Nim powstało Ninjago

Dziś pomęczę Was ponownie czymś nietypowym, aczkolwiek wywodzącym się z lat 90-tych. Tytuł wpisu nieprzypadkowy, gdyż chciałbym szczególnie młodszym adeptom klockowej sztuki obeznanym doskonale z popularną dziś serią Ninjago zapuścić w świadomość wiedzę, że znane im z serii klimaty ninja w Lego miały już swoje kilka chwil pod koniec lat 90-tych. W związku z powyższym prezentuję kilka przykładowych pozycji tematu Ninja, wchodzących w skład dużej serii Castle. A dokładnie pięciu reprezentantów dalekowschodniego klimatu Lego z lat 90-tych i kilka słów na temat samej serii.

6033 Treasure Transport,
1185 Raft,
1187 Glider,
3050 Shanghai Surprise,
4805 Ninja Knights.

Już na pierwszy rzut oka widać pewne podobieństwa do dzisiejszych postaci i klimatu jakie oferuje Ninjago. Wprawdzie dziś wszystko jest bardziej dopracowane i kolorowe, z mnóstwem postaci i stworów ponadnormatywnych, jednak to właśnie pod koniec lat 90-tych ktoś wpadł na pomysł poruszenia klimatu ninja. Do tej pory byli przecież już  rycerze i piraci, poszukiwacze skarbów, czy minifigi i frakcje przemierzające kosmos. Dlaczego by więc nie ninja, skoro klimaty dalekowschodnie są tak ważne w naszej historii i mają wielu fanów. Przyznam, iż mimo że seria nie zdobyła jakoś specjalnie rynku na przełomie wieków, tak jej dzisiejszy następca jak najbardziej. Widać więc, że zapotrzebowanie na klimat mistrzów, wojowników, ninja, smoków itp. jak najbardziej jest.

Seria Ninja oferowała 29 zestawów, z czego 6 występowało w postaci zarówno pudełkowej jak i polybagów, więc można uznać, iż w ramach zbioru można było nabyć 23 rożne zestawy, które Lego wydawało w latach 1998 – 2000. W pierwszym roku Lego oferowało 7 głównych zestawów plus cztery polybagi, które wydawane było w 1999 roku jako małe pudełkowe pozycje promocyjne (w tym jeden wydany podwójnie 1184, który pojawił się także jako 1099, a wcześniej jako wspomniany polybag). Do tego rok 1999 to kolejne 6 głównych pozycji plus 4 polybagi (w tym jeden zestaw wydany dwukrotnie jako pudełkowy 1269 i polybagowy 3076). W roku 2000 wyszły tylko 3 zestawy jako paczki minifigów, wydane jako mini heroes collection (zestawy 33443345, 3346). Wszystko było bardzo klimatyczne i kolorowe. Szata graficzna pudełek i instrukcji z widoczną ingerencją komputerowej grafiki, lecz w większości przypadków wygląda nieźle. Czuć klimat wysokogórskich fortec, budowli w stylu tych z kraju kwitnącej wiśni, czy wartkich górskich rzek, jak i wszędzie obecnych gór. Na poniższej grafice wszystkie nie powtarzające się zestawy serii oraz zdjęcie prospektu dodawanego do zestawów, a przedstawiającego pozycje z serii.

lego-ninja-4-2

Podobnie jak ww. prospekt wyglądały instrukcje do zestawów. Poniżej zdjęcie kliku z nich.

