a wszystko przykryto dwu kolorowym daszkiem. Calość oparto na dwóch dużych kołach, pomiędzy którymi umieszczono beczkę z ciasteczkami i podwójny wspornik umożliwiający stanie wózka w poziomie. Dodano sporo szczegółów jak wyposażenie i dwa uchwyty na nie, czy małą rączkę do pchania całej konstrukcji. Sam wózek bez minifiga wygląda na ładną i proporcjonalną konstrukcję. Nie brak w nim koloru, roślin, wyposażenia dla minifigów, czy bijącego z konstrukcji dobrego pomysłu.

Jednak po dodaniu do całości minifiga sprawia wrażenie za dużej, a już napewno zbyt ciężkiej. Figurka wydaje się ledwo pchać całą konstrukcję. Drugim rzucającym się w oczy elementem jest beczka, o której przeznaczeniu już wspomniałem. Posiadaj jednak słaby sposób mocowania powodujący jej stałe odczepianie się. Dodatkowo te dwa duże kanciate i nie chowające się wsporniki. Spód modelu z lekka kiepski. Kilka zdjęć dla lepszego zobrazowania całości modelu.

Na zdjęciach doskonale widać gabaryt konstrukcji, zapchany jej spód uniemożliwiający wręcz logiczne przemieszanie modelu, czy chociażby fakt, iż nawet sięganie po kwiatki stanowić by mogło wyzwanie dla minifiga. Nie mniej jednak zestaw pasuje do pewnej linii niewielkich zestawów rozrzuconych po dwóch seriach, które mogą stanowić ciekawe i wręcz obowiązkowe dodatki do budowanego miast w rozmiarach dzisiejszego miasta. Mam na myśli pewną logiczną kompatybilność (jako uzupełnienie) z takimi konstrukcjami jak 40078, 40108 i 40221 Creatora, czy z zestawów sezonowych 40052, czy 40057. Oczywiście główny punkt uzupełnienia to wspomniane biuro detektywa i ciasteczka. To niewątpliwie stanowi plus konstrukcji.

Podsumowanie

40140 to zestaw, który jak pojawił się na rynku stał się moim „must have” w zakresie polybagów. Wydawał mi się doskonale spójny, bawialny, ciekawy i pełen różności. Nie można mu zarzucić ciekawego pomysłu, koloru, sporej ilości elementów i wyposażenia jak cały sprzęt i kwiaty, czy klasycznej buźki minifiga. Model, gdy nie ma przy nim figurki wygląda świetnie. Całość moim zdaniem psuje niezachowanie proporcji w stosunku do wielkości figurki i wynikające także z tego błędy w postaci podwozia uniemożliwiającego poruszanie się wózka (gdzie np. składanie nóżek), a także beczka z ciasteczkami, zamiast z wodą. To tak, gdyby patrzeć logicznie, bez drugiego dna. Lecz ponieważ zestaw musi mieć drugie dno – ciasteczka i ich transport pod przykryciem ;) jest to logiczne rozwiązanie, choć nadal słabe wizerunkowo. Po zsumowaniu wychodzi mi niestety tylko 7/10 punktów i to tylko (niestety) dlatego, że ma on swoje drugie dno. Model polecam w zasadzie fanom polybagów, budujących miasta, parki, itp. Może wstawiony wśród roślinności straci niedociągnięcia. No i oczywiście jako uzupełnienie do pozycji 10246 ;)

Za :
+ ciekawe elementy i wyposażenie
+ pomysł na zestaw (dodatek do większego zestawu)
+ ciekawa pozycja do wzbogacenia miasta

Przeciw:
– zbyt duża i nieprzemyślana pod tym względem konstrukcja
– błędy logiczne w podwoziu

Na koniec dodatkowy mały plus zestawu. Jak przy każdej tego typu konstrukcji pokusiłem się o swoją wersję 40140 i powstał ciut lżejszy i mniejszy wózek służący do prac miejskich. Jegomość w zielono – czerwonym wdzianku ma za zadanie sadzenie kwiatków, do czego służy mu całe wyposażenie zgromadzone na wózku. W wolnych chwilach posila się oczywiście ciasteczkami ;).

