Lego Star Wars classic 1999 – 2005 cz.II

Jak zapowiedziałem, tak przedstawiam drugą odsłonę klasycznych zestawów z serii Star Wars. W tym wpisie zaprezentuję dziesięć zestawów z roku 1999. Kolejność wg. numeracji w danym roku.

7101 Lightsaber Duel

Pierwsza pozycja to klasyk sam w sobie. Odnosi się do pierwszej części sagi, tj.” Mroczne Widmo”. Zestaw w konwencji bardzo popularnej w początkowym okresie serii, choć trzeba przyznać, że do dnia dzisiejszego występują podobne zestawienia nawiązujące do pojedynków. Przykładem są tutaj 75310 Duel on Mandalore, czy 75269 Duel on Mustafar lub 75236 Duel on Starkiller Base. Prezentowany tutaj przedstawia pierwsze starcie Jedi Qui-Gon Jina z Darthem Maulem w pustynnej scenerii.

W zestawie otrzymujemy dwóch głównych bohaterów oraz dwa dodatki. Pierwszym jest mały speeder, którym Maul przemierzał pustynię Tatooine. Mała prosta, ale skuteczna konstrukcja. W swojej prostocie oddaje co powinno w stosunku do filmowego oryginału. Drugim dodatkiem jest jedno z licznych urządzeń związanych chociażby ze zbieraniem wilgoci. I ponownie jest to prosta, ale ciekawa konstrukcja. Jej nieskomplikowanie oraz powszechna dostępność elementów pozwala na tworzenie licznych urządzeń wzbogacających własne konstrukcje.
Wracając jednak do figurek to są bardzo dobre jak na 1999 rok. Zarówno Qui-Gon, jak i Maul wyglądają zacnie. Obja posiadają peleryny, torsy z nadrukiem lekkich ubiorów oraz miecze świetlne. Do tego nakrycie głowy Maula to czarny kaptur, a Qui-Gon posiada charakterystyczne włosy jakie nosił w filmie.
Zestaw moim zdaniem bardzo dobry. Prosty i konkretny. I to mimo tylko 52 elementów. W zasadzie nic mu nie brakuje, a autor oddał nim co zapewne chciał przekazać. Małą i znamienną scenę pierwszego spotkania Jedi z ciemną stroną. Jak na zestaw otwarcia jest nieźle. Moja ocena tej klasyki to 8/10 punktów.

7110 Land Speeder

Drugą konstrukcją wg. numeracji w 1999 roku był pierwszy speeder doskonale znany z pierwszej części oryginalnej sagi „Nowa Nadzieja”. Zestaw, który doczekał się kolejnych pięciu wersji (wliczając te z większych zestawów). Był to pierwszy tak rozpoznawalny pojazd lewitujący z całej sagi Gwiezdnych Wojen. W kolejnych częściach mogliśmy zaobserwować także inne klony tegoż klasyka, które miały także swoje odpowiedniki z klocków, ale to właśnie X-34, bo taki miał symbol, chyba na zawsze zostanie tym najbardziej rozpoznawalnym.

Pierwszy model jak widać był..prosty..Ale może właśnie w tym urok. Pewna prostota i umowność może i wynikała z braku dostępności dzisiejszych elementów, lecz nie oszukujmy się. Wersja filmowa X-34 nie posiadała zbyt wielu szczegółów tak na pierwszy rzut oka. A przynajmniej były one trudno zauważalne na podstawie samego filmu. I taki też jest model. Prosty, ale oddaje to co powinien. I trzeba pamiętać, że to tylko 34 elementy. Linia modelu zgodna z oryginałem, podobnie jak kolorystyka. W zestawie otrzymujemy 2 figurki w postaci młodego Luka i Obi-Wana. Figurki ze stosunkowo prostymi nadrukami, ale na poziomie. Podobnie wyrazy twarzy. Mimo to, wszystko ze sobą tutaj współgra. Może i nie ma szaleństwa i udziwnień, a najciekawszym elementem jest sam miecz świetlny, to zestaw jak najbardziej wpisuje się pierwszą falę Gwiezdnych Wojen od Lego. Moja ocena to uczciwe 6/10 punktów.

7111 Droid Fighter

Trzeci zestaw z pierwszego okresu Gwiezdnych Wojen od Lego, to niezbyt często widywany w filmowych częściach produkt należący do Federacji Handlu, czyli droid – myśliwiec klasy Vulture. To zabójcze ustrojstwo znamy głównie z trzech części prequla, a przynależał on do wspomnianej Federacji i już w pierwszej części dał się poznać jako przeciwnik Naboo Fighterów N-1. Zestaw przedstawia nam jedną sztukę droida bez żadnych dodatkowych elementów.

Model utrzymano w kolorystyce znanej z pierwszej odsłony sagi, czyli w odcieniach brązu. Zastosowano w nim także aż 6 elementów z nadrukiem, co jest sporą ilością, jak na łącznie 62 części. Zdecydowanie wzbogaca to konstrukcję. Zestaw oferował nam kilka bawialnych elementów. Otóż droida można było zarówno przysposobić do pozycji postojowej, czyli pionowej, jak i do pozycji bojowej, w tym z rozsuniętymi bocznymi statecznikami, po których rozłożeniu widzimy ciekawe ww. elementy z nadrukiem. Zakup kilku takich droidów pozwalał niskim kosztem na budowę małej armii Federacji Handlu. 7111 mimo, iż to ponownie prosta konstrukcja, to daje satysfakcję z dobrego projektu, niezłego wykonania oraz bawialności. Przyznam, iż u mnie stoi on na półce. Moim zdaniem właściwą oceną będzie 7/10 punktów.

7121 Naboo Swamp

Kolejna pozycja przenosi nas ponownie do pierwszej części sagi, tj. „Mroczne Widmo” i oferuje odzwierciedlenie jednej z pierwszych scen na bagnach, tj. pościg dwóch droidów B-1 na speederach STAP za Jedi, którzy wpadają na rdzennego mieszkańca Naboo, w zasadzie jego podwodnej części, czyli największą niemotę Gwiezdnych Wojen – Jar-Jar Binksa. W zestawie dostajemy więc 4 figurki w postaci 2 droidów B-1, Qui-Gon Jinna oraz Gunganina. Ponadto konstrukcję kawałka bagien i dwa speedery. Łącznie 82 elementy.

Głównym elementem zestawu jest kawałek bagiennego gruntu. Trochę wody, która imituje niebieska płytka oraz kawałki cięższej roślinności, coś w stylu drzew/krzewów, z kłączami. Pomiędzy nimi jest przestrzeń przez którą B-1 gonią naszych pozytywnych bohaterów. Same STAPy to bardzo proste konstrukcje, które dodatkowo osadzono na przezroczystych elementach imitujących lot tych speederów. Ich piloci, czyli B-1 nie posiadają żadnego dodatkowego uzbrojenia poza tym, które posiadają ich speedery. Przeciwnikami są Jedi z mieczem świetlnym i Jar-Jar. Qui-Gon Jinna widzieliśmy już dokładnie w takim samym wydaniu w pierwszym zestawie, czyli 7101. Jar-Jar i droidy pojawiają się po raz pierwszy. Droidy w tej formie, z co najwyżej inaczej ułożonymi rękoma, tudzież nadrukami, lub innym kolorze, znamy do dziś. Ten Jar-Jar był pierwszym odlewem tej figurki i niestety nie posiadał zadrukowanej głowy. Kształt jednak jak najbardziej prawidłowy. Ubiór także zbliżony do oryginału. Zestaw miał kilka cech bawialności. Sam fakt 4 figurek to już coś. Do tego, z dwóch przeciwnych stron barykady. Można było tworzyć pojedynki. Czy zestaw mógłby być lepszy? Tak. Dodałbym więcej szczegółów do tego kawałka terenu. Pozycja fajna, ale nie porywa aż tak. 6/10 to sprawiedliwa ocena.

7128 Speeder Bikers

Piąty zestaw w tym rozdaniu to piękny klasyk, w którym po raz pierwszy otrzymujemy klasyczne ścigacze dobrze znane z trzeciej części oryginalnej trylogii, czyli „Powrót Jedi”, gdzie Luke z Leią mieli małą gonitwę na klasycznych speederach ze Scout Trooperami na lesistym księżycu Endor. W zestawie zawierającym 93 elementy otrzymujemy 2 zwiadowców na speederach oraz Luka i kawałek zielonego terenu.

Zestaw zdecydowanie przyciąga wzrok. Może wynika to z faktu, iż jest to doskonale znana scena z filmu, która trwa kilka chwil i jest bardzo dynamiczną. Na pierwszy rzut Luke. Jest to jego wersja już po stracie dłoni, w ciemnym stroju z torsem imitującym płachetkę w moro. Jak na tamte lata wygląda to całkiem nieźle. Do tego oczywiście miecz świetlny i jasne włosy. Obok Luka kawałek zielonego terenu i roślinności brązowo – zielonej. Ot pień drzewa. No i one. Dwa pierwsze, ale bardzo ładne speedery. Wprawdzie są może ciut przydługie, ale poza tym zachowują swoją linię. Każdy wie co to jest patrząc na te modele. Zawierają sporą ilość szczegółów co zdecydowanie podnosi ich odbiór in plus. No a jak speedery to i dwóch pilotów. Dwaj zwiadowcy Imperium. I mimo, iż to pierwsze ich modele to i tak wyglądają świetnie. Torsy oddają podstawowe wyposażenie, które noszą. Kaski także odpowiadają oryginałom w ogólnym zarysie. Do tego główki z szybką i charakterystyczną linią imitująca odbicie. Bardzo ładnie! Moim zdaniem to prawie kompletny zestaw. Jest bawialny, pozwala na odgrywanie scenek z filmu no i jeden zestaw daje aż dwa speedery. Osobiście oceniam go wysoko. 9/10 punktów moim zdaniem jest jak najbardziej na miejscu!

7130 Snowspeeder

No właśnie..patrząc na to, iż Lego celuje kilkoma zestawami ostatnich miesięcy w bitwę o Hoth, to czy nie uważacie, że gdzieś tam wśród zapowiedzi nie czai się nowy Snowspeeder w ramach jakiegoś większego zestawu? Pytanie nie wzięło się znikąd, gdyż kolejną pozycją jest pierwszy snowspeeder od Lego. Sam pojazd jest doskonale znany i miał swoje dłuższe pięć minut we wspomnianej części sagi. Zestaw składa się z 215 elementów i zawiera 3 figurki. Poniżej kilka zdjęć tej piękności. Tak piękności, gdyż moim zdaniem to konstrukcja, która niewiele odbiega kształtem od współczesnych odpowiedników, ale ma małą przewagę nad nimi. Moim zdaniem jest bliższa linią do oryginału.

W zestawie otrzymujemy snowspeedera z dwoma figurkami oraz ciężki blaster z obsługą znany z filmu. Zacznę jednak od figurek. Pierwsza z nich, to żołnierz rebelii w zimowym stroju. Przyznam, iż wygląda całkiem nieźle jak na pierwszą próbę odwzorowania strojów z Hoth. Dwie pozostałe to oczywiście Luke oraz jego strzelec Dak Ralter. Obie figurki w klasycznych pomarańczowych strojach pilotów. Na wyposażeniu dodatkowo Luke posiada miecz świetlny.
Głównym elementem 7130 jest jednak sam snowspeeder. Utrzymano go w szaro – szarej kolorystyce z pomarańczowymi wstawkami, jak w oryginale. Czy speeder nie powinien być bardziej biały? No raczej chyba powinien, choć jak patrzę na ten model to mam wrażenie, że szary bardziej do niego pasuje. Pojazd ma miejsce na dwa figi oraz dwie podnoszone kabiny by je tam umieścić. Miejsca spokojnie wystarcza w kabinach. Jedynym zauważalnym mankamentem są panele z nadrukiem wystające lekko poza obrys przedniej owiewki. Ale to mały minus. Skos skrzydeł uzyskano poprzez cztery zawiasy. Konstrukcja jak najbardziej stabilna. W niektórych nowszych modelach snowspeedera potrafią się one wręcz ruszać. Model posiada 6 elementów z nadrukiem, w tym 2 na skrzydłach pod zakrytymi na zdjęciu klapami. Świetnie wygląda monitor celownika, na którym widać jako cel AT-AT! To co mogłoby zostać zmienione to jedynie długość działek. Patrząc na oryginał powinny wystawać poza obrys skrzydła w większym zakresie, co spokojnie można było zrobić.
Jaki więc jest pierwszy snowspeeder? Po pierwsze klimatyczny. Posiada spójną i bardzo ładną sylwetkę, bliższą oryginalnemu modelowi, co szczególnie widać na przodzie maszyny. Do tego kolorystykę, która także pasuje, mimo, iż to nie odcienie bieli. Szczegóły w postaci pomarańczowych wstawek, czy liczne nadruki oraz dobre figurki dodatkowo wzbogacają model. Moim zdaniem to bardzo dobry snowspeeder. Wystawiam mu 8/10 punktów.

7131 Anakin’s Podracer

Siódmym zestawem w tym zestawieniu jest pierwsza wersja ścigacza Anakina, którą mogliśmy podziwiać w pierwszej części sagi, tj. „Mroczne Widmo”. Zestaw zawierający 136 elementów i 2 (3) minifigurki prezentuje konstrukcję główną w postaci ścigacza oraz stojak z proporcami. Czy to nie za mało jak na zestaw oddający bardzo dynamiczne sceny wyścigu?

Jak już wspomniałem zestaw to w zasadzie ścigacz oraz dodatkowa figurka, no dwie licząc składanego droida. Do tego mały dodatek, na który jak się patrzy to przychodzi na myśl, czy projektantowi zestawu skończyły się pomysły i dorzucił coś od niechcenia? Nie wiem, ale zdecydowanie chyba wolałby sam ścigacz oraz Padme z droidem. No właśnie. Figurki. W 7131 znajdziemy ich trzy. Pierwszą jest Anakin, jako pilot ścigacza. Drugą wspomniana Padme, a trzecią prosty mały droid techniczny złożony z kilku elementów. Figi proste, bez porywów, choć fryzura Amidali całkiem niezła.
Ścigacz. Cóż. Na etapie jego projektowania były części jakie były. Ktoś uznał, że elementy w kolorze tan, który sztucznie łączy moduły silników z kabiną będzie ok. Wyszło..powiedzmy tak sobie. Kabina ścigacza jak najbardziej na plus. Kilka elementów z nadrukiem, w tym fajnie zastosowane drzwi jako skosy. Silniki także niczego sobie, z ruchomymi lotkami oraz niezłym połączeniem w kolorze trans orange imitującym strumienie energii. Tylko ta podstawka. W późniejszych modelach podracerów, jak 75258 i 7962 zastosowano elementy przezroczyste, które wyglądają zdecydowanie lepiej. Z drugiej strony chyba nie mam się co aż tak czepiać. Koniec końców to pierwsze zestawy Lego Star Wars. Jako ciekawostkę należy dodać, iż ten model podracera znalazł się w jeszcze jednym zestawie, tj. 7171 Mos Espa Podracer gdzie występuje razem z dwoma innymi ścigaczami. Podsumowując i biorąc pod uwagę te małe mankamenty myślę, że 5/10 to sprawiedliwa ocena.

7140 X-wing Fighter

Jest i on. Pierwszy X-Wing od Lego. Chyba najsłynniejszy myśliwiec Gwiezdnych Wojen, który w zestawach Lego w skali play scale (nie licząc USC i microfighters) doczekał się aż 13 wersji. Zestaw ten przedstawia oczywiście myśliwiec oraz mały pojazd obsługi, które w różnych wersjach często pojawiają się jako dodatki do większych modeli. Składa się łącznie z 266 elementów, a w skład zestawu wchodzą łącznie 4 figurki.

Zacznę od dodatków, czyli figurek i pojazdu. W zestawie otrzymujemy oczywiście Luka z jego mieczem świetlnym i niezmordowanego R2-D2. Do tego innego pilota pod osobą Biggsa Darklightera, a także mechanika. R2-D2 w pierwszej wersji, którą szerzej opiszę przy innym zestawie. Piloci w kombinezonach znanych ze snowspeedera i w różnych, dedykowanych kaskach, co jest oczywiście na plus. Świetnie wygląda natomiast mechanik. Zestawienie kolorystyki, delikatnych nadruków oraz sumiastych wąsów rodem z lat 70-tych daje radę!
Model posiada dwa tryby. Pozycja postojowa, gdzie wykorzystujemy podwozie oraz pozycję w locie, gdzie to podwozie jest odczepiane. Składa się z dwóch części. Tylnej, większej i małego golenia pod nosem maszyny. Wydaje mi się, że można było lepiej zaprojektować oba elementy. W okresie projektowania zestawu istniały elementy to umożliwiające. W obu pozycjach X-Wing może mieć złożone lub rozłożone skrzydła.
W zestawie zastosowano sporą ilość elementów z nadrukiem, tj. 8 sztuk, włącznie z dedykowanym dla modelu dziobem. Kolorystykę głównej konstrukcji utrzymano w dwóch odcieniach szarego z dodatkami piaskowego, czerwieni i trans neon orange jako okrągłe bricki stanowiące dysze wylotowe silników. Same silniki to duże gondole znane z wielu zestawów. Konstrukcja umożliwia także chowanie jakiejś drobnicy, jak miecz Luka, gdyż posiada dwa schowki. Zdjęcia poniżej ukazują różne konfiguracje podwozia i skrzydeł.

Ale żeby nie było aż tak różowo, to sam model wydaje się ciut zbyt krótki, taki zbity w sobie. W szczególności tylna część jest zbyt krótka, a gondole silników są zbyt blisko kabiny. Do tego sporo studów, choć to nie te czasy, że dużą ich ilość ukrywano pod tilami różnego typu. Mimo jednak tych mankamentów nie można mu odmówić uroku. Ma coś w sobie. I przyznam, że jak spoglądam na trzy pozostałe X-Wingi, które posiadam, to ten z 7140 mimo upływu lat dotrzymuje im kroku. No i wyobraźcie sobie fanów Gwiezdnych Wojen, gdy w ich ręce wpadał pierwszy X-Wing od Lego. No to musiało być coś! I właśnie za ten klimat, za tę pewną niepowtarzalność, moim zdaniem to zestaw prawie idealny jak na rok 1999. Ocena to 9/10 punktów.

7141 Naboo Fighter

Przedostatnim zestawem w tej części jest także doskonale znany myśliwiec N-1 z planety Naboo, zwanym potocznie Naboo Fighter. Myśliwiec znamy z pierwszych dwóch części sagi, a obecnie, modyfikowaną jego wersję mogliśmy zobaczyć w serialu „The Book of Boba Fett”, na podstawie którego za niedługi czas Lego wypuści na rynek zestaw 75325. Pierwszy z N-1 to zestaw złożony ze 179 elementów i posiadający 4 figurki.

W zestawie otrzymujemy model główny w postaci żółto – szarego myśliwca N-1 oraz mały pojazd z wnętrza bazy droidów. Jeżeli chodzi o figurki to jest to ponownie młody Anakin, w zasadzie w takiej samej konfiguracji, jak w opisywanym Podracer z 7131. Oczywiście nieśmiertelny R2-D2, a także dwa droidy B-1 z wielkimi i siermiężnymi blasterami. Wówczas Lego nie posiadało ich dzisiejszej wersji, choć myślę, że i tak z lekka przegiął ktoś projektując aż takie blastery. B-1 oczywiście w kolorze tan, podobnie jak tors i nogi Anakina.
Pojazd z lądowiska, który otrzymujemy jako dodatek, to jakiś rodzaj sprzętu do utrzymania w ruchu maszyn latających. Mimo prostoty posiada dodatkową funkcję umożliwiającą podniesienie części głównej, co widać na zdjęciu powyżej.

Gdy mija pierwszy zachwyt modelem, można zauważyć ponownie bolączkę pewnej dysproporcji poszczególnych części modelu. Wydaje się, że posiada za krótki przód i jest zbyt wąski. Sporo także studów na skrzydłach, ale tu przyznam, iż nowsze modele N-1 wcale nie są lepsze w tym zakresie. Dużym plusem są ponownie elementy z nadrukiem, w tym dedykowane właśnie dla tego zestawu. Myśliwiec wyposażono także w działka i pocisk umieszczony pod kadłubem. Z dodatkowych mankamentów, które rzucają się w oczy to montaż ogona oraz silników, które znajdują się na pinach blisko siebie, lub na krótkim axlu, co powoduje wyginanie się ich w pozycji stojącej. Czysta grawitacja.
7141 w swoim okresie zapewne był popularnym zestawem. Jest doskonale znany, a w zestawieniu z droidem Vulture z 7111 można było tworzyć świetne pojedynki. Zestaw mimo mankamentów i pewnych niedopracowań może się podobać. I właśnie ta rozpoznawalność podnosi ocenę na 6/10 punktów.

7161 Gungan Sub

Ostatnią konstrukcją w tym zestawieniu jest pierwszy model podwodnej łodzi Gungan, z pierwszej części sagi, tj. „Mroczne Widmo”. Pojazd, którym nasi bohaterowie przedostali się podwodnymi obszarami planety do miasta posiada swą nowszą i chyba bliższą oryginałowi wersję, z piękną figurką Amidali, tj. 9499 z 2012 roku. Lecz wracając do pierwowzoru, czyli zestawu, który opisuję to składa się on z 379 elementów i zawiera 3 minifigurki.

Zestaw daje możliwość zbudowania podstawowej konstrukcji, czyli łodzi podwodnej Gungan oraz małego skrawka podwodnego świata, gdzie poza kawałkiem podłoża, skał w dwóch odcieniach dostajemy żyjątka w postaci czarnej płaszczki oraz pomarańczowej rozgwiazdy i małży. Ot taki dodatek wzbogacający konstrukcję główną i przypominający, iż mamy do czynienia ze światem podwodnym, mimo, iż to Gwiezdne Wojny.
Jak wspomniałem na wstępie są tu 3 figurki. Po raz kolejny jest Qui-Gon Jin, młody Obi Wan oraz także ponownie Jar-Jar. Figi w wersjach, które występowały już w ww. zestawach, poza Obi Wanem, który pojawia się po raz pierwszy i w tej konfiguracji występuje tylko w tym zestawie.
Samą łódź podwodną zaprojektowano w kolorystyce szaro – niebieskiej, co jest zgodne z oryginałem. Konstrukcja modelu oparta jest o swego rodzaju trójkąt i nie dotyczy to tylko zestawu, ale całego pojazdu. W zestawie, w przeciwieństwie do oryginału przyjęto, iż będą trzy odrębne kabiny, dla każdego z bohaterów. I przyznam, że to element, który mnie odstręczał długi czas od tej pozycji. Pojazd mimo, iż posiada sporo studów, to w wielu miejscach nadano mu właściwe skosy i zaoblenia. Wszystko wzbogacają liczne dodatki, jak elementy w kolorze trans, pięknie wykończona część techniczna, śruba zewnętrzna napędu, która zdecydowanie wydłuża model oraz aż 14 części z nadrukiem wliczając owiewki.

W części środkowej znajdują się dwa otwierane panele w których kryją się dodatkowe elementy w postaci silników, a klapy w przedniej części (widoczne dzięki zębatkom zawiasów) kryją dodatkowe wirniki, które jak widać można podłączyć do któregoś z modułów. Dokładnie. Model jest modułowy i pozwala na rozdzielenie konstrukcji głównej, wykorzystanie ww. elementów, czy odczepianego napędu głównego, jako zasilania do poszczególnych modułów. Bardzo fajna funkcja bawialna, mimo, iż nie ma nic wspólnego z oryginałem. Przyznam, iż linia całego modelu i gabaryt, co widać na zdjęciu zbiorczym opisywanych zestawów w pierwszym wpisie, budzą respekt. Zestaw 7161 to naprawdę spora konstrukcja!
Jak więc oceniam pierwszą łódź podwodną z gwiezdnej sagi? Mimo trój podziału kabin oraz licznych studów uważam Gungan Sub, za bardzo fajny i mega bawialny zestaw. Owszem, nie można go zastosować do zabawy z innymi pozycjami Lego Star Wars, ale to nie przeszkadza dobrze się bawić. Projektant bardzo dobrze się spisał mimo wszystko. Moim zdaniem, ten rozpoznawalny i charakterystyczny zestaw zasługuje na 8/10 punktów.

Cóż. Pierwsza część charakterystyki klasycznych zestawów Lego Star Wars, które posiadam za nami. Mam nadzieję, że przybliżyłem z lekka ten piękny okres serii. Piękny, gdyż zaczął jedną z lepszych serii Lego. W następnej części lata 2000 – 2002. Zapraszam!

Opublikowano Lego | Dodaj komentarz

Lego Star Wars classic 1999 – 2005 cz.I

Ponieważ Gwiezdne Wojny od Lego mają swoje długie pięć minut na mojej stronie i z uwagi na fakt, że wszyscy emocjonują się nowymi zestawami z serii, lub tymi co są jeszcze do kupienia bez problemu, a zapominają, lub nie znają bliżej klasyki gatunku, a także z uwagi na zebranie w swoich zbiorach dokładnie 314 zestawów z tej serii, przedstawia mały cykl klasyki SW w wykonaniu TLG.

Do przedstawienia i scharakteryzowania przyjąłem lata 1999 – 2005 oczywiście bazując nie na wszystkim co wydało Lego, ale na tym naturalnie co posiadam. I tak z tego okresu przedstawiłem Wam już mini building sets, o czym możecie przeczytać tutaj. W tym panelu zaprezentuję łącznie 33 zestawy które znajdują się w mojej kolekcji. Dlaczego takie lata? Początek serii, to oczywiście 1999 rok. Nie ma więc tu żadnych wątpliwości. Druga graniczna data wynika z małej analizy, której poddałem zestawy. W większości przypadków wskaźnikiem była względna prostota konstrukcji i ich schematyczność. Pewien rodzaj surowej kreski zastosowanej przy ich projektowaniu. Do tego w miarę proste figurki oraz poza jednym przypadkiem brak naklejek. Cóż. Zapraszam do lektury, którą z uwagi na obszerność dzielę na cztery odrębne materiały. Poniżej przedstawiam zbiór, który będę opisywał w najbliższych wpisach.

No i jak? Dużo? Mało? Ja widzę to tak. Nie ma tu wszystkich zestawów z tego okresu, czego żałuję. Przekrój totalny, ale przynajmniej stan i kompletność 100%. Do wszystkich zestawów posiadam instrukcje i do 22 pudełka. Dwóch pozycji nie ma na tych zdjęciach, ale z uwagi na pewną specyfikę zobaczycie je w trzecim wpisie. Nim przejdę do omawiania samych zestawów chciałbym przedstawić kilka fajnych motywów z ówczesnych instrukcji. Motywów, których nie ma dziś w takowych, a szkoda. Instrukcje były oczywiście bez wskazywania elementów potrzebnych do budowy kolejnych kroków, czyli jak to w klasyce, gdzie trzeba było się skupiać na tym co się robi, a i używać wyobraźni. Nie tak jak dzisiaj, patrząc na współczesne instrukcje. Ale ja w zasadzie nie o tym chciałem. Instrukcje, nawet współczesne posiadają odniesienia na końcu do innych zestawów z danego okresu. I w tych klasycznych zestawach także tak było. Ale nie tylko, o czym dalej. Poniżej zdjęcie wszystkich instrukcji oraz właśnie odniesień do innych zestawów.

Otóż po zakończeniu budowy, w szczególności w większych zestawach otrzymywaliśmy..komiks o przygodach głównych bohaterów zestawu. Ponadto częstym były konstrukcje alternatywne, które to Lego stosowało jeszcze na przełomie wieków (ale to brzmi) w swoich zestawach. Wśród tych znaleźć można chociażby dwa miecze świetlne! Jako konstrukcje alternatywne były w zestawach 7161 oraz 7140. Znacząco więc wyprzedziły współczesne miecze z 2020 i 2021 roku. Częstym były też scenki, jak to bohaterowie składają swój pojazd. A to co najbardziej rzuca się w oczy to często świetne zdjęcia figurek. Nie żadne komputerowe grafiki. Czyste piękne foto! Tego brak w dzisiejszych zestawach. Wszelkiej maści.

Podsumowując ten wstęp..najbliższe kilka wpisów poświęcę więc tym pozycjom Lego Star Wars, które widać na pierwszym zdjęciu. Przybliżę je w kilku słowach i zdjęciach. Każdą z osobna. Myślę że warto. Tym bardziej, że te zestawy to prekursorzy całej, tak bogatej i pięknej serii. Zapraszam więc do śledzenia i miłej lektury!

Opublikowano Kolekcja, Lego, Star Wars | Otagowano , , , , , , , | 3 Komentarze

Lego Star Wars AT-ST w pięciu odsłonach

Wielu z fanów Lego, w szczególności Gwiezdnych Wojen w wykonaniu TLG zastanawia się nad tym, czy warto nabyć obecnego AT-ST z bitwy o Hoth, czyli zestaw 75322. Sam, choć go posiadam i ostatnio opisałem pokrótce w zestawieniu z dwoma innymi pozycjami z Hoth mam wątpliwości. Czy to jest najlepszy model AT-ST w skali play scale od Lego? Dlatego też wrzucam przysłowiowy kamyczek do ogródka i przedstawiam pięć zestawów zawierających AT-ST jako główne konstrukcje.

7127 Imperial AT-ST z 2001 roku,
7657 AT-ST z 2007 roku,
75153 AT-ST Walker z 2016 roku,
75254 AT-ST Raider z 2019 roku,
75322 Hoth AT-ST z 2022 roku.

W zestawieniu brak jeszcze dwóch AT-ST. Pierwszy to maszyna będąca częścią zestawu 8038 Battle of Endor, a drugi do AT-ST bez kabiny, czyli 75201 First Order AT-ST. Żadnego z ww. zestawów niestety nie posiadam, co także wpływa na brak ich w zestawieniu. ;) Ale poważnie, jak napisałem na wstępie to AT-ST ma grać pierwsze skrzypce i tak jest w przypadku zaprezentowanych w tym opisie. Wszystkie tu zaprezentowane posiadam w stanie jak na zdjęciach, plus pudełka i instrukcje. Słynne domy na kurzych nóżkach, kurczaki, czy maszyny kroczące (jak kto woli) przedstawię w ogólnym zarysie.

PORÓWNANIE AT-ST

Patrząc na zdjęcie nasuwa się jedna myśl. Ewolucja zestawów Lego. Od prostoty, gdzie schematycznie potraktowano AT-ST, przez całkiem niezły model, w niektórych aspektach bliski oryginału, po szczegółowe modele, które od 2016 roku oferuje TLG. Pierwsze ujęcie już na dzień dobry pokazuje rozrost maszyny i jej urealnienie. Także widoczną zmianę barw, od istnej mieszanki w najstarszym, do typowo szarych konstrukcji, z wyłączeniem oczywiście tej „wymalowanej” z Mando. Pierwsze dwie z lewej posiadają wąskie kabiny, dwie środkowe w zasadzie takiej samej wielkości. Ostatni model posiada ją węższą i niższą. Nie jest to moim zdaniem plus maszyny. Patrząc na oryginały z filmu jest ona ciut za niska. Tu bardzo dobrze wypada 7657. Gdyby tylko nie była taka wąska. Sumując te elementy, to chyba zestaw z Mando posiada kabinę kształtem najbliższą oryginału. No i jeśli mowa o kabinach to kolejne dwa istotne elementy poniżej.

Na pierwszym z dwóch ostatnich zdjęć widać moim zdaniem największe nieporozumienie w 75322. Wszystkie, nawet najstarszy ATek posiada wizjery. Trzy konstrukcje mają ruchome klapy umożliwiające ich zamknięcie. A co posiada ostatni AT-ST. Otóż na stałe przytwierdzoną imitację zamkniętych klap. Serio? Nie dało się nic z tym zrobić? W dobie dziś dostępnych elementów. Jak dla mnie olano ten temat i poza lekkim niedomiarem kabiny to najsłabszy element maszyny kroczącej z Hoth.
Warto także zwrócić uwagę na wnętrza maszyn. Każda z nich posiada możliwość stosunkowo łatwego dostępu do kabiny. Czy to poprzez przechylenie jej części, czy podniesienie klapy, czy także całego dachu i klapy. Poszycia dachowe modeli także zawierają sporo szczegółów, co jest oczywiście na plus. We wszystkich kabinach znajdziemy także mniejsze lub większe detale w postaci paneli sterowania, monitorów lub miejsc na broń i wyposażenie. Najsłabiej wypada tu model z 2007 roku. Minusem bardzo podobnych konstrukcji, czyli 75153 i 75254 są prześwity w kabinie wynikające ze sposobu nałożenia ścian bocznych. Dziury te widać także z tylnej półsfery. I jest to element, który rzuca się w oczy i wpływa na ocenę. Podobnie jak na zabawę zestawem, gdyż kabina ma mniejszą stabilność jako bryła. W ostatnim modelu mimo podobnego stylu montażu wyeliminowano tę kwestię. Niestety w żadnym z modeli nie przewidziano miejsca dla dwóch pilotów, tak jak w pierwowzorze.

Pozostając przy kabinach i ich podstawach to warto zauważyć jak zmieniały się detale uzbrojenia. Nie jestem jednak w stanie wskazać, która wersja była najlepsza. Najnowszy model posiada chyba ciut zbyt długie lufy głównego uzbrojenia. Mnie osobiście najbardziej odpowiada to, które jest w modelu z Mando. Jak widać na zdjęciach każdy model posiadał na kabinie elementy z nadrukiem lub/i z naklejkami. Z pewnością dodatkowo podnosi to szczegółowość maszyny. Idąc dalej należy wskazać, iż tylko najstarsza pozycja nie posiada obrotowej kabiny. Pozostałe modele obrót realizują w zasadzie w oparciu o bardzo podobny schemat, przy czym tylko najnowszy model i ten z Rouge One daje możliwość obrotu w pełnym zakresie 360 stopni. Jeżeli chodzi o podstawy kabin, to najlepsze detale i kształty posiadają dwa ostatnie zestawy. Przyznam, że te detale sporo dają w odbiorze maszyn. W modelach od 2016 roku posiadamy także wyrzutnie strzałek. Sposób ich odpalania, to naciśnięcie zdwojonych elementów widocznych pod kabinami, co widać na zdjęciu powyżej. Na tymże zdjęciu widać także, iż AT-ST z Hoth jest ciut wyższe od dwóch wcześniejszych modeli. Wynika to zapewne z lekko dłuższych nóg, o czym dalej.
Poniżej zdjęcia ze strefy bocznej wszystkich modeli oraz bardziej szczegółowo trzy ostatnie zestawy.

Pierwsze z powyższych zdjęć idealnie ukazuje gradację wielkości AT-ST oraz ogólnie ich strefy boczne. Doskonale widać tutaj także szczegóły na bokach kabin. W tym przypadku przoduje ATek z Mando. Ale wracając do nóg, to każdy z zestawów posiada je ruchome, oczywiście z pewnymi ograniczeniami konstrukcyjnymi. Najstarszy model to układ naprzemiennej zmiany położenia goleni w oparciu o równoległe liftarmy. Prosta konstrukcja dawała pozory ruchu nóg. Kolejny model posiada jakby zbyt krótkie nogi do wysokości całej konstrukcji. Ruchomość w niewielkim zakresie. Ostatnie trzy modele posiadają podobne wychylenie goleni, jednak żaden z nich nie jest zbyt stabilny przy zmianie ich pozycji. To słabe elementy każdej z konstrukcji. Same nogi oraz ich mechanizmy to w zasadzie taki sam typ konstrukcji.
Jeśli chodzi o detale, to najlepiej zabudowane są nogi modeli z 2019 i 2016 roku. Natomiast same stopy, tj. elementy stykające się z podłożem, najwięcej szczegółów posiadają w ostatnim modelu. Moim faworytem w tym zakresie jest model z Mando, który nie dosyć, że posiada zabudowane nogi, wzbogacone o imitację przewodów, to kolorystyka i zastosowane naklejki nadają mu indywidualnego charakteru.

Patrząc na wszystkie wyżej opisane elementy konstrukcyjne i zastosowane rozwiązania w AT-ST nie ma moim zdaniem idealnego modelu. W szczególności ostatnie trzy posiadają największą ilość pozytywów i jak dla mnie są bardzo fajnymi modelami, mimo oczywiście wskazanych mankamentów. W celu osiągnięcia ideału należałoby zrobić mieszankę z trzech ww. konstrukcji. Cóż MOCarze..do dzieła ;)

FIGURKI

I w tej części zestawów w zasadzie nie wieje nudą. Zaczynając od najstarszego to mamy do czynienia tylko z pierwszym Chewbaccą, która to figurka wystąpiła tylko w trzech zestawach z lat 2000-2001. Jest to fig jeszcze w kolorze klasycznego brązu. Dosyć prosty odlew i to jedyna figurka, którą znajdziemy w najstarszym zestawie. Drugi pochodzący z 2007 roku to tylko kierowca AT-ST. Nadruk oddający szary ubiór pilota i do tego typowy kask dla pilotów/kierowców różnych imperialnych maszyn. Niestety nogi bez nadruków. Bez porywów, ale jest ok.
Trzeci zestaw z Rouge One to ponownie kierowca „kurczaka” oraz rebeliant i charakterystyczny Baze Malbus. Figurki wzbogacają zestaw i umożliwiają realizację potyczek, choć nawet mimo zaawansowanego blastera Baze rebelianci zapewne niewiele zdziałają. Przedostatni zestaw, ze słynnego ostatnio serialu, to aż cztery figurki. Jest tu wieczny i tytułowy Mando, Kara Diune oraz dwóch Klatoinnian. Wszystkie figurki bardzo dobre, szczegółowe z licznymi detalami. Choć Din Djarin posiada lepsze, późniejsze wersje. Na tym etapie jednak był właśnie taki. W tym zestawie figi to bardzo mocne uzupełnienie ciekawego AT-ST.
Ostatni zestaw, czyli tegoroczne wydanie to ponownie pilot AT-ST oraz rebeliantka i ponownie Chewbacca w bardzo fajnej zimowej wersji. Bohater rebelii na futrze posiada liczne śnieżne zlepki, co dodaje charakteru pasującego do Hoth. Z premedytacją pominąłem prezentowanie sondy z 75322. Opisałem ją w ostatnim wpisie.
Moim zdaniem najlepsze figi posiadają dwa ostatnie zestawy, czyli tegoroczny i wydanie z 2019 roku.

PODSUMOWANIE

– najważniejsza konkluzja to taka, że nie jestem w stanie wskazać najlepszego zestawu,
– najlepszą kombinacją byłaby mieszanka trzech ostatnich wydanych przez TLG,
– każdy AT-ST posiada minusy oraz plusy,
– stabilność ostatnich trzech maszyn kroczących posiada mankamenty,
– im młodszy model, tym szczegółowość i detale na wyższym poziomie,
– dwa najmłodsze zestawy posiadają najlepsze figurki.