Jak widać wiele pozycji z serii to zestawy gdzie głównym bohaterem jest dana figurka, do której dołączono dodatki w postaci niewielkiego sprzętu wojennego, lotni, tratwy, łódki, czy konia. W serii znajdziemy sporo dużych pozycji przedstawiających fortyfikacje, które w zestawieniu w całość są dość imponujące. Oczywiście nie mogło zabraknąć  frakcji, jak to na porządną serię Lego przystało. Mamy tu więc i samurai, w tym shogunów i imperatora oraz wojowników ninja występujących samoistnie (wraz z ich mistrzem), jak i służących imperatorowi. Są także złodzieje, a raczej złodzieje ninja, tak więc mnogość wszystkiego. Seria moim zdaniem ciekawa, barwna i udana jak na słabe lata Lego. Napiszę że wręcz szkoda, że tak trochę przeszła bez echa i uznawana jest dziś, za odłam klasycznej serii Castle. Moim zdaniem zasługuje na samodzielny byt. Tym bardziej, że doczekała się tak znakomitego następcy w postaci znanej i bardzo lubianej serii Ninjago. Gdybym miał ocenić ją za całokształt byłoby to 8/10 punktów.
Poniżej przedstawiam kilka wybranych pozycji, które w ostatnim czasie powiększyły moje zbiory, tak by przybliżyć jak to wyglądało w realu. Omówię w kilku słowach 5 z 7 zestawów jakie posiadam.

Treasure Transport.

Pierwszy zestaw przedstawia transport skarbów przez rabusiów i atak wykonany przez szarego ninję.

Ten niewielki zestaw przedstawia dwóch rabusiów transportujących skarb na czymś, co przypomina ręczny wózek, tudzież nosidło oraz szarego ninję, który zapewne chce dobrać się do skarbu. Zestaw oferował trzy minifigi dwóch frakcji, z dopracowanymi główkami i torsami. To co mi się w nich szczególnie podoba to noże zatknięte za pazuchę. :) Nie mogło zabraknąć i broni w postaci katan i włóczni. Widocznym i górującym elementem jest także proporzec w barwach rabusiów.

Rabusie w otwieranej skrzyni transportują złote monety, które są celem szarego ninję, ukrytego za kawałkiem skały. Prosta historia i dobry dodatek do większych zestawów serii. Nie ma tu wprawdzie nic powalającego, ale fajne figurki i klimat moim zdaniem zasługują na 7/10 punktów.

Raft.

Drugi z zestawów to mała uzbrojona tratwa, którą górską rzeką płynie czarny ninja.

Nasz bohater jest nieźle uzbrojony, co widać na zdjęciu. Sama tratwa to prosta konstrukcja, wzbogacona o takie elementy jak uzbrojenie i ster. Figurka z ponownie niezłym torsem z widocznym nożem i gwiazdką do rzucania. :) Szczegóły to to co najbardziej podoba mi się w serii Ninja.

Zestaw jak widać promocyjny i w tym kontekście spełniający swoją rolę w pełni. Nie można mu w zasadzie nic zarzucić, gdyż od takiego maleństwa, które zarówno w 1999 roku, jak i teraz wyszło by jako polybag. Choć zestaw posiadał także swoją pudełkową wersję. Tratwę z czarnym ninja oceniam na 7/10 punktów.

Glider.

Trzeci z zestawów to ponownie mała promocyjna pozycja, która podobnie jak tratwa wyszła zarówno jako polybag, jak i wersja pudełkowa.

Tutaj głównym bohaterem ponownie jest szary ninja, który do skrytego ataku wykorzystuje mały drewniano – płócienny szybowiec. Konstrukcja prosta, tak jak w przypadku tratwy i nawet do niej podobna w głównej części. Lotność zapewniają dwa skrzydła w kształcie skrzydeł nietoperza. Z uzbrojenia można wymienić czarną katanę oraz dwie włócznie. Zestaw spełnia swoją promocyjną rolę i dlatego ocena 7/10 wydaje się właściwą. Szału tu nie ma jednak, choć  produkt trafia w sedno. Promowanie serii.

Shanghai Surprise.

Czwarty z zestawów to pozycja ciut większa przedstawiająca łódź z białym szogunem i dwoma czerwonymi ninja.

Łódź utrzymano w kolorystyce piaskowej z dodatkiem szarego, czarnego i niebieskiego. Oprócz łódki w zestawie znajdziemy kawałek pomostu służącego do zadokowania. Sama łódź kryje w sobie kilka tajemnic, czy niespodzianek, tak jak nazwa sugeruje. Posiada ukrytą skrytkę z kosztownościami oraz przestrzeń w której schowano broń pod drugą ze skrzyń wyładowanych kosztownościami. Łódź wiosłowa, zasilana przez czerwonych ninja. W tylnej części na wzniesieniu znajduje się miejsce dla szoguna ubranego w szarą zbroję ze złotym elementem umieszczonym na hełmie. Nad całością górują dwa proporce właściwe dla frakcji z której pochodzi szogun.