Opublikowano Lego, Polybag, Recenzje | Otagowano , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Red Devil [MOC]

Jakiś czas temu pokusiłem się o kolejnego MOCa w swoim wykonaniu. Nie wiem czemu, ale za każdym razem jak już coś buduję to są to albo kosmiczne bazy, albo auta. A jeśli mowa o tych drugich, to coś na wzór hot-rodów. Ponieważ kiedyś już popełniłem to przestępstwo i upubliczniłem swoje autko (wpis o duchu prohibicji) postanowiłem powtórzyć próbę. Wyszło…inaczej. ;) Miało być groźnie i mocno, ale po pewnym czasie od publikacji na forach tematycznych wiem, co można by jeszcze zmienić. Obiecuję poprawić przy kolejnym modelu nad którym pracuję. Ale „green hornet” to póki co pieśń przyszłości. Teraz zapraszam do obejrzenia mojego kolejnego MOCa. Red Devil w pełnej skali.

Pojazd jest praktycznie w skali minifiga. Należy do niego dodać jedynie po dwa plate do nóg i jest ok. Do wykonania użyłem przede wszystkim plate, w tym modyfikowanych, trochę bricków, cztery koła i kilka elementów przezroczystych. Technik wyszukanych brak. :) Elementy głównie w kolorze czerwonym i czarnym oraz flat silver i metalic silver na silnik. Budowa zajęła dwa wieczory, czyli łącznie ok 4 godzin. Muszę jednak przyznać, że mam spore braki w zasobach części. Wszystko jednak do nadrobienia. Tylne koła z zamysłem bieżnikowane, choć przyznam, że mniejszy wyglądałby lepiej.

Auto od początku skojarzyło mi się z jakąś mocną nazwą z racji lekko ostrzejszego charakteru. Aby go podkreślić dodałem czerwone rogi na klapie bagażnika i stąd też czerwony diabeł.

I na koniec małe zestawienie ze wspomnianym „Duchem prohibicji”.

hot rod red devil ghost

Uwagi mile widziane. :)

Opublikowano Lego, MOC | Otagowano , , , , , , , | Dodaj komentarz

Lego Star Wars – wydanie wrześniowe

Koniec wakacji, wrzesień za pasem, a co za tym idzie w kioskach pojawił się właśnie kolejny numer miesięcznika Lego Star Wars. I jak to prawie w każdym przypadku, tak i teraz chcę Was zachęcić do zakupu. Powodem poza zawartością samegLego SW magazine 09 1o magazynu jest klasyczny już dodatek w postaci małego foliowego „zestawu” klocków Lego. Choć zestaw to chyba zbyt duże słowo. W przypadku aktualnej gazety otrzymujemy mały model chatki Yody, znanej ze starszych (wiekiem ) części sagi Gwiezdnych Wojen. Model w ogólnym zarysie przypomina domek mistrza Yody znany z filmu. Konstrukcja składa się z 29 ciekawych elementów utrzymanych w stonowanej kolorystyce. Wśród nich sporo przydatnych w odcieniach zieleni, brązowego i piaskowego. Szczególnie przydane łuki, slope i serki. A najciekawszym elementem jest łuk 1 x 3 x 2 o numerze 6005 w ciemnozielonym kolorze występujący tylko w dwóch zestawach wliczając przedmiot tego wpisu. Sam domek sprawia wrażenie trochę chaotyczneLego SW magazine 09 2go, co wynika jednak z konstrukcji oryginału. Ta barwna konstrukcja, obok równie kolorowego Acklaya, o którym pisałem wcześniej, fajnie wzbogaca kolekcję małych zestawów dostępnych w ramach miesięcznika Lego Star Wars. Klasycznie także wydawcy informują nas, co można znaleźć w kolejnym numerze magazynu. Pod koniec września będzie można nabyć kolejny, po Tie Bomberze model Imperium, tj. mini wersję AT-AT. Przyznam, że to właśnie takie modele, tj. modele znanych maszyn z sagi są tymi, które najchętniej widziałbym w ramach magazynu. Z niecierpliwością drobnego fana serii czekam więc na kolejny numer, a teraz zachęcam do zakupu magazynu. Za 9.99 można nabyć mały ciekawy i barwny zestaw z przydatnymi elementami, a i sam magazyn jest dobrze wydany i każdy fan sagi niezależnie od wieku z pewnością znajdzie coś tam dla siebie. I to mimo iż grupą docelową magazynu jak się wydaje są dzieci. Leczy, czy aby napewno ? ;)

Opublikowano Lego | Otagowano , , , , , , | Dodaj komentarz

Powrót klasyki. Trains.

Kończą się wakacje, kończą się polybagi więc czas powrócić do tego, co było powodem powołania do życia LS. Do klasyki. Dzisiejszy wpis dotyczył będzie dwóch zestawów, które już jakiś czas zalegały niezłożone i nieopublikowane. Oba pochodzą ze świetnej serii Trains, a dokładnie z serii z lat 90-tych, tj. 9v. Jeżeli chodzi natomiast o polybagi, to z pewnością pojawią się jeszcze w tym roku na stronie, w tym jako podsumowanie całości zbiorów. Ale wracając do klasyki dwie pozycje wg. roku powstania.