Cóż. Biorąc pod uwagę powyższe nie jestem w stanie wskazać najlepszego AT-ST. Przy czym za najlepsze z zaprezentowanej piątki uważam maszyny z Hoth, The Mandalorian oraz Rouge One. Wady poszczególnych konstrukcji, mieszają się z ich zaletami znosząc na wzajem gdy patrzę na modele ustawione obok siebie. Tak więc ocenę pozostawiam każdemu z osobna.
Tak poza oceną i protokołem oraz odnosząc się do meritum, to uważam, że 75322 Hoth AT-ST jest zestawem, który jak najbardziej warto nabyć. ;)

Mam nadzieję, że przybliżenie konstrukcji pozwoli Wam wybrać, które AT-ST jest Waszym faworytem.

Opublikowano Lego, Star Wars | Otagowano , , , , , , , | Dodaj komentarz

Lego Star Wars 2022 – bitwa o Hoth

Tak dokładnie. Gwiezdne Wojny. :) Wracam z tematem, lecz tym razem we współczesnej odsłonie. Przedstawiam trzy zestawy z bieżącego roku z serii Lego Star Wars, traktujące o bitwie o śnieżną planetę Hoth. Zestawy pojawiły się tak jakby jako uzupełnienie do pięknego UCS AT-AT 75313, który pojawił się w ubiegłym roku. Tym bardziej, że śnieżni szturmowcy z battle packa stanowią wskazane uzupełnieni załogi UCS, ale o tym dalej. Przedstawiam więc trzy zestawy tegoroczne nawiązujące do wspomnianej bitw. Dwa to wydania pudełkowe, jeden zestaw to blister pack.

40577 Defence of Hoth,
75320 Snowtrooper Battle Pack,
75322 Hoth AT-ST.

Jak widać na zdjęciu mamy tutaj przedstawicieli dwóch stron, czyli rebeliantów z zestawu typu blister pack oraz żołnierzy imperium w dwóch zestawach. Klasycznym battle packu oraz AT-ST, choć w tym ostatnim także otrzymujemy dwóch członków rebelii. Sumując figurki dzięki tym trzem zestawom możemy stworzyć pojedynek pięciu na pięciu, choć dzięki maszynie kroczącej imperium ma zdecydowaną przewagę.Można oczywiście próbować zwiększyć siłę ognia rebeliantów wystawiając minifigi z kilku 40577, ale to niestety nie jest takie proste…
No właśnie. Nim przejdę do opisu należy wspomnieć o problemach z dostępnością tych niewielkich zestawów. Nie wiadomo czemu, choć niektórzy twierdzą, że to z powodu braku papieru oraz granulatu pleksi do produkcji klocków i opakowań, Lego wypuszcza po trochu ile może. Dotyczy to tylko jakby tych niedużych zestawów. I gdy spojrzycie na zasoby Lego S@H, czyli sklepu internetowego TLG, to w zasadzie cały czas widnieje brak dostępności 40577, 75320 oraz klonów z 40558. Z tego co wiem, sytuacja ma się poprawić w okolicach marca-kwietnia br. Oby ;). Poniżej kilka zbliżeń.


Przyznam, iż imperialnych nabyłem poza oficjalnym sklepem, gdyż ceny w innych miejscach, czy to na portalach aukcyjnych, czy w sklepach jak al.to , oscylują o kilkanaście – kilkadziesiąt złotych niżej niż w oficjalnym sklepie. Nie dotyczy to jednak dwóch tegorocznych zestawów, czyli 40577 i 40558 wydanych jako blister pack. Ceny tychże w drugim obrocie są..gigantyczne.
Mnie osobiście udało się „wyrwać” trzy sztuki 40577, z S@H, gdy nagle pojawiły się w trybie „dostępny”. Po godzinie już ich nie było..oby sytuacja uległa poprawie, gdyż za tę ceną (katalogową oczywiście), to bardzo dobra baza to tworzenia wszelkiej maści MOCy. Poniżej zdjęcia pudełek z obu stron oraz instrukcji. Ta z 40577 wygląda żywcem jak z małego polybaga.

Wracając jednak do samych zestawów zacznijmy od najbardziej poszkodowanych w tym zestawieniu, czyli rebelii. Blister pack (który mimo innego typu opakowania jest typowym battle packiem) oferuje nam trzech żołnierzy (w tym jedną żołnierkę) oraz kilka sztuk dodatkowego wyposażenia. Jest więc klasyczna broń przypominająca radar, zapewne laser dużej mocy oraz dwa samopowtarzalne blastery typu E-WEB. Figurki prezentują się zacnie w strojach pełnych nadruku typowego od lat dla tych zimowych wersji. Jest to mieszanka białego z tanem. Dodatkowo żołnierzy wyposażono w długolufowe blastery. Wprawne oko zauważy także dodatkowe sześc blasterów, które służą za nogi podstawy ciężkiego blaster. Warto odnotować także, iż dwie z trzech figurek posiadają dwa wyrazy twarzy. Jakby nie patrzeć jest to nowsza i zmodyfikowana wersja klasycznego battle packa 8083. Zestaw w 100 % spełnia swoją rolę uzupełniacza i aż się prosi o stworzenie licznych zimowych okopów złożonych z figurek z 40577.

Kolejnym w tym zbiorze jest klasyczny battle pack złożony z imperialnych żołnierzy. Ponownie, jak w przypadku rebelii jest to nowsza wersja klasyka z roku 2010, tj. zestawu 8084. Tym razem zestaw oferuje trzech snow trooperów oraz zwiadowcę, czyli scout troopera. Figurki posiadają piękne, nowe nadruki, tożsame z tymi w UCS. Dotyczy to zwykłych żołnierzy. Co ciekawe każda figurka, mimo zimowej osłony, posiada inną główkę i inny wyraz twarzy. Na duży plus. Dodatkowo otrzymujemy bardzo ładnego zwiadowcę. Parytety w figach zachowane. Ogólnie figi to świetne zestawienie. Ponadto od ostatniego numeru magazynu Lego SW możemy powiększyć naszą armię snow trooperami, gdyż załącznikiem do gazety jest właśnie ów zimowy żołnierz.
Poza figurkami 75320 dostarcza nam ciężki blaster (podobny do E-WEB) poszerzony o nowy „stud shooter”, małe śnieżne umocnienie, służące za osłonę dla strzelców oraz nową wersję ścigacza. Ile to już było tych wersji..w zasadzie można zrobić oddzielne zestawienie licznych ich wersji. Sam speeder niewiele różni się od tego, który znajdziemy wewnątrz UCS AT-AT. Różnicę stanowi tylko sposób zamocowania skosów w tylnej jego części. Dodatkowo figurki otrzymują także osobiste uzbrojenie w postaci różnej wielkości blasterów.
Wracając do zestawu to 75320 to bardzo dobra pozycja. Klasyczny battle pack w bardzo dobrym wykonaniu. Nie ma się tu do czego przyczepić, a cena, szczególnie poza L@H także pozwala spokojnie nabyć kilka sztuk do stworzenia większej scenerii. Podobnie jak w przypadku zestawu rebeliantów, to bardzo dobra pozycja!

Ostatnim w tym zestawieniu jest 75322, czyli nowa odsłona maszyny kroczącej AT-ST. Dla tych, którzy się zastanawiają, co ten potwór ma wspólnego z Hoth, informuję, iż były to maszyny widoczne w części Gwiezdnych Wojen „Imperium Kontratakuje” podczas ataku na bazę rebelii. Sam model jest porządnie skonstruowany. W kabinie nie ma prześwitów, dużo szczegółów, czy to na nogach, czy na kabinie oraz jej podstawie. Oczywiście zastosowano dwie wyrzutnie strzałek. Kabina jest obrotowa, co zapewnia prosty mechanizm, znany z poprzednich wersji maszyny kroczącej. W kabinie znajdziemy miejsce tylko dla kierowcy. Cały dach jest podnoszony, z dodatkowo podnoszonym włazem. Sama kabina jest lekko węższa od poprzednich modeli, co budziło moją pewną niechęć do modelu. Uzbrojenie wydaje się bardzo dobrze oddane, z masą detali..no ale właśnie..AT-ST nie posiada jednego detalu, które posiadają wszystkie poprzednie modele. Brak w nim otworów do patrzenia dla kierowcy. Otwornice imitują ciemno szare płytki skośne, wskazujące na i owszem ich tam obecność, ale w pozycji zamkniętej. I to w zasadzie jego największy mankament. Warto wspomnieć jeszcze o nogach, które są ruchome w pewnym zakresie. Przy zmianie ich położenia maszyna jest jednak mniej stabilna.

Oczywiście trzeba jeszcze wspomnieć o figurkach i dodatkowym sprzęcie, od którego zacznę. Zestaw oferuje nam jeszcze jedną maszynę. Jest to doskonale znana z tej części filmu sonda. Po raz pierwszy Lego w tej skali wykonało ją we właściwych barwach, tj w szarości, a nie czarnym kolorze jak do tej pory. Sam model mimo niewielkich rozmiarów jest bardzo dokładny i pełen szczegółów. Co do figurek, to otrzymuje trzy w zestawie. Jest to pilot/kierowca AT-ST oraz dwóch rebeliantów, żołnierkę oraz Chewbaccę w zimowej sierści jeśli można to tak określić. Figurki oczywiście bardzo dobre!
Z uwagi na ciekawość jak 75322 wygląda w porównaniu z innymi AT-ST w następnym wpisie porównam wszystkie pięć modeli, które pojawiły się jako odrębne zestawy. AT-ST z Hoth uważam przekrojowo za pozycję wartą polecenia!

Warto jeszcze wspomnieć, iż po złożeniu całości pozostaje nam także spora liczba zapasowych elementów, jak zawsze na plus.
Na koniec kilka dodatkowych zdjęć ze zbliżeniami wszystkich tu zaprezentowanych zestawów.

Opublikowano Kolekcja, Lego, Porównania zestawów, Star Wars | Otagowano , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Lego Star Wars Mini Building Sets

Wreszcie… można by napisać. Gwiezdne Wojny w wykonaniu Lego debiutują na mojej stronie. Nie jest to temat, który jest mi obcy. Zawsze, od dziecka uwielbiałem Gwiezdne Wojny. W poprzednim systemie, czasem pokazywano pojedyńcze części oryginalnej sagi. I od tamtej fascynacji za dzieciaka nic się nie zmieniło.
No ale co z klockami? A no właśnie. Lata kolekcjonowania Lego, tak w zasadzie do ok. 2016 roku nie obejmowały pozyskiwania zestawów gwiezdnej serii. Owszem, jako zbieracz polybagów kupowałem także te z serii Star Wars. Trafiał się jakiś klasyk z 1999 roku z serii, czy przypadkiem kilka sztuk mini konstrukcji z lat 2003 – 04. Z biegiem czasu, o czym już kiedyś pisałem, ze zbieractwa klasyki szala zaczęła się przechylać w kierunku nowych zestawów. Naturalnym więc (a szczególnie w związku z uwielbieniem dla filmów) stało się poszukiwanie zestawów z serii Star Wars. Do tego stopnia, iż obecnie posiadam ich łącznie 314 sztuk, nie licząc foliowych wersji z gazetek.
Lecz w pierwszym wpisie chciałem właśnie przedstawić wam te małe mini building sets od których wszystko się u mnie zaczęło. Poniżej krótki przegląd wszystkich dwunastu zestawów oraz dwóch dodatkowych.

DWANAŚCIE (SZESNAŚCIE )MAŁYCH KONSTRUKCJI

Jak widać przekrój totalny, w oparciu o oryginalne części, jak i część prequeli. W dwunastu zestawach otrzymujemy łącznie szesnaście konstrukcji oraz dwie dodatkowe, o czym później. Idąc po kolei od najstarszych zestawów TLG w roku 2003 oferowało osiem zestawów, a w 2004 cztery. Wychodziły one w formie blisterów z pleksi z wkładką imitująca pudełko oraz instrukcją, jak i woreczkiem z klockami. Choć patrząc na ich wielkość i ilość elementów, to większość z nich w normalnym trybie mogłaby pojawić się spokojnie jako polybag, co miało miejsce w przypadku jednej z konstrukcji o czym poniżej.

4484 X-Wing Fighter & TIE Advanced

Zestaw, którego cześć w postaci X-Winga, właśnie poza wersją z blister packa pojawiła się jako oddzielny polybag o numerze 6963. Prezentowany tutaj przedstawia klasyczny pościg nad Gwiazdą Śmierci, gdzie X-Wing ścigany jest przez zaawansowaną wersję Tie, należącą do Vadera. Oba statki z zachowaną właściwą kolorystyką, choć trochę można mieć wątpliwości co do zastosowania koloru sand blue w przypadku Tie, co jednak nie zmienia ogólnego odbioru modelu. Konstrukcje są proste, co by nie rzec prostackie i nie zawierają skomplikowanych stylów budowy. Jednak w całej swojej bryle przypominają oczywiście oryginały. Warto zauważyć dedykowane elementy z nadrukiem na skrzydłach X-winga. Czy mogłyby być jeszcze bardziej szczegółowe? Myślę, że przy dostępności ówczesnej tzw. drobnicy wyciągnięto z ich projektów i tak sporo. Konstrukcje z oceną 6/10.

4485 Sebulba’s Podracer & Anakin’s Podracer

Kolejnym zestawem jest para dobrze znanych ścigaczy z pierwszej części całej sagi, tj. „Mroczne Widmo”. W zestawie dostajemy dwie namiastki pojazdów, którymi ścigali się młody Anakin z Sebullbą. Konstrukcje w zasadzie tylko umownie nawiązują do oryginałów. Z racji skali nie zastosowano elementów łączących kabiny z silnikami, a wszystko oparto poprostu o przezroczyste bary 1×8. Zachowano kolorystykę zbliżoną do oryginałów, a nawet udało się zaznaczyć obecność pilotów poprzez kropki 1×1. Nie zastosowano tu żadnych części z nadrukiem. To zdecydowanie najsłabsza z propozycji Lego w całej serii. Ocena 2/10 będzie uczciwa.

4486 AT-ST & Snowspeeder

Następny zestaw przenosi nas do jakże znamiennego pojedynku na planecie Hoth, z drugiej części oryginalnej trylogii. Zestaw oferuje nam dwie małe konstrukcje. I słowo małe ma szczególne odniesienie do snowspeedera. Przyznam, że to w zasadzie mikro namiastka oryginału. Podobną, choć jednak słabszą konstrukcję otrzymaliśmy w jednym z pierwszych zestawów z magazynów Lego. Na plus zastosowanie elementu z nadrukiem oraz właściwej kolorystyki. Drugą konstrukcją jest mała wersja AT-ST. I przyznam, że to zestaw, który spokojnie mógłby być polybagiem. Zresztą, trochę późniejsza jego wersja w 2011 roku jako polybag 30054, a trochę później, bo w 2012 otrzymaliśmy bardzo podobny twór, w ramach zestawów z planetami, tj. 9679, który zresztą wykorzystywał ten sam element z nadrukiem z kabiny. Przyznam także, że te AT-ST bije na głowę pokrakę z tegorocznego polybaga, tj. 30495. Ale to oczywiście moja opinia. ;) Ocenę zestawu podnosi AT i daję mu 7/10 punktów.

4487 Jedi Starfighter & Slave I

Następny w kolejce jest kolejny podwójny zestaw w postaci myśliwca Jedi oraz słynnego Slave I Jango Fetta. Modele dosłownie w skali mikro. Mimo to można w nich spokojnie rozpoznać oryginały. Kolorystyka zgodna z tą filmową. Wartość pojazdów wzbogacają oczywiście elementy z nadrukiem dedykowane do tych konstrukcji. Występują one w obu statkach. Minusem niezbyt dokładne zachowanie skali, gdyż Slave I był potężniejszy niż myśliwiec Jedi. I w zasadzie to największy mankament tego zestawu. Taki ot średniak bez porywów. Choć rozpoznawalny. Moja ocena to 5/10 punktów.

4488 Millennium Falcon

W dalszej kolejności pojawia się jeden z większych statków kosmicznych w całej serii i chyba najbardziej znany (a przynajmniej w świętej trójcy głównych pojazdów SW) pojazd. Sokół Millennium. Model utrzymano oczywiście w odcieniach szarości, głównie light gray z dodatkami. Zestaw posiada trzy elementy z nadrukiem, w tym duży dish jako kopułę główną Sokoła z licznymi szczegółami na nadruku. Sylwetka statku nie budzi większych zastrzeżeń, choć mnie osobiście przeszkadzają te działka na górze. Powinny być oczywiście poczwórne. Te dwie antenki nie robią dobrej roboty. Ale to w zasadzie jedyny mankament. No i przydałby się jeszcze jeden element z nadrukiem, który zastąpić powinien tego okrągłego bricka imitującego kabinę. Aż się o to prosi. Mimo to uważam Sokoła za bardzo fajną konstrukcję i myślę, że 8/10 to odpowiednia ocena.

4489 AT-AT

Przyszedł czas na inną znaną i doskonale rozpoznawalną maszynę, czyli tak ostatnio popularne za sprawą UCS 75313 AT-AT. Jednak ten model no..powiedzmy daleko mu do współczesnych. Ale nie ma to tamto. Bryła oczywiście przypomina oryginał. Zarówno korpus, jak i nogi, czy kabina, czyli głowa tego „wielkiego psa” ;). I mimo np. zbyt nisko osadzonej kabiny głównej pojazd kroczący trzyma proporcje. Kolorystyka to głównie light i dark gray, czyli klasyka wywodząca się jeszcze z lat 80-tych. Maszyna posiada niewielką ilość szczegółów i żadnego elementu z nadrukiem. Cóż. Ni to na plus ni na minus patrząc przekrojowo. Jednak zauważyć należy elementy bawialne w postaci ruchomej głowy i nóg. Moja ocena to 6/10 punktów. To wykonanie AT-AT jakoś mnie nie porwało.

4490 Republic Gunship

I doszliśmy do jednej z gwiazdek całego zestawienia. Gunship klonów, który po raz pierwszy pojawił się w „Ataku Klonów”. Maszyna jak żywo wzorowana na Mi-24. Uroku nie można jej odmówić. Służyła zarówno do transportu drużyn klonów, jak i bezpośredniego wsparcia ogniowego dzięki stanowiskom z blasterami dużej mocy, jak i rakietom. W tym modelu nie znajdziemy wszystkiego, ale jego piękna linia została oczywiście zachowana. Podobnie jak tak charakterystyczna dla tego okresu kolorystyka bordowego z białym, przy zastosowaniu limonkowych wstawek. ;) Sama konstrukcja bardzo dobrze oddaje oryginał. Jest zarówno kabina pilotów, w układzie tandem, kabina desantu, spore skrzydła, czy linia kadłuba. Są także kopuły z blasterami, gdzie znajdowali się strzelcy i..i to najsłabszy element. Chyba byłoby lepiej gdyby były one poprostu w kolorze trans. Do innych elementów nie mam zastrzeżeń. Model świetny, doskonale rozpoznawalny (no może nie tak jak współczesna wersja UCS 75309), ale z pewnością nadający się na półkę. Moja ocena to 9/10 punktów.

4491 MTT

Ostatnim z pierwszej serii jest pojazd Federacji Handlu, znany od pierwszej części sagi, tj. od „Mrocznego Widma”. Pojazd, a w zasadzie transporter zabierał ponad setkę droidów i był potężnie opancerzony i uzbrojony. Charakterystycznie poruszał się tuż nad powierzchnią, a w momencie wyładunku wysuwały się z niego prowadnice z droidami. Zestaw dobrze odzwierciedla oryginał zarówno pod względem kolorystyki, jak i kształtu. Zastosowano dwa odcienie brązu, jak i szarego. W konstrukcji dobrze oddano w szczególności przód pojazdu, choć i do innych elementów także nie mam zastrzeż. Przyznam, że to dosyć niedoceniony zestaw, a niepotrzebnie. To charakterystyczny i dobrze znany fanom serii pojazd. Moja ocena to 6/10 punktów.

4492 Star Destroyer

Pierwszym zestawem z krótszej, drugiej serii pochodzącej z 2004 roku, jest gwiezdny niszczyciel. Doskonale znany statek kosmiczny Imperium. Podstawa wizerunku złej części galaktyki, jeśli można tak to nazwać, a zarazem bardzo dobra i uniwersalna konstrukcja. Towarzyszył fanom serii od pierwszej oryginalnej do ostatniej części sagi. Ale wracając do klocków muszę stwierdzić, że to druga konstrukcja nadająca się do postawienia na półkę. Mały model doskonale oddający pierwowzór. Zestaw już w nowej kolorystyce light bluish gray i dark bluish gray. Model zachował w bardzo dobry sposób linię oryginału, z zachowaniem nadbudówki, a nawet imitacją stanowisk ogniowych. Tył, to trzy dobrze znane ogromne silniki. Zestaw prezentuje się bardzo dobrze z każdej strony. W zasadzie nie mam do niego uwag. Moim zdaniem jak na tę skalę to idealna konstrukcja. Nie może być inaczej. 10/10.

4493 Sith Infiltrator

Następnym wg numeracji zestawem z drugiej serii jest statek o nazwie infiltrator Sithów. Doskonale znany z „Mrocznego Widma”, którym przemieszczał się jeden z większych złoczyńców, czyli Darth Maul. Model..cóż. w zasadzie przypomina oryginał. Posiada odpowiednio skośne stateczniki rozkładane podczas lotu, kopułę imitującą kabinę oraz..podwozie, które psuje moim zdaniem cały odbiór konstrukcji. Co do kolorystyki, to powiedzmy, iż oddaje oryginał. Zastosowano dwa elementy z nadrukiem, czyli kopułę oraz element klasycznej skrzynki imitujący wejście do pojazdu. Wracając do tego nieszczęsnego podwozia przedniego. Już chyba lepiej byłoby go przeprojektować niż opierać się na tych właśnie elementach w takim układzie. Jednak bazując na pozostałych szczegółach ocena musi być sprawiedliwa i dzięki plusom zestaw moim zdaniem otrzymuje 5/10 punktów.

4494 Imperial Shuttle

Przedostatni zestaw z mini konstrukcji przedstawia kolejny znany statek kosmiczny w postaci promu, który często pojawiał się pod postacią różnych modeli w całej sadze Gwiezdnych Wojen. Ten konkretny przedstawia prom z części „Powrót Jedi”. Model oczywiście w białej kolorystyce z domieszką szarego. Zachowano w nim w zgodności całą bryłę, czyli zarówno kadłub, pochyloną kabinę z elementem z nadrukiem, duży pionowy statecznik oraz ruchome skrzydła. Jest tu sporo detali, jak silniki, oświetlenie, uzbrojenie. Szczerze, to nie ma się do czego przyczepić. To porządny zestaw i ponownie z gatunku tych, nadających się na półkę z zestawami Lego ;). Moja ocena to mocne 8/10 punktów.

4495 AT-TE

Ostatnim z zestawów w ramach całej serii jest maszyna krocząca klonów AT-TE. Sam pojazd był bardzo fajną konstrukcją, z wieloma funkcjami i możliwościami, włącznie z możliwością służenia jako uzbrojony dom na nogach w rysunkowych Wojnach Klonów, co TLG przedstawiło w ciekawym zestawie 75157. Model, który oferowało Lego w ramach opisywanej serii to jego wersja mini, choć trzeba przyznać, że bardzo dobra. Maszyna mimo swojej skali zawiera wszystkie niezbędne szczegóły, włącznie z charakterystycznym kolorem kabiny. W konstrukcji znajdziemy sporo szczegółów, jak uzbrojenie, czy liczne detale naniesione na cztery zadrukowane, dedykowane elementy. Wygląda to bardzo dobrze. Jedynie nogi, z uwagi na brak okrągłych zakończeń u podstawy trochę obniżają odbiór całości. Moja ocena tej przyjemnej dla oka konstrukcji to 8/10 punktów.

DODATKOWE MODELE

Pierwsza seria zestawów, tj. te pochodzące z 2003 roku, o czym już wspomniałem zawierała dodatkowe elementy, które pozwalały na stworzenie dwóch modeli. I tak z Sokoła Millennium, AT-AT, Gunshipa oraz MTT składaliśmy Y-Winga. Natomiast z pozostałych czterech podwójnych zestawów TIE Bombera. Ostatnie strony poszczególnych instrukcji zawierały zarówno rycinę wskazującą, co z czym łączyć by otrzymać dodatkowy model, jaką część modelu zawiera konkretny zestaw, jak i instrukcje składania poszczególnych elementów danego zestawu.

Y-Wing oraz TIE Bomber.


Y-Wing składa się w zasadzie z czterech modułów. Dwa to silniki do tego kabina i część środkowa. Model w mojej ocenie bardzo dobrze odwzorowuje oryginał, na tyle, na ile było to możliwe w tej skali. Zachowano kolorystykę, jak i proporcje. Przyznam, że dla mnie to jedna z najlepszych konstrukcji w ramach całej serii rozszerzonej właśnie o te dodatki.
TIE Bomber, to także bardzo udany model. Poza klasycznymi skrzydłami z panelami, zawiera dwie środkowe „tuby”, które stanowią piękne elementy z nadrukiem – modyfikowane okrągłe bricki w kolorze sand blue, znane chociażby ze wszystkich klasycznych droidów. Co najwyżej można było zmniejszyć przestrzeń pomiędzy kapsułami modelu poprzez zastosowanie węższej technicowej zaślepki – busha. Nie zmienia to jednak odbioru obu konstrukcji, które jak dla mnie są świetne mimo ich projektu sprzed lat i braku dostępności dzisiejszych drobnych elementów! Moja sumaryczna ocena obu modeli to 8/10 punktów.

Wszystkie wyżej wymienione posiadam oczywiście z instrukcjami, co dla kolekcjonera ma pierwszorzędne znaczenie, oczywiście po samym zestawie, jego stanie i kompletności ;)

PODSUMOWANIE

Dużym plusem serii było zarówno dość dobre odwzorowanie oryginałów, jak i zastosowane rozwiązania. Największym jednak plusem jak dla mnie było pewne przywiązanie kupującego do serii, której zebranie w całości, oczywiście w przypadku wydań z 2003 roku, gwarantowało zarówno elementy, jak i instrukcję do budowy dwóch dodatkowych, bardzo dobrych modeli. Na plus także wiele dedykowanych elementów z nadrukiem oraz „przekrojowość” całej serii. Czy w dzisiejszej dobie miałaby rację bytu podobna seria? Myślę, że nie, mimo plusów, jakie wskazałem. Obecnie na rynku posiadamy szeroką gamę polybagów, także z serii Star Wars oraz liczne, często bardzo dobre, konstrukcje, które pojawiają się wraz z miesięcznikiem Lego Star Wars, wydawnictwa Blue Ocean. Nie widzę więc miejsca na kolejne mini building sets od Lego Star Wars. Przyznam jednak, że posiadanie tych małych staroci jest dla mnie w stu procentach wystarczające i satysfakcjonujące.

Opublikowano Kolekcja, Lego, Star Wars | Otagowano , , , , , | 1 komentarz

Lego 80108 – czy warto?

Tak wiem..miały być Gwiezdne Wojny. I będą ;).. Ale z uwagi na fakt, iż pewien piękny zestaw powiększył moją kolekcję i do tego daje możliwość fajnej wspólnej zabawy z domownikami, Lego 80108, czyli Lunar New Year Traditions, dostał pierwszeństwo. Od początku. Zestaw nabyłem za pośrednictwem oficjalnego sklepu Lego online. I przyznam, iż tam możecie go nabyć chyba najtaniej w chwili obecnej. Choć nadal to ok 330 zł. Stąd też moje pytanie. Czy warto? Moim zdaniem jak najbardziej. To świetny zestaw, szczególnie dla wspólnej zabawy oraz z możliwością prezentacji na półce. Co w tym dziwnego? Otóż, jako kolekcjoner jednoznacznie stwierdzam – nie każdy zestaw Lego nadaje się do prezentowania.

Zestaw składa się z sześciu odrębnych scenek związanych z tradycjami nowego lunarnego roku w kulturze chińskiej. I bardzo fajną funkcją bawialną jest możliwość jednoczesnego składania zestawu przez domowników, czy poprostu kilka osób. Jak widać na zdjęciu otrzymujemy sześć odrębnych instrukcji, każda do jednej ze scenek, przy czym pierwsza dodatkowo obejmuje środkową część, tę która spina wszystko i jest wykończona dishem z pięknym nadrukiem. W zasadzie do napisania tego krótkiego opisu zachęciła mnie wczorajsza budowa zestawu, którą przeprowadziłem razem z córkami. Efekt – świetna zabawa skutkująca dodatkowym pewnym elementem poznawczym, otóż dlaczego scenki są takie, a nie inne. Tył pudełka wskazuje ponadto możliwość innej prezentacji zestawu polegającej na ustawieniu na sobie poszczególnych jego części. Jest to możliwe dzięki takiemu a nie innemu wykończeniu ram każdej ze scenek.

Zestaw zawiera 1066 elementów, a po zbudowaniu pozostaną wam 52 elementy zapasowe, choć w moim egzemplarzu były 2 dodatkowe. Chyba jakiś błąd. Zestaw daje nam także aż 11 minifigurek oraz zwierzaka w postaci białego ptaszka. Znajdziemy w nim sporo naklejek, choć przyznam, że bez niech nie miałby takiego uroku. Część z nich jest poprostu świetna. Są niezbędne i pięknie uzupełniają konstrukcję nadając jej dalekowschodniego charakteru. Oczywiście znajdziecie tam także sporo nadruków, takich dedykowanych dla tego zestawu. Konstrukcje są bardzo szczegółowe, zawierają masę małych elementów tworzących klimat poszczególnych scenek. To co jest istotnym, to fakt, iż konstrukcje mimo wszystko nie są skomplikowane i nadają się spokojnie do budowania przez dzieci. Moje córy nie miały z nim żadnych problemów. To kolejny element wskazujący użycie 80108 do wspólnego budowania.

Konstrukcja z rzutu z góry przypomina gwiazdę z centralnym elementem, coś na wzór karuzeli. Elementy łączące w postaci technicowych konektorów są kompletnie niewidoczne, co dodatkowo podnosi spójność konstrukcji. Kolorystyka obramowań i spodów jest jednolita, a różnię stanowią tylko i wyłącznie same scenki. Wyróżnić w nich możemy takie postacie jak boga dobrobytu (stąd też opływa złotem), parę w biało – pomarańczowych kombinezonach sprzątającą pomieszczenie, dziadków z wnukiem i prezentami (oczywiście nie mogło zabraknąć klocków Lego), sprzedawcę wyrobów mięsnych (i pokrewnych) na targu, chyba tatę z córeczką, przygotowujących ozdoby oraz rodzinkę przed tv, jak się wydaje w oczekiwaniu na nowy rok. Same figurki także nie są liniowe i powszechne. Znajdziemy w tym zestawie sporo niezłych nadruków na torsach.
Kilka zdjęć dla lepszego zobrazowania.

Lego 80108. Czy warto? Oczywiście że jest to zestaw wart zakupu. Jego przepych, bogactwo szczegółów, ilość figurek, pewne kulturowe odniesienie, żywa kolorystyka, a przede wszystkim możliwość wspólnego budowania, czy też w efekcie finalnym prezentacji na półce wskazuje tylko jedną możliwość. I pomimo niezbyt niskiej ceny, warto nabyć ten jakże sympatyczny zestaw. Biorąc pod uwagę wczorajsze sympatyczne chwile związane z jego składaniem oraz przyjemny dla oka efekt finalny polecam Lego 80108!

Opublikowano Lego | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

Lego Harry Potter edycja 2001

Miały być Gwiezdne Wojny… Jednak są ferie, córy po raz kolejny oglądają całą serię Harrego Pottera, więc i ja się dostosuję. Nie posiadam zbyt wielu zestawów z serii. Dwadzieścia sześć sztuk łącznie z polybagami. Ale wśród nich znajduje się pięć pozycji z edycji 2001. Postanowiłem je złożyć i w skrócie przedstawić Wam. Większość bowiem kojarzy serię współczesną, a warto pamięć, że w zasadzie wraz z pierwszą częścią filmu pojawiły się także zestawy Lego. I w zasadzie jak każde wydanie są to pozycje praktycznie w całości modułowe, co pokażę poniżej. Pięć pozycji klasyki Harrego Pottera.

Lego 4709 Hogwarts Castle,
Lego 4706 Forbidden Corridor,
Lego 4705 Snape’s Class,
Lego 4704 The Room of the Winged Keys,
Lego 402 The Final Challenge.

To co widzicie powyżej, to pięć zestawów z klasycznego okresu. Przedstawiają w zasadzie rożne sceny z pierwszej serii sagi. Poza samymi konstrukcjami w szybkim rzucie (w zasadzie wszystko jest szybkim przeglądem) są tu podstawowe figi w nich występujące. Oczywiście posiadam figurki do wszystkich zestawów, jednak są one własną kopią głównych bohaterów, więc wrzuciłem jedynie po jednym egzemplarzu Harrego, Hermiony i Rona. Do tego oczywiście są postacie dodatkowe w postaci Hagrida, Dumbledora, Snape, Quirrella, Malfoya, a także Puszka (trzygłowej bestii), złośnika Peevesa, rycerza i królowej z szachów. Z ciekawostek należy wspomnieć, iż profesor Snape posiada świecącą w ciemnościach główkę. Mały rzut na postacie.

Budowle. Budowle przedstawiają poszczególne części zamku Hogwart. Idąc zgodnie z numeracją jest to główna część zamku, czyli główna sala, droga do dormitoriów, z małą częścią tych ostatnich, namiastka wieży astronomicznej oraz część z kominkiem. Dalej są to korytarze zamku, gdzie bohaterowie zmierzali do Puszka, klasa profesora Snape, pokój z latającymi kluczami oraz pomieszczenie z lustrem. Wszystkie oczywiście zestawy odnoszą się do pierwszej części, tj. Kamienia Filozoficznego. Samo wykonanie zestawów, jak na lata z których pochodzą uznać należy za bardzo dobre. Jest tam sporo szczegółów, dużo dedykowanych elementów, w tym sporo z nadrukiem, jak tile, czy książki. Znajdziemy liczne pająki i pajęczyny, sowy, szczury, ognie, w tym lewitujące, sporo fiolek z magicznymi środkami, czy kielichów i kluczy. Naprawdę jak na 2001 rok zadbano bardzo o szczegóły. Kolorystyka oparta została na dostępnych na przełomie wieku barwach, czyli mamy tu light gray, dark gray, tan, zieleń w dwóch odcieniach, czy klasyczny brąz. Sporo dużych elementów konstrukcyjnych, jak duże płaskie bricki, wysokie płytki bazowe, schody, ramy, czy to okienne, czy do drzwi, łuki oraz dedykowane odlewy dachów w piaskowym zielonym. Zestawy posiadają różne funkcje, jak ukryte elementy, ruchome schody, obrotowe – lustro (z nadrukiem trójwymiarowym) i obraz, ruchomy kominek, czy wypadające klucze.

Ale w zasadzie dlaczego przedstawiam te pozycje, poza oczywiście zbudowaniem czegoś do zabawy dla córek, a przyznam, że wszystkie one razem są bardzo bawialne. Otóż dlatego, że można je ze sobą fajnie zestawić. Posiadam plakat, który był załączony do największej pozycji, który przedstawia możliwość połączenia ich ze sobą. Takową możliwość prezentuje także cześć instrukcji. Nie posiadam jednak wszystkich zestawów, które powinny się tam znaleźć, jak zestaw z tiarą przydziału, łazienkę z trollem, chatkę Hagrida, czy express do Hogwartu. Dodatkowo istnieją inne wersje łączenia w całość ww. konstrukcji do których niezbędne są inne zestawy już z 2002 roku, jak chociażby komnata tajemnic, czy wieża z komnatą Dumbledora. Są to już wersje połączeń, które można było spotkać w katalogach Lego z 2002 roku.
Właśnie ta modułowość, niezależnie od wydania, znacząco zwiększa atrakcyjność, tych jakże już wiekowych zestawów. I mimo, iż to pozycje z 2001 roku nie widać różnicy w ich bawialności w stosunku do współczesnych pozycji. Poniżej wspomniany plakat oraz kilka zdjęć z połączonych zestawów.

Czy warto więc posiadać, skompletować także taką klasykę? Oczywiście. Wprawdzie współczesne wydania zestawów związane z serią są bardzo dobre w większości przypadków i również posiadają sporo szczegółów, posiadają funkcję modułowości i mnogość pięknych figurek, to warto pamiętać o tej klasyce od której się wszystko zaczyna dla tej świetnej serii Lego. Osobiście cieszę się, że w moich zbiorach znalazła się tak klasyka Harrego Pottera i oczywiście poluję jeszcze na cztery zestawy, tak by móc stworzyć jeszcze większy zamek.
No to co? Z klockowym pozdrowieniem, a dla tych którzy fanami serii nie są….Expelliarmus ;)

Opublikowano Lego | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Spóźnione podsumowanie roku 2021

Z lekkim, prawie miesięcznym opóźnieniem kilka słów o dokonaniach własnych w ramach powiększania kolekcji w roku 2021. Klasycznie już staram się kupować nowe zestawy, minifigurki kolekcjonerskie (choć tutaj to różnie jest), zestawy serii Star Wars oraz sprzed 2000 roku. W tym ostatnim przypadku są to jednak tylko już nieliczne pozycje.

Jak przedstawiał się u mnie miniony 2021 rok w ramach powiększania kolekcji? Otóż powiększyłem kolekcję o 270 zestawów oraz 75 kolekcjonerskich figurek. W skład tych zasobów weszły tylko 22 zestawy z okresu klasycznego, czyli sprzed 2000 roku.

Łącznie obecnie posiadam 2610 zestawów w swoich zbiorach.

Oczywiście nie może zabraknąć informacji o elementach zapasowych ;) Tak tak, cały czas jak co roku odkładam je w specjalne miejsce. W zasadzie tylko w celach porównawczych. Czy coś się zmieniło? Tak. W 2020 roku przy bardzo podobnej liczbie zakupionych nowych pozycji było to 1519 elementów zapasowych. W roku ubiegłym, było to już 2250 zapasowych elementów!

Zapewne wynika to z faktu zakupu większych pozycji. Kilkanaście z zakupionych pozycji zawierało około tysiąca elementów. To z pewnością przełożyło się na zwiększenie liczby zapasowych części.

Wracając do klasyki. Cóż. To co obecnie trafia do moich zbiorów, to głównie pozycje mniej znane, często elementy value packów, lub polybagi, lub całkowicie nowe otwarcia, jak seria time cruisers. Oczywiście dalej, gdy nadarzy się okazja będę pozyskiwał klasykę. Jednak w chwili obecnej w zasadzie są to już marginalne zakupy. Klasyczne zestawy zakupione w 2021 roku poniżej.

Na koniec mogę obiecać, że będę się starał pisać i opisywać klocki, gdyż nie samym składaniem Lego człowiek żyje. Z pewnością pojawią się także pierwsze opisy zestawów z serii Star Wars. Przedstawię także swoje work place oraz sposób przetrzymywania zbiorów. Ale to jeszcze wymaga pracy.