W zestawie poza samą łodzią i ponownie niezłymi figurkami znajdziemy sporą ilość wyposażenia. Są tu i katany, włócznie, wiosła, ale także i broń palna w postaci pistoletu i muszkietu. Do tego kosztowności w dwóch skrzyniach.

Zestaw stanowi fajne uzupełnienie do większej konstrukcji w postaci fortecy z dostępem do rzeki. Spora łódka, trzy figurki i dużo wyposażenia to przepis na ciekawy zestaw. Taka większa pływająca jednostka to także obowiązek w serii jeżeli wyraźnie wskazuje się na obecność wody w okolicznościach w jakich umieszczono zestawy. Moim zdaniem Shanghai Surprise zasługuje na 8/10 punktów.

Ninja Knights.

Ostania z pozycji to typowy dla każdej serii zbiór minifigów będący zarówno przekrojem danej serii, jak i świetnym i lubianym dodatkiem.

Zestaw przedstawia zbiór figurek z wyposażeniem. Mamy tu ninję w dwóch kolorach, rabusia, samuraja i szoguna. Każda figurka z ładnym torsem i odmienną główką. Nic tu się nie powtarza co dodatkowo podnosi ocenę zestawu. Wszystkie figurki z nakryciami głowy, a dodatkowo szogun z szarym pancerzem. Z wyposażenia można wymienić dwie lance z proporcami, muszkiet, pistolet oraz trzy katany w dwóch kolorach.

4805 to typowy zestaw uzupełniający przedstawiając same figurki. Takich pozycji Lego w klasycznym okresie wydało około 30 sztuk i przedstawiany tu zestaw idealnie wpisuje się w ten zbiór. Ciężko od takiego zestawu oczekiwać polotu, gdyż nie mamy tu żadnej konstrukcji, czy budowli z klocków. Jednak i w samych figurkach Lego jest moc. Najlepszym przykładem są przecież wydawane obecnie licznie serie minifigów. 4805 zawiera bardzo dobre i dopracowane figurki. Sporą ilość wyposażenia i daje obraz przekrojowy serii. Moim zdaniem to bardzo dobra pozycja i zasługuje na ocenę 9/10 punktów.

Jaka jest więc seria Ninja? Można powiedzieć, że trudno wyrokować na podstawie pięciu wyrwanych ze zbioru zestawów, tym bardziej, że są to niewielkie pozycje. Moją ocenę serii znacie. Sami wyróbcie sobie własną. Liczę, że choć trochę przybliżyłem protoplastę dzisiejszego Ninjago, szczególnie młodszym fanom Lego. Choć może niektórzy z Was dopiero się o niej dowiedzieli.. :)

Opublikowano Castle, Lego | Otagowano , , , , , , , , , , | 4 komentarzy

Katalog Lego na styczeń – czerwiec 2017 (aktualizacja)

W związku z informacją sprzed kilku dni o pojawieniu się możliwości podglądu na filmiku katalogu Lego na miesiące styczeń – czerwiec br., informuję, że Lego oficjalnie udostępniło pełną wersję elektroniczną wspomnianego katalogu przeznaczoną na nasz rynek. Chętnych do zapoznania się zapraszam na właściwą stronę Lego, a szatę graficzną prezentuję poniżej. Cały katalog do zobaczenia tutaj.

katalog-lego-styczen-czerwiec-2017

Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. Ja póki co mam mieszane uczucia.