4537 Octan Twin Tank Rail Tanker,
4552 Cargo Crane.

Zestawy przedstawiają bardzo dobrze znany i rozpoznawalny wagon cysternę wraz z ciężarówką Octana przewożącą beczki z paliwem oraz mniej znany dźwig kolejowy. Zestawy dzielą dwa lata (1993 – 1995) i kolorystyka. Cysterna utrzymana w barwach Octana, czyli doskonale znany biały z czerwonym i zielonym. Dźwig to natomiast mieszanka czarnych podstaw wagonów (zresztą w przypadku cysterny także), żółtego, czerwonego i zielonego.

Moje egzemplarze są w bardzo dobrym stanie, choć przydałyby się lepsze naklejki do Octana. Dźwig natomiast (co nieczęsto się zdarza przy takiej ilości) posiada wszystkie naklejki, które nanosiłem jeszcze z oryginalnej wytłoczki. Nigdy nie używane. Do obu instrukcje, plus pudło do Octana. A teraz kilka dodatkowych zdjęć i słów opisu każdej z pozycji.

Octan Twin Tank Rail Tanker.

Najstarsza pozycja była naturalną koleją rzeczy po tym jak TLG wypuściło takie pojedyńcze wagony jak niebieski 4536, czy klasyczny czerwony 4543. Brakowało innego typowego wagonu transportowego, czyli cysterny. A że akurat w zestawach czas swój miał Octan, a nie Shell, jak chociażby we wcześniejszej wersji cysterny, tj. 7813, to wyszło jak wyszło.

Zestaw jak już wspomniałem składa się z dwóch elementów. Pierwszym i głównym jest wagon. To typowa krótka konstrukcja (mowa o platformie) na której postawiono dwa duże zbiorniki z paliwem, a pomiędzy nimi umieszczono z obu stron urządzenia do obsługi, w tym jeden centralnie umieszczony wąż, którego można używać z obu stron. Wagon posiada ponadto typowe zaczepy i osie dla serii 9-woltówek. Oba zbiorniki połączono na górze przejściem. To co widać już na pierwszy rzut oka to brak możliwości wejścia minifiga na dach cystern. Poza tym brak uwag jeśli chodzi o sam wagon.

Drugim elementem jest typowa dla pierwszej połowy lat 90-tych ciężarówka utrzymana oczywiście w barwach Octana i służąca do przewozu platformy z sześcioma beczkami z benzyną, tudzież olejem. Pojazd o ładnej i zgrabnej konstrukcji, z detalami. Beczki umieszczone na pojeździe także komponują się w barwy Octana, a dodatkowo sześć okrągłych bricków posiada nadruk z napisem. Łącznie w zestawie znajdziemy dziewięć elementów z nadrukiem i siedem naklejek. Autko moim zdaniem pozbawione wad i tak jak pisałem wcześniej nie odbiega od okresu z którego pochodzi.

W zestawie oczywiście znajdziemy także kierowcę ciężarówki, a jednocześnie przedstawiciela firmy, tj. ładnego minifiga z torsem zadrukowanym symbolem i nazwą Octana. 4537 to bardzo znana i lubiana pozycja w serii 9-woltówek. Typowy zestaw stanowiący element pociągu, lub pojedyńczy wagon stojący na bocznicy. Oczywiście jeden wagon to mało i by to miało rację bytu powinno się posiadać dwa lub trzy zestawy.

Pozycja moim zdaniem w zasadzie bez uwag, a jedyne do czego się przyczepiłem to brak możliwości wejścia minifiga na pomost znajdujący się na cysternach. Plusem jest natomiast klimat kolejowy, bonus w postaci cysterny, ciekawe elementy (których znajdziemy tutaj 174 sztuki), kształt zarówno wagonu, jak i pojazdu oraz kolorystyka. Moim zdaniem ta obowiązkowa pozycja dla każdego fana serii to zestaw na 9/10 punktów.

Cargo Crane.

Drugi z zestawów ujęty w zestawieniu to także pozycja uzupełniająca i wymagająca zastosowania lokomotywy z racji braku własnego napędu. Kolorystyką i przeznaczeniem nawiązuje do innych technicznych konstrukcji serii 9-tek, jak 45464525, czy też do swojego stacjonarnego odpowiednika do załadunku całych kontenerów, czyli do 4555, o którym pisałem jakiś czas temu (dokładnie tutaj).