Z klockowym pozdrowieniem na ten 2022 rok. ;)

Opublikowano Lego | Otagowano , , , , | 1 komentarz

Mały quasi „Lego haul..”

Lego haul..a może poprostu..gromada niezbudowanych zestawów? Cóż. Jak zwał tak zwał. Nazbierało mi się trochę tego. A ponieważ mam teraz  więcej czasu wieczorami zamierzam zbudować wszystko. :) Oczywiście zestawy nowe i w zasadzie pochodzą z trzech zakupów, stąd też „quasi” haul, gdyż wpadły w moje ręce w odstępach czasu. Są to głównie Gwiezdne Wojny, trochę DC, promocyjnych, czy Ideas. Zabieram się za budowanie. Co z tego wyjdzie? Jak się ogarnę z klockowymi zasobami to wrzucę mały filmik. ;)

Opublikowano Lego | Otagowano , , , , , | 1 komentarz

Lego S@H – moje doświadczenia

Każdy z nas fanów Lego kupuje zestawy w zasadzie gdzie się da. Najczęściej online czy to na znanych platformach sprzedażowych, czasami poza krajem, czasem jet to BrickLink, a bywa że i sklepy stacjonarne w tym hipermarkety. Każdemu z nas chyba przyświeca jedno. Kupić jak najtaniej. I nie ma się co dziwić. Nikt przecież nie lubi przepłacać, a często właśnie to przychodzi na myśl przeglądając oferty handlowe. Przepłacanie. Często tym progiem gdzie mówimy o przepłacaniu jest już cena katalogowa. I dlatego, bazując na własnych doświadczeniach chciałbym dziś napisać słów kilka o zakupach w firmowym sklepie Lego online. Lego S@H.

20211031_112903

Mieszkam w północno – wschodniej części kraju, w stolicy bywam rzadko, więc nie mam zbyt wielu okazji do odwiedzenia oficjalnych sklepów Lego, tj. Lego Store lub Lego Shop, gdzie zakupów można dokonać w zasadzie prawie na tych samych zasadach co online. Pozostaje mi więc S@H. Ale czy warto? Czy to się opłaca biorąc pod uwagę, iż to co rzuca się w oczy wertując zakładki to..ceny katalogowe, które delikatnie ujmując są często spore. Poza niektórymi typami zestawów.

To wszystko zależy. Po pierwsze od tego, czego poszukujesz. Jeżeli są to pozycje wydane w sposób powszechny na rynek, to jeżeli nie trafisz na wyprzedaż na S@H, bo kończy się oficjalna sprzedaż danego produktu, to lepiej odpuścić sobie i poszukać chociażby na platformach sprzedażowych. No chyba, że..i to właśnie jest to „po drugie”, że jednak zdecydowałeś się założyć konto w sklepie, dodatkowo konto VIP, i posiadasz punkty, które możesz wymienić na zniżki, to zakup tam opłaca się. Trzeba jednak zacząć. Punkty, po założeniu konta VIP nabijane są za każdy zakup, w różnej wysokości, w zależności od wartości produktu.
Nie trzeba odrazu kupować nie wiem jak dużego i drogiego zestawu, gdyż można zacząć od mniejszych, a są tam zestawy, których ceny są najniższe na rynku. Chociażby te z serii BrickHeadz. Dodatkowo w sklepie online (skupię się na nim, gdyż jak pisałem sklepy stacjonarne, te oficjalne posiadają taki sam asortyment) znajdziemy zestawy, które są dedykowane do sprzedaży tylko w S@H i oficjalnych store/shop. Owszem, one trafiają z drugiej ręki na rynek wtórny, jednak ich ceny wówczas są dużo za duże. Przykład? Chociażby tak teraz poszukiwany bardzo dobry zestaw świąteczny w postaci sań mikołaja z reniferami, tj. 40499. W sklepie online Lego, cena to 149,99 zł. Cena na jednym z portali aukcyjnych od 209 zł do 354 zł! Pomijam fakt, iż czasem bywa tak, że nawet na S@H trzeba pilnować, czy dany zestaw jest dostępny, gdyż dajmy na  to sanie znikają w kilka chwil.

40499-1-1

Czyli mamy dobre ceny niektórych zestawów, zniżki za punkty VIP, czasem możliwość kupienia jakichś pozycji tylko dla posiadaczy konta VIP i dodatkowo zestawy dedykowane tylko do oficjalnych punktów sprzedaży. Dochodzi także kwestia darmowej dostawy przy zakupach powyżej 200 zł. Pomijam kwestie „ścianki” i pick a brick, czy komponowania zestawów figurek, co tyczy sklepów stacjonarnych. Ale to nie wszystko…

Gratisy do zakupów. Bywa tak i to w zasadzie jest stały proceder, że do zakupów czy to za określoną kwotę, czy zakupów zestawów z danej serii za określoną kwotę, dostajemy gratis. Są to oczywiście zestawy Lego, począwszy od polybagów, a kończywszy na zestawach, które powstały tylko jako właśnie gratis do zakupów i nie są przewidziane do powszechnej sprzedaży. Powyżej i poniżej zamieściłem zdjęcia moich ostatnich gratisów do zakupów. Są to pozycje 40452 oraz 6387808.

20211031_112844

Warunkiem ich otrzymania był zakup powyżej 200 zł (to w przypadku samochodu) oraz zakup zestawów z serii Harry Potter za ponad 440 zł (w przypadku dormitorium). Czy to się opłaca? W moim przypadku tak. Akurat musiałem kupić pewną pozycję z czarodziejskiej serii (prezent dla córki), wykorzystałem punkty VIP ze zniżką 80 zł i otrzymałem dwa zestawy, których obecna cena na rynku wtórnym (ten sam proceder, który opisałem przy saniach) to łącznie ok 200 zł. Nie zawsze jednak takie polowanie jest opłacalne, gdyż albo gratis jest powszechnie dostępnym polybagiem, lub trzeba coś na siłę kupić by dostać gratis. Tak jak napisałem, wszystko to zależy. Są jednak sytuacje, tak jak przy moich ostatnich zakupach, gdzie to był dobry deal.
Warto zauważyć, iż czasem jako gratisy otrzymujemy naprawdę ciekawe zestawy. Poniżej przedstawiam dwa, których jeszcze nie złożyłem a otrzymałem przy poprzednich tego typu okazjach, jako gratis do zakupów. To bardzo fajne zestawy, które mogliśmy otrzymać tylko jako gratis do zakupów, tj. 40487 oraz 40450.

20211031_11282220211031_112802

Podsumowując zakupy w S@H. Czy warto? Myślę, że tak. Jednak każdy taki zakup trzeba skalkulować i przemyśleć. Chyba, że ceny zestawów są niższe, niż te w powszechnym obrocie, co się zdarza i o czym pisałem wyżej. Ponadto dla mnie, jako dla kolekcjonera istotnym są gratisy, ale takie jak wyżej. Dedykowane na sklepy Lego. Cóż. Pozostaje zabrać się za składanie zestawów, bo sporo nieotwartych mi się nagromadziło, ale o tym w kolejnym wpisie.

 

Opublikowano Lego | Otagowano , , , , , , , | Dodaj komentarz

Żyję, czy nie żyję, czyli jak tam z moim Lego..

Tak wiem..nadal nic prawie nie piszę. Ale żyję, dzięki za maile z pytaniami :). Co porabiam. Nadal, cały czas, nieprzerwanie zbieram Lego..Pojedyńcze zestawy, czasem kupuję jakieś zbiorówki, nadal uwielbiam polybagi, jak się da to i klasyki sprzed roku 2000.

Ile? Obecnie, nie licząc mini zestawów z gazetek, posiadam 2470 zestawów, z czego 648 to polybagi. Wszystkie do zobaczenia oczywiście na Brickset.

I tak, jak tylko będę mógł to będę coś tu wrzucał ;)

Pozdrawiam wszystkich Lego maniaków!

Opublikowano Lego | Dodaj komentarz

Elementy zapasowe w zestawach Lego

Każdy z nas fanów Lego kupuje i składa zestawy. To kwestia bezdyskusyjna, nawet w przypadku osób, które są głównie MOCarzami. Zawsze któryś z zestawów przypadnie do gustu. Zamawiasz online, bądź kupujesz w sklepie, otwierasz pudełko, budujesz, a po składaniu zostaje garść elementów. Hmm..
Świeżaki, bądź rodzice, składający zestaw dla dziecka mogą pomyśleć..czegoś nie zrobiłem, czy jak? Skąd te elementy? No właśnie skąd?

Temat elementów zapasowych w zestawach zawsze chodził mi po głowie, że tak się wyrażę. Odkąd pamiętam, zawsze podobało mi się, że pozostaje choćby kilka sztuk klocków. Czy to na uzupełnienie zaginionej drobnicy, czy do własnych konstrukcji. Uważałem i uważam to za dobre traktowanie klienta przez TLG. Nie musisz się martwić, że jakiś drobny element się zagubi. Proszę. Dajemy go w zapasie.

Jak wspomniałem, zawsze podobały mi się te zapasy. Do tego stopnia, iż nie wrzucałem ich do szufladek OKT, gdzie jak większość z nas, trzymam posegregowane elementy, tylko odkładałem w oddzielne pudło. Wyzwanie podjąłem w 2009 roku. Przez 10 lat kupowania nowych zestawów (a raczej skupiałem się na pozyskiwaniu klasyki, czyli używek), w tym głównie polybagów, friendsów dla córek, czy Gwiezdnych Wojen dla siebie, udało mi się zebrać łącznie 3690 zapasowych elementów. Żałuję, iż nie posiadam zdjęcia tego zbioru, gdyż nic tak nie przemawia jak taka ilość drobnicy w jednym miejscu. Poprostu padła karta na której były przedmiotowe zdjęcia. Musicie uwierzyć mi na słow. ;)

W 2020 roku powtórzyłem zabieg. Oddzielnie zbierając (podobnie jak poprzednio) elementy z polybagów, zestawów Star Wars i z pozostałych. A że ostatnio raczej kupuję nowe zestawy, w tym pozycje przekraczające 1000 elementów, to przez rok udało się zebrać 1519 zapasowych części. Poniżej zdjęcie całości oraz woreczków z drobnicą. Od lewej polybagi/minifigi kolekcjonerskie, dalej SW, po prawej pozostałe zestawy.


Elementy zapasowe z nowych zestawów kupionych w roku 2020.

Dzieląc ostatnio zapasy na poszczególne kategorie postanowiłem sprawdzić, jak kształtował się temat zapasowych elementów od początku lat 80-tych, do teraźniejszości.

Początki, czyli lata 80-te i lata 90-te.

Kupując zestawy Lego w okresie świetności lat 80-tych i 90-tych nie mogliśmy liczyć na zbyt wiele. Zapasy jako takie nie występowały. Szczególnie na początku. Nie w tej formie, co obecnie. Co nie znaczy, że po budowie zestawu nie pozostawały nam żadne elementy, bowiem z uwagi na konstrukcję wyprasek, w przypadku popularnych kropek, czyli elementu 4073 w dowolnym kolorze trans, mogliśmy liczyć, iż otrzymamy je w postaci połączonego odlewu dwóch elementów. Warto tu wspomnieć także o zestawach serii Castle, gdzie niezależnie od ilości nakryć głowy mieliśmy do dyspozycji całą wypraskę z trzema rodzajami piór. Nie jest to może dedykowany element zapasowy, ale daje możliwość wyboru.  Poniżej zdjęcia z BrickLinka.

          Źródło - BrickLink

Z biegiem czasu, gdy nie produkowano już elementów w ramach ww. wypraski (takowa funkcjonowała w latach 1980 – 1993) zaczęły pojawiać się dodatkowe sztuki klocków w przypadku nieparzystości danej części w zestawie. I tak poza groszkami, w tym nie tylko w kolorach przezroczystych, po budowie zestawu mogliśmy stwierdzić obecność chociażby jednego plate 1×1, czy tile 1×1.
Przedmiotowa kwestia zaczęła zmieniać się w drugiej połowie lat 90-tych, gdzie do zestawów Lego dorzucano jeden, dwa do trzech różnych elementów, niezależnie od parzystości ich występowania w konstrukcji. Były to przede wszystkim plate, w tym groszki, tile czy drobne części wyposażenia, jak szybka do kasku, czy elementy technic, jak piny rożnych długości, czy tzw. zatyczki. I taki stan trwał do końca ubiegłego wieku, przekształcając się z czasem w to, co możemy zaobserwować w obecnych konstrukcjach.

Elementy zapasowe w obecnie dostępnych zestawach Lego.

A jak ta kwestia wygląda obecnie? W celu zobrazowania, posłużę się złożonym w dniu wczorajszym zestawem 40448 serii Ideas.

Jak widać na zdjęciu, zestaw złożony z blisko 190 elementów oferuje 11 części zapasowych. Dużo, mało? Cóż. Nie da się tego tak wprost określić. Ale do rzeczy.
Powyższy przykład dobrze ukazuje, iż zapasy to nie tylko te części, które mogą się zagubić z uwagi na zabawę zestawem. Poza oczywistymi światłami, czy też umownym  symbolem marki na masce pojazdu w postaci łyżwy, są tu części schowane w pojeździe, chociażby część plate, czy krótki pin. Zapasy zostały dodane niezależnie, czy w zestawie dana część występuje parzyście, czy pojedyńczo. Jest to dobry przykład na różnorodność dodatkowych części występujących w obecnych zestawach. Patrząc na coraz większe uszczegółowienie modeli Lego, niezależnie od serii można wysnuć wniosek, iż coraz szerszy zakres zapasowych elementów w zestawach wynika właśnie z coraz większej ich szczegółowości. I tak chyba właśnie jest. Pojawiają się coraz bardziej specjalistyczne elementy jak plate z barem 1L, sznurki zakończone groszkiem, różnorodne modyfikacje plate i tile,  części wyposażenia minifigów, np. naramienniki, pióra do nakryć głowy, peleryny, uzbrojenie i inne środki codziennego użycia, w tym żywność. W przypadku występowania w zestawie tile z nadrukiem możemy być pewni także dodatkowej sztuki takowego elementu, co jest szczególnie przydatne, gdy trafia się przysłowiowy unikat.
Warto tutaj wspomnieć, iż codziennością stało się także dodawanie zapasów do minifigów z serii Collectable Minifigures, wówczas gdy wyposażenie figurki bądź dodatek zawiera jakąś drobnicę.

Jakie ilości zapasowych elementów możemy spotkać w zestawach?

Czy zdarzają się zestawy bez dodatków? Oczywiście. Często z uwagi na zastosowane elementy nie ma możliwości dodania żadnej zapasowej części, gdyż wiązałoby się to np. z koniecznością dodania dodatkowego bricka.
Ogólnie rzecz ujmując, kupując zestaw Lego możemy liczyć na dodatkowe elementy w ilości od zera lub jednego, do nawet 150 sztuk. Przykładem tutaj jest chociażby USC 75192 Sokół Millennium. Największą ich ilość dostaniemy wbrew pozorom nie w zestawach największych, ale w tych, gdzie występuje masa szczegółów. Dobrym przykładem są modułowe budynki w ramach Creator Expert, czyli Modular Buildings, gdzie ilość zapasów potrafi przewyższyć ilość tychże oferowanych w zestawach z największą ilością elementów w ogóle. Dobrym  źródłem elementów zapasowych są także zestawy serii Friends oraz kalendarze adwentowe, gdzie w zasadzie każda konstrukcja zawiera dodatkowe części. Zdarza się, że niewielkie polybagi zawierają ponad 10 sztuk zapasowych części. Tak więc nie ma tu jednoznacznej reguły.

Czy elementy zapasowe posiadają jakąś wartość?

Ależ oczywiście. Każdy element kupowany z osobna, np. na BrickLinku posiada swoją ceną. I platforma ta jest najlepszym odnośnikiem, gdy ktoś chce sprawdzić wartość części zapasowych. Z tego co sprawdziłem, ceny części występujących jako zapasowe w zestawach Lego wahają się od dosłownie 5 groszy w przypadku kropek do nawet 3 złotych za sztukę przy rzadszych elementach. Tak więc, gdy po budowie większego zestawu zostaje nam jakieś 40 zapasowych części, możecie mi wierzyć, że są warte co nieco.

Moje 1519 zapasowych elementów pozostałych po budowie zestawów kupionych w 2020 roku (194 nowe zestawy oraz kilkanaście figurek), z uwagi na ich ilość oraz występowanie droższych elementów warte jest z grubsza ok 600 złotych. Nazwijmy to promocyjnym zwrotem ;).

Podsumowanie.

Cóż. Czy z elementów które pozostaną nam po budowie zestawu da się coś skonstruować? Raczej nie. Czy są to przydatne części? Zdecydowanie tak. Cieszę się, że Lego stosuje zasadę łatwego dostępu do zapasowych części, szczególnie tych narażonych na szybkie zgubienie. Dla budowniczych dodatkowo stanowi to niezły zastrzyk drobnicy, szczególnie w przypadku większych zestawów. A gromadząc te dodatki oddzielnie, tak jak w moim przypadku możemy realnie, po roku odkładania stwierdzić, czy ten dodatkowy wkład stanowi dla nas jakąś wartość. W moim przypadku oczywiście tak.

Opublikowano Bez kategorii, Lego | Otagowano , | 2 Komentarze

Małe podsumowanie roku 2020

Po ostatnim ujawnieniu się z własnymi rozterkami na temat powrotu do pisania mam tylko większy mętlik w głowie. 
Chyba nie prowadzenie tej strony i długi okres posuchy w tym zakresie wyrwały sporą dziurę w moim klockowym świecie. Wnioskuję tak, gdyż zdecydowanie brakowało mi tej cząstki Lego dookoła mnie. Muszę przyznać, iż przynajmniej narazie zrobię kilka wrzutek o klockach. Co wyjdzie..zobaczymy.

Skoro miła być wrzutka, to będzie o moim klockowym 2020 roku. Mogę już o tym pisać, mimo, iż mamy dopiero 11 grudnia, a to z tego tytułu, iż nie planuję do końca grudnia żadnych zakupów. Jaki więc on był? Dynamiczny i bogaty w nowe pozycje w kolekcji, lekko z fartem mógłbym rzec.
Tak jak pisałem ostatnio, mój klockowy kierunek uległ zmianie. Zmutował, zboczył, rozdzielił się czy poprostu dorósł. Nie wiem. Tu gdzie dziś jestem z kolekcjonowaniem i jego odkrywaniem, odpowiada mi. Nie zapomniałem o korzeniach, czyli klasyce. Nadal są ze mną polybagi, które uwielbiałem i nadal których pożądam. Są SW, które przyznaję, że potrafią zaskoczyć detalem i pięknymi figurkami. No i są minifigi z serii collectable. Były cały czas, choć nie przywiązywałem do nich specjalnego znaczenia. Stąd moje serie nie są kompletne (poza ostatnią) i opierają się na tym, co głównie kupowałem w sklepie, tudzież drogerii i innych napotkanych dziwnych miejscach.

No to jaki był dla mnie klockowo 2020?
Korzystając z różnych źródeł, tj. ze znanego portalu aukcyjnego, z FB, Bricklinka, innego portalu z ogłoszeniami, dokonując zakupów u zaprzyjaźnionego handlarza Lego (dzięki Łukasz), czy też w sklepach, lombardach i na Lego S@H, w bieżącym roku pozyskałem 278 zestawów oraz 68 minifigów.
Spośród zestawów, aż 82 to polybagi, 97 sztuk to używane pozycje, w tym tylko (lub aż) 31 sztuk to klasyki sprzed 2000 roku.

Mało, dużo? Nie mnie to oceniać. Przyznam, iż wśród kilku zestawień które prowadzę, a związanych z tematyką, dodałem w tym roku analizę prowadzonych zakupów. Stąd też dokładnie mogę ocenić co i jak.
Warto dodać, iż zdarzały się złote strzały, jak jeden zakup znad morza, gdzie za wartość 31109, w tzw. wymieszanej zbiorówce nabyłem aż 32 zestawy, w tym sporo SW. I wszystko z instrukcjami. Wartość zakupu ośmiokrotnie przewyższyła wydatek. Na uzupełnienia braków wydałem mniej niż popularną setkę. To tak na wypadek, gdyby ktoś się pytał skąd tyle pozycji.

A teraz będzie o klasykach :)

Dokładnie te zestawy z grafiki, pojawiły się w 2020 roku w moich zbiorach. Wszystkie z instrukcjami, do kilku pudełka. Szału nie ma jeśli idzie o ilość, natomiast znalazło się kilka ciekawszych pozycji. Przede wszystkim maluchy z value packa 1891 oraz 1993. Do fajniejszych mogę zaliczyć Cadillaca z 1975 roku, miasto z murami klasycznego zamku, zespół ratunkowy z 1992 roku, mecha z serii Roboforce, czy zestawy Adventurers. Wstyd się przyznać, ale złożyłem z nich raptem dziesięć pozycji.. :/

Chciałbym tu jeszcze wspomnieć o współczesnych zestawach nabytych w bieżącym roku, a cieszących mnie najbardziej. Są to oczywiście 21322, 31109, czy też UCS 75275.

W zasadzie to tyle, jeśli chodzi o podsumowanie zdobyczy z bieżącego roku. Dzięki nim kolekcja doszła do 2113 zestawów Lego. W najbliższym czasie przybliżę kilka z ww. klasyków, dzięki czemu będę miał okazję złożenia ich po raz pierwszy.

Opublikowano Lego | Otagowano , , , | 3 Komentarze

Lego Katalog 2021

Jak obiecałem, będzie kilka wpisów. Każdy z fanów Lego pod koniec danego roku zastanawia się, co też firma zaoferuje nam, fanom Lego w kolejnym roku..

Otóż jest. Katalog 2021. Wprawdzie nie prezentuje wprost tego, co będzie dedykowane na nasz rodzimy rynek, jednak daje pogląd na to, czego w nadchodzącym 2021 roku możemy się spodziewać.. Przyznam, iż kilka pozycji będzie moim „must have”.

Katalog najdziecie tutaj.

Opublikowano Lego | 1 komentarz

Długa przerwa i sens powrotu..

Cóż..sporo minęło od ostatniego wpisu. Jak się okazuje, zmiana miejsca zamieszkania, mimo poprawy warunków do pracy nad Lego, negatywnie przełożyła się na samo pisanie.
Wiele zmieniło się także w moim osobistym postrzeganiu Lego. Dziś jestem w innych obszarach i tematach związanych z tak ukochaną pasją. Gdzie..? Hmm..

Klasyczne Lego, od którego zaczynałem, odeszło z lekka na drugi tor. Dziś prym wiodą polybagi i pozycje raczej współczesne. W zbiorach goszczą też niektóre minifigurki z poszczególnych serii. Jako, że zawsze byłem fanem Gwiezdnych Wojen, to znalazło się sporo zestawów z tej serii – ponad 240. Choć nadal Town, jest moją najliczniejszą serią. Zbieram także niektóre pozycje z tzw. saszetek dostępnych w prasie traktującej o tematyce Lego, aczkolwiek, mimo iż każda z nich posiada swój numer, nie liczę ich do kolekcji, choć wyszłoby dodatkowe 137 pozycji.

A jak to wygląda..cóż. Zestawów klasycznych jak dobrze liczę jest 790. Wszystkich polybagów 586, figurek 145 i pozostałych pozycji 1381. Łącznie w chwili obecnej w mojej kolekcji znajduje się 2113 zestawów.Tutaj znajdziecie całość moich zbiorów. Prawie wszystkie zestawy z instrukcjami (poza 11 pozycjami), do sporej części pudełka. Stan całości bardzo dobry.

Ale wracając do sedna. Dlaczego o tym piszę? Otóż patrząc na całość interaktywności związanej z pasją jaką są klocki Lego, a dostępnej dziś w sieci i tworzonej na świecie, a przede wszystkim w naszym kraju, jej styl, gdzie dziś prym wiodą wiedoblogi, zastanawiałem się i zastanawiam nadal nad sensem powrotu do pisania i samego pozostawiania tej strony w sieci.
Nie powiem. Pomysłów nie brak, zestawów jak widzicie dużo, zarówno nowych, jak i klasycznych, czasem też coś tworzę itp., więc świat Lego cały czas ze mną jest. Mam sporo pomysłów na pisanie recenzji, jak za starych dobrych lat.. Jednak zastanawiam się, czy pisanie i publikowanie ma jeszcze sens? Takie klasyczne, rzekłbym staromodne patrząc na popularność vlogów, które choć lubię oglądać, to sam do ich tworzenia raczej się nie nadaję. To nie moja bajka.

Jak to przegryzę sam ze sobą, to dam znać. Na chwilę obecną obiecuję zamieścić kilka wpisów o kwestiach mnie nurtujących i zaobserwowanych.

Cóż. Tak jak zacząłem, tak kończę. Z klockowym pozdrowieniem!

Opublikowano Lego | Otagowano | 9 Komentarzy

Moje polybagowe szaleństwo

Na wstępie pominę kwestię częstotliwości pisania..słabo z mojej strony to wygląda. Na usprawiedliwienie mam tylko to, iż cały czas zajmuję się klockami w wolnych chwilach. Zbieram, segreguję, uzupełniam..kolekcjonuję. Właśnie. Kolekcjonuję, a co za tym idzie także zestawy typu polybag. Kto zaglądał czasem na stronkę mógł to niejednokrotnie zobaczyć. I właśnie takim klockom poświęcony jest ten wpis. A czemu właśnie im? Ponieważ kiedyś napisałem, że jeżeli ich stan przekroczy trzy setki, to złożę wszystkie i podrzucę właśnie na LS. I oto przedstawiam ponad trzy setki polybagów, które wyszły po 2000 r., a dokładnie rzecz ujmując 308 woreczkowych zestawów.

Jak widać, jest to totalna zbieranina z rożnych serii. Wspólnym mianownikiem jest oczywiście to, że zestaw był wydany w formie foliowego woreczka zwanego polybag. Od momentu zrobienia zestawienia doszło jeszcze kilka zestawów i w tej chwili tych z obecnego wieku posiadam 317 sztuk, a wszystkich uwzględniając całą kolekcję 343 sztuki. Wszystkie „współczesne” możecie zobaczyć także na poniższej grafice oraz tutaj w ramach całości moich zbiorów.

Dlaczego je zbieram? Za ich łączną wartość można by przecież nabyć kilka zestawów specjalnych, czy UCSów. A no dlatego, iż bardzo przypominają mi niewielkie zestawy pudełkowe z mojego dzieciństwa i są kwintesencją Lego w pigułce. Niektóre z nich to zestawy specjalne, często zawierające wyszukaną figurkę. Niektóre to dobre dodatki do większych serii, a inne mają wprost promocyjne walory. Niezaprzeczalnym faktem jest jednak ich uproszczenie w pewnej części, co czasem negatywnie wpływa na samą konstrukcję, jednak nie zraża mnie to od ich zbierania. Jest to jednak margines całości
Lego, to nie tylko klasyczne zestawy jedno obiektowe z ewentualnymi dodatkami, czy gromady kilku obiektów, tudzież duże i wielkie konstrukcje z ilością elementów od pięciuset do kilku tysięcy. Lego to także, (żeby nie przesadzić) – reklamówki firmowe, naszywki, naklejki, karty, prospekty, katalogi, gry, ubrania, czy właśnie polybagi. Ich zadanie jest proste. Zachęcić do kupna zestawów danej serii, czy też uzupełnić ją jakimś specjalnym dodatkiem lub figurką, dostępną dla przykładu tylko w postaci polybaga. Bywają także dodatkami do produktów spożywczych, czy posiłków w sieciówkach, żeby nie zapomnieć o stacjach paliw. Są to także pozycje wydawane co miesiąc jako mini konstrukcje Lego, czy zestawy edukacyjne z przeznaczeniem dla szkół. Swoją drogą trzy sztuki znajdziecie także na poniższych zdjęciach. To wszystko powoduje, iż w pewnym stopniu są unikatowe, nawet jeżeli można je spokojnie nabyć jako dodatek do gazety dla dzieciaków. Poniżej kolejne zdjęcia.

Co znalazło się w moich polybagowych zbiorach? Jest tu i klasyczne city, prawie od początku jego powstania patrząc na niektóre z pozycji, sporo creatorów, Gwiezdnych Wojen, zestawów „miesięcznych”, serii Marvela, czy DC, chima, ninjago, zestawy świąteczne, specjalne, adventurers, wydanych w ramach promocji na stacjach Shella, „Tolkieny” i wiele wiele innych pojedyńczych pozycji. Czego najwięcej? Chyba serii miejskiej, która najliczniej była wydawana, w większości jako zestawy promocyjne.

Ponieważ są to niewielkie konstrukcje, wydawać by się mogło, iż zajmują niezbyt wiele miejsca. Nic bardziej mylnego. Każdy z zestawów przetrzymuję jako rozłożony w oddzielny woreczku strunowym z numerem, w kartonie o największych wymiarach dostępnym w jednej z sieciówek. Przyznam, iż składanie całości zajmuje sporo czasu, ale nie tak dużo jak rozkładanie takich maleństw, co uwierzcie mi, idzie jak przysłowiowa krew z nosa. Na wszystko co na fotkach składa się łącznie 174 figurki i blisko 12700 elementów.

Na koniec zbiorów prezentowanych na zdjęciach, najliczniejsza seria, czyli city oraz to co pozostaje po budowie woreczkowych zestawów, czyli elementy zapasowe. Przyznam, iż ten mały smaczek, niezależnie, czy to polybag, czy pełnowymiarowy zestaw, przypadł mi do gustu. Nie ma to jak garść drobnicy, która zawsze się do czegoś przyda. W tym przypadku jest tego naprawdę sporo… ;)

I wspomniane elementy zapasowe..

Ponieważ kolekcję dzielę na te sprzed 2000 r., czyli klasykę i te współczesne, mimo iż te drugie mogą mieć już..hmm…osiemnaście lat, to i nie może zabraknąć tutaj zestawów sprzed ww. roku. Posiadam ich łącznie dwadzieścia sześć, prawie wszystkie z instrukcjami, a poniżej prezentuję te w stanie nie otwartym – MISB.  Jest tu przede wszystkim basic, jako dodatki do zestawów w MCD oraz town. Zawieruszył się także pojedyńczy adventurers.

Polybagi to jednak nie tylko klocki. W prawie każdym zestawie kryje się także instrukcja, a po rozłożeniu pozostaje również woreczek..czyli sztandarowy polybag. Oczywiście, by kolekcja była kolekcją, gromadzę wszystkie instrukcje z przedmiotowego typu zestawów, jak również opakowanie. Instrukcje posiadam do wszystkich pozycji, natomiast woreczki do jakichś 90%.

Jak mogę podsumować to trwające szaleństwo z mojej strony? Klasycznie..
NEVERENDING STORY… ;)
… a to tylko 317 zestawów z 1200 pozycji, które posiadam…

Opublikowano Lego, Polybag | Otagowano , , , , , , | 5 Komentarzy

Rycerze i piraci od Lego, w niecodziennym wydaniu

Skaczę po tematach jak po seriach wydanych przez TLG, ale dziś w odróżnieniu od ostatnich dwóch wpisów będzie ponownie o klasyce. O klasyce w niecodziennym wydaniu, gdyż opiszę pięć unikatowych pozycji wydanych w latach 1991 – 1993. Unikatowych w dniu dzisiejszym, gdyż kiedyś z pewnością były powszechniej dostępne, mimo, iż wszystkie posiadają jedynkę w numerze, a co za tym idzie były albo limitowanymi edycjami, lub (za bricksetem) wydawane tylko na rynek US. Jak by nie było trafiły do moich zbiorów jakiś czas temu, więc i pojawiają się tutaj. Oczywiście zaktualizowana została zakładka unikaty, powiększona o poniższe i inne pozycje. Zestawy wg. roku powstania.

1463 Treasure Cart,
1491 Dual Defender,
1492 Battle Cove,
1596 Ghostly Hideout,
1547 Black Knights Boat.

Zestawy są w stanie bardzo dobrym i dobrym. Do wszystkich posiadam instrukcje, opakowań brak. Trzy z nich to polybagi, tj. wózek skarbów, podwójny obrońca oraz bitewna zatoka. Dwa ostatnie, tj. wolfpack oraz łódź to pozycje pudełkowe, które wystąpiły w ramach jednego promocyjnego, potrójnego zestawu, czyli 1597 Castle Value Pack. Wszystkie powyższe to tak naprawdę uzupełnienia istniejących serii i większych zestawów. Nie ważne, czy dotyczy to kawałka wyspy piratów, wyrzutni rycerzy, czy kawałka skały z człowiekiem wilków.

Treasure Cart.

Pierwszy z zestawów to promocyjne maleństwo, w tym przypadku wydane jako polybag, jednak w historii zestawów Lego były jeszcze dwie odsłony tego małego wózka ze skarbami, tj. 1695 i 2889 wydane odpowiednio w 1992 i 1998 roku.

Zestaw przedstawia rycerza krzyżowców ciągnącego mały wózek ze skrzynią oraz uzbrojeniem. Podobnych pozycji w ramach castle było co najmniej kilka. Ta należy do tych ciekawszych, a to z uwagi na ilość wyposażenia, która w przeliczeniu na minifiga jest całkiem spora. Poza samym wózkiem otrzymujemy skrzynię ze skarbem w postaci czterech kolorowych kropek, włócznię z wstęgą, miecz i tarczę. Sam minifig posiada ładne i klasyczne wdzianko w postaci torsu z nadrukiem krzyżowców oraz klasyczny hełm. Zestaw prosty, bez wydziwiania i spokojnie mogący uzupełniać takie pozycje jak 6067, 6041 czy 6060.

Zestaw moim zdaniem to bardzo dobra pozycja uzupełniająca. Jest sprzęt, kolejny rycerz, przydatne zawsze koła, a wszystko w klimacie klasycznego castle. 1463 spokojnie spełnia swoją promocyjną rolę. Moim zdaniem to pozycja z oceną 8/10 punktów. Od siebie dodam, że posiadam jeszcze pudełkową wersję z samym pudłem, które dla tak małej pozycji zawiera nawet konstrukcje alternatywne. Zdjęcie poniżej.

Dual Defender.

Drugi z zestawów, to podwójna katapulta wydana ponownie jako polybag tylko na rynek US, choć jak to kiedyś wyszło przy opisywaniu pozycji 1917, która wg. Brickseta choć była wypuszczona tylko na rynek amerykański, to i tak można było ją nabyć w Polsce, o czym możecie poczytać tutaj (szczegóły w komentarzach). Zmierzam do tego, że może i tak było także w przypadku 1491.

1491 to nic innego jak podwójna wyrzutnia z amunicją i obsługą w postaci dwóch rycerzy. Wyrzutnia, tudzież katapulta jak kto woli to popularny dodatek do zamkowych zestawów, gdyż w klasycznej erze występowała aż w dziesięciu pozycjach. W tym przypadku otrzymujemy czarną obrotową, podwójną wyrzutnię umieszczoną na zielonych płytkach. Wyrzutnia poza podstawową funkcją to także uchwyty na broń w postaci dwóch włóczni. Amunicja do katapulty to nic innego jak beczułki w kolorze jasno – szarym w ilości sześciu sztuk. Ponieważ sprzęt nie występuje samoistnie w zestawie otrzymuje także dwóch jegomości  spod znaku czarnych rycerzy. Figurki posiadają klasyczne torsy z łuskowym pancerzem i taki sam typ hełmów. Do wyposażenia można zaliczyć dwie ww. włócznie oraz broń osobistą minifigów,  w postaci tarcz z nadrukiem smoków oraz mieczy.

Zestaw jest bardzo dobrym uzupełnieniem zamkowych pozycji, szczególnie takich jak 6085 czy 6059. Duży zamek powiększony o mury z drugiej pozycji i podwójna wyrzutnia wewnątrz jako element obronny lub zaczepny. Bardzo dobra pozycja, sporo elementów jak na polybaga, w tym tych większych i dwa klasyczne minifigi powodują, że to świetna pozycja jako dodatek do serii. Przyczepić się nie ma do czego, a funkcja w pełni spełniona, stąd i maksymalna ocena 10/10 punktów.

Battle Cove.

Trzeci z zestawów, to jedyny przedstawiciel piratów w tym wpisie, wydany w 1992 roku, jako jeden z trzech promocyjnych zestawów w ramach serii, wraz z pozycjami 1889, 1696.

Zestaw przedstawia nam pirata w swojej małej fortecy, a w zasadzie kawałek muru z jakiejś bliżej nie określonej wyspy, będącego dodatkiem lub pozostałością fortecy piratów. W konstrukcji klasycznie użyto ścianki z nadrukiem muru, piaskowego podłoża, szarego muru i oczywiście roślinności. Dużym plusem jest fakt umieszczenia w zestawie armaty, która nie występowała powszechnie w promocyjnych zestawach piratów, gdyż poza opisywaną pozycją były to tylko 1871 i 1795. W zestawie poza figurką pirata otrzymujemy jednego z trzech zwierzaków, które odwiedzają serię, tj. nieśmiertelnego rekina. Poza nim piraci obfitowali w małpy i kolorowe papugi. Sama figurka klasyczna dla swoich czasów z torsem z nadrukiem, brązową trójkątną marynarską czapką oraz główką z zarostem i przepaską na oku. Pirat poza armatą posiada do dyspozycji pistolet i muszkiet. Tego co mi tu zabrakło, to szabli.

Zastanawiałem się uzupełnieniem czego mógłby być opisywany zestaw i to co nasunęło mi się po analizie innych pozycji serii to tylko i wyłącznie połączenie zestawu z innymi małymi konstrukcjami piratów z lat 1989-1992, promocyjnymi, czy liniowymi jak 6258. Trzeba przyznać, że seria piratów obfitowała w zestawy promocyjne/dodatkowe, których w latach 1989 – 1998 (nie wliczając małych liniowych pozycji jak 6234) wyszło aż czternaście. Moja ocena pozycji to 9/10 z uwagi na klimat i elementy, a brak maksa wynika tylko z faktu trudności zestawienia zestawu z innymi klasycznymi pozycjami oraz brakiem szabli.

Ghostly Hideout.

Kolejna konstrukcja to przedstawiciel nie odżałowanej przeze mnie (i zapewne nie tylko) serii, która skończyła się nim tak naprawdę się zaczęła. Mam na myśli oczywiście wolfpack, której Lego poświęciło zaledwie trzy zestawy, nie wliczając występowania ludzi wilka w zestawach 6086 i 6105. Kryjówka ducha była wydana jako jeden z trzech zestawów w ramach promocyjnego trójpaku, tj. 1597 Castle Value Pack, o czym już pisałem.