Opublikowano Lego | Otagowano , , , , , | 1 komentarz

2016 z Lego’s soul

Mówią, że robienie podsumowań po pewnym etapie nie ma sensu. Po co się pastwić nad sobą, że coś się nie udało i wpadać w błędne koło niezrealizowanych założeń i kolejnych obietnic składanych samemu sobie. Idzie oszaleć..A jednak chyba każdy z nas je czyni. :) Ja też po raz kolejny podsumuję rok, który już za nami. Oczywiście pod kątem tego co udało mi się stworzyć, zdobyć, napisać i zobaczyć. Kto zagląda na LS wie, że moim głównym celem jest kolekcjonowanie zestawów z lat 1978 – 1999, polybagów i pisanie o tym jakie były klasyczne zestawy Lego. Recenzowanie ich, porównywanie, tudzież robienie innych zestawień, czy ogólnie przybliżanie świata klocków.

Tak więc zacznę od zbiorów. W zeszłym roku moja kolekcja przekroczyła 500 zestawów, o czym pisałem w marcu ubiegłego roku. Staram się by każdego roku powiększać zbiory o kolejną setkę klasyki. I tak też się stało w roku ubiegłym, gdyż dzięki pozyskaniu z różnych źródeł 102 zestawów z klasycznego okresu, w tym kilkunastu w stanie MSIB (2 – 3 z przełomu wieku), moje zbiory na koniec roku osiągnęły poziom 575 klasycznych zestawów!

legosoul-from-2016

A wszystko widoczne na powyższej grafice.. Do tego trzy Idea Booki, kilkanaście magazynów Bricks n’ Pieces, stare naszywki, wpinki Lego oraz katalogi, wliczając ciężko dostępne amerykańskie wersje. Dodatkowo, jako że współczesne Lego przemawia do mnie najbardziej w formie polybagów, udało się powiększyć zbiory tych małych zestawów o kolejne 35 pozycji. Moje zbiory tych woreczkowych pozycji Lego z lat 2000 – 2016 to już 134 polybagi.

Najciekawsze pozycje z klasyki, które widać na grafice to bez wątpienia 17201525102966791821 czy 1680. Do tego inne klasyki z serii Town, Trains, Boats, czy Space. Ponieważ staram się, by zbiory powiększały zestawy w stanie klocki plus minimum instrukcja, udało się osiągnąć blisko 100 % poziom, gdyż tylko dwie pozycje przedstawione na grafice nie posiadają instrukcji. Całość uzupełnia około 25 pudełek w niezłym i bardzo dobrym stanie. Cóż, to tyle jeśli chodzi o zbiory.

Zbieranie to jedno. Czym innym jest jednak pisanie o tym. Z powodów prywatnych i permanentnego braku czasu w roku 2016 udało mi się jedynie pisać dla Was (i w zasadzie dla samego siebie) tylko 66 razy i co mnie najbardziej boli stworzyć zaledwie 10 recenzji.

I taki właśnie był 2016 rok. :)

Na co liczę? Liczę że rok bieżący pozwoli na częstsze pisanie, gdyż naprawdę jest o czym, a materiał bazowy wciąż ulega powiększeniu. Przede wszystkim mam nadzieję stworzyć więcej recenzji klasyki i polybagów. Przedstawić Wam bardziej szczegółowo sporo zestawów, które czekają w poczekalni, z już zrobionymi zdjęciami, jednak jeszcze do tej pory nie znalazły się na LS, a widzicie je na powyższej grafice. Mam także nadzieję na dalsze powiększanie zbiorów i osiągnięcie kolejnego poziomu 600 klasycznych zestawów Lego. Co dla mnie jest klasyką pisałem nie raz, a dla przypomnienia to te pozycje, które Lego wydało w latach 1978 – 1999.

Cóż. Zaglądajcie, czytajcie, komentujcie. Do napisania, przeczytania, czy tez usłyszenia. I w tym miejscu składam najlepsze życzenia wszystkim fanom Lego na rok 2017. Niech poza zdrowiem, miłością i szczęściem rodzinnym nie zabraknie w nim klocków Lego. Najlepszego!