Opisywany zestaw to bardzo bogata pozycja. W jej skład wchodzą bowiem dwa wagony, jeden duży z modelem głównym, czyli żółto – czerwonym dźwigiem oraz czterema podporami oraz mniejszy na którym umieszczono przenośny warsztat oraz małą drezynę. Jakby nie patrzeć dużo. Wszystko składa się z 282 części spośród których należy wymienić elementy typowe dla wagonów, ramię dźwiga, dwa kolejowe minifigi, drzwi wagonowe, jeden element z nadrukiem i aż jedenaście naklejek. Przyznam, że choć ich nie lubię, to w zestawach serii Trains są obowiązkowe. Urealniają konstrukcje i dodają kolorytu.

Jak już wspomniałem znajdziemy tu dwa wagony. Mniejszy z nich zawiera sporo dobroci w postaci zielonego warsztatu, zawierającego wewnątrz imadło oraz przenośny zestaw do spawania z dwoma butlami (fajny motyw) oraz małą drezynę z czerwoną skrzyneczką kryjąca klucz i młotek. Bardzo dobre uzupełnienie pociągowej serii i jak najbardziej potrzebne do wszelkich napraw. Zarówno warsztat, jak i drezynę można przenosić i zdejmować z wagonu dzięki odpowiednim zaczepom dla haka, którym dysponuje dźwig. Drezynka całkiem całkiem jak na tak niewielką konstrukcję, ze wspomnianą skrzynką, panelem sterowania oraz dwoma dźwigniami. Wagon sam w sobie też bez uwag. Typowa konstrukcja z dwoma barierkami i drabinkami.

Drugi, większy i główny wagon to platforma na której umieszczono obrotowy duży dźwig oraz miejsce na podest z czterema podstawami do podpór. Konstrukcja maszyny spójna, z dużą kabiną, detalami oraz ruchomym i wysuwanym ramieniem. Wszystko ładnie i funkcjonalnie skomponowane. Dźwig sporych gabarytów i sprawia wrażenie potężnego. Dodatkowo uroku nadają naklejki o czym już wspomniałem. Sam mechanizm podnoszenia i wysuwania ramienia nie sprawia problemu. Dodano także dwie blokady po bokach utrzymujące ramię na żądanej wysokości. Dodatkowo widoczne także dwie blokady dla samej maszyny by nie obracała się podczas jazdy pociągu.

To co mi się nie podoba w wagonie to system podpór. Wydawał mi się zbędny i z lekka szpecący do momentu próby podniesienia przenośnego warsztatu w położeniu ramienia pod kątem 90 stopni w stosunku do platformy. Skończyło się to wywrotką wagonu mimo iż jest ciężki i wydaje się być stabilnym. Jednak nawet mimo zastosowania podpór widać, że zarówno element obrotowy jest zbyt wysoki (co powoduje przechylanie się dźwigu), jak i same podpory od strony przenoszonego ładunku nie dają rady i się wyginają.

Mimo wspomnianego mankamentu sam dźwig, jak i cały zestaw to bardzo bawialna konstrukcja. Daje masę frajdy z możliwości operowania dźwigiem (który z lżejszymi ładunkami radzi sobie bez problemu). Dzięki 4552 można spokojnie powiększyć ilość wagonów wchodzących w skład pociągu, lub umieścić go na bocznicy w oczekiwaniu na jakieś działania naprawcze. Choć wada konstrukcyjna może przeszkadzać, pozostałe składniki zestawu, elementy wchodzące w jego skład w sensie dwóch wagonów z wyposażeniem, pozwalają wystawić mu ocenę 9/10 punktów.

W kolejnych wpisach dalsze klasyczne pozycje Lego.

Opublikowano Lego, Trains | Otagowano , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Lego 20008 MODs

Jakiś czas temu pisząc recenzję jednego z ciekawszych polybagów, tj. 20008 Tow Truck, którą możecie przeczytać tutaj, stwierdziłem, że jest to idealny zestaw pod budowę małych, prostych modyfikacji. Typowa pozycja dla własnych MOCy, a w zasadzie MODów. Przy tworzeniu recenzji pokusiłem się o stworzenie jednego MODa. Oczywiście było mi mało, więc powstało ich jeszcze kilka i przy tym piątkowym wieczorze przedstawiam sześć modyfikacji jednego z najlepszych (moim zdaniem) polybagów z miniaturami pojazdów.