Zestaw przedstawia kawałek muru w skalnej okowie, dopełnionego roślinnością i umieszczonego na zielonym podłożu, która to konstrukcja kryje ducha, nieodzowny element zestawów zamkowych w latach 90-tych, a całość uzupełnia jeden wojownik ludzi wilka. Konstrukcja jest dość masywna i pasuje do głównej bazy wilków 6075 , jako część lądowa będąca pozostałością innej większej konstrukcji, której niestety TLG nie wypuściło. Kawałek muru posiada pewną prostą funkcję, otóż umożliwia chowanie i wysuwanie ducha, który (tak dla przypomnienia) świeci w ciemnościach, po uprzednim nagrzaniu go/oświetleniu z bliska nad żarówką. W zestawie znajdziemy jeszcze ptaszysko oraz głównego bohatera czyli człowieka wilka, w klasycznym brązowym torsie z nadrukiem wilka, z tarczą z takim samym nadrukiem oraz w czerwonej pelerynie i w czarnym kapturze. Twarz, podobnie jak u pirata z nadrukiem i opaską na oku. Gdyby zmienić wilka na dzika byłby idealny Jurand ze Spychowa. ;) Należy wspomnieć, iż nasz bohater jako wyposażenie posiada tarczę, miecz i włócznię przytwierdzoną do skały i resztek muru.

Kryjówka ducha to bardzo fajny mały, pudełkowy tym razem zestawik, ale dobrze oddający lata 90-te w ramach castle. Nie mogę odżałować, że to maleństwo jest trzecim pod względem wielkości zestawem w ramach serii, a zarazem ostatnim. Świetnie natomiast promuje serię, szczególnie poprzez minifiga. Ocena nie może być inna niż 10/10 punktów.

Black Knights Boat.

Ostatni z zestawów to jedna z sześciu łodzi, jakie mogliśmy otrzymać w ramach zamkowej serii.

Zestaw przedstawia niewielką smoczą łódź, napędzaną ruchem dwóch wioseł, a utrzymaną w kolorystyce niebiesko – czerwono – czarnej. W łodzi, poza beczką z dwoma żółtymi kropkami stanowiącymi ładunek otrzymujemy dwa różne minifigia. Pierwszy to rycerz w normalnym pancerzu na torsie, w hełmie z przyłbicą i piórkiem, mieczem i tarczą ze smokiem. Drugi to klasyk w łuskowej zbroi z włócznią w dłoni. Elementem wspólnym obu jegomości jest rudy, a raczej czerwony zarost, co wygląda trochę komicznie. Łódka niczym specjalnym nie powala, a jedyna jej unikatowość to wydanie jej na rynek amerykański, w ramach wspomnianej pozycji 1597. Dla mnie to zbyt oczywista, choć zmodyfikowana kopia łódki czarnych sokołów 6018, gdzie wykorzystano ten samo motyw smoka.

Muszę przyznać, że łódka trochę zawodzi. Mało wyposażenia dla minifigów, kopia (moim zdaniem) innej łódki przy jednym plusie ładnych figurek to zbyt mało, nawet jak na zestaw promocyjny. Moim zdaniem 6/10 to maksymalna ocena, tej unikatowej ze względu na wydanie, pozycji.

Wszystkie powyżej przedstawione zestawy na obecnym rynku są trudno dostępne, szczególnie w stanie klocki plus instrukcja, co powoduje ich pewną unikatowość i niestety podnosi irracjonalnie cenę, szczególnie na rodzimym runku. To stanowi oczywiście największy minus zaprezentowanych powyżej konstrukcji. W większości fajne i bardzo fajne, ale niestety trudno dostępne..
Na koniec instrukcje do wszystkich pozycji oraz oczywiście zapraszam do zakładki unikaty.

Opublikowano Castle, Lego, Pirates | Otagowano , , , , , , , , , | 2 Komentarze

Polybagi nadal w modzie..

Kto czasem zagląda na LS może stwierdzić dwie rzeczy. Po pierwsze jestem niepoprawnym miłośnikiem klasycznych zestawów Lego, tj. tych sprzed roku 2000, a po drugie, że kolekcjonuję także polybagi. I im poświęcę kilka słów w dniu dzisiejszym. Z uwagi na fakt, iż nie dysponuję taką ilością wolnego czasu jakbym sobie życzył, to i odszedłem (może tymczasowo) od opisywania woreczkowych klocków przy nabywaniu kolejnych zestawów. Ale cały czas ich szukam i staram się powiększać kolekcję o coraz nowsze pozycje, choć niekoniecznie nowe wiekiem. A ponieważ czasem dostaję pytania czy mam taki, a nie inny polybag postanowiłem przygotować „małą” grafikę ze wszystkim polybagami, które posiadam. Dwieście sześćdziesiąt sześć polybagów w jednym miejscu. Ostrzegam, zdjęcie o sporej wadze. ;)

Zestawy ułożone są wg. numeracji, z jednym wyjątkiem, który gdzieś mi się zapodział. W miarę powiększania zbiorów grafika będzie ulegała aktualizacji.

Przyznaję, nie są to złożone zestawy, ale takowe mogliście w części oglądać już na LS. Wszystkie wpisy znajdziecie we właściwej kategorii w prawym panelu. Nie mniej jednak złożę je wszystkie i opublikuję zbiorcze fotki, gdy ilość dojdzie do trzystu sztuk. Lubię okrągłe liczby ;). W międzyczasie będę powoli, bo powoli, ale jednak wrzucał zdjęcia poszczególnych zestawów w zakładkę „polybag”. Zapraszam do śledzenia. A jeżeli macie spostrzeżenia na temat tej formy klocków Lego, to się nimi podzielcie w komentarzach ;).

Opublikowano Lego, Polybag | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

40290 podsumowaniem 60 lat klocków Lego

Rok 2018 w dziedzinie nowych zestawów Lego przyniósł nam ponad 470 nowych pozycji firmowanych znakiem TLG. Wśród nich znalazł się nie tuzinkowy zestaw wydany z okazji 60 rocznicy wyprodukowania (oficjalnie i legalnie) przez Lego do dziś znanego klocka. Jak dziesięć lat temu, z okazji 50 rocznicy, tak i teraz Lego postanowiło wypuścić zestaw, który będzie laurem dla czterech bardzo dobrze znanych, rozpoznawalnych i mega klasycznych pozycji, do dziś kojarzonych z firmą. W roku 2008 był to zestaw 10184, a dziesięć lat później otrzymujemy pozycję 40290.
Jak więc Lego postanowiło przypomnieć o swojej długiej historii w produkcji zabawek w tej formie, którą znamy i uwielbiamy do dziś? Twórcy, projektanci, tudzież właściciele firmy, zestawem 40290 upamiętnili cztery doskonale znane i lubiane serie z poprzedniego wieku, tj. (według numeracji i roku powstania pozycji) :

castle – zestaw 375 Castle,
space – zestaw 928 Space Cruiser and Moonbase,
pirates – zestaw 6285 Black Seas Barracuda,
town – zestaw 6399 Airport Shuttle.

Trudno powiedzieć, dla kogo TLG stworzyło ów zestaw? Wydaje się, że raczej nie chodzi tu o współczesnych, młodych adeptów klockowej sztuki, a raczej o nas, AFOLi, młodszych, starszych, ale jednak ludzi, którzy znają pozycje odzwierciedlone w zestawie. Ja, jako niepoprawny fan klasyki musiałem oczywiście nabyć zestaw rocznicowy (dzięki M.H.!). Jaki jest więc 40290 i czy można go nazwać kluczem do klasyki spod dobrze znanego nam bricka (klocka bez ang. wtrącenia) na miarę jego 60 lat?

Trochę porecenzujmy ;)

Seria: Promotional
Rok wydania: 2018
Liczba klocków: 421
Liczba figurek: 0
Cena: 100 – 200 (MISB) zł (Allegro, BrickLink) / darmowy dodatek przy zakupie na S@H o wartości powyżej 125 $.

brickset, bricklink

Zestaw zapakowano w bardzo ładne pudełko. Przyznam, że dla mnie osobiście to najładniejsze pudło od wielu lat. Karton ma wymiary 26 x 14 x 9 cm i utrzymany został w odcieniu niebieskiego ze wstawionymi zdjęciami zestawów. Front to cztery fotki konstrukcji oraz pasek przedstawiający zdjęcie młodzieńca z przełomu lat 70/80 bawiącego się zestawem 928. Co ciekawe, obok współczesnego loga firmy znalazło się miejsce na stare logo oraz informację o przedmiotowej rocznicy. Boki to zarówno informacje techniczne, jak i zdjęcia konstrukcji z zestawu. Bardzo interesujący jest natomiast tył pudełka. Znajdziemy tam zdjęcia zestawów, których miniatury znajdziemy w 40290. Dodatkowo poza pięknymi fotkami klasyków ponownie ten sam młodzieniec bawiący się Barracudą i monorailem. Pudełko pozwala powrócić do dawnych lat pamięcią i przyznam, że pozytywnie wpływa na nastrój przy budowie. ;) Duży plus TLG za karton z zestawu.

Wewnątrz poza czterema workami z klockami znajdziemy dość grubą instrukcję do wszystkich konstrukcji występujących w zestawie. Na osiemdziesięciu czterech stronach w przejrzysty sposób umieszczono kolejne etapy budowy, a dwie ostatnie strony to spis elementów. Nic dodać, nic ująć.

W zestawie otrzymujemy sporą ilość elementów. 421 sztuk dokładnie rzecz biorąc. Klocki w dużej mierze to drobnica jak małe bricki, w tym modyfikowane, skosy, tile, plate w tym małe i duże. Ilość elementów choć spora, to objętościowo niewielka z racji na miniaturyzację modeli. Kolorystyka zgodna z oryginałami. Wykaz wszystkich elementów najdziecie tutaj. Poniżej natomiast zdjęcie części, które pozostają po budowie miniatur. Trzeba przyznać, że to sporo drobnicy. Dokładnie 25 sztuk!

Co więc jest w środku? Zanim przejdę do modeli należy zacząć od tego słynnego klocka, o wymiarach 4×2 studów, lub kropek jak kto woli, pięknie zaprezentowanego z okolicznościowym tilem z nadrukiem 60 lat klocka. Ta okolicznościowa płytka występuje w pięciu innych tegorocznych zestawach, ale nadruk okolicznościowy możemy znaleźć także w innych pozycjach. 60 lat klocka w pełnej krasie.

Pierwszą miniaturą jest oczywiście model zamku z zestawu 375, wydanego w 1978 roku. Ten charakterystyczny obiekt rozpoczął na dobre przygodę klockowych fanów z rycerzami, złoczyńcami, banitami, zamkami, basztami, duchami, smokami, czy katapultami i powozami. I wprawdzie różnił się kolorystycznie od późniejszych zamczysk i baszt, to jest chyba najbardziej rozpoznawalną zamkową pozycją, właśnie z racji koloru. Posiadał też aż czternaście minifigów. Zapewne właśnie rozpoznawalność i zapoczątkowanie serii było powodem uhonorowania zestawu współczesną miniaturą. Wtrącić tutaj należy jednak fakt, iż napewno powodem zminiaturyzowania nie było to, iż był to pierwszy zamek od Lego. Bowiem jeżeli się nie mylę, to pierwszym jest ten zestaw z 1970 roku.

A jak prezentuje się miniatura przedstawiają poniższe zdjęcia. Widoczna duża ilość szczegółów w postaci odwzorowania okien, wież, czy obu bram. Zwodzonej i otwieranej na boki. Dzięki odpowiedniej konstrukcji, podobnie jak w oryginale możemy otworzyć zamek na boki, tworząc z niego dwie oddzielne ściany zamkowe. Mimo małej skali mini zamek od pierwszego spojrzenia kojarzy się z oryginałem. I taki zapewne był zamysł projektanta. Kolorystyka także została oryginalna, czyli żółta, z zieloną bazą i czerwonymi dodatkami. Moim zdaniem nie ma się tu  do czego przyczepić. Model jest świetny, stąd pełne 10/10. Warto w tym miejscy wspomnieć także o tym, że wszystkie modele, w tym i zamek umieszczono na płytkach bazowych w kolorze czarnym. Na środku oczywiście umieszczając miniaturyzowany model.

Drugą konstrukcją jest miniatura wydanego w 1979 roku kosmicznego krążownika 928. Był to w owym czasie największy zestaw kosmiczny, który wyszedł  w początkowym okresie funkcjonowania serii, choć nie na samym jej początku. Pierwsze pozycje serii space pochodzą bowiem z 1978 roku. Zestaw przedstawiał duży krążownik z kawałkiem bazy umieszczonej na dwóch płytach 32×32 – lądowisko i płyta z kraterami. Całość uzupełniał mały pojazd i cztery minifigi. Z pewnością nie można było lepiej wybrać, jeśli chodzi o przedstawiciela początkowego okresu serii, uwzględniając jego największą rozpoznawalność.

Miniatura. Utrzymana w odpowiedniej kolorystyce (niebieski z jasno szarym, choć innym niż w oryginale) scenka przedstawiająca podwójną płytę, tj. lądowisko i kawałek gruntu z bazą oraz statek kosmiczny to bardzo ładny model. Ponownie widzimy sporą ilość szczegółów w postaci odpowiedniej krzywizny gruntu, anteny do komunikacji, oświetlenia lądowiska i wisienki na torcie w postaci małego pojazdu. Model statku kosmicznego również udany z zachowaniem linii, choć trzeba zauważyć pewne przerysowanie niektórych elementów. Jednak biorąc pod uwagę skalę nie ma się co czepiać. Nawet w takim pomniejszeniu, przy zastosowaniu kolorystyki odpowiedniej dla klasycznego space, czuć jego klimat. W zasadzie poza wspomnianym przeskalowaniem nie ma się do czego przyczepić. 928 w skali mikro oceniam na 9/10 punktów.

Trzeci zestaw to oczywiście nieśmiertelna władczyni klockowych mórz i oceanów, czyli Barracuda z 1989 roku. Zestaw jest ikoną ikon, i niezaprzeczalnie znajduje się w koronie zestawów pirackiej serii. Najlepszy, najładniejszy i najbardziej rozpoznawalny okręt, stąd umieszczenie go w opisywanym zestawie nie może dziwić. Ponadto był jednym z pierwszych zestawów serii. Barracuda to ponad 900 elementów i osiem minifigów zabawy. Czysta radość. Więcej informacji i zdjęć we wpisie z 2014 roku o „6285 moim okiem„. Patrzę na inne zestawy serii i choć są mega rozpoznawalne i charakterystyczne jak bazy piratów, czy imperialistów, to nie ma możliwości, by to inny zestaw, niż Barracuda reprezentował wspaniałe konstrukcje TLG, które powstały dzięki temu kawałkowi plastiku z wypustkami, który 60 lat temu zagościł w pudełkach z napisem Lego.

Jak projektanci poradzili sobie z odwzorowaniem 6285 w małej skali? To co rzuca się w oczy przy pierwszym spojrzeniu na zestaw to to, iż okręt jest największym – chyba najdłuższym i najwyższym modelem. Charakterystyczne elementy Barracudy model oddaje doskonale. Mamy więc wszystkie maszty, odpowiednią kolorystykę od brązu przez czerń, biały, czerwony po żółty, mini flagi pirackie, kabinę, czerwone klapy od dział, balustradę na balkonie czy oczywiście biało – czerwone żagle. Te ostatnie są ruchome i można je ustawiać w żądanym kierunku. Jest to jednak pewien mankament, gdyż przy lekkim ruszeniu modelem żagle żyją własnym życiem. Nie zmienia to jednak faktu, iż konstrukcja jest genialna. Uzupełnieniem całości jest umieszczenie go na wodzie, która imitują oczywiście plate w odpowiednim kolorze. Bez Barracudy 40290 nie miałby sensu. 10/10 mimo kwestii żagli.

Ostatnia składowa rocznicowego zestawu to oczywiście kolejna nieśmiertelna pozycja, która jest tak ważna (zarówno ta z serii town, jak i może przede wszystkim z serii space) dla wielu AFOLi, czyli 6399 z 1990 roku. Monorail przedstawiający kolejkę jeżdżącą na lotnisko pochodzi z okresu świetności Lego, czyli początku lat 90-tych i doskonale oddaje ówczesny klimat, w szczególności klimat miejskiej serii. Także w tym przypadku, chcąc uhonorować kolejną z ponadczasowych i w zasadzie największych serii, czyli town, projektanci nie mogli postąpić inaczej, niż zminiaturyzować monoraila. Warto wspomnieć w tym miejscu, że TLG w ramach innej rocznicy, tj. 50 lat klocków na torach, w ramach zestawu rocznicowego 4002016 z 2016 roku wypuściło także „kawałek” monoraila, jednak tego w kosmicznym wydaniu, czyli protoplasty 6990.

Model. Cóż. w tym przypadku trudno byłoby oddać cały zestaw. Oryginał jest zbyt obszerny i rozciągnięty. Kręcone tory, dwie stacje i sam pociąg, to trochę zbyt wiele jak na klockowe słowo klucz, które ma przedstawiać sedno sprawy. Wybrano więc kolejkę stojącą na większej stacji wyniesionej ponad powierzchnię płyty bazowej. I tak samo jak w przypadku wcześniejszych modeli, tak i tutaj miniatura oddaje sporo szczegółów. Jest więc punkt gastronomiczny, schody, stacja (w tym imitacja znaku kolejki), sygnalizacja torowa, no i sam pociąg. Dokładna jego kopia. Tory wyniesiono ponad powierzchnię, tak więc nie ma tu nic, co w tej skali mogłoby odbiegać od oryginału. Jedyne co można by spróbować zmienić, to zamiast plate na dachu wagoników zastosować tile odpowiedniej długości. Ale nie ma to tamto..monorail to kolejne 10/10. ;)

Gdybym miał wybrać, który z modeli najbardziej do mnie przemawia, to z miejsca wskazuję, że wszystkie razem i każdy z osobna. Każdy spełnia swoje zadanie idealnie, ale największą moc mają wtedy, kiedy zestawia się je razem, jako tych reprezentantów minionych lat Lego, które mocno wpłynęły na pojmowanie klocków i określiły zainteresowania (lub je podtrzymały) na kolejne lata.

60 lat klocka Lego, według TLG w jednym kadrze..

Podsumowanie.

Zestaw 40290 przyjąłem z pewną obawą, ale i dużym zaciekawieniem. Lubię projekty nietuzinkowe, a o takie niestety czasem ciężko w dzisiejszych latach i giną w całej masie powtarzalnego chłamu i słabizny. Moje wątpliwości rozwiały się już w momencie, gdy wyjąłem pudło z paczki. Oniemiałem wręcz i to mimo faktu, iż widziałem wcześniej zdjęcia zestawu. Całość i każdy model z osobna wywoływał u mnie uczucie lekkiej radości, że to co klasyczne i piękne nie zginęło i mimo całej masy innych konstrukcji, wielu tysięcy zestawów, ktoś jako ikony 60 lat bricka wybrał właśnie takie a nie inne pozycje. 40290 nie podlega normalnej ocenie, bo to inna skala niż stosowana przy liniowych zestawach. Za pomysł, ideę, klasykę i piękno miniatur daję najwyższą ocenę z możliwych i kiedykolwiek wystawionych.

Coś, co mogłoby się wydawać bardzo trudne, czyli wybranie reprezentantów nieśmiertelnego klocka spośród tylu zestawów udało się projektantom znakomicie. Za klimat i klasykę jako AFOL dziękuję TLG.

Opublikowano Lego, Recenzje | Otagowano , , , , , , , | 1 komentarz

Kilka wymiarów Lego Space

Po ogłoszeniu powrotów do pisania, pora wrzucić coś rzeczywistego na ruszt. Zaczynam od kosmicznego tematu, a to z racji ostatnich zdobyczy, które wprawdzie się jeszcze tutaj nie pojawiły, ale z pewnością trafia na LS. Inspiracją do wpisu akurat o kosmicznej serii są zestawy 6988, 6981, 6781, 69876940 oraz unikatowe 6954 i 1558, które ostatnio nabyłem z instrukcjami (a częściowo i z pudłami) i w większości są jeszcze w drodze. Stąd krótki opis kilku innych „spejsowych” zestawów, które jeszcze tutaj nie trafiły, a niedawno zasiliły moje zbiory. Zestawy wg. roku powstania.

6926 Mobile Recovery Vehicle
6770 Lunar Transporter Patroller
6923 Particle Ioniser
6897 Rebel Hunter

Zestawy, które widać na powyższej fotce są w bardzo dobrym stanie, wszystkie z instrukcjami, a do tego pudła do magnetyzerów i kosmicznych policjantów. Pozycje to w połowie statki latające, a w drugiej połowie pojazdy, w tym jeden z funkcją Light & Sound. Kosmici to przedstawiciele serii classic space, futuron, m-tron (m:tron) i space police 2. Rozstrzał duży, zarówno tematycznie, jak i wiekowo, gdyż pozycje pochodzą z lat 1986 – 1992. Sześć lat podejścia projektantów do kosmicznej, ponadczasowej serii poniżej.

Mobile Recovery Vehicle

Pierwszy z zestawów to ta część klasyki, która przedstawiała pojazdy i statki kosmiczne w barwie niebieskiej z żółtymi szybami. Nasz pojazd stoi więc w jednej linii z takimi klasykami jak 6951, 6882, 6872, 6985, czy opisywany już wcześniej na LS zestaw 6928.

Nasz bohater to czterokołowiec, modułowy oczywiście, składający się z odczepianej i latającej części przedniej oraz stanowiska operatorskiego w części tylnej, które także może zostać odłączone od głównej platformy. Pojazd o masywnej i zwartej budowie z wykorzystaniem żółtego oszklenia w postaci głównej owiewki i dwóch szyb bocznych w tylnej kabinie. Jako dodatki kilka sztuk elementów w kolorze trans red, tak samo klasycznych dla zestawów space, jak ich kolor niebieski w pewnym okresie. W pojeździe oczywiście dwóch astronautów w takich samych żółtych kombinezonach z nadrukiem.

Jak widać na powyższych zdjęciach kilka możliwości konfiguracji pojazdu. Czy to jako mały latający obiekt, moduł terenowy i platformę jeżdżącą, czy jako platformę z modułem i mały statek, czy duży pojazd i moduł terenowy. W zestawie sporo elementów z nadrukiem, kilka typowych dla serii kosmicznej oraz nieznaczna ilość wyposażenia. Muszę przyznać, że zestaw zawsze mi się podobał. Pamiętam go z mini prospektów z lat 80-tych i zawsze sprawiał na mnie dobre wrażenie. Choć muszę przyznać, że zawsze miałem go za większą konstrukcję. Sto pięćdziesiąt elementów to jednak nie mało i jakoś wydawało mi się, że po złożeniu będzie to spory czterokołowiec, szczególnie gdy na zdjęciach minifigi stały obok pojazdu. Obecnie stwierdzam jednak, że tak nie jest, choć do małych i tak on nie należy. Zestaw moim zdaniem kompletny, zapewniający zabawę i różne konfiguracje. Może trochę mało w nim wyposażenia i nie wiem dlaczego moduł tylny posiada tylko dwie szybki, gdzie jest miejsce dla czterech, ale nie wpływa to zbytnio na ogólny pozytywny wydźwięk. Moim zdaniem to pozycja na solidne 7/10 punktów.

Lunar Transporter Patroller

Drugi z zestawów to jeden z dwóch zestawów serii futuron, które posiadały system świetlno – dźwiękowy, wliczając oczywiście najbardziej rozpoznawalnego „monoraila” 6990.

Zestaw to nic innego jak łamany pojazd z systemem łączności, który wydaje dźwięki i sygnały świetlne. Pojazd skręca się w połowie i daje możliwość oddzielenia części tylnej, zawierającej system łączności od przedniej, czyli pojazdu prowadzącego. Pojazdem kieruje typowy przedstawiciel serii w kolorze żółtym, dość powszechnie występujący w innych pozycjach. Sam pojazd, jak i całą serię utrzymano w biało – czarnej kolorystyce, a jedyne czego tutaj zabrakło w stosunku do pozostałych pozycji to charakterystycznej niebieskiej owiewki. A szkoda, bo patrząc na konstrukcję spokojnie można było zastosować element 2466, w pozycji jak w zestawie 6830, przy drobnych modyfikacjach przodu.

Nasz „9-cio voltowiec” można przyjąć, że jest urozmaiceniem dla zbieraczy serii, szczególnie dla tych, którzy nie posiadają monoraila, do których niestety i ja się zaliczam na chwilę obecną. Zestaw nie jest skomplikowany. Składa się ze stu siedemnastu elementów, które jakoś ginął w tej konstrukcji. W zasadzie jest to jeden z mniej ciekawych zestawów serii, stąd i moja ocena nie jest zbyt wysoka. System Light & Sound to zbyt mało. 5/10 to maksymalna ocena zestawu.

Particle Ioniser

Trzeci z zestawów to średni statek latający z serii kosmicznych minerów, bogaty w zasoby i możliwości, a to wszystko dzięki dwustu trzem elementom i tak dobrze znanej kolorystyce wykorzystującej czerwień, czarny, trans neon green i dużą ilość elementów z nadrukiem.

Jonizator cząstek, znany tez pod nazwą cosmicopter to konstrukcja spójna, dobrze zaprojektowana i przemyślana. Pojazd, niezależnie od przeznaczenia, czy to jako kosmiczny helikopter, czy wykonawca skomplikowanych praw fizyki, zapewnia mnóstwo funkcji i możliwości. Statkiem kieruje jeden minifig, typowy dla serii, w ładnym czerwonym wdzianku z nadrukiem, a do swojej dyspozycji poza samym statkiem z napędem tylnym i górnym w postaci śmigła (!) posiada robota i skrzynię z sprzętem, a sam statek takie funkcje jak coś w stylu działka w przedniej części, pod dziobem, ruchome ramię z magnesem, ruchome stateczniki i skrzydła odsłaniające luk bagażowy, tj. miejsce dla robota. Wszystko zostało okraszone aż dziewięcioma elementami z nadrukiem. O szczegółach i możliwości konstrukcji niech przemówią zdjęcia. ;)

Przednia część to oczywiście kabina pilota, dalej znajduje się luk bagażowy zasłaniany krótkimi skrzydłami z panelami. W części tylnej znajdują się dwa stateczniki pionowe, także ruchome, a pomiędzy nimi przestrzeń ładunkowa z przenośnym modułem. Dzięki obrotowemu ramieniu, które umieszczono w górnej części statku, a zakończono magnesem mamy możliwość przenoszenia modułu w tylnej strefie statku w obszarze około stu osiemdziesięciu stopni. Zestaw daje więc bardzo dużo możliwości konfiguracji i zabawy. A w zestawieniu i połączeniu z innymi pojazdami serii godziny wypełnione zabawą. Osobiście bardzo lubię serię, o czym niejednokrotnie pisałem, a nawet zdarzało mi się czasem coś sklecić własnego jak bazę m-tronów, o czym możecie poczytać tutaj. Tym bardziej cieszę się, że zestaw posiadam z pudełkiem w świetnym stanie. Moim zdaniem to kompletna pozycja, co do której nie można mieć najmniejszych zastrzeżeń. 6923 to nic innego jak 10/10 punktów.

Rebel Hunter

Ostatnia pozycja w tym wpisie to łowca buntowników zwany też więziennym patrolem kosmicznych policjantów polujący oczywiście na kosmicznych bandytów spod znaku blacktrona drugiej serii.

6897 to średniej wielkości statek kosmiczny złożony ze stu czterdziestu elementów i utrzymany w kolorystyce odpowiedniej dla kosmicznej policji drugiego wydania, tj. w połączeniu czarnego, szarego, czerwonego i zielonych owiewek. Statek w części dziobowej posada kabinę pilota. Część środkowa to dwie pary skrzydeł umieszczonych odwrotnie do siebie, a pomiędzy nimi miejsce na kosmiczną celę. Część tylna to silniki. Dzięki prostemu mechanizmowi istnieje możliwość bezpośredniego przechwytywania małej celi, co widać na zdjęciach poniżej. W samym zestawie dwa minifigi. Jeden to oczywiście kosmiczny policjant, a drugi to łotr w postaci blacktrona.

Konstrukcja pojazdu spójna i bez uwag co do logiki zastosowanej przez projektanta. Pojazd wzbogacono pięcioma elementami z nadrukiem, z czego jeden to owiewka przenośnej celi. Sam statek jest tej samej wielkości, co opisany powyżej 6923 i w zasadzie choć dzieli je dwa lata różnicy, to z logicznego punktu widzenia powinny współistnieć w klockowym kosmosie, a to za sprawą czynnika łączącego w postaci czarnych charakterów kosmosu, utrudniających pracę m-tronom.

Łowca buntowników to dobry zestaw. Nie posiada wprawdzie tylu funkcji co 6923, ale spokojnie spełnia swoją rolę średniego statku kosmicznego polującego na blacktronów. Konstrukcja ciekawa, spójna i nie pozostawiająca wątpliwości co do czego służy. Nie jest to może flagowy policyjny 6984, czy z 6986 pierwszego wydania kosmicznej policji, lecz i tak jest wart uwagi zbieraczy klasyki. Zestaw oceniam na 8/10 punktów.

A w kolejnym wpisie dalsze przygody z klasyką. ;)

Opublikowano Kolekcja, Lego, Space | Otagowano , , , , , , , , , , | 2 Komentarze

Recenzja Bricks’n Pieces – The Official Magazine Of The Lego Club

Recenzja Bricks’n Pieces – The Official Magazine Of The Lego Club

Seria: Lego Magazine
Rok wydania: 1974 – 1999
Liczba stron: 4 – 12
Liczba klocków: 0
Cena: ~20  zł (EBay), (BrickLink)

Brickset

Wracając do pracy nad klockami, tej pracy, która przekłada się na to co wrzucam i zostaje w sieci, postanowiłem dla odmiany od samych klocków opisać coś pokrewnego, coś co ich w stu procentach dotyczy. Pamiętacie Magazyn Lego Club, który kilka lat temu można było pięć razy w roku dostać do domu? Ten sam, który obecnie występuje pod nazwą Magazyn Lego Life. A co byście powiedzieli na jego poprzednika, protoplastę? Jak się Wam zdaje, jak dawno wychodziły podobne publikacje? Aby odpowiedzieć na te pytania przybliżę magazyn, który wychodził w ubiegłym wieku w Wielkiej Brytanii, o nazwie Bricks’n Pieces – The Official Magazine Of The Lego Club.

Opis

Magazyn Bricks ‚n Pieces pojawił się po raz pierwszy w 1974 roku w Wielkiej Brytanii jako kilkustronicowa praktycznie biało – czarna broszura, newsletter dla fanów Lego. W tej formie wydawany był do 1978 roku. Powrócił w 1979 roku po założeniu oficjalnego klubu Lego w Wielkiej Brytanii pod nazwą The Lego Club. W tym stylu wydawany był aż do 1999 roku. Od samego początku magazyn wychodził trzy razy do roku, zgodnie z porami roku – spring, summer, autumn. W między czasie zmieniała się nieznacznie nazwa magazynu, a to głównie za sprawą łącznika i apostrofów pomiędzy słowami klocki, a części. Zdjęcie poniżej przedstawia szatę i formę, która istniała od połowy lat 80-tych do końca istnienia. Prawda, że piękna okładka? ;)

Zawartość

Co można było znaleźć wewnątrz magazynu? Oczywiście stałe rubryki, do których można było zaliczyć opisy nowych serii pojawiających się na rynku, a także tzw. Building Idea, które przedstawiały konstrukcje odpowiednie do złożenia przez dzieci. Ponadto dział Lego Master Building, w którym prezentowano zdjęcia prac nadesłanych przez członków klubu, dodatkowo nowości z warsztatu projektantów budujących na potrzeby oficjalnych wystaw Lego oraz inne drobne konkursy dla członków. Do stałych rubryk zaliczyć należy także list od prezesa klubu, opisy wystaw oraz ofertę sklepu klubowego. W niektórych numerach, w ramach Building Idea można było także znaleźć jednostronicowe instrukcje starych zestawów.  Dodatkowo można było poczytać jednostronicowy komiks z przygodami kapitana Indygo, a czasem komiks z przygodami bohaterów nowych serii Lego. Mimo dwunastu stron materiału naprawdę sporo.

Poniżej zdjęcia zawartości ukazującej pracę tzw. modelarzy ;) – projektantów oczywiście, projektujących modele na wystawy, często na wzór zestawów będących w ofercie Lego, jak 6503 czy 6361. Ponadto zdjęcia przedstawiające opisy wystaw.

Często budowy prezentowane podczas wystaw, czy w samym Legolandzie traktowały o nowych seriach Lego, takich jak np. Pirates. Poniżej jako przykład prezentuję zdjęcia z przygotowywania świetnych jak na owe czasy MOCy, bo inaczej tego nie można nazwać, które przedstawiają kryjówkę piratów tuż pod fortem i bazą imperialistów, ulokowaną na skale. A skoro o piratach mowa, to płynnie przechodzę dalej ze zdjęciami do tego, jak prezentowano nowe serie w ramach opisów. Zauważcie, że na jednym ze zdjęć widnieje model główny oraz alternatywny zestawu 6274. :)

I wspomniane przykłady opisów serii, które pojawią się na rynku, począwszy od piratów. Trzeba przyznać, że to pełna profeska jeśli chodzi o zainteresowanie dzieciaków nowymi zestawami.

Jak już wspomniałem, magazyn oferował, choć nie we wszystkich numerach, jednostronicowe komiks o przygodach kapitana Indygo (przedstawiany jako wiele odsłon jednej przygody, ulokowanej w różnych erach i miejscach – seriach), lub komiks z przygodami bohaterów danej serii. Jako przykład przedstawiam przygody kapitana indygo w średniowiecznym Castle oraz przygody piratów. :)

Oprócz opisów nowości, które przedstawiłem powyżej, można było znaleźć coś na wzór doniesień z rynku, coś a’la dzisiejsze przecieki, co TLG wypuści za kilka miesięcy. Tutaj prezentowano po kilka nowych pozycji, często z sugerowanymi cenami. Przeważnie przedstawiano jedną wybraną serię, jak Town, czy Technic. Poniżej zdjęcia kilku przykładów. Proszę zwrócić uwagę na jeden z zestawów Technic, tj. 8832 i pewne wątpliwości, które nasuwają się na pierwszy rzut oka.

Czy tak pierwotnie miał wyglądać zestaw 8832? Minifig Technic, a zamiast żółtego wężyka trans yellow? Ciekawe! :)

Oprócz pozycji, które już zaprezentowałem, należy wspomnieć, że magazyn często przedstawiał ciekawe materiały związane z tematami Lego, a nie do końca z samymi klockami. I tak można było znaleźć przygody małego chomika, a w zasadzie konkurs na maszynę do zabaw dla tego maleństwa [to coś specjalnie dla Sariela! ;) ], opis tego, jak wygląda tworzenie filmów reklamowych o klockach, czy praktyczne porady, jak np. zbudować podkład pod makietę miasta Lego. Dodatkowo jako ciekawostkę należy wspomnieć o konkursie umożliwiającym wygranie dodatku do komputera ZX Spectrum (jeju, kiedy to było!) w postaci interfejsu Robotek, umożliwiającego programowanie maszyn/konstrukcji w połączeniu z zestawami Technic.  Ciekawe i przydane informacje w połączeniu z możliwością wygrania zestawów.

Jak już wspominałem, magazyn prezentował też prace młodszych i starszych fanów Lego. Często były dość abstrakcyjne, choć przyznam, że jak patrzę na dzieła swoich pociech, to niczym nie odbiegają od tych prezentowanych tutaj. Natomiast może zadziwiać jeden MOC, który znalazłem w wydaniu z wiosny 1990 roku, tj wielki model (ponad metrowy) ciężarówki z naczepą marki Volvo F10, wykonany w skali 1/15 z pneumatyką, masą ruchomych i funkcjonalnych elementów oraz elektryką. Serio? w tamtych czasach, ktoś pokusił się o wykonanie takiego modelu? Myślę, że współcześni twórcy technicowych MOCy (choć to bardziej chyba Model Team) nie powstydzili by się takiego wykonania, szczególnie bazując tylko na elementach dostępnych na przełomie lat 80-tych i 90-tych. Spóźnione, ale gratulacje dla twórcy! ;)

Pozostało wspomnieć jeszcze szerzej o dwóch elementach magazynów i podać ich przykłady. Jednym z nich są instrukcje umieszczane na ostatniej stronie, a przedstawiające wcześniej występujące modele, jak zestaw 393, czy 392. Młodzież mogła dziesięć lat po wydaniu wspomnianych modeli wykonać je z elementów, które posiadali. Raczej nie można było wówczas nabyć samych instrukcji, tak jak obecnie na rynku wtórnym.
Drugim elementem jest sklep klubu, w  którym można było nabyć zestawy po bardzo dobrych cenach, często zestawy, które nie były już dostępne na rynku. Ponadto kupić można było całą masę gadżetów od wpinek począwszy, poprzez piórniki, elementy ubrania, czy naszywki. Zdarzały się także karty promocyjne, umożliwiające zakup zestawów danej serii po niższej cenie. W swoich zbiorach posiadam także dwa egzemplarze z ww. listy, tj. klasyczna wpinkę klubu Lego oraz naszywkę z serii Castle. Piękny okaz. :)

Instrukcje.

Sklep klubu Lego.

Na koniec dwa egzemplarze klockowych dodatków, które posiadam, a są związane z opisywanym magazynem Lego.

Podsumowanie

Jak można ocenić i podsumować magazyn Bicks ‚n Pieces, wydawany w okresie panowania klasycznych zestawów Lego? Cóż. Mój opis jest napewno szczątkowy, ponieważ przeprowadziłem go tylko na podstawie dwunastu egzemplarzy magazynu, jakie posiadam. Czy jednak wpływa to na ocenę?  Z pewnością nie. Wydawana tylko trzy raz w roku gazeta była świetnym przykładem zapełnienia zaledwie dwunastu stron ciekawym i bardzo ciekawym tekstem, do którego warto wracać także w dzisiejszych czasach. Szczególnie tyczy to takich fanów klasyki jak ja sam.
Zawierała w sobie tak różne treści i działy, że nie tylko młodzi adepci klockowej sztuki mogli znaleźć tam informacje, uczestniczyć w konkursach , czy zamawiać zestawy i gadżety po niższej cenie, ale także starsi fani, chociażby parający się już konstrukcjami technicznymi. Moim zdaniem magazynowi Bricks ‚n Pieces nic nie brakowało. Był i nadal jest świetną pozycją, choć zapewne przemawia tu przeze mnie trochę mój znaczny przechył w stronę klasyki. Ocena więc jest subiektywna i na moje czucie i odczucie to wydawnictwo zasługuje na pełne 10/10 punktów.