Opublikowano Kolekcja, Lego | Otagowano , , , , , , , , , , , , | 6 komentarzy

Katalog Lego styczeń – czerwiec 2017 (pierwsze podejście)

Od jakiegoś czasu zastanawiam się czemu Lego nie wypuściło jeszcze katalogu na pierwszą połówkę 2017 roku. Póki co pojawiła się pierwsza zajawka w formie mini recenzji video użytkownika Promo Bricks. Chętnych do wstępnego zapoznania się z katalogiem na pierwszą połowę roku, oraz tych co to się już go nie mogą doczekać, zapraszam do obejrzenia poniższego filmu przedstawiającego wersję niemiecką.

Pozostaje nam tylko podejrzeć i czekać na wersje papierowe i elektroniczne. :)

Opublikowano Lego | Otagowano , , , , , , | 5 komentarzy

Lego Town i ognista tematyka

Na sam koniec roku, po praktycznie miesięcznej przerwie i będąc w radosnym nastroju napiszę słów kilka dla tych, co to sylwestra spędzają w domu i znajdą czas na czytanie o klasycznych zestawach Lego. Ponieważ ostatni klasyczny i merytoryczny wpis traktował o łodziach strażackich (trzy wpisy niżej), tak i dzisiaj, z całego obszernego materiału fotograficznego do zaprezentowania wybrałem właśnie ponownie temat strażackich klimatów, tym razem w ramach serii Town. Strażacy to obszerny temat w klasycznym mieście, co widać po 27 strażackich pozycjach. Dziś przedstawiam dwa zestawy z 1994 roku, w tym jedną z pięciu pełnowymiarowych baz w ramach serii.

6340 Hook & Ladder,
6571 Flame Fighters.

Zestawy przedstawiają przegubowy wóz z dużą rozkładaną drabiną wysokościową oraz bazę strażaków z dwoma pojazdami i śmigłowcem. Obie pozycje co zrozumiałe w kolorze czerwonym z białymi, czarnymi i szarymi dodatkami. W pierwszym zestawie dwie figurki, w drugim cztery, w tym trzech strażaków i pracownik centrum dowodzenia. Wielkość zestawów odmienna, co jest naturalne. W porównaniu natomiast wielkości pojazdów przegubowy dźwig zdecydowanie większy od aut z bazy, w tym od podstawowego wozu bojowego z rozsuwaną drabiną. Moje egzemplarze są w bardzo dobrym stanie, posiadają wszystkie naklejki oraz instrukcje. Pudełek brak.
Klasycznie już w kilku bliższych słowach o każdym z zestawów. Zacznę od mniejszej pozycji.

Hook & Ladder.

Mniejszy z zestawów to nowsza wersja klasycznego zestawu z 1987 roku, tj 6358. W ramach pojazdów strażackich tylko te dwa zestawy przedstawiały tego typu pojazd specjalistyczny, przy czym starszy zestaw posiada wysuwane stanowisko zamiast rozkładanej drabiny.

Pojazd o niskim zawieszeniu oparty na typowych dla połowy lat 90-tych kołach, z krótkim przodem i długa naczepą z jedną ośką. W tym miejscu przyzna, że trochę dziwnie wygląda zastosowanie tylko jednej ośki w tylnej części, lecz jest to zrozumiałe biorąc pod uwagę konstrukcję i ilość wyposażenia i rozkładane wsporniki. Auto nie posiada drzwi, co czasem stosowano w pojazdach z przedmiotowego okresu. I tu także nie było możliwości ich zastosowania. Największym i najciekawszym elementem zestawu jest więc strażacka przyczepa.

Na przyczepie umieszczono obrotową platformę na której umocowano podnoszoną czterostopniową białą drabinę. Jest to najwyższa drabina ze wszystkich zestawów serii Town. Oprócz drabiny znajduje się tu bęben z wężem, skrzynka na wyposażenie osobiste strażaka oraz topór. Na końcu umieszczono stanowisko do obsługi drabiny, które podczas prowadzenia działań przez strażaka w szarym stroju, obsługiwane jest przez kierowcę. Dodatkowo zamocowano tu dwie ostrzegawcze białe barierki oraz rozkładane wąsy z podporami w kolorze żółtym. Całość wygląda tak jak na zdjęciu poniżej.