Modyfikacje to oczywiście pojazdy o różny przeznaczeniu. Jest tu i mini wersja wielkiej wywrotki, jakie można spotkać w kopalniach, terenówka, hot-rod, ciężarówka z dźwigiem, pick-up, czy buggy. Oczywiście tylko wyobraźnia ogranicza to, co można stworzyć z tych 79 elementów. Z racji na inne obowiązki u mnie pozostało wszystko na sześciu sztukach. Sami oceńcie jak to wyszło.

Ciężarówka z ruchomym ramieniem.    

          

Hot-Rod

          

Buggy

         

Terenówka

        

Wywrotka

           

Półciężarówka

             

Jak widać na zdjęciach powyżej w kilka chwil codziennie wieczorem można stworzyć jeden dodatkowy alternatywny model. Wydaje mi się, że to oczywiście nie koniec, gdyż elementy dają sporo możliwości, a jedynym ograniczeniem jest fantazja. W moim przypadku w sześć wieczorów wyszło to co widzicie na poglądowych zdjęciach. Wszystkie fotki do obejrzenia tutaj. Liczę, że natchnąłem Was na budową własnych MODów z posiadanych zestawów. Nie da się ukryć, że to seria Creator jest najbardziej podatna na własne modyfikacje i to właśnie tu należy szukać inspiracji. Cóż. Klocki w dłonie i do dzieła! A Lego 20008 jest najlepszym przykładem, że nawet polybag daje radę. :)

Opublikowano Lego, MOC, Polybag | Otagowano , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Polybagi – edycja 2016. Star Wars.

Kolejny wpis o polybagach poświęcam dwóm zestawom gwiezdnej sagi. Mowa oczywiście o Gwiezdnych Wojnach i ich klockowych odpowiednikach. Przedstawiane pozycje pochodzą z lat 2011 – 2015 i przedstawiają jedne z najbardziej znanych maszyn Imperium o małych rozmiarach, tj. AT-ST i TIE Fighter, a dokładnie rzecz ujmując Imperium i Najwyższego Porządku.

30054 AT-ST,
30276 Fisrt Order Special Forces TIE Fighter.

Zestawy w odmiennych woreczkach. Starsza wersja bez przezroczystych pasków. Poza tym bez różnicy. Oba opakowania z grafikami, a w zasadzie scenkami z filmów oraz typowymi informacjami jak nazwa serii, numer zestawu oraz jego nazwa. Obok nazwy serii postacie typowe dla poszczególnych serii. Starsza pozycja mniej znana na rodzimym rynku. Zeszłoroczny zestaw natomiast stosunkowo popularny, chociażby na portalach aukcyjnych. Wewnątrz oczywiście klocki oraz instrukcje.

Kolorystyka zestawów w zasadzie zbieżna. Dominuje szarość w dwóch odcieniach i czerń. Do tego trochę czerwonego w myśliwcu. Elementy ciekawe, przydatne i typowe dla tego typu konstrukcji. Jest tu sporo plate, w tym skośnych, modyfikowanych, trochę części technicznych jak axle i zębatki. Ogólnie sporo zawsze przydatnej drobnicy. Jeśli chodzi o ilość elementów to jest to odpowiednio 46 i 41 sztuk, czyli średnio jak na polybagi. Instrukcje małe, proste i czytelne. Składanie zestawów nie stwarza problemów i spokojnie poradzi sobie z nim dziecko. Choć trzeba przyznać, że w przypadku AT konstrukcja kabiny jest z lekka delikatna i ulega przekrzywieniom podczas budowania, a następnie użytkowania.
Po budowie która trwa po kilka minut w każdym przypadku pozostaje kilka sztuk zapasowych elementów.

Oba zestawy wyglądają porządnie i przypominają oryginały. Jak się wydaje są także w tej samej skali patrząc na wielkość i pojemność kabin oraz ogólny zarys maszyn. To pierwszy raz od dawna, gdy opisuję polybagowe konstrukcje i są one tej samej wielkości. :)
O każdym z zestawów w kilku dodatkowych słowach.

AT-ST.

Pierwsza pozycja to mała wersja doskonale znanej maszyny, która w różnych skalach występowała w serii co najmniej w siedmiu zestawach.

Cóż. Któż nie zna tej człapiącej i strzelającej do wszystkiego pokraki z ruchomą kabiną naładowaną uzbrojeniem? Maszyna doskonale znana z wielu części sagi, posiadająca swoje odmiany. Chyba najbardziej zapadła w pamięć ze scen walk na lesistym księżycu Endor. Model posiada obrotową kabinę z ruchomą częścią uzbrojenia oraz oczywiście ruchome obie nogi w trzech punktach. Przyznam że konstrukcja praktycznie uniemożliwia uzyskanie pozycji AT-ST w biegu, tudzież zwykłym chodzie gdyż poprostu się wywraca. To czego mi tu jeszcze brak to nadruk na fladze, choć trzeba przyznać, że takowy występował już w zestawach 44869679. Więc może i dobrze, że dla odmiany jest jak jest.