Mam nadzieję, że i Wam zakręciła się łezka w oku. ;)

Opublikowano Lego, Recenzje | Otagowano , , , , , , , | 5 Komentarzy

Długie powroty do pisania

Tak, dokładanie..to kolejny wpis na LS. Długo trwało nim się tu pojawiłem, co nie znaczy, że odpuściłem sobie Lego. Nie nie :). Cały czas powiększałem zbiory, kupowałem zestawy, doprowadzałem je do porządku, kompletowałem i uzupełniałem braki. Kolekcja poszła też trochę w poszerzenie, gdyż dodałem takie serie jak Adventurers, gdzie z kilku zestawów zrobiło się 36 pozycji. Pojawiło się też trochę współczesnych zestawów, szczególnie z lubianej przeze mnie serii Creatora no i oczywiście polybagi. Tych ostatnich uzbierałem 248 sztuk. W ramach staroci, które nadal są clou mojej przygody z Lego posiadam już 686 zestawów z różnych serii, choć króluje Town i Space. Pojawiły się w niej jednak także dosyć niespodziewanie pozycje Star Wars, które zamierzam dalej zbierać, jednak tylko te z początkowego okresu, tj. 1999 – 2002. Wszystkie moje zbiory na dzień dzisiejszy to łącznie 1060 zestawów! Czy to dużo, czy mało, nie mnie to oceniać. Prawie wszystkie są pełnoprawne, tzn. posiadam do nich instrukcje o pudłach (do części z nich) nie wspominając. Braki dotyczą jedynie 29 pozycji, tj. niecałych 3 %.

Jeżeli zastanawialiście się kiedyś jak wygląda trzymanie w domu tylu zestawów Lego, to proszę zerknąć na fotkę poniżej ;).

Wszystko w woreczkach strunowych z karteczką i numerem zestawu, podzielone w kartonach na serie. Do tego karton instrukcji posegregowanych wielkością, karton katalogów, prospektów i starych gazet o klockach jak Bricks&Pieces (które zresztą zamierzam tu opisać). Oszalałem? Może..I uprzedzam pytanie – tak posiadam życie prywatne inne niż klocki ;).

Co do wpisów na Lego”s Soul, to będę starał się zamieszczać tu kolejne dotyczące głównie klasyki, czasem polybagów i innych materiałów Lego. Aby udowodnić, że nie zapomniałem do LS, to informuję, iż uzupełniłem i uaktualniłem zakładkę MISB (dla tych, którzy zaczynają przygodę z Lego przypominam wcześniejszy wpis, czym jest MISB i MIB), a nowe informacje pojawiły się także w innych zakładkach. Na bieżąco będę uzupełniał także zakładkę unikaty, gdyż zestawów z tzw. „jedynką” z przodu, lub „only USA”  nazbierało się trochę.

Na koniec zdjęcie wrzuconych dziś kolejnych pozycji MISB we wspomnianą zakładkę. Łącznie jest już ich tam 43 sztuki, choć trzeba przyznać, że bez porywów ;).

Cóż. Zapraszam do śledzenia i czytania oraz czekam na sugestie, jakie pozycje chcielibyście by znalazły się na stronie, tudzież zostały przeze mnie zrecenzowane. Całość zbiorów oczywiście do przejrzenia na Bricksecie.

Opublikowano Kolekcja, Lego | Otagowano , , , , , | 10 Komentarzy

Gromada staroci

Tak jak pisałem ostatnio, wrzucam zdjęcia zestawów z klasycznego okresu Lego, które nagromadziły się ostatnio w poczekalnie wraz z pozycjami serii adventurers i studios, gdyż zamierzam także je zebrać (w przypadku studios zestawy związane z przygodą, dinozaurami i odniesieniami do adventurers). Zestawy czekają na ogarnięcie, w niektórych przypadkach odświeżenie, złożenie wg. tematyki i oczywiście wrzutkę na LS. Na zdjęciu poniżej ponad czterdzieści pozycji w tym dwie MISB (8303054), kilka z pudełkami oraz instrukcje do wszystkich.

Zestawy i małe i duże, mniej i bardziej znane, w tym kilka dosyć nietypowych i rzadkich. Liczę, że uda mi się wszystko ogarnąć w miarę szybko i wrzucić na stronę, celem przybliżenia i przypomnienia tych klasycznych pozycji od TLG. :)

Opublikowano Kolekcja, Lego | Otagowano , , , , , , , , | 6 Komentarzy

Nowe otwarcie..

Tak. Oto jestem. :) Po dłuższej przerwie spowodowanej przeprowadzką. Jestem, choć nie do końca w pełni jeśli chodzi o Lego. Przyczyna prosta. Nadal nie ogarnąłem miejsca na klocki i myślę, że zejdzie z tym do połowy września. Stąd też będę podrzucał wpisy o starociach na bazie materiałów przygotowanych jeszcze przed wakacjami.

A skoro miejsce nowe, to i zostaniemy dziś w nowych klimatach. Nowych w sensie zestawów, gdyż przez ostatnie dwa miesiące jedyne co mogło się wydarzyć w moim świecie TLG to zbieranie kolejnych zestawów z czasem prezentacji przesuniętym do przodu. Jedną z gałęzi Lego jakie uwielbiam i zbieram (jak wiecie) są oczywiście…polybagi. Czyli w zasadzie jedyna forma współczesnych zestawów jakie kupuję. O tym dlaczego tak je cenię (choć i czasem krytykuję) mogliście przeczytać wielokrotnie na LS. Ale wracając do sedna..zbieranie zaowocowało łącznie ponad trzydziestoma nowymi pozycjami oraz sześcioma używanymi. Na zdjęciu poniżej dwadzieścia osiem polybagów. :)

Po pierwsze wybaczcie fotkę, bo to telefon oraz prowizoryczne tło – kłania się brak legowego kącika. ;) Po drugie na zdjęciu brak trzech pozycji, które nadal w drodze, tj. 40243, 30277 i 30292.

Jutro podrzucę fotkę zestawów z klasycznego okresu Lego, które przez ostatnie dwa miesiące nagromadziły się i czekają na pierwsze złożenie oraz opis. Cóż. Mimo braku swojego miejsca obiecuję powrót do klasyki i polybagów, a powrót zacznę od kilku zestawów serii space.

A na koniec dodam, iż w moich zbiorach zagościło już blisko 200 polybagów, a łączna liczba zestawów przekroczyła kolejną magiczną liczbę i obecnie wynosi 905 pozycji, z czego prawie 630 to klasyka. ;)

Opublikowano Lego, Polybag | Otagowano , , , , , , , , | 2 Komentarze

Przeprowadzka..

Ponieważ od jakiegoś czasu nie pojawiają się żadne nowe wpisy na LS, jestem winien pewnego wyjaśnienia wobec tych, którzy tu zaglądają i czytają tematy o klasyce Lego. Obecny stan ma jedno proste wytłumaczenie, które przyznam, że z mojej winy i niedopatrzenia publikuję dopiero dzisiaj. Otóż brak wpisów wynika z faktu przeprowadzki do innej miejscowości, co wiąże się ze zwinięciem całego klockowego majdanu i odtworzeniu go w innym miejscu. :)

Obiecuję, że jak tylko autor i cały jego klockowy bagaż zainstalują się w nowym miejscu z pewnością znajdą się kolejne opisy staroci na LS. Przez ostatni okres, mimo przeprowadzki materiał cały czas był kolekcjonowany, a ilość klasycznych zestawów z lat 1978 – 1999 osiągnęła właśnie okrągłe 600 sztuk. ;) Tak więc dziękuję za wyrozumiałość i zapraszam za czas jakiś. Pozdrawiam!

Opublikowano Kolekcja | Otagowano , , , , , , | Dodaj komentarz

Recenzja Lego 4549 Container Double Stack

Recenzja 4549 Container Double Stack

Seria: Trains
Rok wydania: 1993
Liczba klocków: 451
Liczba figurek: 2
Cena: 300 – 1000 (MISB) zł (Allegro, BrickLink)

Brickset, Bricklink

Serię trains niezależnie czy starszą 4.5/12V, czy późniejszą czyli 9V, można podzielić ze względu na typy zestawów w niej występujące. Znajdziemy tam oczywiście pociągi same w sobie, zestawy uzupełniające w postaci stacji kolejowych, przeładunkowych, torów, czy przejazdów kolejowych. Dodatkowym typem zestawów są samoistne wagony, którymi można wzbogacić posiadane pociągi. Właśnie takim typem zestawu jest opisywany poniżej 4549. Takich zestawów przed rokiem 2000 powstało dziewięć sztuk. W większości przypadków wagony nie występują samodzielnie, a towarzyszą im dodatkowe pojazdy, czy konstrukcje. Tak też jest w przedmiocie recenzji gdzie obok, w pewnym stopniu unikalnego wagonu, otrzymujemy ciężarówkę z naczepą oraz podnośnik. Poniżej postaram się przybliżyć stosunkowo mało popularny zestaw 9V serii i tym samym po recenzjach 4543 i 4544 kontynuować opisy pociągowych „dziewięcio-woltówek”.

Opakowanie i instrukcja

4549 wydano w typowym dla serii pudle o sporych wymiarach 34 cm x 29 cm x 6 cm. Egzemplarz, który prezentuję stanowi komplet. Opakowanie, którego stan oceniam na dostateczny z plusem utrzymane jest na zasadzie prezentacji zestawu na ciemnym tle z widocznym tunelem dla torów. Oprócz zdjęcia zestawu, oznaczenie firmy z dodatkiem klasycznej informacji „system”. Kolorystyka (poza grafiką główną) w odcieniu szarości przechodzącej w srebrną barwę. Na pozostałych bokach po jednym zdjęciu grafiki głównej lub informacje techniczne o pochodzeniu zestawu, roku produkcji, o tym iż nie jest przeznaczony dla dzieci poniżej 3-go roku życia itp.

Tylna ścianka to oczywiście pozycje alternatywne, ale i funkcjonalności zestawu. Konstrukcje dodatkowe znajdziemy tylko dwie, w tym kilka ujęć możliwości działania obu z nich. Ponadto jak napisałem zdjęcia tego co daje nam w zakresie bawialności model podstawowy. Więcej o modelach alternatywnych poniżej.

Ostatnim papierowym elementem zestawu jest instrukcja wydana w formie książeczki formatu A4. Zarówno frontowa, jak i ostatnia strona to dobre zdjęcie zestawu. Wewnątrz czytelne strony z białym tłem, doskonale wyjaśniające poszczególne etapy tworzenia. Począwszy od budowy kontenerów, poprzez wagon, ciężarówkę z naczepą i podnośnik, w łącznie sześćdziesięciu jeden ruchach czytelnie przeprowadza przez budowę wszystkich składników zestawu. Błędów nie zauważyłem, choć instrukcja i opakowanie inaczej przypisują minifigi do poszczególnych pojazdów. Jako wzór przyjąłem te z instrukcji. Poniżej zdjęcie przykładowe z instrukcji oraz jej front i tył.

Elementy

Zestaw składa się z 451 (lub 443 wg. BL) elementów, co stanowi znaczną ilość, szczególnie gdy zestawimy 4549 z najbardziej klasycznym pociągiem z 9V serii, czyli 4563, który składa się z 476 elementów. W skład zestawu wchodzą trzy odmienne konstrukcje, w tym dwie o takiej samej czerwono – białej barwie plus trzecia utrzymana w klasycznej szarości z kolorowymi kontenerami. Kontenery to biały z czerwonym i zielonym (Octan), żółty i niebieski. Spis elementów dostępny tutaj. Zestaw dysponuje sporą ilością naklejek co niestety obniża jego notowania, szczególnie mając na względzie dostępność pozycji w chwili obecnej. Zapewne trudno będzie znaleźć egzemplarz z wszystkimi naklejkami. Mój jednak takowe posiada. Łącznie osiemnaście sztuk. Konstrukcję oparto głównie na plate, w tym sporej ilości modyfikowanych, brickach, panelach, elementach typowych dla pociągów, czternastu kołach plus czterech ośkach pociągowych. W zestawie znajdziemy także dwa minifigi. Są to typowi przedstawiciele serii pociągowej z ładnym nadrukiem torsów i klasycznymi uśmiechniętymi buźkami.

4549 obfituje w sporą ilość rzadkich elementów. Zaliczyć do nich, poza oczywiście typowymi pociągowymi elementami, można przede wszystkim platformę 34 x 6 2972 stanowiącą bazę dla wagonu, która w tym kolorze wystąpiła tylko w dwóch zestawach, w tym jednym reedytowanym. Dalej są to modyfikowane plate 8 x 4 6576, które w zestawie znajdziemy w kolorach niebieskim (wystąpił w dwóch zestawach), żółtym (w pięciu zestawach) i czerwonym (w trzech zestawach). Dalej są to elementy dźwigu i chwytaka, czy framugi6556 oraz drzwi do nich 6546, które w kolorze niebieskim wystąpiły tylko w tym zestawie, a w kolorze żółtym w dwóch. Wszystkie elementy ciekawe, rzadkie i unikatowe na zdjęciu poniżej. Trzeba przyznać, że elementy, zarówno ich ilość jak i typ to bardzo mocna strona zestawu.

Zestaw

Wagon z ciężarówką i ładowarką pojawił się na rynku w 1993 roku i był dostępny w sprzedaży przez dwa lata, co pokrywa się z jego obecnością w katalogach Lego. Był też znany pod nazwą Road ‚N Rail Hauler, która pojawiała się w reklamach pozycji na rynek amerykański. Zestaw jak już wspominałem to trójelementowe wsparcie i uzupełnienie serii 9V. Obecnie nie jest on popularną pozycją co zapewne wynika z faktu słabej dostępności i sporej ceny, którą trzeba zapłacić za 4549. W skład zestawu wchodzi długi wagon, który w tej formie występuje tylko w dwóch zestawach. Raz jako zabudowany wagon pasażerski z zestawu 4547, a raz i to jedyny w opisywanym 4549 jako wagon transportowy. Drugim elementem jest typowa amerykańska ciężarówka z długim przodem wraz z naczepą oraz podnośnik, który w tej formie możemy spotkać tylko w dwóch zestawach związanych z miastem Lego. Poniżej zdjęcie z katalogu z 1993 roku ukazujące jedną z lepszych scenek z pociągowymi zestawami.

Wagon

Skoro to zestaw z pociągowej serii, to podstawowym jego elementem jest wagon. Platforma o wymiarach 34 x 6 studów utrzymana została w szarej kolorystyce z czarnym podwoziem. Podwozie składa się z dwóch podwójnych osi oraz odbojników i magnesów na obu końcach. Platforma jest dwu poziomowa, z większą dłuższą przestrzenią i dwoma krótszymi. Dostęp do przestrzeni głównej możliwy dzięki odchylanym bortom w łącznej ilości ośmiu sztuk. W wagonie nie zabrakło szczegółów w postaci naklejek, ograniczeń z obu stron, czy drabinek dla minifigów. Jeżeli mowa o wagonie to i trzeba wspomnieć o kontenerach. Zestaw w swoim składzie posiada łącznie cztery kontenery. Dwa duże i dwa małe. Duże są w kolorach żółtym (oczywiście Lego) i niebieskim (logo transportowe). Małe to kontener należący do markowej (TLG) firmy kolejowej, a drugi to także należąca do TLG sieć paliwowa. Octan oczywiście ;). Wagon to niewątpliwie bardzo dobry i mocny akcent zestawu. Poniżej kilka zdjęć wagonu, w tym z kontenerami z zestawu oraz innym, klasycznym na długość wagonem, z zestawu 4555, który będzie miał swój drugi akt w tej recenzji.

Ciężarówka z naczepą

Drugim elementem zestawu jest ciężarówka z naczepą. Pojazd typowy dla amerykańskich klimatów, z wydłużonym przodem kryjącym silnik oraz dwoma rurami wydechowymi za kabiną. Przypomina to klasyczny pojazd z zestawu 6357. Jedyną różnicą jest jedna tylna ośka. I przyznam, że umieszczenie jej w miejscu, w którym się znajduje nie jest najlepszym rozwiązaniem. Powoduje wrażenie zbyt dużego odstępu pomiędzy ośkami. Pojazd okraszono dodatkowo czterema naklejkami.
Do ciężarówki, a raczej do ciągnika siodłowego dodano długą naczepę do przewozu kontenerów stanowiących załadunek wagonu. Naczepa posiada dwie ośki umieszczone w ten sposób, iż imitują zawieszenie (plate z oczkami i plate z długim pinem), co widać poniżej. Ponadto opuszczaną tylną rampę i chowaną podpórkę. Wszystko na zdjęciach poniżej.

Podnośnik

Ostatnim elementem zestawu jest podnośnik o szerokości maksymalnej ośmiu studów z przednimi kołami. Podnośnik utrzymany podobnie jak ciężarówka w biało – czerwonych kolorach, posiada węższą oś tylną i szerszą przednią (podwójne koła w stosunku do pojedyńczych). Podnośnik posiada centralną kabinę umieszczoną w 2/3 długości pojazdu. Za nią znajduje się mechanizm linki oraz zawieszenie wysuwanego ramienia podnośnika. Jego wsparcie w postaci dwóch axli wraz ze stopniami podniesienia (modyfikowane plate) znajduje się poniżej ramienia, przed kabiną. W pojeździe nie zabrakło detali w postaci oświetlenia, naklejek, schodków do kabiny, czy tile z nadrukiem biało – czerwonych ostrzegawczych pasków. W zasadzie tego typu pojazd w serii city/town/trains wystąpił tylko dwukrotnie. Pierwszym był podnośnik właśnie z 4549, a jego nowszą wersją jest zielony pojazd z zestawu 7992 z 2007 roku. Trzeci zestaw zawierający podobny pojazd ukarze się dopiero w roku bieżącym – 60169. Przyznam, że zastosowane rozwiązanie jest funkcjonalne, zarówno w zakresie podpórek, czy samego chwytaka do przenoszenia towarów. Podnośnik to kolejny mocny element zestawu.

Poniżej kilka dodatkowych zdjęć ukazujących sekwencję rozładunku naczepy i przenoszenia towaru na platformę wagonu oraz zestawienie obu pojazdów i całego zestawu. Jak widać na fotkach, zestaw daje sporo możliwości. Z jednej strony mamy duży wagon do podłączenia do pociągu, a z drugiej pojazdy wzbogacające czynności obsługowe pociągów, nie wspominając o aż czterech kontenerach, które mogą uzupełnić nie jedną własną budowlę.

Modele alternatywne

Modele alternatywne zestawu do dwie konstrukcje. Przyznam, że projektanci nie postarali się przy 4549 o dodatkowe pozycje, szczególnie biorąc pod uwagę ilość elementów. Pierwszą z konstrukcji jest wagon z dźwigiem oraz ciężarówką. Drugą wagon transportowy z kabiną do przewozu towarów i małego pojazdu. Mój wybór padł na drugą z pozycji. Wynika to z faktu, iż imituje samodzielną jednostkę, która nie potrzebuje lokomotywy do poruszania się po torach. Pojazd szynowy posiada półotwartą kabinę i dwie przestrzenie do transportu towaru lub pojazdów. Dostać się na nie można dzięki specjalnie uchylanym bortom. Poza tym, iż zestaw oferuje zaledwie dwie konstrukcje alternatywne trzeba przyznać, że kolejnym minusem jest ich jakość. Nie są to porywające modele. Poniżej kilka zdjęć modelu, który wybrałem do zaprezentowania.

Podsumowanie

4549 to pozycja, którą można określić jako bardzo bogatą. Mocą jego jest zarówno ilość jak i typy (rzadkość niektórych) elementów. Niezaprzeczalnym plusem jest jego bawialność, wynikająca zarówno z wagonu (unikatowego w kwestii rozmiaru) jako dodatku do pociągu, czy z zestawu samego w sobie. Możemy ładować, rozładowywać i wagon i ciężarówkę, czy przenosić cokolwiek dzięki bardzo udanemu podnośnikowi. Kolejną dobrocią zestawu jest idealne odzwierciedlenie klimatu 9V, który czerpiąc z dorobku 4.5/12V przenosi kolejowe klimaty do miasta Lego z lat 90-tych. Zestaw nie jest jednak pozbawiony minusów, które jednak trzeba podzielić na dwa typy. Pierwszy wynika z zestawu samego w sobie, jak słabe rozwiązanie konstrukcyjne ciężarówki (ośka zbyt odsunięta do tyłu) i spora ilość naklejek, które wiadomo, że po tylu latach mogę nie istnieć. Dodać tu można modele alternatywne. Drugim, nie wynikającym bezpośrednio z zestawu jest jego dostępność i cena, która nie należy do najniższych, szczególnie jeśli zestawimy ją z ceną pociągów z lat 90-tych. Jednak biorąc pod uwagę szczególnie złożoność zestawu, wagon sam w sobie, elementy i świetny podnośnik, to 4549 moim zdaniem jest zestawem z oceną 9/10 punktów. Polecam oczywiście wszystkim fanom pociągowej serii, czy to jako uzupełnienie pociągów, czy jako samodzielną pozycję.

Za :
+ klimat 9V
+ elementy (ilość i typ)
+ trzy modele w zestawie
+ bawialność

Przeciw:
– naklejki i ich ilość
– dostępność i cena
– słabe modele alternatywne

Na koniec małe zestawienie z ww. zestawem 4555, z uwagi na możliwość uzupełnienia stacji przeładunkowej przez podnośnik z 4549. Nie jest to może klasyczna moc, ale bardzo dobrze pokazuje zadania podmiotu opisu i recenzji. Z jednej strony dodatkowy wagon słusznych rozmiarów, a z drugiej sprzęt pomocniczy idealnie uzupełniający pociągowe klimaty.

Opublikowano Lego, Recenzje, Trains | Otagowano , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Batman tu, Batman tam..

Odbiegnę dziś trochę od staroci i przeniosę się do czasów współczesnych za sprawą wszystkim znanego Batmana w wydaniu polybagowym. Natchnienie zawdzięczam małej figurce z serii kolekcjonerskich minifigów pochodzących oczywiście z filmu The Lego Batman Movie, tj. Batmanowi z jaskiniowych czasów 71017-4 , który podrzucił mi zajączek przy okazji Świąt ;). Polybagi pochodzą z obecnego i poprzedniego roku.

30446 The Batmobile,
30607 Disco Batman – Tears of Batman.

Zestawy utrzymane w różnej szacie graficznej, co wynika z faktu, iż prezentują dwie odmienne serie. I tak Batmobil to przedstawiciel DC Extended Universe, natomiast polybag z dwoma Batmanami pochodzi oczywiście z ostatniej serii The LEGO Batman Movie. Opakowania różnej wielkości, jednak oba w stosowanych cały czas rozmiarach. Przód to grafika przedstawiająca zestaw, do tego nazwa serii, numer i przeznaczenie wiekowe. Tył to oczywiście informacje techniczne i pasek z podglądem zawartości.

Klasycznie napisałbym, że wewnątrz poza klockami znajdziemy instrukcje, ale tutaj dotyczy to tylko starszego zestawu. W polybagu z Batmanami nie ma jej oczywiście, gdyż poza figurkami nic tam nie składamy. Po wysypaniu zawartości dostajemy większą i mniejszą garść klocków. Do tego instrukcję do Batmobila i dwa kartoniki z pelerynami w przypadku Batmanów. Całość wygląda jak na zdjęciu poniżej.

W skład zestawów wchodzą odpowiednio 63 i 13 elementów. Nieźle jeśli idzie pojazd, a w przypadku figurek nie można było się spodziewać nic więcej. Batmobil będący mniejszą wersją pojazdu z zestawu 76045 utrzymano w czarnej kolorystyce z dodatkami szarego w dwóch odcieniach. Figurki natomiast to istna tęcza kolorów, ale i to ma swoją przyczynę o czym trochę dalej. Co do samych elementów to w przypadku auta to głównie plate, w tym modyfikowane, sporo bracketów, serków, cztery koła, trochę elementów przezroczystych i cztery koła. W przypadku figurek to oczywiście tylko ich składowe oraz pas i wrotki dla jednej z nich. Poniżej dokładniejsze zdjęcia elementów oraz złożone zestawy. Widać na nich także pozostałości w postaci kilku zapasowych części. Co ciekawe nie zabrakło ich także w przypadku figurek.

Zestawy można było dostać podczas zakupów na S@H za odpowiednią kwotę w różnych krajach oczywiście. Obecnie są spokojnie dostępne  z drugiej ręki na BL, czy też portalach aukcyjnych. W kilku dodatkowych słowach o każdej z pozycji.

The Batmobile.

Miniatura pojazdu Batmana to już trzeci jego pojazd w moich polybagowaych zbiorach wliczając 30521 i 30300.

Przyznam, że autko jest mocno zadziorne. Swoim ciemnym charakterem przypomina Tumblera. Pomijając fakt oczywistej kolorystyki i ciemnych szyb charakter płynie właśnie z ładnych linii. Skory jestem do stwierdzenia, iż to maleństwo wygląda nawet lepiej niż oryginał w normalnych rozmiarach z 76045. Dobrze wygląda z każdej strony. Mnie szczególnie do gustu przypadły boki i przód. Tył z wyraźnie zaznaczonym silnikiem. Tylne koła większe od przednich. Kabina fajnie wyprofilowana z ciemnym oszkleniem. W zasadzie nie ma tu nic do czego bym się przyczepił. Kilka dodatkowych zdjęć poniżej.

30446 to bardzo udana mini wersja Batmobila. Autko jest spójne i jak na swoją skalę dobrze oddaje oryginał. Dodatkowym plusem jest niezła ilość elementów oraz ich przydatność. Moim zdaniem autko to zestaw na 8/10 punktów. Polecam wszystkim fanom czarnego mściciela.

Disco Batman – Tears of Batman.

Drugi z zestawów to w zasadzie moja dopiero druga pozycja w polybagowych zbiorach traktująca o samych figurkach.

Jeżeli ktoś z Was się zastanawia skąd tak dziwaczne stroje nocnego mściciela to wyjaśniam, iż są to przykrywki do inwigilacji przestępców znanych z przygód Batmana w poszczególnych częściach filmów/filmów Lego/komiksów itd. o przygodach nietoperza. Te dwa otrzymują nazwy nieprzypadkowe nawiązujące właśnie do walki ze złoczyńcami. Jockerem i Music Meisterem (jeśli coś pokręciłem to wybaczcie). Batman dyskotekowy ma biało – fioletowe wdzianko z bardzo ładnym płaszczem w dwóch kolorach. Czarnym od spodu i złotym na wierzchu. Do tego wrotki i maskę w kolorze perłowym złotym i fioletowy pas. Batman nawiązujący do klauna to istna mieszanka niebieskiego, żółtego, czerwonego (w tym maski) i zielonego jednolitego płaszcza. Tył torsów odmienny. W przypadku dyskotekowego Batmana z nadrukiem, a przy klaunie bez.

Obie figurki posiadają różne główki, z podwójny nadrukiem. A tak wyglądają dwa różne grymasy dla poszczególnych figurek. Zestawione z maskami dla lepszej orientacji.

Nie byłbym sobą, gdybym nie zestawił tych dwóch odszczepieńców z klasycznym Batmanem oraz jego wcieleniem z serii minifigów, o której wspominałem na początku. I tak poniżej Disco Batman, Tears of Batman, Clan of the Cave Batman i Batman. ;) Komentarz może być tylko jeden..hahaha! Trochę komicznie to wygląda. Zresztą jak cała seria kolekcjonerskich minifigów, z których pochodzi jaskiniowiec.

Jak już wspominałem, nie zbieram w zasadzie polybagów, w których podmiotem jest tylko i wyłącznie figurka. W tym przypadku te małe odstępstwo wynika z faktu iż lubię Batmana :). Zestaw, choć nie jest klasycznym polybagiem to ocenię. I biorąc pod uwagę pomysł i wykonanie ocena nie może być inna niż 8/10 punktów.

A na koniec mała wariacja z czterema Batmanami. ;)

Opublikowano Lego, Polybag | Otagowano , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Trochę starego Lego Technic

Zbierając starocia wydane przez TLG, naturalnym jest zahaczanie o tematykę klocków dla starszych dzieciaków, tym bardziej, że za pewne każdy z nas posiadał takowe w dzieciństwie. Osobiście na początku lat 90-tych posiadałem dwie popularne pozycje, tj. 8024 i 8815, które zresztą mam do dzisiaj w swoich zbiorach. Zbiorach, które jeśli chodzi o techniczną serię, nie są powalające, bo to raptem dwadzieścia osiem pozycji i to raczej tych maksymalnie średnich wielkością. Nie mniej jednak od czasu do czasu udaje się nabyć kolejne zestawy tego typu, stąd i dzisiaj przedstawiam ostatnie cztery nabytki z serii Technic, które prezentuję w telegraficznym skrócie poniżej.

8640 Polar Copter,
8830 Rally 6-Wheeler,
8207 Dune Duster,
1259 Motorbike.

Zestawy pochodzą z lat 1986 – 1999 i przedstawiają odpowiednio śnieżny helikopter (polarny), sześciokołową rajdówkę terenową, kolejną mniejszą rajdówkę oraz mały motor. Przedstawiają różne serie i podejście do klocków Technic. Najstarsza pozycja to jeden z przedstawicieli krótkiej i całkiem fajnej serii tematycznej, ulokowanej w śnieżnych obszarach, z wykorzystaniem dużych figurek, tj. Arctic złożonej z czterech zestawów. Drugi reprezentant serii mieści się w szerokim podejściu do tematów rajdów, co gdyby próbować zawęzić można by wskazać wszystkie pozycje serii z numerem na modelu, a kilka by się ich znalazło. Osobiście wolę bardziej wąskie podejście ograniczające się do trzech zbieżnych pozycji traktujących o rajdach terenowych, tj. wskazanego tutaj 8830 z numerem „3”, dalej 8840 z numerem „4” i 8850 z „5”. Kolejny zestaw to enta już rajdówka, terenówka, czy buggy (jak kto woli), z miejscem na dużego minifiga. Ostatni zestaw to promocyjny mały set przedstawiający motor w małej skali.
Moje egzemplarze są w bardzo dobrym stanie, do wszystkich instrukcje, do dwóch pudełka. Z mankamentów mogę wymienić jedynie brak naklejek na helikopterze. Poniżej o każdej z pozycji kilka słów więcej.

Polar Copter.

Przyznam, że temat helikopterów i samolotów z technicznych klocków jest wdzięczny, gdyż w większości przypadków są to bardzo zgrabne konstrukcje. Dokładnie tak jest także w przypadku 8640.

Model podstawowy to jednoosobowa niewielka maszyna z płozami, utrzymana w kolorze białym z dodatkami żółtego, klasycznego szarego (elementy techniczne), niebieskiego i czerwonego. Mały helikopter obsługuje niezła figurka, w stroju z torsem zaczerpniętym z klasycznych figurek, tylko ciut powiększonym. Sam helikopter to prosta konstrukcja, posiadająca niewiele użytkowych funkcji, do których w zasadzie można zaliczyć tylko obrotowe wirniki napędzane przez pokrętło umieszczone z lewej strony maszyny. Zębatki tak ułożono, by obrót kołem napędzał jednocześnie oba śmigła. Innym elementem ruchomym jest ster pilota oraz możliwość zdjęcia nart i kijków dzięki którym pilot po wylądowaniu na śnieżnym obszarze właściwym dla serii będzie mógł szusować po stokach.

Linia maszyny jest ładna, zachowano wszystkie niezbędne elementy dla tego typu konstrukcji. Jedyne co bym zmienił, to ciut wydłużył belkę ogonową, ale góra o dwa study. Konstrukcja niby prosto, ale przyznam, że składanie ram owiewki kabiny wymaga delikatności. Może to kwestia starości klocków, a może tak było od zawsze, ale trzeba uważać, gdyż konstrukcja nie jest zbyt stabilna zanim się jej nie przytwierdzi do reszty modelu. Ogólnie zestaw jest fajny, dobrze uzupełnia serię, a sam helikopter ma pozytywny odbiór. Poza kwestiami które wymieniłem nic bym w nim nie zmieniał. Bawialność oczywiście jest, a dodatkowo podnosi ją ładna figurka. Moim zdaniem to zestaw na 8/10 punktów.

Rally 6-Wheeler.

Sześciokołowa terenówka, to jedna z tych pozycji technicznej serii, która od zawsze mi się podobała. Już od czasów dzieciaka zachwycałem się nią patrząc na zdjęcia w katalogach. Jest nietuzinkowa dzięki swojemu układowi jezdnemu w połączeniu z trochę futurystyczną konstrukcją i elementom wskazującym na udział w rajdach.

8830 jest kolejnym zestawem, w którym otrzymujemy figurkę. Tym razem rajdowiec posiada inny, czerwony (sportowy) kask ;) i jak widać na zdjęciu powyżej doskonale oddaje skalę modelu głównego. Pojazd jak już wspomniałem posiada skrętne dwie osie. Przednią i tylną. Wszystko dzięki zastosowaniu klasycznego mechanizmy skrętu w dwóch sztukach, ustawionych w przeciwstawnych kierunkach. Napęd zapewnia oś z kółkiem ustawiona pionowo w stosunku do ww. mechanizmów, pomiędzy którymi umieszczono małą zębatkę, której obrót zapewnia ww. koło znajdujące się powyżej auta. Kierownica kierowcy jest oczywiście tylko imitacją. Pojazd uszczegółowiono poprzez spoiler, antenę, czerwony fotel, dwa reflektory oraz napis „Rally” umieszczony w miejscu tablicy. Auto ma fajną linię i mimo swoich niewielkich gabarytów sprawia wrażenie solidnego i takiego, które nadaje się na każdy teren. Dobrym doborem projektantów była także żółta kolorystyka, w zestawieniu z białymi felgami. Wszystko wygląda naprawdę zacnie.

Jak widać figurka pasuje do pojazdu, a jej umiejscowienie nie sprawia wrażenia, że jest to na siłę i nie ma tam miejsca na nią. Czy bym coś zmienił w 8830? Nie. Jedyne czego bym chciał, to zdobyć dwie pozostałe żółte konstrukcje terenowe i zestawić je ze sobą. ;) Moim zdaniem, to zestaw na 10/10 punktów. Jest ładny, bawialny i odbiega wyglądem od większości zbliżonych wielkością konstrukcji w serii Technic z klasycznego okresu.

Dune Duster.

Przedostatnia pozycja to przedstawiciel późniejszego okresu w klasycznych klockach, gdyż pochodzi z 1996 roku i prezentuje już z lekka inne podejście do małych terenówek.

Pojazd utrzymany w czarno -żółtej kolorystyce z kilkoma naklejkami dla ozdoby to mała terenówka, tudzież pojazd typu buggy do podróży po niezbyt wymagających terenach, pozbawiony (niestety) figurki. Auto posiada skrętną oś przednią, z klasycznym układem oraz teleskopowaną oś tylną. I w zasadzie to jedyne funkcjonalności zestawu. Auto swoim przeznaczeniem, a nawet wykonaniem i możliwościami przypomina takie starsze konstrukcje jak 88418832 czy 8818.

W zasadzie nic więcej nie można napisać o tej konstrukcji. Linia i zastosowane elementy jak 75c28 typowe dla późniejszego okresu serii. Co do mankamentów to w zasadzie wymieniłbym brak figurki oraz naklejki, które w owym czasie licznie występowały w zestawach. Plusem jest amortyzowana tylna oś oraz dobrze kontrastująca ze sobą kolorystyka. Poza tym to zestaw przeciętny. Stąd ocena 6/10 punktów jest chyba tą właściwą.

Motorbike.

Ostatnia z pozycji to mały promocyjny zestaw przedstawiający żółto – czarno – szary ścigacz.

W okresie, z którego pochodzi to maleństwo w ramach serii można było nabyć sporo niewielkich konstrukcji. Należy tu przypomnieć chociażby takie jak 2544, 3054, 8203 czy 1260. W zasadzie każda z nich, jak i ten mały motor posiadały małą funkcjonalność. W tym przypadku, dzięki zastosowaniu gumki mamy możliwość imitacji zawieszenia maszyny. Przyznam, że takie maleństwo jak to, to dobry pomysł by zachęcić do bliższego zainteresowania techniczną serią.

Trudno napisać coś negatywnego o tym zestawie. Spełniał swoją promocyjną rolę, posiada prostą, ale działającą funkcjonalność i mógł przyczynić się do zakupu większych pozycji. Szkoda że we wcześniejszych latach takie maleństwa w ramach serii nie pojawiły się. Co do oceny to 7/10 punktów będzie chyba tą właściwą.

Z racji prywatnych kwestii w ostatnim czasie nie pojawiało się zbyt wiele wpisów na LS. Postaram się nadrobić w niedługim czasie. ;)

Opublikowano Kolekcja, Lego | Otagowano , , , , , , , , | 1 komentarz

Recenzja 6508 Wave Racer

Recenzja 6508 Wave Racer

Seria: Town
Rok wydania: 1990
Liczba klocków: 37
Liczba figurek: 1
Cena: 12 – 110 (MISB) zł (Allegro, BrickLink)

Brickset, Bricklink

Po przerwie w recenzowaniu staroci, małym rozbiegu w postaci kameleona jakiś czas temu, wracam dziś z niewielkim, klasycznym i doskonale znanym zestawem, który pojawił się na rynku w 1990 roku. Z pewnością nie jeden/nie jedna z Was posiadaliście w dzieciństwie tego wodnego demona prędkości z numerem dwa, który jako jeden z dwóch popularnych zestawów wprowadzał nowy element tak lubiany przez dzieciaki. Na początku lat 90-tych figurki w zestawach Lego nie posiadały zbyt wielu części wyposażenia. Były oczywiście radiostacje, megafony, podwójne butle na plecy, walizki, lizaki i trochę innego drobnego ustrojstwa, ale to właśnie żółty kapok pozwolił na przeniesienie zabawy figurkami nad wodę. Zestaw ten jest moim egzemplarzem z młodości. Otrzymałem go na dzień dziecka i przyznam, że był to mój najlepszy klockowy rok w dzieciństwie. Obok opisywanego 6508 na urodziny dostałem 6529, a pod choinkę doskonale znany 6644. Po wymianie ok. dziesięciu elementów nadgryzionych zębem (czasu) służy dzielnie do dziś. ;) W kilku słowach postaram się przybliżyć tę małą pozycję tym, którzy jej nie znają (nie wiem, czy tacy fani TLG są) oraz przypomnieć innym ich zestaw z dzieciństwa.

Opakowanie i instrukcja

Ponieważ zestaw jest mały, to i nie wymagał zbyt wielkiego pudełka. Umieszczono go więc w klasycznym małym opakowaniu o wymiarach 9.9 x 7 x 4.6 cm. Całość utrzymano w klasycznej żółtej kolorystyce z grafiką główną przedstawiającą naszą łódź wyścigową na wodzie. Do tego znajdziemy tam pasek z nazwa „Legoland”, numer zestawu i znak firmowy. Boki opakowania to z jednej strony typowe informacje techniczne, kod kreskowy, rok produkcji oraz zdjęcia zestawu. Tył, to klasyka jak na lata 90-te, czy konstrukcje alternatywne. Zestaw oferuje trzy dodatkowe modele, tj. samolot, wyczynowe sanki i skuter wodny. Ale o tym dalej. Pudełko choć małe, to miłe w odbiorze i idealnie oddaje miniony klimat klasycznego okresu. Mój egzemplarze w dobrym stanie z niewielkimi uszczerbkami. Na zdjęciach poniżej pudełko z czterech stron.

Instrukcja to rozkładana kartka, z grafiką główną identyczną jak zdjęcie z opakowania. W prostych jedenastu ruchach prowadzi nas przez budowę modelu łódki. Nic dodać nic ująć. Prostota i tyle.