Zestaw choć posiada pewne uproszczenia typowe dla okresu z którego pochodzi, jak brak drzwi, prezentuje się całkiem nieźle. Długa i bogata w wyposażenie przyczepa to najbardziej bawialna część zestawu. Potężna drabina, rozkładane wsporniki, wyposażenie, a do tego dwóch strażaków, w tym jeden w szarym „bojowym” uniformie, dają spore pole do popisu. Moim zdaniem ta niezła pozycja uzupełniająca w dobry sposób strażackie klimaty to zestaw wart polecenia. Stąd też ocena to 7/10 punktów.

Flame Fighters.

Drugi z zestawów to czwarta w kolejności powstania strażacka baza i trzeba przyznać, że z dwoma wyjątkami jedna z najsłabszych.

Tymi wyjątkami są dwa środki bojowe, tj. główny pojazd oraz helikopter. Zestaw oparto o zieloną płytę bazową 32 x 32 z nadrukiem miejsc postojowych. I tu pierwszy zonk, gdyż kolorystycznie niezbyt ona pasuje do koloru czerwonego. Oparty na niej budynek to dwa sąsiadujące ze sobą garaże z roletami oraz trzy kondygnacyjna klatka z wejściem, piętrem do odpoczynku i centrum dowodzenia. Całość znacząco wybija się ponad resztę konstrukcji co moim zdaniem psuje wygląd całości. Element ten wyróżnia konstrukcję spośród pozostałych baz. Na dachu garaży umiejscowiono także mini lądowisko dla niewielkiego helikoptera. W podwójny garażu miejsce dla dwóch pojazdów. Mniejszego dowódcy i większego typowo bojowego wozu strażackiego.

Pojazdy. Cóż. Jest i dobrze i gorzej. Już na pierwszy rzut oka widać, że duży pojazd wygląda zacnie. Bardzo bogaty w wyposażenie, począwszy od obrotowej i rozkładanej dwustopniowej drabiny, do tego rozwijany wąż i aż cztery skrzynki na wyposażenie, którego umieszczono weń sporą ilość. Mniejszy pojazd to wóz dowódcy. Przyznam, że mimo fajnego elementu w postaci rozkładanych pałąków z niebieskimi światłami, jest to autko, które kompletnie nie pasuje do strażackich klimatów, szczególnie jak się obejrzy pozostałe pojazdy od Lego w ramach serii. Jest zbyt małe, a przede wszystkim ma nieodpowiedni kształt. To jakaś wyścigówka, a nie wóz bojowy. Ostatnią ruchomością jest całkiem udany helikopter, z rozkładanymi żółtymi wężami i takimi samymi zbiornikami z wodą. To w zasadzie drugi strażacki helikopter w którym wiadomo skąd bierze się woda do gaszenia klockowych pożarów. ;) Moim zdaniem dwa spośród wymienionych środków bojowych strażaków to najmocniejsze elementy zestawu.

Czym jednak byłaby baza i pojazdy bez strażaków. Zestaw oferuje nam trzech strażaków oraz pracownika cywilnego. Trzy męskie i jeden żeński minifig. Wśród strażaków można wyróżnić dowódcę z zacnym wąsem i kaskiem z nadrukiem, pilota oraz strażaka w szarym uniformie, który jest kierowcą cięższego wozu bojowego. Figurki to także mocna strona zestawu.

Baza 6571 to zestaw i dobry i słaby. Sama strzelista konstrukcja i zastosowana płyta bazowa to słabe elementy. W zasadzie nie ma tu nic co by mi się podobało. Zdecydowanie lepiej prezentują się pojazdy, szczególnie duży wóz bojowy oraz helikopter. Plusem są także dobrze dobrane i różnorodne figurki. Podsumowując należy stwierdzić, iż nie można odmówić bawialności dla zestawu. Sporo możliwości dzięki pojazdom i sporemu, choć nieciekawemu budynkowi. Do tego cztery minifigurki i zabawa gotowa. Oceniając zestaw należy mieć jednak na uwadze jego główne wady, czyli część główną zestawu. Sumując wszystko oceniam zestaw na 5/10 punktów. Z pewnością jest to jedna z najsłabszych baz strażackich w ramach Lego Town.