Na ostatnim zdjęciu doskonale widać, jak czuła jest konstrukcja kabiny. Zwykłe ustawianie modelu do zdjęć i dochodzi do lekkiego przemieszczenia elementów nadbudówki. I to w zasadzie można uznać za największy mankament zestawu. Dodałbym jeszcze do tego konstrukcję nóg uniemożliwiającą zachowanie pozy w ruchu. Ogólnie AT-ST to fajna i doskonale rozpoznawalna konstrukcja. Spokojnie nadaje się na półkę. Moja ocena to 8/10 punktów.

TIE Fighter.

Świetnie znany z prawie wszystkich części sagi myśliwiec tym razem wystąpił w barwach Najwyższego Porządku i jest zestawem promującym duży odpowiednik, tj. 75101.

TIE w ramach Lego zaistniał do tej pory w kilkunastu zestawach w różnych wielkościach i wersjach. Ponieważ prezentowany tu 30276 wywodzi się z ostatniej części sagi, to i widzimy na nim charakterystyczne czerwone elementy. Model moim zdaniem dobrze zaprojektowany i nie pozbawiony szczegółów. Widzimy chociażby uzbrojenie, czy kabinę, którą ładnie podkreślono stosując przezroczysty talerz z nadrukiem.

Skrzydła mają właściwy obrys jak na skalę w której zaprojektowano model, podobnie jak i zgodną z oryginałem kolorystykę. Samo składanie modelu nie stwarza problemu. Budowa składa się w zasadzie z dwóch etapów. Złożenia kabiny oraz obu skrzydeł. Wygląda to mniej więcej tak jak na zdjęciu poniżej. Podoba mi się zastosowanie dużych zębatek oraz modyfikowanych plate 4×4 z pustym miejscem w środku, jako podstawy pod skrzydła.

Jak już wspomniałem nie brak tu szczegółów co widać na zdjęciach poniżej. Dotyczy to przede wszystkim kabiny, ale i na skrzydłach nie zapomniano o imitacji  charakterystycznych czarnych linii.

Zestaw w zasadzie nie ma żadnych uwag z mojej strony. No może poza tym, że zamiast czerwonego grilla w tylnej części powinno się zastosować albo dwa serki, albo slope 3048 w kolorze czerwonym. Nie zmienia to faktu, że mamy do czynienia ze świetnym TIE Fighterem, co przekłada się na ocenę 9/10 punktów.

Opublikowano Lego, Polybag | Otagowano , , , , , , , | 1 komentarz

Polybagi – edycja 2016. Creator.

W dniu dzisiejszym pomęczę Was trochę kolejnymi polybagami. Tym razem są to trzy zestawy serii Creator, pochodzące z lat 2008 – 2013 i raczej mniej niż bardziej popularne i znane. Posiadają pewien wspólny mianownik w postaci powietrza, które przecinają realizując swe podstawowe funkcje. ;) Oczywiście mowa o lataniu.

7797 Bi-Plane,
30184 Little Helicopter,
30185 Little Eagle.

Już na pierwszy rzut oka widać, że to trochę nietypowe konstrukcje, szczególnie w przypadku dwupłata oraz orła. Zestawy umieszczono w woreczkach foliowych dwóch rozmiarów. Najstarszy zestaw w mniejszym, co było normą przed 2010 rokiem, a dwa młodsze już w większych. Wszystkie mają podobne grafiki główne z takim samym tłem i elementami. Poza zestawem jest więc jego numer, duży napis mówiący o serii, czy przeznaczenie wiekowe. Co ciekawe polybagi posiadają takiej samej wielkości elementy – jeżeli chodzi o te najmniejsze, a przeznaczenie konstrukcji jest rozbieżne. 5 – 10 lat i w dwóch przypadkach 6 -12. Zapewne TLG zmieniło w międzyczasie podejście do tematu.

Wewnątrz oczywiście klocki oraz małe instrukcje. Wszystko po wysypaniu wygląda dokładnie tak jak na zdjęciu poniżej.