Elementy

Mój egzemplarz jest w zasadzie w bardzo dobrym stanie. Wymagał jedynie wymiany kilku części. Zestaw składa się z trzydziestu siedmiu elementów, choć trzeba tu wliczyć rozłożonego minifiga. Utrzymano go w biało – niebieskiej kolorystyce z nielicznymi czarnymi i szarymi dodatkami. Znajdziemy tu głównie plate w różnych rozmiarach, dwa małe tile, pięć slope, w tym jeden z nadrukiem cyfry „2”, do tego śmigło, grille i modyfikowane plate. Ponownie mało i prosto. Nie znajdziemy tu nic nadzwyczajnego, czy unikatowego. Najrzadszym elementem jest niebieski slope z dwójką, który występuje tylko w sześciu zestawach. Do tego warto zwrócić uwagę na grille starego typu, bez dodatkowego zagłębienia dookoła. Ponadto to same popularne elementy.

W zestawie dostajemy oczywiście także minifiga. Jest to typowy przedstawiciel miejskiej serii w czerwonym wdzianku. Dotyczy to zarówno tułowia, jak i nóg. Do tego główka starego typu z pełnym studem, czerwony kask z szybką i wspomniany na początku kapok. Bez rewelacji, ale minifig idealnie kontrastuje z biało – niebieską łódką. Figurka w tej konfiguracji występuje tylko i wyłącznie w tym zestawie.

Zestaw

6508 pojawił się na rynku w przełomowym dla klocków 1990 roku. Klasyczne miasto ożywiło się wówczas dzięki chociażby miejskiej kolejce typu monorail, czyli 6399, nowemu lotnisku, bazie strażackiej, restauracji i przeniesieniu miejskich klimatów w cieplejsze rejony, co można zauważyć chociażby przez zmianę grafiki tła w części zestawów, czy zastosowaniu palm zamiast klasycznych choinek. Zestaw występował dość często w katalogach i można go było tam znaleźć przez trzy lata.

Zestaw przedstawia niewielką biało – niebieską łódź wyścigową z napędem w postaci śmigła. Trzeba przyznać, że jest to nietypowe rozwiązanie, które można było znaleźć tylko w zestawach przedstawiających łódki w stylu poduszkowców z podobnym napędem, jak 6513, 2883 i 6567 plus kilka po roku 2000. Konstrukcja sama w sobie (poza napędem) przypomina łódź wyścigową, choć wielkością należy zestawić ją z popularnymi niewielkimi motorówkami. Jedyny zestaw, który idealnie do niej pasuje to promocyjny 1562. Wydaje się, że obecnie zestaw ten spokojnie mógłby być wydany jako polybag.
Budowa modelu nie stwarza problemu. Płynnie przechodzimy od pokładu, przez burty, po silnik. Łódka posiada wysunięte boki, pomiędzy którym umieszczono pochyły przód z numerem, dalej jest miejsce dla kierowcy, które z jednej strony ograniczono kierownicą, a z drugiej oparciem. W tylnej części znajdują się dwa spoilery z umieszczonym pomiędzy nimi silnikiem. Poniżej kilka kroków z budowy.

W celu imitacji efektu płynięcia z dużą prędkością nieznacznie podniesiono przód łódki poprzez zastosowanie jednego plate 2×1 od spodu, co widać na zdjęciu poniżej.

Wyścigówka to niebanalna konstrukcja. Wyróżnia się spośród innych podobnych zestawów. Nie jest ani motorówką, anie poduszkowcem, ani też typową wodną rajdówką, których napęd znajduje się pod wodą, a nie tak jak w przypadku 6508 nad. Do tego konstrukcja ma fajną sportową i zadziorną linię. Dobrze wygląda z każdej strony. W połączeniu z dwukolorową barwą i kontrastującym czerwonym minifigiem otrzymujemy fajny, sportowy model. Przenosi zabawę miasta nad wodę, zapewnia bawialność dzięki możliwości tworzenia wyścigów, zastosowaniu śmigła (dodatkowe „latające” możliwości przy własnych konstrukcjach), czy minifiga, który może pływać dzięki kapokowi. Poniżej kilka dodatkowych ujęć konstrukcji.

A na koniec mała sekwencja z naszym dzielnym kierowcą wodnego demona, który w czerwonym wdzianku – a wiadomo, że to kolor dający większą prędkość ;), dzielnie zasiada za kierownicą maszyny.

Modele alternatywne

Jak wspomniałem wcześniej, 6508 posiada trzy alternatywne konstrukcje. Są nimi wyczynowe sanki, skuter wodny oraz samolot. Trzeba przyznać, że konstrukcje nie powalają. Jak plusem są trzy dodatkowe modele, tak już minusem ich jakość. Sanki jakoś nie bardzo mi pasują. Samolot przy tych rozmiarach i elementach to mała karykaturka, a jedyną konstrukcją w miarę logiczną pozostaje skuter wodny. Stąd też mój wybór na przedstawienie modelu dodatkowego pada właśnie na skuter. Szkoda, że alternatywy to tak słaby punkt zestawu.

Podsumowanie

6508 to idealny przedstawiciel klasycznego okresu Lego. Seria Town, do której należał, będąca przeglądem wszystkiego co z miastem związane posiada oczywiście odniesienie do wodnych klimatów, do których nasz bohater idealnie pasuje. Poza niewątpliwą bawialnością, fajną kolorystyką i możliwościami zestaw posiada sporą dawkę sentymentu, a to zapewne z uwagi na fakt bardzo dużej popularności nawet w naszym kraju na początku lat 90-tych. Ponieważ to mój egzemplarz z dzieciństwa, jest tu dla mnie dodatkowa przestrzeń do wspomnień. ;) Ale by być obiektywnym, to zestaw nie jest idealny. Ewidentnym minusem są konstrukcje alternatywne. Częściowo mogę do nich zaliczyć także brak możliwości identyfikacji rodzaju wyścigówki, jaką jest 6508, z racji braku możliwości spasowania z innymi konstrukcjami ze starego Town. Moim zdaniem biało – niebieska wyścigówka to zestaw na 7/10 punktów. Polecam oczywiście wszystkim fanom klasyki, a jako obowiązek tym, którzy posiadali go w dzieciństwie, a dziś nie wzbogaca ich zbiorów. :)

Za :
+ wodny klimat
+ bawialność
+ nietypowa i zadziorna konstrukcja

Przeciw:

– słabe modele alternatywne

Opublikowano Lego, Recenzje | Otagowano , , , , , , , , , , , | 1 komentarz

Kilka zestawów Lego Town po 1991 r.

Po kolejnej małej przerwie wracam z kilkoma starociami, które chciałem Wam dzisiaj przypomnieć. Mowa o zestawach z miejskiej serii Town, które w większości pojawiły się gdy Lego miało powiedzmy średnie pomysły na swoje zestawy, szczególnie w miejskiej serii. Przedstawiam poniżej cztery pozycje pochodzące z lat 1992 – 1999, oczywiście wg. kolejności pojawienia się na rynku.

6405 Sunset Stables,
6564 Recycle Truck,
2887 Petrol Station Attendant and Pump,
6467 Power Pitstop.

Już na pierwszy rzut oka widać, że w trzech na cztery przypadki mamy do czynienia z nazwijmy to nowym podejściem do klocków, które forsowało TLG pod koniec lat 90-tych. Co do samych zestawów, to idąc od najstarszego mamy tu przedstawiciela serii Paradisa w postaci kawałka stajni i terenówki z przyczepą do przewozu koni, dalej nowe wcielenie śmieciarki, czyli „ulepszenie” tak znanych 6693 i 6668. Kolejny zestaw to promocyjne maleństwo przedstawiające pojedyńczy dystrybutor paliwa wraz z obsługą. Ostatnią pozycją jest mały pitstop z bolidem w formie stosowanej od 1996 roku.
Cóż ogólnie mogę o nich napisać? Że są trochę inne niż klasyka przez duże „K”. Jak stajnia z terenówką nie odbiega poza kolorem od zestawów z początku lat 90-tych i w zasadzie nie można mieć zastrzeżeń do promocyjnego maleństwa, tak już śmieciarka z mega uproszczeniami w postaci gotowego podwozia i slope z nadrukiem zamiast składanego z elementów przodu i ten mini pitstop wyrwany z kontekstu nie przemawiają do mnie. Ale o tym poniżej. Postaram się poszukać plusów także w tych pozycjach.
Moje egzemplarze są w bardzo dobrym stanie, do wszystkich instrukcja, a do najstarszej pozycji także pudełko.

Sunset Stables.

Pierwszy z zestawów to pozycja stanowiąca uzupełnienie do całkiem fajnej i zdecydowanie większej stajni z różowej serii, tj. 6419.

Zestaw można podzielić na dwa elementy. Pierwszym jest oczywiście kawałek stajni z zadaszeniem i miejscem dla konia z poidłem. Obsługuje go fanka koni w bujnej czerwonej fryzurze, z ładnym nadrukiem na torsie. Drugim elementem jest terenówka z przyczepą do transportu konia. Jest to pojazd identyczny z tym, który znajdziemy w przytoczonym 6419. W zestawie jest sporo szczegółów w postaci wyposażenia dla konia, dopracowanego kawałka stajni, z dachem z nadrukiem oraz całkiem udanym pojazdem. Minifigi także niezłe. Do wspomnianej obsługi stajni dochodzi bowiem minifig kierujący pojazdem w stroju dżokeja.

W zasadzie nie mam się do czego przyczepić w stosunku do 6405. Zestaw jest bawialny, posiada spore możliwości w zakresie konfiguracji. Sporo szczegółów, bardzo dobre figurki no i zwierzaka. O terenówce i przyczepie nie wspominając. Jedyne co mnie drażni, ale dotyczy to całej serii to kolor stosowany na płytki bazowe. Really? Kto wymyślił tę barwę..
6405 to typowy zestaw z początku lat 90-tych, więc moja ocena nie może być inna niż dobra. Moim zdaniem ocena 8/10 punktów jak najbardziej właściwa.

Recycle Truck.

Drugi zestaw w tym zestawieniu na dzień dobry ma u mnie krechę. Jest typową karykaturką miejskich pojazdów, choć trzeba przyznać, że był bardzo popularnym zestawem w drugiej połowie lat 90-tych.

Auto utrzymane w kolorze niebieskim, z czarnym podwoziem, żółtymi felgami, nie posiada dachu, co także było typowe dla okresu w którym powstał. Minifiga wkłada się za to prosto do pojazdu. Za kabiną znajduje się przestrzeń na śmieci, z tym że nie jest niczym zakryta. Co oczywiście powoduje możliwość ich wypadania. W zestawie obok pojazdu znajdziemy dwa kosze ze śmieciami w postaci czarnych beczułek. I w zasadzie nic nie można więcej napisać o tym zestawie. No może poza faktem iż auto posiada łącznie dwa elementy z nadrukiem.

Zestaw w zasadzie ma tylko dwa plusy. Jednym jest minifig, o którym nie wspomniałem, a to ładnie kolorystycznie zestawiona figurka w zielonych spodniach i zielonej bluzie z białymi rękawami. Do tego czapka w takim samym kolorze. Drugim plusem są dwa kosze w starym ciemnym szarym. Ogólnie zestaw mi się nie podoba, a gości u mnie tylko dlatego, że to nadal okres tzw. klasyki. Moja ocena nie może być inna niż 2/10 punktów i to tylko za minifiga i śmietniki. 6564 jest wypaczeniem tak udanych śmieciarek jak 6693 i 6668, o których wspominałem wcześniej.

Petrol Station Attendant and Pump.

Maleństwo w postaci pojedyńczego dystrybutora i minifiga obsługi to nic innego jak promocyjna pozycja.

Mały dystrybutor umieszczony na szarej płytce posiada poza daszkiem slope z nadrukiem przycisków oraz wąż do tankowania. Jako mała promocyjna pozycja jest ok. Każdy młody adept Lego posiadający pojazdy, a nie posiadający stacji benzynowej mógł tanim kosztem sobie ją zbudować zakupując powiedzmy dwie sztuki 2887. Do każdej dostał dodatkowo ładnego minifiga w niebieskim wdzianku i białej czapce. Bawialność mimo rozmiarów i małej liczby elementów obecna, ale tylko pod warunkiem posiadania pojazdów, które będzie można tankować. Ogólnie zestaw spełniał swoją rolę i mimo iż nie ma tu żadnych wodotrysków mogę ocenić go na 6/10 punktów.

Power Pitstop.

Ostatni z zestawów to mały pitstop, który jak pisałem wcześniej jest trochę wyrwany z kontekstu. Dlaczego? Otóż dlatego, że w zasadzie nie ma zestawu, do którego by pasował.

Zestaw przedstawia kawałek toru wyścigowego w postaci pitstopu oraz żółty bolid z numerem „2”. Napisałem, iż do niczego nie pasuje, ponieważ pozycja, do której można by go dołączyć, czyli tor wyścigowy 6337, sam w sobie posiada takowy. Podobnie zresztą jest z drugim pitstopem 2554. W zasadzie pasuje do niego tylko ciężarówka przewożąca dwa bolidy, tj. 6432. Napisałem wcześniej, iż forma bolidu, która występuje w opisywanym zestawie jest stosowana od 1996 roku. Jest to prawda jeśli idzie o ogólną wielkość pojazdu. Jednak od 1996 do 1998 roku posiadały one więcej szczegółów. Mowa tu o zestawach 6335, 6337, 6546 i 2554. Uproszczenie pojazdów (niestety zgodnie z przyjętą normą dla Town), nastąpiło wraz z dwoma ostatnimi zestawami. Opisywanym tutaj pitstopem  i wspomnianym 6432.

Pominąwszy uproszczenie należy jednak zauważyć kilka plusów zestawu. Przede wszystkim dobre figurki oraz mnóstwo wyposażenia. Znajdziemy tu aż siedem sztuk narzędzi wszelkiej maści, w tym podnośnik i dwa dodatkowe koła. Sam pitstop także ma potrzebne elementy w postaci zegara, znaku stopu, czy fajnego zbiornika do tankowania. Sam pojazd to jednak ponownie nic ciekawego. Prostota i trzy elementy z nadrukiem numeru. Tak więc zestaw mimo iż w zasadzie do niczego nie pasuje i posiada uproszczonego maksymalnie bolida może być przydatny przy własnych konstrukcjach. A gdyby zestawić wszystkie wspomniane sześć zestawów, które posiadały ten sam typ (wielkość) bolida i stworzyć z nich jeden tor wyścigowy z zapleczem, to jego minusy nie byłby zauważalne.
Biorąc wszystko pod uwagę oceniam zestaw na 5/10 punktów.

Kolejny wpis to zapewne recenzja jakiejś klasyki. Zapraszam.

Opublikowano Kolekcja, Lego | Otagowano , , , , , , , | 4 Komentarze

Recenzja 30477 Chameleon

Recenzja 30477 Chameleon

Seria: Creator
Rok wydania: 2017
Liczba klocków: 53
Liczba figurek:
Cena: 15 – 45 (MISB) zł (Allegro, BrickLink)

Brickset

Jako niepoprawny fan polybagów, zbierający je równie wytrwale jak klasyczne zestawy, wracając powoli do recenzji zestawów postanowiłem na etapie rozbiegu przybliżyć Wam niewielki tegoroczny zestaw serii Creator. Mały barwny kameleon wydany jako pozycja promocyjna w postaci polybaga trafił na rynek na początku lutego, a przynajmniej wówczas pojawił się w sprzedaży online. Zestaw idealnie wpisujący się w szereg zwierzaków, jakie wyszły w ramach twórczej serii to przyjemna konstrukcja, co postaram się poniżej udowodnić.

Opakowanie i instrukcja

Zestaw umieszczono w typowym dla polybagów woreczku foliowym o wymiarach 17 x 17 centymetrów (licząc wraz z przezroczystymi paskami). Grafika główna to zwierzak umieszczony na jakimś drzewie. Do tego numer zestawu oraz przeznaczenie wiekowe, jak i seria z której pochodzi. Tył to oczywiście wszelkiej maści ostrzeżenia i informacje techniczne. Nie mogło zabraknąć też przezroczystego paska do podglądu zawartości. Ciekawostką jest, iż jest to najbardziej „napakowany” polybag, jaki udało mi się kupić. A wiem co piszę, gdyż w ramach swojej kolekcji otworzyłem dotychczas ponad 150 różnych zestawów tego typu. ;) Być może to kwestia mojego egzemplarza, że na etapie produkcyjnym pozostało wewnątrz tak dużo powietrza, a być może dotyczy to całej serii. Tego nie wiem. Gdyby go mocno klepnąć, to wystrzeliłby jak nadmuchana torebka papierowa. :)

Następnie instrukcja. Złożona kilkukrotnie rozkłada się do formatu A4 i w obustronnych dwudziestu jeden ruchach przedstawia budowę modelu. Instrukcja czytelna, a błędów nie zauważyłem.

Elementy

Wnętrze polybaga poza wspomnianą instrukcją kryje średnią ilość elementów jak na woreczkowy zestaw. Zawartość całości wygląda dokładnie jak na zdjęciu poniżej.

Zestaw składa się z pięćdziesięciu trzech elementów plus trzesz sztuk zapasowych. Kolorystycznie został utrzymany bardzo barwnie. Kolorem dominującym jest limonkowy, do tego trochę części w kolorze niebieskim, jasno pomarańczowym, czerwonym i czarnym. Wśród elementów znajdziemy sporo przydatnych łuków czterech typów, w dwóch kolorach, plate, w tym modyfikowanych, kilka bricków i innej drobnicy. Najciekawsze elementy to 18649 w kolorze jasno pomarańczowym występujący w tej barwie tylko w dwóch zestawach i 63868 w kolorze limonkowym występujący tylko w trzech zestawach, czy 93606 w kolorze limonkowym występujący w sześciu zestawach.
Ilość elementów średnia jak na polybaga, lecz trzeba przyznać, że obfitująca w ciekawe i przydatne części. W szczególności zestaw stanowi bogaty zasób elementów w kolorze limonkowym. Części to duży plus zestawu.

Zestaw

30477 to nic innego jak miniatura kameleona polującego na muchę, tudzież innego latającego owada. Jest jednym z dwóch, w zasadzie trzech zestawów przedstawiających żyjątka (wliczając 31058), które wyjdą/wyszły w tym roku w ramach serii Creator. Zestaw wydaje się być pozycją promocyjną w sensie ogólnym i nie odnosi się do żadnego konkretnego zestawu normalnych rozmiarów. No chyba że TLG chciało nim przypomnieć o zwierzętach z deszczowego lasu 31031. Kameleon rzuca się mocno w oczy i zapada w pamięć dzięki swej jaskrawej kolorystyce. Barwność konstrukcji powoduje, że przyciąga wzrok. Tak było także ze mną gdy pojawiły się zdjęcia polybagów na rok 2017. Kameleon był jedną z tych pozycji, które najlepiej zapamiętałem.
Konstrukcja zwierzaka jest dość prosta i nie stwarza problemu podczas budowy. Można ją podzielić na cztery etapy. Budujemy tułów, łapki, ogon i głowę. Poszczególne moduły sympatycznego gada widoczne na zdjęciu poniżej. Dalej także zdjęcie gotowego zwierzaka wraz z owadem na którego polował i trzema zapasowymi częściami.

Konstrukcja dobrze oddaje kształty oryginału. Mamy sporą głowę z dużymi wyłupiastymi oczami, długi jęzor do chwytania owadów, łapki zakończone paluchami do chwytania drzew i gałązek oraz gibki ogon. Ponieważ kameleon to gad pozostający w bezruchu i polujący dzięki zmiennemu kamuflażowi, tak i nasza bestia siedzi bez ruchu i oczekuje na zdobycz. Sekwencja polowania widoczna na trzech poniższych zdjęciach.

Budowa pozwala na dokonywanie sporej ilości ruchów w kilku zakresach. Ruchome są więc łapy, umożliwiające imitację chodu, głowa, wraz z ruchomą szczęką i językiem, a także ruchomy ogon. Bardzo dobre zdolności, jak na tak małą konstrukcję. Duży plus zestawu zapewniający bawialność. Zwierzak spokojnie trzyma się nawet na większych roślinach i może stanowić niezłe klockowe urozmaicenie domowych pnączy. ;)Więcej fotek przedstawiających tę fajną kolorową konstrukcję poniżej.

Podsumowanie

30477 to zestaw, który choć jest tylko małym polybagiem to zapada w pamięć. Zastosowana kolorystyka w połączeniu z możliwościami ruchowymi naszego zwierzaka i to przy tak niewielkiej skali nadają moc polybagowi. Mnogość fajnych i przydatnych elementów i to w ciekawych kolorach w połączeniu z niewielką ceną (obecnie na jednym z portali aukcyjnych zestaw można nabyć za 15 zł!) dodatkowo wznosi odbiór pozycji na wyżyny. Moim zdaniem kameleon to świetny mały zestaw, w którym nie odnotowałem żadnych minusów. Ocena nie może być więc inna niż 10/10 punktów w polybagowej skali. Właśnie. I do tego to tylko mały polybag ;) 30477 polecam wszystkim fanom TLG, bo każdy w tej małej pozycji znajdzie coś ciekawego dla siebie.

Za :
+ dobre odzwierciedlenie oryginału
+ bawialność i możliwości ruchowe
+ kolorystyka
+ elementy

Przeciw:

Brak

Opublikowano Lego, Recenzje | Otagowano , , , , , , , , , | 2 Komentarze

Lego Star Wars – wydanie marzec 2017

Ponieważ w punktach z prasą pojawił się właśnie kolejny numer miesięcznika Lego Star Wars spieszę poinformować o fakcie wszystkich fanów klockowych dodatków, jak i tematyki Gwiezdnych Wojen. lego-sw-magazine-03-2017-1Wydaniem marcowe oprócz oczywiście komiksów z udziałem bohaterów gwiezdnej sagi, konkursów i ciekawostek, plakatu i opisów zestawów dostępnych w ramach serii, klasycznie już, jako dodatek oferuje mały foliowy zestaw Lego. Foil pack z obecnego numeru przedstawia kolejny model pojazdu znanego z serii w mini skali. Tym razem jest to utrzymany w białej kolorystyce mały model statku Duch, który znany jest z serii Rebeliantów. Model zgrabny i dość dobrze odwzorowujący oryginał. Cieszy oko, iż jest to kolejny przykład mini modelu, który raz że spokojnie możemy postawić na półce, to dwa idealnie wpasowuje się w całą serię pojazdów i wszelkiej maści latadełlego-sw-magazine-03-2017-2, które zdobyć można było wraz z zakupem miesięcznika. Jak dobrze liczę, jest to już czternasta maszyna.

A co w kolejnym numerze? Kolejne wydanie, które pojawi się w punktach z prasą 30 marca w ramach foliowego dodatku oferować będzie drugą figurkę do kompletu, wliczając tę, którą można było dostać wraz z wydaniem styczniowym – Kanan Jarrus. Dla odmiany, tym razem będzie to przedstawiciel ciemnej strony mocy w postaci imperialnego kierowcy bojowego. Tak dla równowagi i odmienności – czemu nie? :)

Cóż. Jak zwykle zachęcam do zakupu i kolekcjonowania tych maleństw. :)

Opublikowano Lego | Otagowano , , , , , , , | Dodaj komentarz

Polybagowe szaleństwo

Kto zagląda czasem na LS  z pewnością zauważył, iż moim konikiem poza klasycznymi zestawami są oczywiście polybagi. Staram się zbierać wszystkie woreczkowe zestawy, niezależnie od serii, choć przyznam iż stronię od tych, które zawierają samą minifigurkę. Ostatnim czasem wpadła mi ich znaczna ilość, stąd też w najbliższym okresie pojawią się ich mniejsze, bądź większe opisy. Poza trzema zestawami z The LEGO Batman Movie, o których mogliście poczytać ostatnio, pojawią się pozycje, które widać na poniższej fotce.

polybagi-edycja-2017

 Do widocznych powyżej zestawów dołączą jeszcze dwa związane z Batmanem, tj. 3060730446 oraz 4310, 490040049 i 30278. Widoczne na zdjęciu pozycje postaram się pogrupować tematycznie. Z pewnością znajdą się także jedna, bądź dwie bardziej szczegółowe recenzje. Cóż. Zapraszam wszystkich fanów tych klockowych maleństw do obserwowania i czytania. ;)

Opublikowano Lego, Polybag | Otagowano , , , , , , | 5 Komentarzy

Polybagi – The LEGO Batman Movie

Kolejny raz odchodzę na chwilę od klasyki. Kierunkiem ucieczki są oczywiście polybagi, które jak wiecie uwielbiam i w zasadzie są jedyną formą współczesnych zestawów, jakie kupuję. Ten wpis poświęcę trzem tegorocznym pozycjom, które promują bogatą serię odzwierciedlającą tegoroczny przebój kinowy TLG, tj The LEGO Batman Movie. Seria w swoim składzie oferuje aż osiem polybagów i mały ich wycinek prezentuję poniżej.

30521 The Mini Batmobile,
30522 Batman in the Phantom Zone,
30523 The Jocker Battle Training.

Wszystkie zestawy jak widać utrzymane są w tej samej szacie graficznej różniącej się tylko i wyłącznie szczegółami. Opakowania w jednakowej wielkości 17.5 x 19 cm. Grafika zawiera symbol z filmu, rzut na zestaw oraz informacje techniczne o ilości elementów, numerze zestawu, jego nazwie oraz przeznaczeniu wiekowym. I tu mała rozbieżność. Najbardziej bawialna pozycja jest przeznaczona dla młodszej części fanów TLG. Przyznam, że nie rozumiem założenia. No chyba że chodzi o same konstrukcje ;) Tył opakowań to oczywiście informacje techniczne, przezroczysty pasek do podglądu zawartości oraz kupn do Legolandu dla dziecka.

Wewnątrz opakowań oczywiście garść elementów, mocno złożone instrukcje formatu w zasadzie A4 (jedna większa) oraz dwa tekturowe opakowania dla elementów materiałowych w postaci peleryny Batmana i przedłużenia smokingu Jockera. Kolorystyka zestawów oczywiście rozbieżna, a to co się rzuca w oczy to ich rozrzucona kolorystyka. Mini Batmobil to oczywiście głównie czarny kolor plus szare dodatki. Batman z urządzeniem przypominającym drona to głównie ciemny czerwony i trochę dodatków w przezroczystych odcieniach oraz czarny kolor. Natomiast Jocker i jego treningowy Batman to mieszanka czarnego, żółtego, białego i czerwonego. Plus szarzyzna i sporo jasno zielonych przezroczystych kropek.

Polybagi posiadają sporą ilość elementów, jak na tę formę zestawów. Odpowiednio sześćdziesiąt osiem, pięćdziesiąt dziewięć i czterdzieści dziewięć części plus zapasowe to całkiem nieźle. Co do samych elementów to nie znajdziemy tu nic nadzwyczajnego i niespotykanego w innych pozycjach, choć jest sporo przydatnych części. W szczególności serki, tile i pożyteczna ilość drobnicy.

Najciekawsze z przedstawionej zawartości są oczywiście figurki. Mamy więc klasycznego i świetnie wyglądającego Batmana, który w takim zestawieniu występuje w sześciu zestawach oraz jego największego i głównego wroga w postaci niezmordowanego Jockera. Druga figurka w takim zestawieniu występuje tylko w tym zestawie, choć trzeba przyznać że taki sam Jocker uzupełniony tylko o uchwyt do wyposażenia umieszczanego na plecach, występuje w zestawie 70900. Obie figurki są dobrze zaprojektowane i wykonane. Nie zauważyłem błędów, czy przesunięć. Posiadają zadrukowaną dwustronnie głowę z odmiennymi grymasami twarzy.

Batman ubrany oczywiście w klasyczny strój z wyrzeźbionymi mięśniami i symbolem na klacie. Tył torsu z delikatnym nadrukiem. Do tego oczywiście pas z wyposażeniem i peleryna. Sam pas jest ciekawym elementem, Na głowie oczywiście maska Batmana. Jocker natomiast to biała cera główki, podobnie jak dłonie. Do tego zielone włosy i fioletowy frak. Tors nadrukowany tylko z przodu.

Figurki wyglądają naprawdę zacnie. Jednak czym by były bez broni. W końcu to wojownicy. ;) Batman posiada bat-a-ranga, a Jocker sześciostrzałowego gnata, który miota kropki na co najmniej metrowe odległości. Ale o tym dalej. A bliżej o każdym z zestawów poniżej, w kolejności zgodnej z numeracją. A tak wyglądają wszystkie zestawy po złożeniu. Zauważalna spora ilość pozostałości po budowie, co cieszy. Nie zawsze tak jest w przypadku polybagów.

The Mini Batmobile.

Pierwsza pozycja to oczywiście promocyjna mini wersja oryginalnego Batmobila z zestawu 70905.

Jak widać model choć niewielki w zasadzie oddaje całokształt swojego większego brata. Dalece wysunięty przód ozdobiony symbolem Batmana (choć muszę przyznać, że z lekka zbyt wielkim, gdyż taki sam zastosowano w zestawie 70905), imitacja rur wydechowych, żółte oszklenie kabiny oraz dwa górne pochylone spoilery. To co jest oczywiście odmienne od oryginału to kolor felg. Element 42610 nie występuje jednak w kolorze czerwonym, a co najwyżej ciemnym jego odcieniu. A szkoda, bo Lego mogło się pokusić o jego wydanie właśnie w tej barwie. W tylnej części oczywiście potężny silnik. W modelu widoczne także spore zawieszenie pojazdu, co ma swoje uzasadnienie właśnie w stosunku do oryginału.

Chodzi oczywiście o możliwość podnoszenia zawieszenia, którą prezentuje Batmobil. Szkoda tylko, że konstrukcja tej miniatury nie pozwala na przesunięcie kół pod kątem dziewięćdziesięciu stopni, jak w większym modelu. Podniesione zawieszenie wygląda jak na fotkach poniżej.

Jak więc podsumować mini Batmobil. Zestaw ogólnie robi dobre wrażenie. Jest spójny i dość dobrze odzwierciedla oryginał. Nie ustrzeżono się jednak błędów w postaci zbyt wielkiego symbolu na przodzie, czy koloru felg. Brak możliwości dodatkowego przekręcania kół nie stanowi błędu. Są to poprostu ograniczenia skali. Moim zdaniem Batmobil to niezły zestaw na półkę. Moja ocena to 7/10 punktów.

Batman in the Phantom Zone.

Druga pozycja w tym wpisie to główny bohater filmu, czyli niezłomny Batman wraz z latającym ustrojstwem, które jak widać chce się go pozbyć. Przyznam, że filmu nie oglądałem (jeszcze) i będę mógł się bezbłędnie odnieść do przeznaczenia tego sprzętu dopiero z czasem. Na tę chwilę to uzbrojony dron polujący na Batmana.

Przyznam, że ustrojstwo jest dość skomplikowane. Zarówno w kwestii wyglądu, jak i samego składania. Nie ma w nim w zasadzie nic przyjemnego dla klockowego maniaka. Twórcy zasymulowali lot maszyny dzięki zastosowaniu przezroczystej podstawki. Dron wydaje się dobrze uzbrojony, ale oczywiście nasz bohater nie pozostaje dłużny i może pokonać maszynerię dzięki swojemu bat-a-rangowi.

Przyznam, że zestaw zawodzi. Najmocniejszym jego punktem jest oczywiście Batman. Dron moim zdaniem nie zawiera nic ładnego w sobie. No może poza kilkoma częściami w niezłej kolorystyce, które zawsze mogą się gdzieś przydać. Niestety nie mogę wysoko ocenić zestawu, ani napisać o nim nic więcej pozytywnego. 5/10 punktów to maks i to tylko dzięki bardzo dobrej figurce. A szkoda. Pomysł, a może to wykonanie…kompletnie do mnie nie przemawia.

The Jocker Battle Training.

Ostatnia pozycja to ponownie wzniesienie się na wyżyny bawialności, a to dzięki frajdzie jaką niesie za sobą możliwość rozstrzelania statycznej, choć obrotowej figurki Batmana.

Nasz topowy złoczyńca przed walką z prawdziwym nocnym łowcą musi przecież potrenować. W celu realizacji założenia skonstruował sobie obrotową postać batmana, który w jednej sztucznej ręce trzyma symbol nietoperza, a w drugiej bat-a-ranga. Przyznaję, że cel ćwiczebny przypomina oryginał. ;) Jocker w celu unicestwienia przeciwnika posiada do dyspozycji duuuuży sześciostrzałowy rewolwer na spore pociski w fajnym żywym i przezroczystym zielonym kolorze. To co się rzuca w oczy to podstawka dla Jockera. Wytłumaczeniem jest ciężar załadowanego pistoletu, który w połączeniu z niewyrobionym frakiem (jego materiałowym zakończeniem) najzwyczajniej przechyla figurkę. Wydaje się, że specjalnie zaimitowano tu linię z której oddaje się strzał poprzez biało – czerwone paski, by ukryć ten mały feler.
Poniżej cel w pełnej okazałości. Został tak zaprojektowany by można było strącić nakrycie głowy Batmana, jego wyposażenie oraz obrócić manekinem.

Poniżej nasz topowy złoczyńca szykujący się do strzału i efekt wystrzelenia wszystkich dwunastu kropek. Zasady działania mechanizmu działka nie będę tłumaczył, bo chyba każdy fan Lego je zna. To popularna konstrukcja umożliwiająca strzelanie małymi kropkami.
Strzelałem do manekina z odległości około pół metra. Strąciłem trzy przymioty nocnego łowcy i udało się obrócić manekina o dziewięćdziesiąt stopni. Efekt osiągnięty. Batman pokonany. ;) Zabawa przednia!

Moim zdaniem Jocker i jego cel ćwiczebny to świetny mały zestaw. Idealny dla dzieciaków, a nawet takich wiekowych fanów TLG jak ja. Można się na chwilę zapomnieć. ;) Jedyny mankament to przewracający się  pod ciężarem swojej broni Jocker. Nie wpływa to jednak na moją oceną, która po przedniej zabawie nie może być inna niż 10/10 punktów. Zestaw szczerze polecam.

Cóż. Trzy zestawy promujące serię osiągają w całokształcie swój cel. Zachęcają do bliższego zapoznania się z serią no i zapewne w dalszej perspektywie do pójścia do kina na najnowszą produkcję filmową TLG. ;)

Opublikowano Lego, Polybag | Otagowano , , , , , , , , | 4 Komentarze

Dwa pokolenia Police Boats

Kolejny wpis o klasyce Lego poświęcę ponownie w ostatnim czasie łodziom wydanym w ramach serii Boats. Nie tak dawno było porównanie dwóch łodzi strażackich, stąd ten wpis poświęcam dwóm łodziom..policyjnym. W ramach serii TLG wydało trzy zestawy łódek policyjnych. Oczywiście mowa o tych, które wielkością są dostosowane do minifigów i takowe posiadają. Są to oba opisywane tutaj oraz 4010, który znalazł się już na LS jakiś czas temu. I żeby zacząć temat przedstawiam dwie łódki z lat 1991 – 1996.

4021 Police Patrol,
4012 Wave Cops.

Lego w pływającej serii, w której pojawiło się dwanaście zestawów, wypuściło jak wspomniałem trzy łodzie policyjne. W zasadzie przy każdej serii kolejnych łodzi. Za wyjątkiem pierwszych zestawów, które pojawiły się w 1982 roku. Nie wiadomo, być może istniał projekt łódki policyjnej, jednak nie doczekał się finalizacji. Do łącznie trzech łodzi można dodać pomniejsze pływające na sucho policyjne obiekty z zestawów serii Town, wchodzące w skład większych pozycji, lub będące samodzielnymi zestawami jak te z pozycji 654063446598, czy elektryczny 64836433, który powinien być zaliczony do serii Boats. Poza ostatnią pozycją były to nie pływające jednostki, jednak to zawsze większe łodzie policyjne, stąd i do nich nawiązanie.

Wracając do moich zestawów, to oba są w bardzo dobrym stanie jak na swój wiek. Oba posiadają instrukcje, wszystkie naklejki, a jedyne czego brak to pudełek. Łodzie są wyraźnie różnych wielkości. Starsza zdecydowanie większa, z trzema poziomami wliczając silnik. Młodsza dwu poziomowa. Obie posiadają podobne stanowiska kierowania, przy czym w większej łodzi są one zdublowane, gdyż należy doliczyć kabinę na poziomie pokładu. Co do pokładów, to oba są szerokości dziesięciu studów. Kadłuby z dużymi wnękami na umieszczenie tego co pod pokładem, oba oklejone naklejkami z oznaczeniem policji i numeru zestawu. Z dodatkowych oznaczeń mamy cztery sztuki elementów z nadrukiem „Police” w większej łodzi i trzy naklejki w młodszej obrazujące symbol służby i sam napis „Police”, w konwencji stosowanej w policyjnych zestawach z połowy lat 90-tych.

Kilka dodatkowych słów o każdej z pozycji, począwszy od najstarszej.

Police Patrol.

Większy i starszy 4021, który pojawił się na rynku w 1991 roku jest przedstawicielem bardziej rozbudowanych łódek, które występowały w pływającej serii. Dodatkowo posiadały one co najmniej trzy minifigi, jak opisywany Police Patrol.

Łódź złożona ze 195 elementów to konstrukcja która może się podobać i daje naprawdę spore możliwości. Generalnie można wyróżnić na niej kilka obszarów. Pierwszym jest kabina wyniesiona ku górze, dla lepszej obserwacji i przeznaczona dla dwóch figurek. Kolejny poziom to pokład główny, gdzie znajduje się dolna kabina, wszystko szerokości ośmiu studów. Za kabiną przestrzeń z wyposażeniem dla nurka oraz z dużym silnikiem do którego można zajrzeć przez cztery małe szyby. Klapa do silnika oczywiście podnoszona. Ma końcu, pod pionowymi statecznikami znajduje się wyciągarka do holowania innych jednostek. Wszystko spójne, dobrze zaprojektowane i wypełnione szczegółami.

Dodano sporo wyposażenie i szczegółów w postaci szperaczy, anten, głośnika, gaśnicy, radia, licznych elementów z nadrukiem – panele sterowania, oświetlenia, w tym policyjnego – niebieskiego, jak i pozycyjnego. Zachowano możliwość poruszania się figurek wzdłuż obu burt poprzez zachowanie przestrzeni szerokości jednego studa. Wszystkiemu nadano fajną linię z kabiną główna umieszczoną na 1/3 długości łodzi począwszy od dziobu.

W zestawie nie zabrakło oczywiście figurek w postaci trzech policjantów. Wszystkie w białych czapkach i żółtych kapokach. Dodatkowo, jak już wspomniałem mamy wyposażenie nurka w postaci kasku wiszącego za kabiną, jak i butli schowanej w schowku. Wszystkie minifigi z takim samym torsem z zapięciem schodzącym przez całą kurtkę oraz z tarczą policyjną.