Opublikowano Kolekcja, Lego | Otagowano , , , , , , , , | 1 komentarz

Lego Star Wars – wydanie styczniowe

lego-sw-mag-1-2017Z końcem roku wydawnictwo Egmont uszczęśliwiło fanów klocków Lego i sagi Gwiezdnych Wojen nowym, już styczniowym numerem miesięcznika Lego Star Wars. Piszę o tym, jak w zasadzie co miesiąc od pewnego czasu, gdyż dodatkiem do magazynu jest mały zestaw klocków Lego w foliowym opakowaniu przedstawiający pojazd, konstrukcję, bądź postać znane z gwiezdnych przygód. Nie inaczej jest i tym razem, gdyż otrzymujemy mały model zielonego Speedera, znanego z epizodu I serii. Miniatura dobrze zaprojektowana, nie stwarzająca problemu przy budowie i przypominająca oryginał. Spokojnie nadaje się na półkę obok wcześniejszych konstrukcji pojazdów, które można było nabyć w ramach lego-sw-mag-1-20172magazynu. W tym miejscu warto wspomnieć, że Lego wypuściło w roku 2000 i 2015 dwa modele Flash Speedera wielkością dostosowane do minifigów, tj. zestawy 7124 i 75091. Zgodnie z zapowiedzią, kolejny numer ukaże się w dniu 27 stycznia. Tym razem nie ujrzymy jednak klasycznych małych modeli, a otrzymamy figurkę Kanana Jarrusa, rycerza Jedi, znanego z wydań komiksowych oraz animowanych. Jest to pierwsza figurka, nie licząc złożonego z elementów Acklaya, w ramach dodatków do magazynku Lego Star Wars. Mi pozostaje zachęcić Was do zakupu, gdyż to kolejny niezły model pojazdu z gwiezdnej sagi.

Opublikowano Lego | Otagowano , , , , , | 2 komentarzy

Lego Star Wars – wydanie grudniowe

lego-sw-mag-11-2016-1Jak co miesiąc, tak i dziś przypominam wszystkim fanom Lego, a w szczególności miłośnikom Gwiezdnych Wojen o fakcie pojawienia się w punktach z prasą nowego wydania miesięcznika Lego Star Wars. Magazyn jak co miesiąc oferuje sporo ciekawostek, komiksów i oczywiście przyczynę mojego zainteresowania publikacją, czyli dodatek w postaci małego zestawu klocków Lego w foliowym opakowaniu. W numerze grudniowym otrzymujemy prom Palpatine’a. Model jak większość pojazdów dostępnych w ramach miesięcznika całkiem udany. Bez problemu można rozpoznać w nim oryginał. Kolorystyka to oczywiście odcienie szarości. Co do elementów wchodzących w skład zestawu, to w zasadzie nie znajdziemlego-sw-mag-11-2016-2y tam nic nadzwyczajnego, ale jest kilka łuków, czy zawsze przydatnej drobnicy. Model promu może nie zachwyca aż tak bardzo jak kilka wcześniejszych pozycji, ale nie można mu w sumie nic zarzucić, no może poza zbyt grubą górną częścią. Skala jednak robi swoje. W kolejnym numerze, który zgodnie z zapowiedzią pojawi się w punktach z prasą już 29 grudnia otrzymamy bijący zielenią ścigacza flash znany z Epizodu I gwiezdnej sagi. Pojazd stanowi kolejną miniaturę maszyn znanych z Gwiezdnych Wojen, co cieszy i z pewnością będzie on zacnie wzbogacał kolekcję wcześniejszych konstrukcji, które można było dostać w ramach magazynu Lego Star Wars. Pozostaje mi zachęcić Was do zakupu obecnego numeru i spędzenia kilku chwil z małym modelem Lego.

Opublikowano Lego | Otagowano , , , , , , , | Dodaj komentarz