Kolorystyka w dwóch przypadkach – samolotu i helikoptera podobna, tj przewaga czerwieni z dodatkiem odpowiednio białego oraz szarego i czarnego. Orzeł utrzymany w ładnym zestawieniu brązu, piaskowego, czarnego, białego i żółtego. Wśród części znajdziemy sporo ciekawych. Są to przede wszystkim plate, w tym modyfikowane, skośne, bricki, slope, serki w tym podwójne, tile oraz ciekawe kropki – kwiatki w kolorze brązowym. Elementy to mocna strona wszystkich pozycji. Jeśli chodzi o ilość części to jest to odpowiednio 37, 56 i 48 sztuk, tak więc nie tak źle.
Po złożeniu pozostaje nam po kilka sztuk dodatków w postaci zawsze przydatnej drobnicy.

Jak widać wielkość zestawów w zasadzie zbieżna, choć jeśli chodzi o skalę to mamy tu do czynienia z trzema różnymi stopniami. O każdym z zestawów w kilku dodatkowych słowach i zdjęciach.

Bi-Plane.

Pierwszy z zestawów to całkiem przyjemny w odbiorze dwupłat, który z tego co się orientuję jest poprostu pozycją promująca serię, nie odwzorowującą żadnego z większych zestawów.

W samolocie sprytnie odwzorowano wsporniki pomiędzy płatami stosując dwie antenki. Zadbano o takie szczegóły jak inny kolor lotek, silnik, koła, kabinę, czy silni. To co mi się nie podoba to zbyt kanciaste przejście między tylną częścią kabiny a ogonem. Brakuje to jakiegoś zaokrąglenia, lub spłaszczenia. Ogon także trochę za gruby. Dodatkowo zbyt kanciasto z boku wygląda przód kabiny przed oszkleniem. Widać to na zdjęciach poniżej. Poza tym samolot całkiem całkiem jak na taką skalę.

Moim zdaniem 7797 to z lekka odmienna pozycja jeśli chodzi o małe creatory, gdyż dwupłaty raczej nie występowały w normalnych zestawach serii. Dobrze odwzorowano całokształt maszyny, choć nie ustrzeżono się błędów wymienionych powyżej. Mocna strona to pewna unikatowość i szczegóły, których nie brak w maszynie. Moja ocena zestawu to 6/10 punktów.

Little Helicopter.

Drugim z zestawów jest mały odpowiednik, promocyjny bym rzekł, w stosunku do zestawu 31003, który był popularną pozycją w 2013 roku.

Helikopter już na pierwszy rzut oka przypomina większą wersję, zarówno jeśli chodzi o ogólny zarys kształtu, główne elementy, jak i kolorystykę. Maszyna posiada dwa obrotowe rotory umieszczone jeden nad drugim, szersze boki, imitację silników, kabinę i okna, co podnosi szczegółowość helikoptera. Jednak mimo tych plusów i ciekawych elementów maszyna wydaje mi się z lekka kanciata i przekombinowana. Mam wrażenie że odzwierciedla nie oryginał w postaci 31003, a jakiś ciężki i większy helikopter.

Jak już pisałem cieszą mnie w zestawie elementy. Jest sporo przydatnych części, choć to głównie drobnica. Zestaw z pewnością spełniał też swą funkcję promowania większego brata. Za główny minus uznaję jednak jego lekkie zachwianie proporcji szerokości do długości. Moja ocena zestawu to 7/10 punktów.

Little Eagle.

Ostatni z zestawów w tym wpisie to także promocyjne maleństwo większej pozycji. W tym przypadku jest to sporych rozmiarów 31004, także z 2013 roku.

Zestaw dobrze odwzorowuje orła zarówno w kolorystyce oryginału, jak i w możliwościach ruchowych, czyli tzw. bawialności. Możemy przemieszczać zarówno skrzydła w czterech punktach i w zakresie kątów 180 i 90 stopni, głowę, ogon, czy łapy. Naprawdę sporo jak na tak małą konstrukcję. Orzeł może więc zarówno stać na łapach, straszyć skrzydłami, czy też lecieć. Dokładając do tego ciekawe elementy mamy naprawdę udanego polybaga.

Dodatkowo podoba mi się dziób zwierzaka oraz ogon, jak i łapy. Nie mam się do czego przyczepić w tym zestawie, a co za tym idzie moja ocena to 10/10 punktów. To naprawdę udana i funkcjonalna pozycja w ramach woreczkowych klocków.

Jako minus wszystkich zestawów muszę jeszcze wymienić ich słabą dostępność na rodzimym rynku w momencie pozostawania w sprzedaży, co przekłada się także na fakt, iż stosunkowo ciężko je obecnie kupić w Polsce. Więcej zdjęć, w tym szczegółowe fotki elementów do zobaczenia tutaj.