4021 to bardzo fajny zestaw. Nie jest prosty, posiada sporo szczegółów i możliwości. Jedyne co może przeszkadzać, to trochę spora przestrzeń z silnikiem. Wydaje mi się, że można było spokojnie zmniejszyć ją, przedłużając tym samym część użytkową pokładu. Nie mniej jednak łódź jest przyjemna w odbiorze i raz, że daje możliwości długich zabaw, czy to w wodzie czy to w formie klasycznej, a dwa że z pewnością dzięki takim, a nie innym elementom pozwala na stworzenie własnych konstrukcji. Podsumowując nie wypada mi inaczej ocenić łodzi, jak na 9/10 punktów. Naprawdę polecam wszystkim kolekcjonerom klasyki.

Wave Cops.

Druga, mniejsza jednostka, tzw. „gliniarze na fali” to zdecydowanie zgrabniejsza i szybsza jak się wydaje jednostka, niż powyżej prezentowany 4021. Bardziej przypomina następcę pierwszej policyjnej łodzi, tj. zestawu 4010.

Już na pierwszy rzut oka widać bardziej opływowy kształt nadbudówki, przesunięty ku tyłowi, pochylony ku rufie i wzbogacony o dwa stabilizatory, coś jakby skrzydła po bud stronach kabiny, dla stabilności przy dużych prędkościach na wodzie. ;)
Kabina jednostki długa, ciągnąca się przez 2/3 długości, z tym że przez znaczną część znajduje się pod pokładem, a nad nim wystają tylko małe okna po obu stronach i duża szyba przednia. Wewnątrz znajduje się miejsce dla minifigów, w tym siedzenie dla jednego wraz z panelem sterowania. Sterowania zapewne kamerą, która znajduje się nad nadbudówką. Łódź posiada tylko jedno stanowisko kierowania umieszczona właśnie na końcu nadbudówki. Znajdziemy tam sprzęt pokładowy, radar, sprzęt łączności, radio, megafon, a nad nim wspomnianą kamerę, anteny i głośniki. Za stanowiskiem kierowania znajduje się wyciągarka do holowania innych jednostek. Na dachu kabiny znalazło się także miejsce na obrotowy szperacz i nie zabrakło oczywiście oświetlenie zarówno policyjnego, jak i pozycyjnego.

Linia i konstrukcja jednostki niezła, choć trzeba przyznać, że słabo rozwiązano zarówno przemieszczanie się figurek na dziób jednostki, jak i wchodzenie pod pokład. W innych przypadkach, jak w zestawach 4010, czy 4011, które są zbliżonej wielkości rozwiązano tę kwestię w lepszy sposób. Uważam to za największą słabość zestawu. W 4012 nie mogło zabraknąć też minifigów. Otrzymujemy tu dwie takie same figurki, z torsem ukazującym kamizelkę z identyfikatorem i tarczą policyjną. Do tego białe rękawy, główki z okularami i oczywiście żółte kapoki.

4012 nie da się ukryć, że jest innym typem jednostki pływającej od TLG, niż wcześniej opisany 4021. Jest bardziej opływowy, szybki i mniejszy. Nie ustrzeżono się w nim błędów, choć muszę przyznać, że nie wpływają aż tak bardzo na ocenę. Moim zdaniem 4012 zasługuje na co najmniej 7/10 punktów.

Fajnie, że Lego w swoim czasie weszło w tematykę pływających jednostek. Każdy młody fan nie dość że miał klocki z figurkami, to z tych klocków mógł zbudować coś, co pozwalało na zabawy w wodzie, a co wie każdy rodzic (a piszę z własnego doświadczenia) jest konikiem maluchów. ;) Szkoda tylko, że TLG wybiórczo potraktowało serię i nie było w niej spójności. Za mało łodzi policyjnych, sportowych i „prywatnych”, a także nie dodanie do serii przynajmniej dwóch zestawów serii Town. Osobiście posiadam dziewięć z dwunastu pływających zestawów i przyznam, że po cichu liczę na szybkie skompletowanie serii. Pozdrowienia dla wszystkich fanów klockowej klasyki. ;)

Opublikowano Kolekcja, Lego | Otagowano , , , , , , , , | 2 Komentarze

Lego Star Wars – wydanie luty 2017

Od kilku dni w punktach z prasą dostępny jest kolejny numer magazynu Lego Star Wars znany doskonale fanom sagi oraz dodatków w formie niewielkich zestawów Lego. W obecnym, drugim już na ten rok numerze otrzymujemy w zasadzie pierwszą pełnowymiarową figurkę. Jest to minifig Kanana Jarrusa, rycerza Jedi znanego z wydań komiksowych i animowanych serii. Do tej pory był to jedynie model Acklaya złożony z klocków, jednak klasyczna figurka nie pojawiała się  w ramach miesięcznika. Z informacji, które można znaleźć w sieci wynika, iż nie jest to jedyny minifig, którego będzie można zdobyć w ramach magazynu. W niedługim czasie pojawić się ma bowiem Imperial Combat Driver. Ale jak będzie w rzeczywistości okaże się wkrótce.

W kolejnym numerze, który pojawi się już 27 lutego jako dodatek będzie można zdobyć kolejny model pojazdu, które to najszerzej występowały w ramach foil packów dodawanych do magazynu. Jak widać na małej grafice powyżej będzie to model Ducha, znanego zarówno z serii komiksowej, jak i animowanej. Cóż. Kupujemy i zbieramy. ;)

sw-magazine-02-2017-1 sw-magazine-02-2017-2

Opublikowano Lego | Otagowano , , , , , , | Dodaj komentarz

Nim powstało Ninjago

Dziś pomęczę Was ponownie czymś nietypowym, aczkolwiek wywodzącym się z lat 90-tych. Tytuł wpisu nieprzypadkowy, gdyż chciałbym szczególnie młodszym adeptom klockowej sztuki obeznanym doskonale z popularną dziś serią Ninjago zapuścić w świadomość wiedzę, że znane im z serii klimaty ninja w Lego miały już swoje kilka chwil pod koniec lat 90-tych. W związku z powyższym prezentuję kilka przykładowych pozycji tematu Ninja, wchodzących w skład dużej serii Castle. A dokładnie pięciu reprezentantów dalekowschodniego klimatu Lego z lat 90-tych i kilka słów na temat samej serii.

6033 Treasure Transport,
1185 Raft,
1187 Glider,
3050 Shanghai Surprise,
4805 Ninja Knights.

Już na pierwszy rzut oka widać pewne podobieństwa do dzisiejszych postaci i klimatu jakie oferuje Ninjago. Wprawdzie dziś wszystko jest bardziej dopracowane i kolorowe, z mnóstwem postaci i stworów ponadnormatywnych, jednak to właśnie pod koniec lat 90-tych ktoś wpadł na pomysł poruszenia klimatu ninja. Do tej pory byli przecież już  rycerze i piraci, poszukiwacze skarbów, czy minifigi i frakcje przemierzające kosmos. Dlaczego by więc nie ninja, skoro klimaty dalekowschodnie są tak ważne w naszej historii i mają wielu fanów. Przyznam, iż mimo że seria nie zdobyła jakoś specjalnie rynku na przełomie wieków, tak jej dzisiejszy następca jak najbardziej. Widać więc, że zapotrzebowanie na klimat mistrzów, wojowników, ninja, smoków itp. jak najbardziej jest.

Seria Ninja oferowała 29 zestawów, z czego 6 występowało w postaci zarówno pudełkowej jak i polybagów, więc można uznać, iż w ramach zbioru można było nabyć 23 rożne zestawy, które Lego wydawało w latach 1998 – 2000. W pierwszym roku Lego oferowało 7 głównych zestawów plus cztery polybagi, które wydawane było w 1999 roku jako małe pudełkowe pozycje promocyjne (w tym jeden wydany podwójnie 1184, który pojawił się także jako 1099, a wcześniej jako wspomniany polybag). Do tego rok 1999 to kolejne 6 głównych pozycji plus 4 polybagi (w tym jeden zestaw wydany dwukrotnie jako pudełkowy 1269 i polybagowy 3076). W roku 2000 wyszły tylko 3 zestawy jako paczki minifigów, wydane jako mini heroes collection (zestawy 33443345, 3346). Wszystko było bardzo klimatyczne i kolorowe. Szata graficzna pudełek i instrukcji z widoczną ingerencją komputerowej grafiki, lecz w większości przypadków wygląda nieźle. Czuć klimat wysokogórskich fortec, budowli w stylu tych z kraju kwitnącej wiśni, czy wartkich górskich rzek, jak i wszędzie obecnych gór. Na poniższej grafice wszystkie nie powtarzające się zestawy serii oraz zdjęcie prospektu dodawanego do zestawów, a przedstawiającego pozycje z serii.

lego-ninja-4-2

Podobnie jak ww. prospekt wyglądały instrukcje do zestawów. Poniżej zdjęcie kliku z nich.

Jak widać wiele pozycji z serii to zestawy gdzie głównym bohaterem jest dana figurka, do której dołączono dodatki w postaci niewielkiego sprzętu wojennego, lotni, tratwy, łódki, czy konia. W serii znajdziemy sporo dużych pozycji przedstawiających fortyfikacje, które w zestawieniu w całość są dość imponujące. Oczywiście nie mogło zabraknąć  frakcji, jak to na porządną serię Lego przystało. Mamy tu więc i samurai, w tym shogunów i imperatora oraz wojowników ninja występujących samoistnie (wraz z ich mistrzem), jak i służących imperatorowi. Są także złodzieje, a raczej złodzieje ninja, tak więc mnogość wszystkiego. Seria moim zdaniem ciekawa, barwna i udana jak na słabe lata Lego. Napiszę że wręcz szkoda, że tak trochę przeszła bez echa i uznawana jest dziś, za odłam klasycznej serii Castle. Moim zdaniem zasługuje na samodzielny byt. Tym bardziej, że doczekała się tak znakomitego następcy w postaci znanej i bardzo lubianej serii Ninjago. Gdybym miał ocenić ją za całokształt byłoby to 8/10 punktów.
Poniżej przedstawiam kilka wybranych pozycji, które w ostatnim czasie powiększyły moje zbiory, tak by przybliżyć jak to wyglądało w realu. Omówię w kilku słowach 5 z 7 zestawów jakie posiadam.

Treasure Transport.

Pierwszy zestaw przedstawia transport skarbów przez rabusiów i atak wykonany przez szarego ninję.

Ten niewielki zestaw przedstawia dwóch rabusiów transportujących skarb na czymś, co przypomina ręczny wózek, tudzież nosidło oraz szarego ninję, który zapewne chce dobrać się do skarbu. Zestaw oferował trzy minifigi dwóch frakcji, z dopracowanymi główkami i torsami. To co mi się w nich szczególnie podoba to noże zatknięte za pazuchę. :) Nie mogło zabraknąć i broni w postaci katan i włóczni. Widocznym i górującym elementem jest także proporzec w barwach rabusiów.

Rabusie w otwieranej skrzyni transportują złote monety, które są celem szarego ninję, ukrytego za kawałkiem skały. Prosta historia i dobry dodatek do większych zestawów serii. Nie ma tu wprawdzie nic powalającego, ale fajne figurki i klimat moim zdaniem zasługują na 7/10 punktów.

Raft.

Drugi z zestawów to mała uzbrojona tratwa, którą górską rzeką płynie czarny ninja.

Nasz bohater jest nieźle uzbrojony, co widać na zdjęciu. Sama tratwa to prosta konstrukcja, wzbogacona o takie elementy jak uzbrojenie i ster. Figurka z ponownie niezłym torsem z widocznym nożem i gwiazdką do rzucania. :) Szczegóły to to co najbardziej podoba mi się w serii Ninja.

Zestaw jak widać promocyjny i w tym kontekście spełniający swoją rolę w pełni. Nie można mu w zasadzie nic zarzucić, gdyż od takiego maleństwa, które zarówno w 1999 roku, jak i teraz wyszło by jako polybag. Choć zestaw posiadał także swoją pudełkową wersję. Tratwę z czarnym ninja oceniam na 7/10 punktów.

Glider.

Trzeci z zestawów to ponownie mała promocyjna pozycja, która podobnie jak tratwa wyszła zarówno jako polybag, jak i wersja pudełkowa.

Tutaj głównym bohaterem ponownie jest szary ninja, który do skrytego ataku wykorzystuje mały drewniano – płócienny szybowiec. Konstrukcja prosta, tak jak w przypadku tratwy i nawet do niej podobna w głównej części. Lotność zapewniają dwa skrzydła w kształcie skrzydeł nietoperza. Z uzbrojenia można wymienić czarną katanę oraz dwie włócznie. Zestaw spełnia swoją promocyjną rolę i dlatego ocena 7/10 wydaje się właściwą. Szału tu nie ma jednak, choć  produkt trafia w sedno. Promowanie serii.

Shanghai Surprise.

Czwarty z zestawów to pozycja ciut większa przedstawiająca łódź z białym szogunem i dwoma czerwonymi ninja.

Łódź utrzymano w kolorystyce piaskowej z dodatkiem szarego, czarnego i niebieskiego. Oprócz łódki w zestawie znajdziemy kawałek pomostu służącego do zadokowania. Sama łódź kryje w sobie kilka tajemnic, czy niespodzianek, tak jak nazwa sugeruje. Posiada ukrytą skrytkę z kosztownościami oraz przestrzeń w której schowano broń pod drugą ze skrzyń wyładowanych kosztownościami. Łódź wiosłowa, zasilana przez czerwonych ninja. W tylnej części na wzniesieniu znajduje się miejsce dla szoguna ubranego w szarą zbroję ze złotym elementem umieszczonym na hełmie. Nad całością górują dwa proporce właściwe dla frakcji z której pochodzi szogun.

W zestawie poza samą łodzią i ponownie niezłymi figurkami znajdziemy sporą ilość wyposażenia. Są tu i katany, włócznie, wiosła, ale także i broń palna w postaci pistoletu i muszkietu. Do tego kosztowności w dwóch skrzyniach.

Zestaw stanowi fajne uzupełnienie do większej konstrukcji w postaci fortecy z dostępem do rzeki. Spora łódka, trzy figurki i dużo wyposażenia to przepis na ciekawy zestaw. Taka większa pływająca jednostka to także obowiązek w serii jeżeli wyraźnie wskazuje się na obecność wody w okolicznościach w jakich umieszczono zestawy. Moim zdaniem Shanghai Surprise zasługuje na 8/10 punktów.

Ninja Knights.

Ostania z pozycji to typowy dla każdej serii zbiór minifigów będący zarówno przekrojem danej serii, jak i świetnym i lubianym dodatkiem.

Zestaw przedstawia zbiór figurek z wyposażeniem. Mamy tu ninję w dwóch kolorach, rabusia, samuraja i szoguna. Każda figurka z ładnym torsem i odmienną główką. Nic tu się nie powtarza co dodatkowo podnosi ocenę zestawu. Wszystkie figurki z nakryciami głowy, a dodatkowo szogun z szarym pancerzem. Z wyposażenia można wymienić dwie lance z proporcami, muszkiet, pistolet oraz trzy katany w dwóch kolorach.

4805 to typowy zestaw uzupełniający przedstawiając same figurki. Takich pozycji Lego w klasycznym okresie wydało około 30 sztuk i przedstawiany tu zestaw idealnie wpisuje się w ten zbiór. Ciężko od takiego zestawu oczekiwać polotu, gdyż nie mamy tu żadnej konstrukcji, czy budowli z klocków. Jednak i w samych figurkach Lego jest moc. Najlepszym przykładem są przecież wydawane obecnie licznie serie minifigów. 4805 zawiera bardzo dobre i dopracowane figurki. Sporą ilość wyposażenia i daje obraz przekrojowy serii. Moim zdaniem to bardzo dobra pozycja i zasługuje na ocenę 9/10 punktów.

Jaka jest więc seria Ninja? Można powiedzieć, że trudno wyrokować na podstawie pięciu wyrwanych ze zbioru zestawów, tym bardziej, że są to niewielkie pozycje. Moją ocenę serii znacie. Sami wyróbcie sobie własną. Liczę, że choć trochę przybliżyłem protoplastę dzisiejszego Ninjago, szczególnie młodszym fanom Lego. Choć może niektórzy z Was dopiero się o niej dowiedzieli.. :)

Opublikowano Castle, Lego | Otagowano , , , , , , , , , , | 10 Komentarzy

Katalog Lego na styczeń – czerwiec 2017 (aktualizacja)

W związku z informacją sprzed kilku dni o pojawieniu się możliwości podglądu na filmiku katalogu Lego na miesiące styczeń – czerwiec br., informuję, że Lego oficjalnie udostępniło pełną wersję elektroniczną wspomnianego katalogu przeznaczoną na nasz rynek. Chętnych do zapoznania się zapraszam na właściwą stronę Lego, a szatę graficzną prezentuję poniżej. Cały katalog do zobaczenia tutaj.

katalog-lego-styczen-czerwiec-2017

Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. Ja póki co mam mieszane uczucia.

Opublikowano Lego | Otagowano , , , , , | 1 komentarz

2016 z Lego’s soul

Mówią, że robienie podsumowań po pewnym etapie nie ma sensu. Po co się pastwić nad sobą, że coś się nie udało i wpadać w błędne koło niezrealizowanych założeń i kolejnych obietnic składanych samemu sobie. Idzie oszaleć..A jednak chyba każdy z nas je czyni. :) Ja też po raz kolejny podsumuję rok, który już za nami. Oczywiście pod kątem tego co udało mi się stworzyć, zdobyć, napisać i zobaczyć. Kto zagląda na LS wie, że moim głównym celem jest kolekcjonowanie zestawów z lat 1978 – 1999, polybagów i pisanie o tym jakie były klasyczne zestawy Lego. Recenzowanie ich, porównywanie, tudzież robienie innych zestawień, czy ogólnie przybliżanie świata klocków.

Tak więc zacznę od zbiorów. W zeszłym roku moja kolekcja przekroczyła 500 zestawów, o czym pisałem w marcu ubiegłego roku. Staram się by każdego roku powiększać zbiory o kolejną setkę klasyki. I tak też się stało w roku ubiegłym, gdyż dzięki pozyskaniu z różnych źródeł 102 zestawów z klasycznego okresu, w tym kilkunastu w stanie MSIB (2 – 3 z przełomu wieku), moje zbiory na koniec roku osiągnęły poziom 575 klasycznych zestawów!

legosoul-from-2016

A wszystko widoczne na powyższej grafice.. Do tego trzy Idea Booki, kilkanaście magazynów Bricks n’ Pieces, stare naszywki, wpinki Lego oraz katalogi, wliczając ciężko dostępne amerykańskie wersje. Dodatkowo, jako że współczesne Lego przemawia do mnie najbardziej w formie polybagów, udało się powiększyć zbiory tych małych zestawów o kolejne 35 pozycji. Moje zbiory tych woreczkowych pozycji Lego z lat 2000 – 2016 to już 134 polybagi.

Najciekawsze pozycje z klasyki, które widać na grafice to bez wątpienia 17201525102966791821 czy 1680. Do tego inne klasyki z serii Town, Trains, Boats, czy Space. Ponieważ staram się, by zbiory powiększały zestawy w stanie klocki plus minimum instrukcja, udało się osiągnąć blisko 100 % poziom, gdyż tylko dwie pozycje przedstawione na grafice nie posiadają instrukcji. Całość uzupełnia około 25 pudełek w niezłym i bardzo dobrym stanie. Cóż, to tyle jeśli chodzi o zbiory.

Zbieranie to jedno. Czym innym jest jednak pisanie o tym. Z powodów prywatnych i permanentnego braku czasu w roku 2016 udało mi się jedynie pisać dla Was (i w zasadzie dla samego siebie) tylko 66 razy i co mnie najbardziej boli stworzyć zaledwie 10 recenzji.

I taki właśnie był 2016 rok. :)

Na co liczę? Liczę że rok bieżący pozwoli na częstsze pisanie, gdyż naprawdę jest o czym, a materiał bazowy wciąż ulega powiększeniu. Przede wszystkim mam nadzieję stworzyć więcej recenzji klasyki i polybagów. Przedstawić Wam bardziej szczegółowo sporo zestawów, które czekają w poczekalni, z już zrobionymi zdjęciami, jednak jeszcze do tej pory nie znalazły się na LS, a widzicie je na powyższej grafice. Mam także nadzieję na dalsze powiększanie zbiorów i osiągnięcie kolejnego poziomu 600 klasycznych zestawów Lego. Co dla mnie jest klasyką pisałem nie raz, a dla przypomnienia to te pozycje, które Lego wydało w latach 1978 – 1999.

Cóż. Zaglądajcie, czytajcie, komentujcie. Do napisania, przeczytania, czy tez usłyszenia. I w tym miejscu składam najlepsze życzenia wszystkim fanom Lego na rok 2017. Niech poza zdrowiem, miłością i szczęściem rodzinnym nie zabraknie w nim klocków Lego. Najlepszego!

Opublikowano Kolekcja, Lego | Otagowano , , , , , , , , , , , , | 8 Komentarzy

Katalog Lego styczeń – czerwiec 2017 (pierwsze podejście)

Od jakiegoś czasu zastanawiam się czemu Lego nie wypuściło jeszcze katalogu na pierwszą połówkę 2017 roku. Póki co pojawiła się pierwsza zajawka w formie mini recenzji video użytkownika Promo Bricks. Chętnych do wstępnego zapoznania się z katalogiem na pierwszą połowę roku, oraz tych co to się już go nie mogą doczekać, zapraszam do obejrzenia poniższego filmu przedstawiającego wersję niemiecką.

Pozostaje nam tylko podejrzeć i czekać na wersje papierowe i elektroniczne. :)

Opublikowano Lego | Otagowano , , , , , , | 5 Komentarzy

Lego Town i ognista tematyka

Na sam koniec roku, po praktycznie miesięcznej przerwie i będąc w radosnym nastroju napiszę słów kilka dla tych, co to sylwestra spędzają w domu i znajdą czas na czytanie o klasycznych zestawach Lego. Ponieważ ostatni klasyczny i merytoryczny wpis traktował o łodziach strażackich (trzy wpisy niżej), tak i dzisiaj, z całego obszernego materiału fotograficznego do zaprezentowania wybrałem właśnie ponownie temat strażackich klimatów, tym razem w ramach serii Town. Strażacy to obszerny temat w klasycznym mieście, co widać po 27 strażackich pozycjach. Dziś przedstawiam dwa zestawy z 1994 roku, w tym jedną z pięciu pełnowymiarowych baz w ramach serii.

6340 Hook & Ladder,
6571 Flame Fighters.

Zestawy przedstawiają przegubowy wóz z dużą rozkładaną drabiną wysokościową oraz bazę strażaków z dwoma pojazdami i śmigłowcem. Obie pozycje co zrozumiałe w kolorze czerwonym z białymi, czarnymi i szarymi dodatkami. W pierwszym zestawie dwie figurki, w drugim cztery, w tym trzech strażaków i pracownik centrum dowodzenia. Wielkość zestawów odmienna, co jest naturalne. W porównaniu natomiast wielkości pojazdów przegubowy dźwig zdecydowanie większy od aut z bazy, w tym od podstawowego wozu bojowego z rozsuwaną drabiną. Moje egzemplarze są w bardzo dobrym stanie, posiadają wszystkie naklejki oraz instrukcje. Pudełek brak.
Klasycznie już w kilku bliższych słowach o każdym z zestawów. Zacznę od mniejszej pozycji.

Hook & Ladder.

Mniejszy z zestawów to nowsza wersja klasycznego zestawu z 1987 roku, tj 6358. W ramach pojazdów strażackich tylko te dwa zestawy przedstawiały tego typu pojazd specjalistyczny, przy czym starszy zestaw posiada wysuwane stanowisko zamiast rozkładanej drabiny.

Pojazd o niskim zawieszeniu oparty na typowych dla połowy lat 90-tych kołach, z krótkim przodem i długa naczepą z jedną ośką. W tym miejscu przyzna, że trochę dziwnie wygląda zastosowanie tylko jednej ośki w tylnej części, lecz jest to zrozumiałe biorąc pod uwagę konstrukcję i ilość wyposażenia i rozkładane wsporniki. Auto nie posiada drzwi, co czasem stosowano w pojazdach z przedmiotowego okresu. I tu także nie było możliwości ich zastosowania. Największym i najciekawszym elementem zestawu jest więc strażacka przyczepa.

Na przyczepie umieszczono obrotową platformę na której umocowano podnoszoną czterostopniową białą drabinę. Jest to najwyższa drabina ze wszystkich zestawów serii Town. Oprócz drabiny znajduje się tu bęben z wężem, skrzynka na wyposażenie osobiste strażaka oraz topór. Na końcu umieszczono stanowisko do obsługi drabiny, które podczas prowadzenia działań przez strażaka w szarym stroju, obsługiwane jest przez kierowcę. Dodatkowo zamocowano tu dwie ostrzegawcze białe barierki oraz rozkładane wąsy z podporami w kolorze żółtym. Całość wygląda tak jak na zdjęciu poniżej.

Zestaw choć posiada pewne uproszczenia typowe dla okresu z którego pochodzi, jak brak drzwi, prezentuje się całkiem nieźle. Długa i bogata w wyposażenie przyczepa to najbardziej bawialna część zestawu. Potężna drabina, rozkładane wsporniki, wyposażenie, a do tego dwóch strażaków, w tym jeden w szarym „bojowym” uniformie, dają spore pole do popisu. Moim zdaniem ta niezła pozycja uzupełniająca w dobry sposób strażackie klimaty to zestaw wart polecenia. Stąd też ocena to 7/10 punktów.

Flame Fighters.

Drugi z zestawów to czwarta w kolejności powstania strażacka baza i trzeba przyznać, że z dwoma wyjątkami jedna z najsłabszych.

Tymi wyjątkami są dwa środki bojowe, tj. główny pojazd oraz helikopter. Zestaw oparto o zieloną płytę bazową 32 x 32 z nadrukiem miejsc postojowych. I tu pierwszy zonk, gdyż kolorystycznie niezbyt ona pasuje do koloru czerwonego. Oparty na niej budynek to dwa sąsiadujące ze sobą garaże z roletami oraz trzy kondygnacyjna klatka z wejściem, piętrem do odpoczynku i centrum dowodzenia. Całość znacząco wybija się ponad resztę konstrukcji co moim zdaniem psuje wygląd całości. Element ten wyróżnia konstrukcję spośród pozostałych baz. Na dachu garaży umiejscowiono także mini lądowisko dla niewielkiego helikoptera. W podwójny garażu miejsce dla dwóch pojazdów. Mniejszego dowódcy i większego typowo bojowego wozu strażackiego.

Pojazdy. Cóż. Jest i dobrze i gorzej. Już na pierwszy rzut oka widać, że duży pojazd wygląda zacnie. Bardzo bogaty w wyposażenie, począwszy od obrotowej i rozkładanej dwustopniowej drabiny, do tego rozwijany wąż i aż cztery skrzynki na wyposażenie, którego umieszczono weń sporą ilość. Mniejszy pojazd to wóz dowódcy. Przyznam, że mimo fajnego elementu w postaci rozkładanych pałąków z niebieskimi światłami, jest to autko, które kompletnie nie pasuje do strażackich klimatów, szczególnie jak się obejrzy pozostałe pojazdy od Lego w ramach serii. Jest zbyt małe, a przede wszystkim ma nieodpowiedni kształt. To jakaś wyścigówka, a nie wóz bojowy. Ostatnią ruchomością jest całkiem udany helikopter, z rozkładanymi żółtymi wężami i takimi samymi zbiornikami z wodą. To w zasadzie drugi strażacki helikopter w którym wiadomo skąd bierze się woda do gaszenia klockowych pożarów. ;) Moim zdaniem dwa spośród wymienionych środków bojowych strażaków to najmocniejsze elementy zestawu.

Czym jednak byłaby baza i pojazdy bez strażaków. Zestaw oferuje nam trzech strażaków oraz pracownika cywilnego. Trzy męskie i jeden żeński minifig. Wśród strażaków można wyróżnić dowódcę z zacnym wąsem i kaskiem z nadrukiem, pilota oraz strażaka w szarym uniformie, który jest kierowcą cięższego wozu bojowego. Figurki to także mocna strona zestawu.

Baza 6571 to zestaw i dobry i słaby. Sama strzelista konstrukcja i zastosowana płyta bazowa to słabe elementy. W zasadzie nie ma tu nic co by mi się podobało. Zdecydowanie lepiej prezentują się pojazdy, szczególnie duży wóz bojowy oraz helikopter. Plusem są także dobrze dobrane i różnorodne figurki. Podsumowując należy stwierdzić, iż nie można odmówić bawialności dla zestawu. Sporo możliwości dzięki pojazdom i sporemu, choć nieciekawemu budynkowi. Do tego cztery minifigurki i zabawa gotowa. Oceniając zestaw należy mieć jednak na uwadze jego główne wady, czyli część główną zestawu. Sumując wszystko oceniam zestaw na 5/10 punktów. Z pewnością jest to jedna z najsłabszych baz strażackich w ramach Lego Town.

Opublikowano Kolekcja, Lego | Otagowano , , , , , , , , | 2 Komentarze

Lego Star Wars – wydanie styczniowe

lego-sw-mag-1-2017Z końcem roku wydawnictwo Egmont uszczęśliwiło fanów klocków Lego i sagi Gwiezdnych Wojen nowym, już styczniowym numerem miesięcznika Lego Star Wars. Piszę o tym, jak w zasadzie co miesiąc od pewnego czasu, gdyż dodatkiem do magazynu jest mały zestaw klocków Lego w foliowym opakowaniu przedstawiający pojazd, konstrukcję, bądź postać znane z gwiezdnych przygód. Nie inaczej jest i tym razem, gdyż otrzymujemy mały model zielonego Speedera, znanego z epizodu I serii. Miniatura dobrze zaprojektowana, nie stwarzająca problemu przy budowie i przypominająca oryginał. Spokojnie nadaje się na półkę obok wcześniejszych konstrukcji pojazdów, które można było nabyć w ramach lego-sw-mag-1-20172magazynu. W tym miejscu warto wspomnieć, że Lego wypuściło w roku 2000 i 2015 dwa modele Flash Speedera wielkością dostosowane do minifigów, tj. zestawy 7124 i 75091. Zgodnie z zapowiedzią, kolejny numer ukaże się w dniu 27 stycznia. Tym razem nie ujrzymy jednak klasycznych małych modeli, a otrzymamy figurkę Kanana Jarrusa, rycerza Jedi, znanego z wydań komiksowych oraz animowanych. Jest to pierwsza figurka, nie licząc złożonego z elementów Acklaya, w ramach dodatków do magazynku Lego Star Wars. Mi pozostaje zachęcić Was do zakupu, gdyż to kolejny niezły model pojazdu z gwiezdnej sagi.

Opublikowano Lego | Otagowano , , , , , | 2 Komentarze

Lego Star Wars – wydanie grudniowe

lego-sw-mag-11-2016-1Jak co miesiąc, tak i dziś przypominam wszystkim fanom Lego, a w szczególności miłośnikom Gwiezdnych Wojen o fakcie pojawienia się w punktach z prasą nowego wydania miesięcznika Lego Star Wars. Magazyn jak co miesiąc oferuje sporo ciekawostek, komiksów i oczywiście przyczynę mojego zainteresowania publikacją, czyli dodatek w postaci małego zestawu klocków Lego w foliowym opakowaniu. W numerze grudniowym otrzymujemy prom Palpatine’a. Model jak większość pojazdów dostępnych w ramach miesięcznika całkiem udany. Bez problemu można rozpoznać w nim oryginał. Kolorystyka to oczywiście odcienie szarości. Co do elementów wchodzących w skład zestawu, to w zasadzie nie znajdziemlego-sw-mag-11-2016-2y tam nic nadzwyczajnego, ale jest kilka łuków, czy zawsze przydatnej drobnicy. Model promu może nie zachwyca aż tak bardzo jak kilka wcześniejszych pozycji, ale nie można mu w sumie nic zarzucić, no może poza zbyt grubą górną częścią. Skala jednak robi swoje. W kolejnym numerze, który zgodnie z zapowiedzią pojawi się w punktach z prasą już 29 grudnia otrzymamy bijący zielenią ścigacza flash znany z Epizodu I gwiezdnej sagi. Pojazd stanowi kolejną miniaturę maszyn znanych z Gwiezdnych Wojen, co cieszy i z pewnością będzie on zacnie wzbogacał kolekcję wcześniejszych konstrukcji, które można było dostać w ramach magazynu Lego Star Wars. Pozostaje mi zachęcić Was do zakupu obecnego numeru i spędzenia kilku chwil z małym modelem Lego.

Opublikowano Lego | Otagowano , , , , , , , | Dodaj komentarz

Dwa pokolenia Fire Boats

Pozostając cały czas w klockowych miejskich klimatach lat minionych, pora na małe odejście od typowych miejskich zestawów na rzecz pozycji, które miasto uzupełniają. Oczywiście pod warunkiem posiadania portu, rzek, morza czy czegoś w tym rodzaju. Mowa o zestawach serii boats, która bardzo dobrze współgra z serią town i dziś właście przedstawiam dwie podobne do siebie pozycje z pływającej serii. Oba zestawy pochodzą z lat 80-tych (1982 – 1987) i są można by rzec dwoma pokoleniami nawodnych jednostek strażackich.

4025 Fire Boat,
4020 Fire Fighter.

Zestawy to dwie zbliżone wielkością jednostki w zakresie długości i z przewagą szerokości na rzecz nowszego zestawu w stosunku sześć do dziesięciu studów. Łącznie jest sześć minifigów, po trzech na zestaw oraz spora ilość wyposażenia pożarniczego, a także…naklejek. Moje egzemplarze są w stanie dobrym/bardzo dobrym, z instrukcjami lecz bez pudeł. Z braków mogę wymienić tylko dwie naklejki w 4020 wskazujące zanurzenie jednostki. Jednostki posiadają czerwone kadłuby i białe nadbudówki z dodatkowymi elementami w kolorze żółtym, czerwonym, niebieskim i czarnym w przypadku starszego zestawu i elementami w kolorze czerwonym, czarnym i żółtym w nowszej pozycji.

Obie posiadają kabiny dla kapitana, szerszą w nowszym zestawie oraz miejsca pracy dla strażaków w postaci stanowisk ogniowych, czy też innych punktów jak wyposażenie, czy sterowanie. W starszym zestawie dwa stanowiska bojowe, w nowszym jedno z obsługą, drugie automatyczne, plus wyciągarka dla uszkodzonych jednostek. Ale o wszystkim poniżej.

Fire Boat.

Pierwsza pozycja to jeden z trzech zestawów serii, które otworzyły ją w 1982 roku. Oprócz opisywanego 4025 były to 4005 i 4015. Obie pozycje opisywałem krótko już jakiś czas temu, o czym możecie przeczytać tutaj i tutaj.

Jednostka szeroka na sześć studów mieści naprawdę sporo na swoim pokładzie. Na dziobie jest obrotowe stanowisko z dwoma działkami wodnymi obsługiwane przez jednego strażaka. Następnie zaczyna się nadbudówka z wąską kabiną, wyposażeniem w postacie trzech rozwijanych węży, dwóch toporków, radiostacji, dwóch butli tlenowych i panelu sterowania. Dodatkowo z kominem w kolorze niebieskim i żółtymi barierkami. Tył jednostki to podnoszone stanowisko bojowe, z którego strażak może prowadzić działania z wykorzystaniem jednego z bębnów z wężem. Mimo iż jednostka jest wąska, to udało się tu całkiem sprytnie umieścić naprawdę sporo wyposażenia. Dla lepszego zobrazowania klika zdjęć.

Oczywiście jak wszystkie zestawy serii, tak i 4025 może pływać po wodzie. Obciążenie umożliwiające niewywracanie się i stabilność jednostki montowane jest od spodu w postaci trzech czarnych obciążników. Dodatkowo, zgodnie z instrukcją można do niego przyczepiać silnik, pochodzący np. z zakresu modelarstwa. Na zdjęciu widać także dzielną załogę jednostki w postaci trzech strażaków z torsem starego typu. Kapitana w czarnej czapce i dwóch liniowych strażaków w czarnych hełmach.

Dodatkowo kilka zdjęć szczegółów konstrukcji w postaci obu stanowisk bojowych, czy wyposażenia. Na uwagę zasługują plate z wąskim oczkiem w kolorze czerwonym, czy naklejki, które trzeba przyznać, jak na trzydzieści cztery lata mają się znakomicie.

Przyznam, że ciesze się, z powodu posiadania 4025, gdyż uzupełnia on zbiór pierwszych statków, które wypuściło TLG w 1982 roku. Jak można ocenić ten zestaw? Na dzisiejsze czasy może wydawać się zbyt wąski, lecz jak widać nie przeszkadzało to stworzyć całkiem ładnej jednostki. Szukałem jej mankamentów, ale przyznam, że nie znalazłem. Tylko trochę nie rozumiem zastosowania gumowych węży, no chyba, że to element pneumatyki podnoszącej tylną platformę. Zestaw zawiera naprawdę sporo szczegółów, zarówno w konstrukcji, jak i w wyposażeniu. Do tego naklejki, które przyznam, że nie przeszkadzają jakoś. Plusem jest także ich bardzo dobra jakość. Bawialność dzięki funkcjom naprawdę na wysokim poziomie, szczególnie że to 1982 rok. I mimo iż z frontu wygląda dość karykaturalnie z takim wąskim przekrojem, to moja ocena nie może być inna niż 10/10 punktów.

Fire Fighter.

Drugi zestaw to przedstawiciel kolejnego wydania zestawów serii, gdzie obok 4020 Lego w 1987 zaoferowało łódź policyjną 4010 i kontenerowiec 4030.

Jednostka choć jest szersza sprawia wrażeniem mniej zagospodarowanej od swojego pierwowzoru. Na pierwszy rzut oka widać pustą przestrzeń w części dziobowej, co można tłumaczyć automatycznym działkiem wodnym na dachu. Zestaw posiada szerszą kabinę, która zmieści w zasadzie wszystkie minifigi. Za kabiną, do której prowadzą dwa wejścia z wykorzystaniem czerwonych drabinek, znajduje się komin, nad którym góruje jeszcze masz z oświetleniem, antenami i niebieskimi sygnałami. Za kominem znajduje się silnik, a do jego czarnej podstawy umocowano dwie żółte gaśnice oraz dwa zawory do otwierania strumienia wody. Silnik znajduje się pod pokładem do którego możemy dostać się podnosząc dwie klapy, co będzie widać na zdjęciach poniżej.  Kolejnym elementem jest obrotowe działko wodne obsługiwane przez jednego strażaka, a u podstawy jego znajdują się zadrukowane panele sterowania. Za działkiem, w zagłębieniu znajduje się wyciągarka ze sterownicą. Jednostka choć wydaje się mniej zabudowana niż 4025 w zasadzie posiada wszystkie niezbędne elementy. To czego mi tu brak to choć jeden rozwijany wąż strażacki, ale o brakach więcej przy ocenie. Kilka ujęć łodzi.