Opublikowano Lego, Polybag | Otagowano , , , , , , , , , , | 1 komentarz

Polybagi – edycja 2016. Racers

W odmętach zasobów Lego, w ramach woreczkowych klocków wygrzebałem dziś dla Was kilka zestawów serii, która zgromadziła przez piętnaście lat blisko 250 pozycji. Serii dedykowanej dla męskiej części klockowych fanów, tj. dotyczącej wszelkiej maści wyścigówek. Racers, bo o niej mowa, to seria, która gościła na rynku w latach 1998 – 2013. Przedstawiam Wam pięć wygrzebanych gdzieś zestawów. Raczej mniej, niż bardziej znanych, nie mnie jednak to polybagi, więc trafiają na LS. Zestawy z lat 2009 – 2010.

7801 Rally Racer,
7802 Le Mans Racer,
30030 Rally Raider,
30030 Truck,
30035 Off Road Racer 2,

Seria bogata zarówno w znane pozycje niektórych wyścigówek, jak i mniej znane maleństwa. Z prezentowanych tutaj wnioskuję, że to raczej mniej znanej pozycje, przynajmniej na rodzimym rynku. W zasadzie tylko biało – niebieska ciężarówka i pomarańczowa terenówka to te, które kojarzę z wcześniejszych lat Lego. Każde z opakowań przedstawia model zestawu naniesiony na jakiś tor, tudzież drogę. Dodatkowo oczywiście nazwa serii. Racers.

Po otwarciu opakowań otrzymujemy garść części plus niewielkie instrukcje. Co do ilości elementów w foliowych woreczkach, to przeważnie skromnie i średnio jak na polybagi. Otrzymujemy więc odpowiednio 42, 29, 36, 45 i 33 części. Najwięcej w przypadku ciężarówki i biało – czerwonego krążownika. Najmniej w pojeździe z wyścigu Le Mans.

Części to mieszanka wielu kolorów. Wśród części znajdziemy tu głównie plate, plate modyfikowane, trochę bricków, brackety, slope, błotniki w kilku kolorach i odmianach oraz sporo kół z felgami dwóch typów. Nie zabrakło także elementów przezroczystych oraz typowych dla pojazdów jak silnik. Niestety nie zabrakło tu także naklejek. Całe szczęście dotyczy to tylko dwóch (najstarszych) pozycji.
Gdy złożymy całość zostaje po kilka sztuk zapasowych części, choć to bardzo skromny stan. Szczególnie patrząc na bardziej współczesne zestawy to można powiedzieć, że jest wręcz biednie. Przeważnie kropki. Spory minus jak na zestawy umieszczane w woreczkowych opakowaniach.

Nie będę tu w szczegółach rozpisywał się o każdym z zestawów jak to mam w zwyczaju, a poprostu w kilku dodatkowych zdjęciach przedstawię Wam bliżej te raczej nieznane pozycje. Cóż. Autka to nic innego jak miniaturki, małe pojazdy do szybkiej i nieskomplikowanej zabawy. Zestawy przedstawiają coś na wzór muscle cara (lub jak kto woli krążownika szos), bolida z 24-godzinnych wyścigów, dwie terenówki oraz wyścigową ciężarówkę. Choć trzeba przyznać, że spokojnie można nią przewozić mniejsze pojazdy. Samochody o względnie dobrej i zwartej budowie. Najlepiej moim zdaniem prezentuje się czerwono – biało – czarny muscle car. Dalej za nim pomarańczowo – szara terenówka, ciężarówka, czarny bolid, a najsłabiej czerwono – biały terenowy buggy. A to z powodu rzucającej się w oczy i niedopracowanej tylnej osi nie współgrającej z błotnikiem. Poniżej po kilka zdjęć każdego z zestawów. Sami oceńcie czy są to polybagi, którymi warto się zainteresować, czy typowe zapchaj dziury.

Czerwono – biało – czarny muscle car.

Bolid Le Mans.

Czerwono – biały buggy.

Ciężarówka.

Terenówka.

Więcej zdjęć znajdziecie tutaj. Przyznam, że jak lubię polybagi, to mam mieszane uczucia co do tych pozycji. Znam serię oraz mini wersje pojazdów których w niej bez liku. Te pozycje jednak nie wzbudzają jakiegoś większego zachwytu, jak chociażby pojazdy Ferrari, opisywane przeze mnie tutaj (pierwsze wydanie) i tutaj (drugie wydanie). Różnica zdecydowana. Lecz ponieważ to polybagi i wchodzą w skład moich zbiorów woreczkowych maleństw, dostają wpis.
Ponieważ zakończyłem właśnie urlop, możecie liczyć na wzrost ilości wpisów na LS. ;)

Opublikowano Lego, Polybag | Otagowano , , , , , , , | 1 komentarz