Obciążenie umożliwiające stabilne poruszanie się po wodzie umieszczono wewnątrz kadłuba w postaci dwóch obciążników typu 73090b. Sam kadłub jest jednoczęściowy, w przeciwieństwie do 4025, gdzie składa się on z pięciu elementów. W zestawie łącznie osiem naklejek, z czego w moim egzemplarzu brak dwóch o czym wspominałem na początku. Typowo strażackie to dwie duże na kadłubie oraz małe z symbolem ogni na panelach w tylnej części kabiny. Kilka bardziej szczegółowych zdjęć ukazujących kabinę, silnik oraz łącznie obie otwierane zabudowy.

Opisując 4020 nie można zapomnieć o minifigach, których podobnie jak w przypadku pierwowzoru znajdziemy trzy sztuki. Z tą różnicą, iż tutaj od razu widać kto dowodzi jednostką, z racji na typowy tors z nadrukiem z kotwicą. Pozostałe dwie figurki to czerwoni strażacy w ładnych wdziankach, często kojarzonych ze sportowymi zestawami z lat 80-tych i 90-tych. Przez zastosowanie jednolitej kolorystyki i białych hełmów wyglądają bardzo dobrze i idealnie pasują do modelu.

4020 to jedna z tych pozycji serii łodzi, która zawsze mi się podobała, a po jej nabyciu musiałem z lekka zmienić o niej zdanie. Niestety w negatywie. Jest zbyt pusta. Mimo bawialności, nie posiada tylu możliwości co poprzedniczka. Jest niewykorzystana i zapomniano chociażby o jakimś podstawowym wyposażeniu. Tylko jedno działko obsługiwane bezpośredni przez minifiga i brak rozwijanego węża nie pomagają. Na plus spora kabina, przestrzeń z silnikiem oraz rozwijana lina z hakiem i całokształt wielkością pasujący do miasta z lat 80-tych. Nie mniej jednak ocena nie osiągnie pełnej dyszki, gdyż 8/10 punktów to maks dla tego zestawu. A szkoda.

Na koniec kilka dodatkowych zdjęć porównujących obie pozycje. Sami oceńcie która Wam bardziej przypadła do gustu.

Opublikowano Kolekcja, Lego | Otagowano , , , , , , , , , , | 4 Komentarze

Lego Town&Shell

Pozostając w klimatach klasyki w tematyce Town, przedstawiam Wam dziś trzy zestawy z klasycznego okresu, których wspólnym znakiem rozpoznawczym jest żółto – czerwona muszelka paliwowego giganta, czyli Shell. Przez okres zarówno swojej świetności lat 80-tych i 90-tych, jak i obecnie Lego wydało wiele zestawów ze znakiem firmy. Od czasu do czasu pojawiają się także na LS, tak jak właśnie w tym wpisie. Dziś prezentuję Wam dwa zestawy mega klasyczne plus jeden z końca lat 90-tych. Wg. roku powstania.

6610 Gas Pumps,
6371 Shell Service Station,
1251 Go-Cart.

Dwa zestawy małe i jeden duży jak na standardy lat 80-tych. Mamy tu dwa dystrybutory z benzyną wraz z obsługą, małego bolida oraz jedną z pierwszych pełnowymiarowych stacji benzynowych. Pełnowymiarowych, czyli wielkością pojazdów i zabudowy dostosowanych do minifigów. Zestawy z lat 1981 – 1999, tak więc o sporym rozrzucie. Moje egzemplarze są w bardzo dobrym i dobrym stanie. W zestawach wszystkie naklejki, za wyjątkiem bolida, w którym brak takowej na spoilerze. Cieszy szczególnie stan i obecność wszystkich w zestawie ze stacją benzynową. Zestawy posiadam z instrukcjami oraz pudełkiem do największej pozycji, o czym później. A teraz bliżej o każdym zestawie. Od tego najmniejszego do największego.

Go-Cart.

Małe wyścigowe autko jest kolejnym już zestawem promocyjnym, który fani Lego mogli otrzymać w latach 90-tych podczas korzystania z produktów Shella.

Sam pojazd to nic nadzwyczajnego. Enty już go-cart, bolid, czy tez inna mała wyścigówka wydana przez TLG. W pojeździe nie znajdziemy wyszukanych elementów, czy unikatów. To co rzuca się w oczy to fakt zastosowania elementów w barwach Shella. Żółty, czerwony i biały z dodatkami szarego w dwóch odcieniach. Najładniejszym i najlepszym punktem zestawu jest figurka kierowcy w ładnym, acz prostym wdzianku z kieszenią i muszlą Shella. Warto tu jeszcze dodać, iż był wydany wraz z innymi pięcioma zestawami, które również oferował Shell we współpracy z TLG w 1999 roku. Moja ocena tego maleństwa to 5/10 punktów.

Gas Pumps.

Druga pozycja to bardziej klasyczne podejście do Shellowych klimatów. Zestaw nietypowy, gdyż będący namiastką prawdziwej stacji benzynowej, choć nie pierwszy tego typu na rynku, gdyż posiadał pierwowzór w postaci pozycji 601 z 1978 roku.

Dystrybutory benzyny to fajna i nieskomplikowana pozycja. W zestawie z kilkunastu części możemy stworzyć dwa dystrybutory z wężami do tankowania klockowych pojazdów. Dystrybutory okraszone czterema naklejkami z symbolem firmy, przyciskami, tudzież analogowym wyświetlaczem i numeracją dystrybutora. Wszystko umieszczone na szarej płytce 2×10. Całość obsługuje wdzięczny żeński minifig we wdzianku z symbolem firmy. W zestawie jeszcze dwa bricki z nadrukiem Shella, tak więc na bogato jeśli chodzi o cele promocyjne. Zestaw choć mały to ciekawy, klasyczny i dający namiastkę stacji benzynowej, szczególnie gdy nie było kogoś stać na pełnowymiarową pozycję z ówczesnego okresu tj. 377, której następca poniżej opisany pojawił się dopiero dwa lata po podwójnym dystrybutorze 6610. Ocena zestawu nie tak surowa jak go-carta, gdyż mimo swoich rozmiarów bawialność niezła. Oczywiście warunkiem było posiadanie autek z innych zestawów. 7/10 punktów będzie więc jak najbardziej na miejscu.

Shell Service Station.

Ostania pozycja to druga w historii TLG stacja benzynowa spod znaku Shella dostosowana do minifigów, a pierwsza w pełnym wymiarze, o którym wyżej wspominałem.

W moim przypadku jest to druga stacja Shella którą posiadam, gdyż swego czasu wpadł mi w ręce późniejszy model, tj. 6378, a obecnie zastanawiam się, który zestaw jest ciekawszy. Jego ujęcie w małej scence możecie zobaczyć tutaj. No ale wracając do podmiotu opisu, to zestaw oferuje nam zabudowania stacji benzynowej z dwoma dystrybutorami, małym dachem, sklepem i kasą jednocześnie oraz małym miejscem do napraw pojazdów z podnośnikiem. Do tego aż trzy środki lokomocji, tj niebieski motor z szybką, niebieska osobówka w klasycznym wydaniu oraz mały holownik. Uzupełnieniem bogactwa są trzy minifigi w postaci obsługującego stację jegomościa z torsem z nadrukiem Shella, kierowcy motocykla w czerwonym wdzianku i białym kasku starego typu 193au oraz dziewczyny z typowymi kobiecymi włosami stosowanymi na początku lat 80-tych w zestawach Lego. Jak widać na bogato.

Na powyższym zdjęciu widać możliwości jakie zestaw dawał. Tankowanie pojazdów, holowanie, czy naprawę dzięki podnośnikowi. Minifigi do dyspozycji miały klucz, łopatę i szczotkę oraz dodatkowe opony, które można było nabyć na stacji, czy też płyny do pojazdów dostępne w sklepie. Zestaw miał też mały minus w postaci sporej liczby naklejek, jednak trzeba przyznać, iż były one porządnie wykonane i do dziś nie zrywają się i nie niszczą podczas naklejania i odrywania. Na pozostałych zdjęciach widać wszystkie sztuki, w tym te niewielkie umieszczone na dystrybutorach.

W zestawie poza wspomnianym kaskiem kilka innych unikatów w postaci przede wszystkim płyty bazowej dedykowanej tylko i wyłącznie dla tego zestawu. Do tego plate z oczkiem starego typu, tj. 4081a i szybka do motoru występująca tylko w sześciu zestawach. Ponadto żółty podnośnik z czarnym hakiem występujący w tej konfiguracji tylko i wyłącznie w tym zestawie i moim ulubionym holowniku, jakże tu pasującym tj. 6628. W sumie to pasowałby tu lepiej niż to maleństwo które projektanci umieścili w zestawie. W zasadzie zestaw nie zawiera elementów zbędnych oraz takich, które by mnie w nim irytowały. Konstrukcja zabudowań prosta, a budowa nie stwarza problemów. Pojazdy również ciekawe, choć nieskomplikowane. Warto zwrócić uwagę na zastosowanie wlewu paliwa do niebieskiego auta osobowego oraz podnoszonej maski dla prac naprawczych.
Zestaw jak wspomniałem posiadam z pudełkiem. W owym czasie stosowano płaskie opakowania z wysuwaną tacką, co widać na zdjęciu poniżej. Instrukcja do zestawu mega cienka , raptem osiem stron A4 uwzględniając tytułową oraz ostatnią z konstrukcjami alternatywnymi. A tak wygląda komplet.

Podsumowując 6371 mogę tylko napisać, iż nie jestem w stanie ocenić, który zestaw przedstawiający stację Shella, tj. ten tu obecny, czy wspomniany 6378 jest lepszy. Oba mają ciekawe rozwiązania i dużą bawialność, choć przyznam, że 6371 chyba lepszą z racji na bogactwo ruchomości. Moja ocena zestawu nie może być inna niż 10/10 punktów. Zestaw prawie idealny, uwzględniając rok powstania i obowiązujące wówczas standardy, stosowane rozwiązania i schematy. Zestaw polecam wszystkim fanom klasyki! :)

Opublikowano Kolekcja, Lego | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , | 1 komentarz

Lego town trochę mniej znane

Ostatni wpis ze starymi nowościami w moich zbirach dotyczył miejskiej serii Lego z klasycznego okresu, tj. Town i w tym klimacie pozostajemy nadal. Dzisiejsze zestawy, które chciałem zaprezentować to oczywiście jedne z ostatnich nabytków stąd i lądują właśnie tutaj. Posiadają dwa wspólne mianowniki. Pierwszym jest pochodzenie z drugiej połowy lat 90-tych, czyli z okresu, gdzie nie wszystko co wydało TLG było świetne. A drugi to fakt bycia słabo znanymi pozycjami Lego. Przynajmniej w dwóch przypadkach. Wg. roku powstania.

1821 Rally Racers,
2963 Extreme Team Racer,
6429 Blaze Responder.

Zestawy już na pierwszy rzut oka pasują do drugiej połówki lat 90-tych. :) Nie są to klasyczne konstrukcje, znane z miejskiej serii. Jedynie dwie wyścigowe ciężarówki swoim kształtem nawiązują do wcześniejszych modeli. Natomiast ekstremalna terenówka oraz łódź strażacka już nie. Kolorystyka zestawów to istna mieszanka większości barw stosowanych w owym czasie przez TLG. W zestawach także minifigi. Dokładnie trzy, dwa i jeden. Moje egzemplarze są w bardzo dobrym i dobrym stanie. Wszystkie z instrukcjami, a najciekawsza pozycja, czyli 1821 także z pudełkiem. Baaardzo nietypowym, ale o tym później. O każdym z zestawów w kilku dodatkowych słowach poniżej. Zacznę jednak odwrotnie niż zawsze, tj. od najmłodszej pozycji.

Blaze Responder.

Strażacka łódź w swojej konstrukcji jest jedynym takim egzemplarzem w całej flocie strażackich statków w ramach Town.

Zestaw przedstawia średnią łódź strażacką z dodatkowym pontonem. Łódka główna utrzymana oczywiście w biało – czerwonej kolorystyce, natomiast ponton w kolorze żółtym. Łódź składa się z dwóch dużych elementów w postaci jednolitego kadłuba z nadrukiem po obu stronach oraz białego wnętrza. Dodatek do konstrukcji stanowi kilka bricków, plate i innych pojedyńczych elementów. Na moich zdjęciach strażak kierujący sprzętem stoi, jednak normalnie konstrukcja kabiny pozwala na to by siedział. Drugi strażak znajduje się w pontonie, jednak spokojnie zmieści się także w głównej kabinie. Tył łódki to dwa stateczniki z sygnałami, a pomiędzy nimi platforma dla pontonu. Sam ponton prosty, bez bajerów, z dodatkowym wyposażeniem. Brak w nim natomiast jakiejkolwiek dźwigni do silnika. To co mi jeszcze nie pasuje w tym zestawie to dwa obrotowe działka wodne na przodzie łódki. Jest to element niepotrzebny i psuje niezły kształt całości.

Łódź pasuje na łódkę ratowniczą, a nie gaśniczą. Poza tymi dwoma mankamentami nie mam w zasadzie uwag. Zastanawiam się jednak jeszcze dlaczego Lego nie ujęło zestawu w ramach serii Boats, a trafił on do miejskiej serii. Z uwagi na jednolity kadłub spokojnie mogłaby uzupełnić i tak niezbyt bogatą w ilość zestawów serię statków. Zestaw należy do tych konstrukcji końca lat 90-tych, które były lepsze od przyjętego wówczas trendu i stosowanej linii w serii Town. I choć i tutaj widać masę uproszczeń – chociażby po łącznej liczbie tylko czterdziestu pięciu elementów, to nie ma tragedii. Można by tylko naprawić kwestie o których pisałem, zmienić na mniejsze te wielkie światła ostrzegawcze i byłoby bez uwag. Moja ocena zestawu to 7/10 punktów.

Extreme Team Racer.

Drugi zestaw to przedstawiciel niewielkiego tematu sportów ekstremalnych, a odkładnie Extreme Team, które gościły w miejskiej serii przez okres lat 1998 – 1999.

Konstrukcyjnie pojazd jest dosyć ciekawy. Nie ma typowego podwozia popartego przeważnie na dłuższym plate 8×2, czy 10×2, a bazę dla całości stanowi płyta podłogowa pojazdu czyli plate o rozmiarach 10×4. Konstrukcja modelu ciekawa, nietypowa, tworząca naprawdę zgrabną terenówkę, czy też pojazd wyczynowy. Duże charakterystyczne koła, dwie długie srebrne rury wydechowe, silnik na zewnątrz, czy też ciasna kabina tworzą w tym przypadku niezłą całość. Pojazd oznaczono oczywiście przynależnością do serii dzięki jednemu slope z nadrukiem i naklejce na spojlerze.

To co bym zmienił w tej konstrukcji to kolorystyka. Koła powinny mieć felgi czerwone, co fajnie komponowałoby się z dołem maszyny, góra pozostała by czarna, natomiast z pewnością do zmiany kolor oszklenia. Z typowym żółtym byłoby o wiele lepiej, choć wiem że trans neon green to wizytówka serii do której należy zestaw. Przyznam, że pozycja dość słabo znana. Jest zestawem promocyjnym, dodawanym pod koniec lat 90-tych w wybranych sklepach i drogeriach w Niemczech i Holandii. Dostępny również w sklepie online w Stanach. Żałuje, że muszę „zminusować” model z uwagi na kolorystykę, bo byłaby wysoka ocena. To co mi się w nim najbardziej podoba to kształt. Jest naprawdę nietuzinkowy i ciekawy. Moja ocena tego mniej znanego zestawu to 6/10 punktów. Gdyby nie wspomniane mankamenty byłoby 9/10.

Rally Racers.

Wisienką na torcie jest oczywiście najstarszy zestaw przedstawiający wyścigi ciężarówek, które same w sobie nie występowały zbyt licznie w serii Town.

Na pierwszy rzut oka zestaw może wydawać się pusty. Są tyko dwa pojazdy, człowiek z obsługi z ciekawym torsem z logiem Octana. Do tego małe podium i płyta 32 x 32. Bieda mogłoby się wydawać. Jednak wcale tak nie jest. Przynajmniej według TLG, które zestaw umieściło w nietypowym opakowaniu, a płyta stanowi tylko i wyłącznie darmowy dodatek do zestawu. O co chodzi? Otóż o to, iż by wzbogacić i urealnić bawialność Lego stworzyło skośne opakowanie, które po przewróceniu frontu na spód można było używać jako pole startowe kładąc na nim wspomnianą płytę. Wszystko zresztą opisuje opakowanie, więc sami zobaczcie. Na pudle ponadto przedstawiono inne „wyścigowe” pozycje z połowy lat 90-tych, modele alternatywne oraz zastosowanie płyty.

Ale wracając do samych klocków..Zestaw oferuje nam dwie sportowe ciężarówki o znanym już z grubsza kształcie Są to lekko zmodyfikowane modele pojazdów, które wcześniej występowały w zestawach miejskiej serii. Chociażby jak 635766691831. A przynajmniej do wspomnianych nawiązują. Tutaj zastosowano jednak więcej bajerów w postaci dodatkowego oświetlenia, wielkich rur wydechowych, czy sporej wielkości spojlerów na których umieszczono naklejki z numerami startowymi. Naklejki te dedykowane tylko i wyłącznie dla tego zestawu. Ciężarówki wyglądają naprawdę zacnie. W zasadzie nie ma się do czego przyczepić, choć może zmniejszyłbym ilość świateł na potrzeby wyścigów. Fajnie wyglądają też baki z paliwem, które poszerzono i wyprowadzono poza obrys pojazdów po obu stronach kabin.

Fajnie, że nie ujednolicono pojazdów, a bazę jak widać stanowiły różne modele, co szczególnie widać po przodach maszyn. Obie trzy osiowe, jak wspomniałem ze spoilerami o odmiennym sposobie mocowania. W pojazdach dwóch wyścigowych kierowców w kombinezonach o kolorze pojazdu, czyli w czerwonym i niebieskim.

Zestaw może stanowić ciekawe uzupełnienie sportowych pozycji a i można pokusić się o małe wyścigi ciężarówek. Przeglądając zestawy Town, możemy natrafić na cztery pozycje z lat 90-tych, które można razem zestawić, stworzyć mały tor i dla odmiany od bolidów, rajdówek, czy dragsterów pościgać się ciężarówkami. Może i kiedyś coś takiego przygotuję.. ;) Mam na myśli następujące pozycje – oczywiście doskonale znany i lubiany 6669, późniejszy 1991 oraz najmłodszy i najsłabszy wyglądem zestaw czyli 6424. Choć patrząc na zastosowaną numerację na pojazdach, Lego jako głównych konkurentów uznało Daredevila z 6669 i właśnie opisywany 1821. Dla lepszego zobrazowania mała grafika.

Cóż. Zestaw niby nic takiego, ot dwie ciężarówki. Ale z uwagi na dobre konstrukcje pojazdów, drobne smaczki, nietypowe opakowanie, słabą dostępność w momencie pojawienia się na rynku – wart zainteresowania. Moja ocena nie może być inna niż wysoka. A wynika z opisanych kwestii, a szczególnie z faktu możliwości stworzenia wyścigów w szerszym zakresie, maksymalnie aż sześciu ciężarówek. 1821 oceniam na 9/10 punktów. Zestaw trafia także do zakładki unikaty, którą staram się sukcesywnie wzbogacać o kolejne nietypowe pozycje od TLG.

Opublikowano Kolekcja, Lego | Otagowano , , , , , , , , | 2 Komentarze

Lego Star Wars – wydanie listopadowe

Ponieważ od kilku dni dostępny jest w punktach z prasą kolejny numer opisywanego przeze mnie od jakiegoś czasu magazynu (miesięcznika) Lego Star Wars, przedstawiam w kilku słowach co też klockowi maniacy znajdą w bieżącym wydaniu. Magazyn przyzwyczaił nas, że w ramach dodatków w foliowych woreczkach dorzuca do każdego wydania całkiem porządne mini modele Lego. Tak też jest i tym razem. Poprzez wydanie 9.99 zł dostajemy bowiem model pojazdu MTT znanego od części Mroczne Widmo.

   lego-sw-magazine-11-2016-2                         lego-sw-magazine-11-2016-1

Model przedstawia ciężki pojazd bojowy do przewozu sporej liczby droidów bojowych. Kolorystyka zgodna z oryginałem, podobnie jak i ogólny zarys kształtu. Co do części to pośród czterdziestu pięciu klocków znajdziemy coś przydatnego. Są plate, w tym modyfikowane, podobnie bricki, brackety,serki, w tym podwójne i dwa działka. A większość w ciekawym odcieniu brązowym. Myślę, że jak ktoś poluje na te małe modele z Gwiezdnych Wojen, to naprawdę warto.
Kolejny numer dostępny będzie na początku grudnia z kolejną miniaturą. Tym razem będzie to prom Palpatine’a. I z tego co widać po jednej fotce jest to kolejna niezła zabawka. Standardowo już zachęcam do zakupu!

Opublikowano Lego | Otagowano , , , , , , | 2 Komentarze

Starocie Lego? Oczywiście Klockowy Świat.

Tego, że nie jestem jedynym zbieraczem i kolekcjonerem klasycznych zestawów Lego w Polsce, to jestem pewien. Wystarczy rzucić okiem na tematyczne fora, portale aukcyjne, czy inne podobne przybytki. I właśnie o jednym z nich ponownie piszę na LS, z racji duuużej aktualizacji i wrzucenia przez kolegę Łukasza masy nowych (starych) zestawów na sprzedaż do swojego sklepu Klockowy Świat. Kto do tej pory nie zaglądał do sklepu, a poszukuje zestawów ze swojego dzieciństwa zapraszam, bo naprawdę warto.

klockowy-swiat-2016

Nie będę się tutaj rozpisywał co obecnie możecie tam znaleźć, gdyż jest tego poprostu zbyt wiele. Jednak każdy fan klasyki z pewnością znajdzie coś dla siebie, czy to z serii Town, Space, czy Castle. I uprzedzam pytania, z tego co się orientuje sprzedający handluje jedynie zestawami, a nie pojedyńczymi elementami. Klockowy Świat – szukasz klasyki, z pewnością ją tam znajdziesz!

Opublikowano Lego, Reblog | Otagowano , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Ponownie Town

Kolejny wpis o klasycznych zestawach Lego poświęcę na przedstawienie pięciu zestawów serii Town, które stosunkowo niedawno wzbogaciły moje zbiory. Zestawy częściowo znane i popularne. Pozycje o znacznym rozrzucie czasu powstania, tj z lat 1978 – 1995, a także (poza dwoma przypadkami) odmienne tematycznie.

603 Motorbike,
6309 Town Mini Figures,
6315 Road Signs,
6351 Surf N’ Sail Camper,
1761 Paradisa Speedboat.

Jak widać na załączonym obrazku zestawy nie należą do największych rozmiarem, a wręcz tylko jeden z nich można zaliczyć do średnich. Dwa to maleństwa, a pozostałe dwa to pozycje uzupełniające. Trudno doszukiwać się wśród nich wspólnego mianownika, no chyba że dotyczy to wspomnianych „suplementali” w postaci minifigów i znaków. Najstarsza pozycja to przedpotopowy motor od Lego, jakże innych od widocznego na zdjęciu policyjnego rumaka, doskonale znanego z klasycznego Town. Idąc dalej wg. roku powstania mamy zbiór minifigów i zbiór znaków. Obie pozycje uzupełniają miasto w latach 80-tych i należą do podgrupy Accessories. Kolejnym zestawem jest kamper z przyczepką przeznaczony do zabaw nad wodą oraz mała motorówka wywodząca się z tematu Paradisa w ramach klasycznego miasta. Wszystkie zestawy wydane w formie pudełkowej. Moje egzemplarze w bardzo dobrym i dobrym stanie. Instrukcje do trzech pozycji (tych które je posiadały w oryginale) i dodatkowo pudełka do zestawów uzupełniających (bez instrukcji w oryginale). O każdej pozycji kilka dodatkowych słów i zdjęć.

Motorbike.

Motor, czy jak przedstawiają inne źródła sidecar, czyli motor z przyczepką to przedstawiciel wczesnych lat miejskiej przygody od TLG w formie i wielkości dostosowanej do współcześnie znanych minifigów.

Patrząc na to proste dzieło projektantów Lego trudno nie oddać im honoru, że próbowali stworzyć coś, co z kilku kanciatych i prostych elementów będzie przypominało motor z koszem. W konstrukcji nie zastosowano żadnych wyszukanych elementów. Użyto w zasadzie trzy – cztery barwy, skutecznie oddzielając niebieski spód od żółtej góry. Sama konstrukcja, jak na dzisiejsze lata, a nawet 1978 rok wygląda lekko karykaturalnie. Figurka wygląda dziwnie siedząc na miejscu kierowcy. Sam kosz także nie może przewozić dodatkowych pasażerów, bo się tam poprostu nie mieszczą. Figurka obecna w zestawie to zwykły miejski minifig w czarno – czerwonym wdzianku z niebieskim kaskiem. I to w zasadzie najlepsza część tego zestawu.

Ponieważ jest to pozycja posiadająca figurkę wchodzi w okres mojego zbieractwa i powiększa zbiory. Dodatkowo radość moją zwiększa fakt, iż jest to zestaw starszy o rok ode mnie. :) Jak ocenić 603? Nie można być tu zbyt drastycznym. Zrobiono motor z ograniczonego zbioru elementów bo nie było innej opcji. W owym czasie w ramach Town były już i samochody i koparki dostosowane do figurek, a także jednoosobowy motor policyjny (pozycja 644) , stanowiący bazę dla prezentowanego zestawu. Biorąc pod uwagę realia 1978 roku oceniam zestaw na 5/10 punktów. Do polecenia tylko dla zagorzałych fanów starci. ;)

Akcesoria, czyli Town Mini Figures i Road Signs.

Oba zestawy należą do tego rodzaju pozycji TLG, które mimo iż nie przedstawiają sobą niczego konkretnego, to i tak są chętnie kupowane i zbierane. Nie inaczej jest w przypadku zbioru minifiów i znaków drogowych.

Zestawy są doskonale znane. Występowały przez wiele lat w katalogach Lego, a jak z nich znikały to tylko dlatego, żeby zrobić miejsce swoim następcom. Obie pozycje umieszczono w niewielkich pudełkach o grafice jak na zdjęciu. Zestaw 6309 pochodzi z rynku amerykańskiego, co widać po charakterystycznych dodatkowych napisach i opisach. Dla lepszego zapoznania z tymi małymi pozycjami zamieszczam zdjęcia pudełek, dla tych, co do tej pory nie spotkali się z tego typu konstrukcjami Lego.

Tył opakowań to jak widać rzut na zawartość opakowań. W przypadku znaków otrzymujemy jedenaście sztuk dziesięciu typów, z powtórzeniem znaku stop. Cała gama pozwala na skuteczne uzupełnienie miasta, czy też budowanej makiety. A w zbliżeniu wyglądają tak jak na poniższym zdjęciu.

Ciekawsza pozycja to oczywiście miejskie figurki, których sześć sztuk odzwierciedla poszczególne tematy w ramach klasycznego Town. Jest tutaj oczywiście policjant, żeby było atrakcyjniej – na motorze z ładną szybką, strażak z toporem, pracownik lotniska z dwoma znacznikami, mechanik z kluczem, lekarz z walizką i zwykła mieszczanka, bez dodatkowych atrybutów. W zestawie dwie panie i czterech mężczyzn. Zestaw posiada ładną grafikę główną, zachęcającą do zakupu (przynajmniej mnie). Minifigi są wesołe, w zgrabnych pozach i wydają się pracować w momencie robienia zdjęcia.

Tego typu zestawów w ramach całej klasyki Lego (nie istotne w jakiej serii) jest cała banda. Przedstawione tutaj to doskonale znane klasyki z lat 80-tych. Co do oceny to trochę trudno oceniać akcesoria, bo w końcu nie ma tu żadnej konstrukcji, a co najwyżej dobrze zaplanowane zestawieni części. Ale właśnie to zaplanowanie oceniam w przypadku znaków na 6/10 punktów, a w przypadku minifigów na 8/10 punktów.

Surf N’ Sail Camper.

Największa pozycja z prezentowanych w tym wpisie do jednej z czterech zestawów, które służyły do przemieszczania się i czasowego mieszkania dla minifigów.

Mamy tu do czynienia z trochę kanciastym kamperem w kolorze białym z dodatkami czerwieni i niebieskiego, który ciągnie przyczepkę z łódką, żaglami, a na własnym grzbiecie dźwiga dodatkowo rower i deskę. Zestaw pochodzi z okresu, gdzie graficy i projektanci Lego umieszczali je na tle wybrzeża, tudzież wybrzeża w ciepłej, rajskiej okolicy, tak jak w przypadku podmiotu opisu. Przyznam, że gdy patrzy się na grafikę główną odnosi się wrażenie luzu i ciepła, które towarzyszyły niektórym zestawom na początku lat 90-tych. Jaki jest więc 6351? Jest bardzo bogaty. To napewno. Choć nie sprawia takiego wrażenia, to jak się przyjrzymy elementom widać to sporo wyposażenia dla figurek, których w zestawie są dwie. Sam samochód posiada otwierane wnętrze i podnoszoną kabinę kierowcy. Wszystko solidnie oszklone. We wnętrzu telewizor, radio, kuchenka, kubki, patelnia i dwa kapoki. Do tylnej ścianki przytwierdzono czerwony rower, a na dachu spoczywa żółta deska do windsurfingu i jej elementy. Do pojazdu dodano prostą, szarą przyczepkę, na której minifigi wiozą łódkę motorową z dwoma żaglami.

Nasi bohaterowie naprawdę mogą mieć ból głowy czym zajmować się nad wodą. Czym pływać, czy jeździć, coś przekąsić, czy się wylegiwać na plaży. Zabrakło tu tylko jakiejś piłki, ale wtedy nie występowały jeszcze w zestawach Lego. Naprawdę ilość elementów zestawu i jego szczegółowość to duży plus. Co do figurek, to mamy tu oczywiście mężczyznę i kobietę. Męski minifig w gustownym wdzianku z pojazdem z dużymi kołami, natomiast dama w biało – czerwonym ubranku. Mając do dyspozycji tyle sprzętów, bawialność zestawu także stoi na bardzo wysokim poziomie.

Zestaw pasuje do innych pozycji umieszczonych przez projektantów nad wodą, jak 6534, czy 6595. Choć warto w tym miejscu wspomnieć o tym, iż TLG w ramach serii Town wydało łącznie cztery pozycje, w których mamy albo kampery, albo osobówki z przyczepami kempingowymi. Jakby nie patrzeć jest to jeden worek, do którego wrzucam wszystkie pozycje, a która z nich jest najlepsza (nie faworyzować budynku i należy skupić się pojazdach) oceńcie sami. Bez większego wysiłku widać, że opisywany kamper (1992 rok) jest unowocześnioną wersją pojazdu z zestawu 6388 z 1989 roku.

Moja ocena zestawu nie może być inna niż oczywiście wysoka. Mimo pewnej kanciastości auta i braku drzwi dla kierowcy (czego nie lubię), to nie można nie zauważyć mnóstwa wyposażenia i pomysłu. Zestaw idealnie komponuje się z innymi pozycjami znad wody, ma bardzo dużą bawialność i nie mogę mu wystawić nic innego jak 8/10 punktów.

Paradisa Speedboat.

Ostatni z zestawów to mała motorowa łódka z żeńskim minifigiem sunącym gdzieś pomiędzy plażami serii Paradisa.

O zestawie można powiedzieć tyle, że z pewnością jest to promocyjna pozycja, zachęcająca do nabyci większych pozycji serii przeznaczonej dla dziewczynek. Widoczny wszem i wobec róż, spora ilość żeńskich minifigów i zacukrzenie serii idealnie widać i w tej małej łódce. Konstrukcja modelu prosta i nie wyróżniająca się kompletnie niczym. Najmocniejszym elementem całości jest oczywiście figurka, co widać na załączonych zdjęciach.

Ponieważ zestaw spełnia swoją funkcję promującą serię i zachęca chociażby do bliższego się jej przyjrzenia, nie można go nisko oceniać. Ocenę także podnosi ładna, choć stosunkowo popularna figurka. Moim zdaniem to maleństwo to pozycja na 5/10 punktów.

Kolejne wpisy, to oczywiście dalsza klasyka. Będzie m.in. o tym, co było w ramach Lego, nim pojawiło się Ninjago.

Opublikowano Kolekcja, Lego | Otagowano , , , , , , , , , , , | 3 Komentarze

Małe stare castle

Jakiś czas temu wpadły w moje ręce cztery niewielkie zestawy serii zamkowej z klasycznego okresu Lego, tj. z lat 90-tych. Postanowiłem je zaprezentować z uwagi na fakt, iż nie są to typowi przedstawiciele klasyki samej w sobie, a pochodzą w większości z późniejszego okresu serii i są mniej znane. Zestawy z lat 1993 – 1997.

1917 King’s Catapult,
2848 Flying Machine,
2872 Witch and Fireplace,
6004 Crossbow Cart.

Już na pierwszy rzut oka widać, iż wspólnym mianownikiem wszystkich pozycji jest ich wielkość. Są to zestawy, które dziś traktujemy jako promocyjne i taka także była ich funkcja w okresie powstania. Pochodzą odpowiednio z serii Black Knights, czyli wywodzącej się z epoki klasyki w klasyce (wybaczcie zakręcenie), w przypadku najstarszego zestawu, a także z serii Fright Knights w przypadku trzech pozostałych zestawów. Każda z pozycji zawiera po jednym minifigu oraz jednej konstrukcji. I tak otrzymujmy mała katapultę z obsługą i uzbrojeniem, latająca maszynę z Bat Lordem, kominek czarownicy oraz wózek z kuszami. Spory rozstrzał tematyczny, mimo iż trzy zestawy pochodzą z jednej serii. Spośród prezentowanych, najstarsza pozycja, czyli 1917 jest zestawem wydanym tylko na rynek amerykański w ramach specjalnego bonus packa o numerze 1900. Aczkolwiek jako pojedyńczy zestaw mógł się pojawiać w bliżej nieokreślonych krajach, w tym w Polsce, choć znane źródła mówią co innego. Taka mała ciekawostka i odstępstwo od normy, z którym nie spotkałem się do tej pory (dzięki J.B.). Przyznam, że posiadam wszystkie zestawy z ww. packa. :) Kilka dodatkowych słów o każdej z pozycji.

King’s Catapult.

Pierwszy z zestawów to niewątpliwie najciekawsza i najrzadsza pozycja z prezentowanych w tym wpisie.

Jak już wspomniałem jest to mała katapulta o prostej dwukolorowej konstrukcji. Dominuje tu klasyczny szary oraz czarny, a całość posadowiono na dwóch zielonych plate. Katapulta o prostej konstrukcji pozwalająca na miotanie pocisków w postaci pojedyńczych bricków 1×1 na jakiś metr. Do swojej dyspozycji rycerz posiada także topór oraz miecz. Sama figurka typowa dla czarnych rycerzy z pancerzem łuskowym na torsie, czarnym hełmem i ciekawą główką z rudo – czerwonym zarostem.

1917 to trzecia katapulta występująca w serii czarnych rycerzy i w zasadzie najmniejsza z nich. Zestaw nie oferuje nic nadzwyczajnego a jedynie spełnia funkcje promocyjne. Moim zdaniem to pozycja na maksymalnie 5/10 punktów. Ocenę obniża dodatkowo dostępność zestawu.

Flying Machine.

Drugi z zestawów to dziwne „ustrojstwo” zapewniające latanie jednemu wojownikowi z serii strasznych rycerzy.

Główna konstrukcja to latająca maszyna napędzana jednym silnikiem, tudzież innym urządzeniem zapewniającym odrzut. Miejsce rycerza centralne, otoczone z jednej strony silnikiem, z drugiej kryształową kulą i nietoperzem (chciałem napisać batmanem). Po bokach dwie włócznie do walki, a w dłoni rycerza duży srebrny miecz. Pojazd nietypowy, choć pasujący do dziwnych konstrukcji jakich nie mało w serii. Kolorystyka także zgodna z przyjętymi barwami w ramach zbioru.

Największym mankamentem zestawu jest jego..cóż, brzydota. Nie ma w nim nic ładnego, a całość ratuje jedynie dobra, choć nie rewelacyjna, figurka – Lord nietoperzy i jej duży srebrny miecz. 2848  kompletnie mnie nie przekuje do siebie i dlatego oceniam go maksymalnie na 3/10 punktów.

Witch and Fireplace.

Kolejna pozycja to znana z serii wiedźma z kominkiem, który spokojnie może stanowić uzupełnienie chociażby jej zamku.

Zestaw przedstawia ładną figurkę wiedźmy z jej małym kominkiem i dodatkowym wyposażeniem. Sama figurka bardzo dobra, z ładnym torsem, główką, fajnym kapeluszem i spódnicą, którą stanowi zadrukowany slope. W ręce nieodzowny atrybut w postaci trans – czerwonej różdżki. Dodatkiem do wiedźmy jest mały kominek z paleniskiem, beczką z magiczną kulą, jakimś specyfikiem w zielonej flaszce oraz dwoma zwierzakami. Zwierzaki to oczywiście nietoperze oraz czarny kot. Przyznam, że sporo wszystkiego jak na tak małą pozycję i nie ma się tu do czego przyczepić. Zestaw znacząco odbiega konstrukcją i jakością od 2848. Stąd też moja ocena tej niezłej pozycji to 7/10 punktów.

Crossbow Cart.

Ostatnia pozycja to chyba najbardziej bojowo wyglądający zestaw z przedstawionych w tym zestawieniu.

Zestaw jest jednym z kilku w ramach serii przedstawiającym niewielki sprzęt bojowy rycerzy należących do Bat Lorda. 6004 to mały wózek – wyrzutnia z trzema kuszami. Dodatkowo wyposażono go w dwie tarcze z symbolem nietoperza, a sam rycerz posiada jeszcze włócznię oraz kołczan na strzały do kusz. Kolorystyka ponownie zgodna z serią.

Elementem o którym warto jeszcze wspomnieć jest oczywiście rycerz, który posiada ładny tors z nadrukiem pancerza, czarny hełm oraz wspomniany kołczan. Główna z nadrukiem sumiastych wąsów. Zestaw choć nie zawiera w sobie nic nadzwyczajnego jest poprawny i pasuje do innych małych wojennych konstrukcji w serii. Pozycję oceniam na 6/10 punktów.

Na koniec warto wspomnieć o instrukcjach do zestawów, gdyż w trzech przypadkach były to minimalistyczne skrawki papieru w formacie połowy A4. Porównuję to do dzisiejszych polybagów, które są takiej samej wielkości jak przedstawione tu pozycje, a posiadają instrukcje w formacie co najmniej A4. Dla lepszego zobrazowania zdjęcie.

Warto jeszcze dodać, iż dwie środkowe konstrukcje, tj. 2848 i 2872 pochodzą z promocji Shella, która oferowała je w kilku europejskich krajach w ramach korzystania z usług sieci. Kolejne wpisy to oczywiście ponownie klasyka.

Opublikowano Castle, Kolekcja, Lego | Otagowano , , , , , , , , | 12 Komentarzy